Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. ale miałeś już nagraną inną pracę? Trudno. Nie chce sie zwalniać z pracy która mi się podoba, tylko dlatego, że nie dostałabym podwyżki. Można udać pewność siebie Co do tej corocznej podwyżki to u mnie już była w tym roku gdzieś w lecie... czyli idealnie wychodzi, że w zimie możnaby zapytać o kolejną, tym bardziej, że w wielu firmach koniec roku to czas podsumowań itd. Jak kogoś nie zwalniają to pewnie znaczy, że są zadowoleni z kogoś pracy, więc w sumie trzemu by nie spróbować?
  3. Fajnie, że masz wsparcie, to bardzo odciąża głowę. Mnie motywują deadline'y, jak na korpoduszę przystało, wszystko na ostatnią chwilę. Tylko potem łeb mi pęka od nagromadzonych spraw, ale nikt za mnie pamiętać ani robić nie będzie, to w mojej gestii. Też mam aktualnie masę papierologii do wypełnienia i dzisiaj udało mi się zabrać za nią może w 20%... Strasznie nie lubię dokumentów, a już szczególnie, jak są pokracznie napisane i muszę się upewniać, czy tak na pewno ma być, co mam wpisać i w ogóle... Masakra.
  4. To nie jest prawda. W ogóle sobie z niczym nie radzę,próbuję, a to zasadnicza różnica. Pomimo tego dziękuję i również życzę zdrowia.
  5. Maat

    Czekam na...

    Jureckiemu się nudzi.
  6. Dzisiaj
  7. Ja zakładając miałam usunięte 4 zdrowe ósemki tylko, że ja mam wadę zgryzu więc dlatego nadal jeszcze noszę aparat.
  8. Przez jako czas? Ja jak zaczęłam chodzić do nowego psychiatry niecałe 2 lata temu,to mi powiedział,że za często zmieniałam leki (brałam ok 7 przez 10 lat). Ja miałam jednego psychiatrę z którym się nigdy na żywo nie spotkałam. Najpierw na kamerce a potem teleporady.
  9. luos nettor

    Dopalacze

    Zatem, panie profesorze, czy moje receptory dopaminowe miałyby szansę zregenerować się do stanu z przed furania, jakbym przestał to walić , powiedzmy przez rok? Czy jednak permanentny damage?
  10. Buty sportowe do biegania, choć tylko chodzę, normalne dżinsy (bez dziur, ściągaczy i ekstremalnych wytarć) t-shirt z nadrukiem rozpinana bluza z kapturem lub bez, kurtałka przeważnie czarna, bejsbolówka na łbie. Ulubione kolory: czarny, czerwony i biały, rezerwowo niebieski. Co to za styl? Każual chyba. Jak to wygląda każdy wie, bo sporo takich klonów na osiedlach grasuje.
  11. Na pewno senność odpuszcza z czasem. Różnie to bywa, ale ostatnio na 30mg nie jestem zmulony i wstaje się bez dramatu. Śpię po 8-8.5h. Co do motywacji, to nie wiem. Ja biorę jeszcze agomelatynę i jest nieźle. Ja mam inne pytanie. Czy jest jakaś zależność jeśli chodzi o dawkę vs libido? Czy doświadczaliście wzrostu/spadku na niższych/wyższych dawkach? Lekkiego sezonu jesienno-zimowego wszystkim
  12. Sam nie wiem. Zastanawiam się. Skoro to pudełko to powinny w nim być przedmioty. No ale odpowiedzi mówią jasno, że to nie rzeczy materialne są najważniejsze. Nikt z was nie chciał wyciągać z tego pudełka niczego materialnego. Co ja bym wyciągnął....? Wyjąłbym zmarnowane szanse i już wiedział co robić z nimi z innej perspektywy. Jak rzeźbiarz trzymający w szopie drewno. Wie dopiero za jakiś czas, że z tego kawałka coś jednak będzie. To bardzo trudne pytanie wbrew pozorom. Tracimy ją to czas. Ale tego się nie powinno nigdy żałować. To głupie ale tak chyba jest. Ci którzy sprawili nam największy ból są najlepszymi nauczycielami. Kto w szkole miał takiego cool luźnego nauczyciela to wie, że niewiele wyniósł z jego lekcji. No a taki co uczy twardą ręką jednak wymusza to abyśmy coś robili. Siłą bo siłą ale liczy się efekt. Nie mówię o jakimś złośliwym nauczycielu ale o takim co coś wymagał w ludzki sposób. Przeżyłem straszną patologię i to mnie wzmocniło. Gdyby to co mnie spotkało stało się dzisiaj to by dla niektórych skończyło niezłymi wyrokami i sporym odszkodowaniem.
  13. Uwierz mi, nikt nie wygląda seksownie w takim setupie. Sam czepek z siateczki daje -5 do seksapilu
  14. Gad zrobił mi się chyba po nswrocie i zmianie leków z brintelix na escitalopram na którym teraz między innymi jestem
  15. Gniecenie w lewej stronie klatki piersiowej obecnie najabrdziej mi dokucza obecny zestaw Asentra 150 Gabpaentyna 3x100 Miansek 30 nebilet 1/2
  16. Tak samo covidowy lockdown nie był pod tym względem najgorszy
  17. sailorka

    Gdzie do pracy?

    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
  18. Chowam się przed biurokracją...
  19. Ile czasu się znacie? Czy wgl padła szczera rozmowa, że jesteście razem? Czy usłyszałeś od niej, że Cię kocha lub dała Ci to do zrozumienia? Ile było dobrych chwil, a ile złych? Wiesz... ważne jest też to, czy powiedziała kiedykolwiek słowo "przepraszam" ze szczerością, gdy popełniła błąd. A każdy popełnia. Ja byłam w 10 letniej relacji, która nigdy nie była czymś, co dawało mi poczucie, że jestem kochana, rozumiana, chciana. Raz był ze mną, potem coś źle i miał mnie gdzieś. Byłm jedynie na chwilę, gdy miał "czas" i przyjeżdżał, zrobił swoje, i uciekał. Ja go kochałam. Pragnęłam choć trochę uwagi. On wiecznie zajęty, zapracowany. Pamietam najgorszą jego stronę, kiedy pojechałam późnym wieczorem, z kilkoma piewami w plecaku do niego, 7km, do jego wsi. I gdy dotarłam do miejsce w którym się widywaliśmy (przez cały ten czas nigdy nie byłam u niego w domu), koło kościoła. I piszę, że jestem w jego rejonach i może by wyszedł, bo możemy pogadać i się napić na takiej starej budowie, gdzie siedzieliśmy. I on mówi, że nie ma czasu, bo pracuje. Kazał mi czekać 2 godziny. Zgodziłam się. BYłam młoda - miałam 20 lat, a byłam w nim szalenie zakochana... Poszłam sama na tą budowę, było bardzo późno i piłam piwo, czekając, POjawił się po 3 godzinach i wiecie co? Powiedział, że przyszedł na 5 minut, bo idzie do kolegi. A ja się tak wkurzyłam. On poszedł, a ja za nim rowerem. Dogoniłam go, zablokowała mu drogę rowerem i zaczęłam mu wygarniać, że jest jak jego ojciec pijak, który bił matkę. I on wtedy mnie zrzucił z roweru na ziemie i kopnął kilka razy. Wstałam, dostałam szoku, że tak mnie potraktował. Zaczęłam ryczeć i powoli szłam z rowerem stronę drogi,żeby wrócić do dom, ale ledwo szłam z tym rowerem. Bo człlwiek, który był dla mnie ideałem potraktował mnie okropnie. I ons szedł ze mną i milczał. Przytulił mi i powiedział, że przeprasza, a za chwilę, ze to moja wina, bo lubię "przemocowy seks". Wytłumaczył wszystko z dupy, ale ja byłam jeszcze taki dzieciakiem. On 10 lat starszy. Wybaczyłam mu. SIedzieliśmy chwilę, ale ja byłam zdrugostana i pojechałam do domu. To była jedyna sytuacja, kiedy podniósł na mnie ręke. Rzadko się widywaliśmy. On uważał, że się przyjaźnimy, ale miał wszystko co chciał. Potrafił mnie obrażać przez mess,a w realu był cudowny, miły itp. Natomiast pisząc ze mą, albo nie pisał w ogóle, nawet dniami, albo pisał zdawkowo. A ja na każdą wiadomość czekałam jak w obsesji narkotykowej. Byłam już uzalezniona. NIgdy nie przeprosił. Za to ja przepraszałam wiecznie. I tutaj nie przesadzam. Od dwóch psychologów usłyszałam, że to psychopata najprawdopodniej. NIe wiem. Bardzo cierpiałam, bo słyszałam takie słowa jak: Odkochałem się, gdy zachorowałaś. Albo: Jak zmienisz to i to, to będziemy znowu razem. Moim problemem było to, że nie słuchałąm ludzi, kórzy błagali mnie, by to zakończyć, bo cierpiałam strasznie. MOdliłam się nawet, by w końcu odejść. Próbowałam, ale wracałam. Najdłuższa nasza przerwa trwała rok. I słyszę słowa: Ty mnie najbardziej satysfakcjonujesz. I wtedy czujesz, że jednak jesteś kimś waznym dla niego. Jak trafiłam do szpitala, a on znalazł nową laskę (gdzie dwa dni przed dowiedzeniem się, że od kilku miesiięcy z kimś się spotyka, powiedział ze znowu ja jestem jego dziewczyną) nie odwiedził mnie. Ale co było zabawne i nie wierzę, że to przypadek, bo w nie nie wierzę - jego matka, chora na nerwicę trafiła do mojej sali. Zobaczyłam tego swojego cudownego przyjaciela w szpitalu. Podeszłam i zagadałam. Coś odpowiadał. Wyglądał jakby nie chciał już niczego ode mnie. Potem jak był w sali u mnie z matką, żeby jej pomóć się tak ogarnąć, to nie odezwał się ani słowem, nic. Matkę ma fajną, polubiłam ją. Nie mówiłam jej nic o jej synu. PO prostu nie chciałam, żeby przeżywała, bo nie zasługuje na dodatkowy stres. BYła równą babeczką, chodizlysmy razem na fajkę. No i co... potem sie to powoli kończyło, ale waracałam do pisania z nim. Po roku, gdy zaończyli związek, napisał do mnie, że może odnowimy znajomość. SPotkaliśmy się raz i.. wiecie co. Ja zaczęłam uważać, że jest głupi. NIe sprostał mojej rozmowie. BYł jakiś sztuczny, wyczułam maskę i taką ogromną blokadę. Szybko poszłam do domu, bo rozmowa była cienka i moje różowe okulary opadły w tym momencie na zawsze. Już nie postrzegam go jako kogoś ciekawego,dobrego i ważnego. Nie. Dostrzegłam już manipulację, którą widziałam wcześniej, ale teraz miałam pewność. I cóż. Nie mamy żadnego kontaktu. Raz mu napisałam, co o nim myślę. Zablokowałam, zeby nie przeczytać jego odpowiedzi, bo już mnie nie interesuje jego odbijanie piłek i gierki. Ja serio czuję taką wolność, od kiedy już psychicznie i fizycznie jestem wolna od tego osobnika. Niestety została we mnie nieufność, ostrożność - ale może jest mi to potrzebne, bo ja byłam zawsze naiwna. Rodzice mówili o mnie, że łatwo mną sterować i coś wmówić, że wszystko łykam i wszystkim ufam i jestem hojna. No i się zmieniłam przez ten związek. Uważam, że ma to plusy, bo wiem, czym jesto wolność. Czym jest myślenie o sobie dobrze, a nie wieczne uczucie, żeby ktoś mnie docenił, pokochał, był. Teraz mam to w dupie. Dopóki mam rodzinę, to jestem szczęśliwa. NIe ufam obcym, ale jeśli okazują się lojalni, to ja mogę się zaangażować i zaprzyjaźnić. Stałam się pewniejsza siebie, bo nie otrzymuję wiadomości na temat, że zawsze się mylę i jestem taka i taka. Teraz sama widzę w sobie zalety i nie musze szukać potwierdzenia u facetów. Faceci mnie bardzo zawiedli i jestem już zdystansowana i na pewno nie chcę związku w najbliższej przyszłości. Jak ktoś się ma pojawić, to się pojawi. A jak bęðę gotowa, to nawet sobie wejdę na tindera i będę chodzić na kawę Wiele lat straciłam na niego, ale widocznie tak miało być. I serio, doceniam jaki spokój mam, bo te lata były naprawdę niezłą karuzelą. Opisałam swoją historię. Może znajdziesz coś dla siebie. NIe mam rad, bo każdy ma własne życie, własne przekonania itp.
  20. jakieś 2 lata temu zakończyłam przygodę z treningami, bo na siłowni chciałam się popisać xD chuj wie przed kim. I wzięłam na dźwigni, duży ciężar na nogi - tak je do góry podnosisz, leżysz/siedzisz i powtarzasz - do górym, na dół. I wzięłam za dużo ciężaru, bo szło gładko. I szło, ale czułam w lewym kolanie jakieś przeskakiwanie, ale nie przerwałam. Dużo biegałam na bieżni i te schody. Jakies inne też ćwiczenia, ale sztangi nie tykałam, bo tam było jakieś dziwne rozłożenie, że sami faceci tam byli. No ale siłownia trwała krótko, bo potem jak stawałam na lewe kolano, to spadałam na ziemię. Okropność.. Do dzisiaj coś tam jeszcze siedzi, ale mniejsza. Przez wiele lat w sumie biegałam, rower - 2 godziny, prawie codziennie, ćwiczyłam w domu ze sztangą właśnie - przsiady i martwy ciąg, intwerwały, układy taneczne, dużo chodziłam. I to było regularnie przez wiele lat, oczywiście zdarzały się jakieś przerwy na parę dni, czy czasem tydzień, ale ogólnie prawie codziennie była ta aktywnośći. A najlepsze było uczucie po bieganiu: meta i ta euforia, adrenalina - niesamowite. Wtedy biegałam blisko lasu. No i ogólnie też kocham pływać. I teraz zostaje mi spacerowanie i pływanie: roweru już nie lubię jakoś, wolę szybki marsz itp. Każdy ruch jest istotny. Czy to w domu nawet jakieś porządki, czy to spacer, czy cokolwiek innego. Ważne żebyś to lubił. Wtedy robisz to, kochasz to, ale często trzeba się zmusić do wyjścia z chaty, a potem nawet nie wiesz jak mija 3 godzina twojego krążenia po mieście. Raz z górki, raz pod górkę, to tu, to tam. Sama moja trasa do domu to 3 km, więc też jest kawałek. No i moja praca to też chodzenie z pudłami między innymi. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna. Jeśli nie masz siły i ochoty na mocne treningi, to rób lekki. Ja tez lubię roziąganie, jakiś pilates. No ale chciałabym znaleźć teraz coś innego, bo to już nuda dla mnie. Sport pomaga, zwłaszcza jak robisz to regularnie. NIe musi to być jakiś wycisk 2 godzinny. Lepiej chyba częściej, reglarnie niż zacząć miesiąc góra dwa treningować do rzygu i zrezygnować A potem trudno wrócić. ALe każdy jesy inny. Mój brat chodził na boks, niestety pierwszą walkę przegrał i zrezygnował, potem studia i praca no i ma inne priortytety.
  21. Niewkopomonowana

    Nasze sny

    Spałam ledwie 6 godzin z przerwą krótką w nocy, ale dobrze, bo wyszłam z tego snu siłą woli. Miałam krótki paraliż, ale ważne, że ten sen się skończył. Mam tylko zagwostkę: co ten sen oznacza dla mnie? Sam Freud połowę swojego dorobku psychologicznego, poświęcił symbolice snów. I pewna wyjątkowa osoba powiedziała mi kiedyś: pamiętaj swój sen. Do rzeczy: Najpierw opiszę sen, tak jak jestem w stanie, bo sny często nie oddaję w pełni tego, co się dzieje we śnie i co się wtedy czuje, a potem napiszę znaczenie tego snu, jakie udało mi się znaleźć itp. 1.Przychodnia do psychiatry: Czekałam w "kolejce" kilka godzin, tylko że kolejki nie było. Dopiero po tych godzinach poszłam do gabinetu pielęgniarek i mówię im, że już tyle czekam i nie mogę się dostać do lekarki. Do swojej lekarki. Przychodnia byłą natomiast jakaś inna, obce miejsce. Pielęniarki i był tam jeden facet, zaśmiali się i do mnie z pogardą powiedzieli, że dziś lekarz mnie nie przyjmie. Wtedy weszła tam kobieta, że ona teraz chce iść do tej lekarki. Ją potraktowali inczej. Z uśmiechem. Powiedzieli, że może tam iść do niej. A ja do nic: ale co to znaczy, że ona wchodzi po mnie i może iść, a ja nie? Oni: No tak to jest (coś takiego). Powiedziałam, że chcę się "wypisać" z tej przychodni, z tej wizyty w ogóle i że kończę tutaj "karierę". Oni, że niestety czeka się długo na wypisanie się z tego leczenia w tym miejscu i należy sporo pieniędzy zapłacić, by udało się to zrobić. Wyszłam wściekła. 2. Scena powrotu do domu. Było bardzo ciemno, a ja bardzo chciałam się dostać w bezpieczne miejsce i ochłonąć. Szłam dziwną drogą, totalnie nie wiedziałam gdzie jestem, ale szłam w kierunku domu. Nadle oświetliła się droga, za mną pociąg. A ja na środku torów, o czym nie miałam pojęcia. I skąd wzięłam się w takim miejscu? Pociąg był tuż obok, ale w ostatniej chwili udało mi się wyskoczyć z torów, osunąć na jakieś trawy po lewej stronie. 3. Młody chłopak bity w twarz: Spojrzałam nagle za siebie i widziałam scenę, gdzie policjanci biją w twarz młodego chłopaka, biorą go mocno w ramiona i prowadzą do pyschiatryka. 4.Widzę swój pokój, poduszkę i telefon. Obraz jak zdjęcie. Już byłam pewna, że jestem we śnie, mam otwarte oczy, ale nie mogę się poruszyć. Wiedziałam, że to paraliż senny i zaraz się obudzę w pełni. Zaczęłam tylko starać się obudzić siłą woli i starać ruszyć. W końcu udało się, ruszyłam się, usiadłam na łóżku i poczułam ulgę i w końcu bezpiecznie. I teraz opiszę, co znalazłam o swoim śnie. Oczywiście ma to charakter symboliczny i subiektywny, ale bardzo chciałam się dowiedzieć, co może ten sen znaczyć. To może być długie, ale może zechce ktoś dobrnąć do końca 1. Motyw przychodni psychiatrycznej często symbolizuje potrzebę wsparcia emocjonalnego, poczcie przeciążenia psychicznego lub pragnienie, by ktoś zajął się naszym stanem wenętrznym. Długie czekanie bez kolejki, a następnie śmiech personelu i info, że miejsce zajęła inna osoba, może odzwierciedlać poczucie bycia zignorowanym, niedocenionym lub potraktowanym niesprawiedliwie mimo wysiłku i cierpliwości. Odmowa odwałania wizyta i wysokie koszty mogą wskazywać na wrażenie, że wyjście z trudnej sytuacji emocjonalnej jest skomplikowane, kosztowne (emocjonalnie) i wymaga dlaszego oczekiwania. 2. Ciemność, nieznana trasa i prawie potrącenie przez pociąg. Scena na torach kolejowych należy do klasycznych obrazów zagrożenia i poczucia bycia "na drodze" niebezpieczeństwa. Pociąg zbliżający się bardzo blisko, a następnie udane odskoczenie w ostatniej chwili, często symbolizuje sytuację,m w której czujemy się zagrożeni, przytłoczeni lub niemal "przejechani" przez okoliczności lub emocje innych osób. Udane uniknięcie wypadku może oznaczać, że mimo silnego napięcie udało się zachować bezpieczeństwo emocjonalne lub znaleźć sposób na uchylenie się od pełnego uderzenia sytuacji. 3.Policja i młody pacjent. Obraz policjantówm, którzy używają siły wobec młodego chłopaka i zabierają do psychiatryka, może odzwierciedlać poczucie bezsilności, kontroli zewnętrznej lub lęk przed byciem "zamkniętym" w własnych emocjach bądź ocenianym jako "problem". Może też być echem doświadczenia bycia świadkiem lub ofiarą agresji, wobec której nie ma się wpływu. 4. Paraliż senny lub stan przejściowy między snem, a jawą. Pojawia się to przy silnym stresie lub zmęczeniu. Uczucie ulgi po przebudzeniu oraz chwilowy ból głowy i mięśni są typową reakcją organizmu na intensywne przetworzone w nocy. Dowiedziałam się, że wczorajsza sytuacja z agresywną pacjentką miała duży wpływ na sen. Osoby, które łatwo przejmują emocje innych, częśto "przenoszą" takie doświadczenia do snu, gdzie zostają one przetworzone w formie dramatycznych, symbolicznych scen. Agresja klientki mogła zostać przekształcona w obraz "zagrożenia" (pociąg) oraz w scenę siłowego potraktowania młodego pacjenta. Poczucie bycia niesprawiedliwie potraktowanym i braż możliwości wyjaśnienia sytuacji koresponduje z odmową wejścia do gabinetu mimo długiego oczekiwania. Rozmowa z mamą, która również wywołała napięcie, mogła dodatkowo wzmocnić ogólne poczucie bycia krytykowanym lub niedocenianym. Wszystko się skleja A teraz czas na kawę.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×