-
Postów
1 844 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 65
-
Ja sporo. Zacząłem się edukować na własną rękę. Z drugiej strony akurat zaburzenia dysocjacyjne mnie ciekawią, bo to jest ogólnie ciekawy temat, więc czytam nawet o rzeczach, które mnie nie dotyczą (np. o terapii ofiar prania mózgu w sektach). Byłaś tylko w CBT i psychodynamicznej czy też w innych nurtach? Terapia schematów? Ja tak ogólnie napisałem Też nie mam takiego kolegi. Tzn. niby mam, ale ostatnio z nim rozmawiałem ze 3 miesiące temu, wiecznie nie ma czasu (ja też). Ale też rolę takiej powierniczki od dawna pełni moja dziewczyna, w zasadzie pełniła już wiele lat zanim byliśmy razem. No i na koniec słyszysz, z sesji na sesję, „won”… można zwątpić w ludzi? Ja zwątpiłem, tamta terapeutka była moją ostatnią. Nie zdecydowałem się już zaczynać od początku z kimś nowym. Tylko że jak ja tak sobie spojrzę, to ja nie mam problemów z teraźniejszością, z którymi nie radziłbym sobie sam. W sensie np. trudnych decyzji do podjęcia, w których potrzebowałbym „coachingu”, bo sam nie umiałbym ich podjąć (bo moim zdaniem wtedy to nie jest już terapia, a coaching życiowy). To wszystko, o czym mówiłem na terapii a co dotyczyło „tu i teraz”, to były tak naprawdę tematy zastępcze, sztuczka mojej psychiki, żeby nie mierzyć się z rzeczami realnie bolesnymi i trudnymi. Ja już sam nie wiem kogo wolę. Chyba nikogo nie wolę. Miałem bardzo duży problem, żeby zaufać temu facetowi. Jego teoria była taka, że to przez to, że zostawił mnie ojciec, więc faceci krzywdzą. Może tak, może nie. Nie wiem, teoria jakich wiele. Nie żebym miał mniejszy problem z zaufaniem kobiecie. To musi być odpowiednia kobieta. Przede wszystkim musi być bardziej inteligentna ode mnie, żebym nie mógł jej od razu przejrzeć. Tamta wydawała się być odpowiednia…
-
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Ale przyznaj że obrazy malował piękne. Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że teraz piszesz z brzydkim facetem o brzydko brzmiącym głosie, nie? Ja też nie lubię. Toleruję i nie mam z tym bardzo wielkiego problemu, ale jakby ten zwyczaj zniknął to nie miałbym nic przeciwko (i za covidu miałem wygodną wymówkę, żeby nie podawać ręki). Tym bardziej, że być może w tej dłoni był dziś penis. Z drugiej strony w większości dłoni, które dotykamy, był kiedyś penis. To kwestia bardzo indywidualna, ale ciekawe, z czego się wzięła aż taka awersja. Nie chcę żebyś pomyślał, że unieważniam to, co czujesz, bo to twoje doświadczenie, ale wydaje mi się, że większość facetów jednak nie ma aż tak. Ja nie mam. W sensie, nie przytuliłbym się z kolegą, bo czułbym się bardzo mocno nieswojo (z koleżanką nie), ale samo podanie ręki, poklepanie po ramieniu, to jeszcze nie przekracza dla mnie tej granicy. Ogólnie nie mam problemu z niechcianym dotykiem ze strony mężczyzn (nawet jeśli jest trochę niekomfortowy), ale mam potężny problem z niechcianym dotykiem ze strony kobiet. Tylko że jest niestety prawdopodobnie powód, o którym nie chcę pisać na forum, bo otwieranie się tutaj byłoby emocjonalnym samobójstwem. To ci powiem, że gdy jesteś w związku, ale takim trwałym związku, tak na sto procent, to nie ma czegoś takiego jak „alternatywa”. To prawda. Z drugiej strony wtedy ja (osoba, która brzydzi się papierosami, a alkoholu nie pije w zasadzie w ogóle) bym się nie urodził. Akurat jeśli o to chodzi, to się zgadzam. Osoby, które nie są w stanie wychować potomstwa nie fundując mu traum, nie powinny tego potomstwa mieć. Inna sprawa, że taki pogląd wywołuje często potężny ból dupy – ale jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie u osób, które tych dzieci mieć nie powinny. Bo nikt normalny i zdrowy psychicznie nie będzie pchał się szamba zwanego polityką. -
Właśnie tak
-
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Z kobietami widzisz, nawet jeśli nie ma szansy na związek ani na relację intymną. Z mężczyznami nie widzisz. Dlaczego? Jaka to różnica, jeśli i tak nie ma szansy na nic więcej niż koleżeństwo? No ale są ludzie, którzy mogą. I takie osoby czasem są… hmm, nie powiem, że ofiarami, bo ofiarami stają się, gdy nie przechytrzą takiej baby. Ale jeśli ktoś taki się zaangażuje, to może się później bardzo mocno rozczarować. I ot tak zamieniłbyś sobie ją wtedy na inną? „Ćpuny do wora, wór do jeziora” Ja uważam nałogi za objaw, a nie za pierwotną przyczynę. Coś sprawiło, że ci ludzie stali się nałogowcami. Adresując ten problem zmniejszy się liczbę nałogowców. -
Kiedyś, w czasach szkoły, kolega raz wspominał, że eksplorował możliwość przeżywania uniesień seksualnych za pomocą odkurzacza. Następnego dnia po lekcjach po coś do mnie przyszedł. Akurat coś mi się wysypało, odkurzałem i nie odłożyłem odkurzacza na miejsce, więc stał tak u mnie na środku pokoju. Są rzeczy, których się nie wytłumaczy, więc nawet nie próbowałem.
-
Ile problemów się rozwiązuje jak się po prostu nie odkurza i nie sprząta…
-
Art. 178a § 1 kk.
-
No bo to jest spalinowy, odpala się go jak kosiarkę. Serio. Tylko dziadek od razu trzymał łapę na przycisku gaszenia, to i odpalić nie mógł…
-
Spalinowe najlepsze.
-
Z perspektywy – tak, był. Powinienem ustalić z nią konkretny plan terapii i mierzalne kamienie milowe. I nawet próbowałem. Wtedy już byłem po lekturze „The Haunted Self” i ustaliliśmy, że będziemy próbowali trójfazowego podejścia, opisanego w tej książce na przemian z EMDR. Tylko potem jakoś się to rozmyło, rozwodniło. Ale nadal chodziłem, bo miałem nadzieję. Ta umiera ostatnia… Pieniążki w ząbkach przynosiłem, zawsze na czas były, to i po co się pozbywać… Ja do dziś nie wiem, dlaczego ona zakończyła terapię, co jej supervisor miał do tego, jakie były powody. Mam różne teorie, każda tak samo nieprawdopodobna jak inne. I w sumie przez długi czas do tego się ta „terapia” sprowadzała – i za każdym razem czułem, że marnuję czas, bo zamiast mówić o rzeczach naprawdę ważnych z punktu widzenia terapii mówię o rzeczach ważnych, ale „tu i teraz”. Z perspektywy wiem, że to była obrona mojej psychiki, i tylko jeden terapeuta potrafił to zauważyć i przekierowywać mnie na te właściwe tory (tylko że nie było właściwych torów, bo była tylko pustka). Otworzyć to ja się przed kolegą mogę, taniej będzie, a od terapeuty oczekuję jednak pracy terapeutycznej. Inna sprawa, że ja tej ostatniej dziewczynie (mówię „dziewczynie”, bo była młodsza ode mnie) o wielu rzeczach na początku nie mówiłem, bo nie chciałem jej przestraszyć. Taka bardzo ciepła, empatyczna, wrażliwa się wydawała, zbyt wrażliwa żeby mierzyć się z tym gnijącym gównem, które kipi u mnie w psychice. Dużo czasu mi zajęło, zanim naprawdę się otworzyłem, a maska może nie spadła całkowicie, ale bardzo się zsunęła. Choć psychika broniła się do końca, tym razem potężną sennością i dysocjacją (pustka w głowie, całkowity brak myśli, nieumiejętność zbudowania zdania) – też dopiero z perspektywy czasu wiem, że to nie była moja niechęć do pracy, czy niewyspanie, a po prostu jedna z obron mojej psychiki. Jak to pani kiedyś powiedziała, w mojej głowie jest coś strasznego, ale jest też ktoś, kto zasłania to coś i mówi „tu nic nie ma, tu rośnie rzeżucha”. Do tego, czym jest to coś strasznego, niestety nie udało nam się dojść, choć ja mam swoje teorie (ale też wiem, że nie poradziłbym sobie, gdybym się dowiedział – ale od tego jest terapeuta, żeby bezpiecznie przeprowadzić przez ten proces).
-
Ja mówię o dysocjacji, a pan o dysocjacji nie miał pojęcia, więc skojarzyło mu się z BPD, bo o zaburzeniach osobowości pojęcie miał. O DID, dysocjacji strukturalnej, różnych jej poziomach, ANP, EP, pan specjalista pojęcia nie miał.
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
Doktor Indor odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Ale dlaczego ty się w ogóle przejmujesz tym, co ona sobie myśli? Chce tak interpretować, to niech sobie interpretuje. Niech sobie myśli co chce. To nie twój problem.- 90 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
18 lat spędziłem w terapii (w sumie 5 terapii), zawsze tylko prywatnie. Nie dało mi to absolutnie, zupełnie, kompletnie nic. Dało jedynie psychoedukację, która bez zmian w sferze emocji jest bezwartościowa – umiem pewne rzeczy nazwać i to tyle. Jakbym sobie mądre książki poczytał to też bym umiał nazwać, a książki są jednak tańsze. Poszedłem z bardzo konkretnym problemem i każdy terapeuta po paru latach się poddawał. „Nie potrafię panu pomóc. Sam pan widzi, że nic nie działa. Życzę panu, żeby znalazł pan kogoś, kto będzie potrafił panu pomóc”. A ostatnia panienka wręcz wprost, z sesji na sesję, stwierdziła, że „rozmawiałam z moim supervisorem i nie mogę kontynuować z panem terapii. Niestety nie mogę podać panu powodu”. I ch…, i się domyślaj. Takie miłe podsumowanie 8 lat terapii z nią. Kończąc terapię w wieku 36 lat byłem, jeśli chodzi o ten konkretny problem, flashbacki, traumę, PTSD, dokładnie w tym samym miejscu, w którym byłem, gdy zaczynałem ją jako zagubiony osiemnastolatek. Ceny były różne (zaczynałem od 70 zł na sesję, kończyłem na 150 zł na sesję, to liczmy 110 zł na sesję), spotkania raz w tygodniu czyli przez 18 lat wyrzuciłem w błoto ok. sto tysięcy, bez żadnego efektu. Teraz to pewnie kosztuje więcej. Mówię facetowi, że czasem czuję, że mam w sobie dwie emocjonalne tożsamości. Nie umiem tego jeszcze nazwać słowami. A ten sympatyczny pan, supervisor, wysoko ceniony specjalista, mówi mi: „tak się dzieje w BPD, a pan nie ma BPD”. Dopiero parę lat, po lekturze książek na temat dysocjacji, dotarło do mnie, że pan supervisor nie miał absolutnie zielonego pojęcia ani na temat dysocjacji, ani nawet na temat podstawowej stosowanej w tych przypadkach terminologii. Ale pieniążki zawsze chętnie brał. Czy było warto? Z mojej perspektywy: nie, absolutnie nie było warto. Co nie znaczy, że nie warto w twoim przypadku. Może warto. Może ty będziesz łatwiejszym klientem niż ja, albo twój problem będzie łatwiejszy do zaadresowania przez tych patała… przepraszam, chciałem powiedzieć: naszych wysokiej klasy specjalistów.
-
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
A mężczyzna nie? A widzisz – a ja się z tym spotkałem i to nie raz a kilka. Ludzie miewają różne ukryte motywy w tym, co robią. Czasem właśnie na tym polega ta gra. Mało jest ludzi, którzy są w stanie dać szczerość, a dzięki temu sami zasługują na szczerość. Dlatego ja już jestem ostrożny, jeśli chodzi o zaufanie. Zbyt wiele razy się zawiodłem. Inna sprawa, że akurat ja niewiele mogę dać (lub nic), jeśli chodzi o moje wpływy gdziekolwiek – i całe szczęście, bo przynajmniej wiem, że jeśli ktoś mnie polubi to za to, jaki jestem a nie za to, co mogę dać. Ja już to gdzieś słyszałem. Dawna znajoma (TERF) chciałaby tak wytłuc facetów, zostawić tylko 10% najbardziej wartościowych genetycznie, żeby ich doić z nasienia. Nie muszę chyba dodawać, dlaczego stała się dawną znajomą. -
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
Doktor Indor odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Jak ona umyła podłogę a ty uwaliłeś ją brudnymi butami to powinieneś posprzątać. Jak to ona uwaliła podłogę to niech się goni na drzewo.- 90 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nie. Ja z tą osobą nie chcę mieć nic do czynienia. Nigdzie o tobie nie pisałem ani cię nie zaczepiałem. Daj mi wreszcie święty spokój. -
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Ja nie mówię o privie z tobą i naprawdę, nie chcę już ciągnąć tego offtopu (ani tutaj, ani nigdzie indziej). Co miałem w tym temacie do powiedzenia (nie tobie), to już powiedziałem. -
Mnie też. I tak co noc.
-
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
1. Gówno prawda. Nie będę udostępniał privów. Cieszy mnie to. I na tym zakończymy jałową dyskusję w tym wątku. -
Stara rura mi się śniła. Niedobrze.
-
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Wydaje mi się, że jeśli ktoś prosi o niekontaktowanie się z nim, to wypada uszanować jego prośbę i nie wypada mu się narzucać. Ale co ja tam wiem. Ciągnął tego nie będę, bo – jak zostało mi już raz powiedziane pięknymi słowami i pokazane czynami – mi na tym forum wolno mniej niż innym. -
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
-
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
Doktor Indor odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Bezpieczniej (dla ciebie), żeby siostra sama interesowała się swoimi sprawami i jeśli ma wątpliwości, to przyszła na forum, to czy inne, i pytała o poradę sama. Ty nie wydajesz się mieć żadnego wpływu na jej decyzje.- 90 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?
Doktor Indor odpowiedział(a) na MiśMały temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Ja też. Chyba że miałbym powody, żeby odejść razem z kontem i z postami. Jak stwierdzę, że chcę stąd odejść, a nie będę miał powodów, żeby usuwać posty, to się po prostu wyloguję i tyle. Jak stwierdzę, że chcę wrócić, to się zaloguję – i tyle. Dlaczego? Masę osób poznałem przez inne osoby. Ktoś kogoś zna, zaprasza nas gdzieś, i poznajesz tę osobę. W internecie, w mediach społecznościowych, to jest jeszcze prostsze. A czy jeśli nie startujesz do kobiety z takich czy innych powodów, to może ona mieć dla ciebie jakąś wartość jako znajoma? Czy albo potencjalna partnerka, albo niech nie zawraca głowy i nie zajmuje czasu? A weź sobie wyobraź, że jesteś np. modem na forum, czy na jakiejś grupce. Nawet taka mała, iluzoryczna „władza” już wystarczy. Nie miałbyś takich myśli, że jeśli ktoś z tego forum by na ciebie leciał, że może po prostu chce sobie w ten sposób poprawić pozycję, „przelecieć moda”, albo mieć potencjalnie ulgowe traktowanie? Ja, na tym etapie, na którym jestem teraz, po prostu odchodzę z miejsc, w których moderatorzy okazują się być penisami, a administracja nic z tym nie robi (albo to takie same penisy). Szkoda mojego czasu i nerwów na użeranie się z palantami. Wychodzę z założenia, że to oni tracą – mnie, moje posty. Forum, grupa, każde inne miejsce, które jest wypełniane treścią przez użytkowników, istnieje nie dla użytkowników, ale dzięki użytkownikom, i jeśli administracja o tym zapomina i nie potrafi tego docenić, to prędzej czy później takie miejsce zdycha, albo staje się po prostu małym, zamkniętym kręgiem popieprzonych osób, które liżą sobie wzajemnie swoje kloaki. Widziałem to, niestety, zbyt wiele razy. Ryba psuje się od głowy. W drugą stronę to też działa (rozsądna i mądra moderacja przyciąga rozsądnych i mądrych userów i ryba się wtedy rozwija).
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 65