Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 846
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Doktor Indor

    Samotność

    To prawda, ja mam do tego trochę inne podejście. Jasne, trzeba walczyć ze światem, żeby utrzymać się na powierzchni, bo tak jest ten świat zbudowany, ale związek to jest ta jedna rzecz, o którą nie chcę musieć walczyć. W związku chcę się czuć komfortowo i móc być sobą. Jeśli miałbym musieć walczyć o partnerkę, to ja takiej partnerki nie chcę. Finanse to też trochę inna sprawa, bo dla mnie od góry pieniędzy ważniejszy jest święty spokój. Mógłbym zarabiać dużo więcej, niż zarabiam teraz, gdybym się bardziej poświęcił, ale nie chcę się poświęcać dla pieniędzy. Stać mnie na to, na co chcę, żeby było mnie stać, a spokój i stabilność są dla mnie bardzo ważne. Praca, atmosfera w pracy – jeśli musiałbym w pracy walczyć i ciągle udowadniać swoją wartość, to byłoby to wg mnie toksyczne środowisko pracy. Jasne, na początku trzeba się wykazać, ale raczej nie robię nic, co jest ponad moje możliwości – jestem po prostu sobą, pracuję na miarę swoich możliwości, i wolę robić to, co lubię, niż awansować, mieć wyższą pozycję w korporacyjnej strukturze robienia sobie na głowę, większe pieniądze, ale robić jakieś nudne pierdoły. Pozycja… To też jest ciekawy temat. Jeśli jestem w towarzystwie, w którym są ludzie, z którymi muszę walczyć o pozycję (np. narcyzi, którzy próbują innych zdominować), to nie wchodzę w takie walki i opuszczam toksyczne towarzystwo. W moim towarzystwie z wyboru też chcę czuć się spokojnie i swobodnie, a nie zastanawiać się nad tym, co mówię i w jaki sposób to może być przeciwko mnie wykorzystane. A zdrowie to już mieszanka wyborów (np. diety, ruchu), genów i przypadku – też nie traktuję tego w kategoriach walki. Co najwyżej walki z samym sobą, gdy wywala panika a ja muszę coś zrobić, ale udowadnianie sobie na siłę, że mogę, gdy wiem, że będę się z tym męczył, już mi przeszło. Nic mi to nie dawało oprócz cierpienia. Wg mnie osoby, które wiecznie o coś walczą, stają się niewolnikami tej walki.
  2. Doktor Indor

    Samotność

    Ja jestem zwolennikiem nierandkowania. Nie ma powodu, żeby iść na spotkanie z nastawieniem, że to jest kandydatka na potencjalną partnerkę, i rywalizowania z innymi facetami. To nie jest rozmowa o pracę, poza tym ja (nie chcę, żeby to źle zabrzmiało) za bardzo siebie szanuję, żeby rywalizować z kimś o uczucia. W ogóle nie uznaję czegoś takiego, jak walka o kogoś. Chce, to chce. Czuje to samo, to czuje. Nie chce, to nie. Miałbym się spieszyć, bo ktoś inny może wskoczyć na moje miejsce? To niech wskakuje, żadna strata w takim razie. W zasadzie wszystkie dziewczyny, które miałem, były na początku tylko koleżankami i jeśli coś wyszło i zaiskrzyło, to wyszło samo, spontanicznie, z obu stron. Wtedy nie ma presji, nie ma ciśnienia, nie ma rozczarowań, i też nie udajemy kogoś, kim nie jesteśmy, żeby koniecznie pokazać się z najlepszej strony. Pokazujemy się z tej prawdziwej strony. Jak to komuś nie pasuje to tym lepiej, że to szybciej wyjdzie. No ale to nie były osoby, które korzystałyby z aplikacji randkowych, bo takie nigdy mnie nie interesowały – nigdy nie interesowały mnie dziewczyny o takim podejściu do relacji, żeby dopuszczać używanie aplikacji randkowych. Z rzeczy, które skreślają potencjalną partnerkę, korzystanie z tinderów jest dosyć wysoko, na równi z byciem instagramową atencjuszką. Jak ma instagrama i wrzuca tam jakieś fajne rzeczy, ciekawe zdjęcia – no to spoko, choć samo bycie produktem firmy Meta nie dodaje jej punktów. Jak ma instagrama i na co drugim (albo na każdym) zdjęciu jest jej ryj, to niestety ale won – nie mam ochoty być dodatkiem do torebki skupionego na sobie narcystycznego pustaka.
  3. Może dla linki to był właśnie ten przypadek. Już pomijając, że czasem zwyczajnie nie ma się czasu żeby na wszystko odpisywać. Ja czasem wpadnę na Discorda tylko na chwilę, zerknę, odpiszę paroma zdaniami i lecę dalej do tego, co akurat robię. Choć to pewnie nie ten przypadek. Generalnie to, co piszesz, jest strasznie niesprawiedliwe – rozumiem, że poczułeś się dotknięty i urażony, ale ja znam linkę spokojnie ponad 15 lat (20 jeszcze nie będzie, ale 18-19 spokojnie) i uważam ją za jedną z najsympatyczniejszych osób tutaj. Illi zresztą też (choć znam krócej). Tamtej sytuacji obraz też mam zupełnie inny, oglądając ją z zewnątrz, ale to już zostało powiedziane. Masz prawo do swoich odczuć i swoich triggerów (tak jak Illi ma prawo do swoich!), ale obrażanie przez to innych jest słabe.
  4. Czasem dochodzi się do takiego momentu, że już szkoda „szczempić” ryja. Brak odpowiedzi też jest odpowiedzią. Ja już nie chcę nic więcej pisać, bo znowu będzie, że indyk ludzi w dupska podszczypuje, ale mam jedną sugestię m.in. dla brum.brum – pytając o Discorda nie sugeruj się proszę opiniami innych ludzi, którzy czują się pokrzywdzeni (czy słusznie czy niesłusznie to już nie chcę oceniać, ale z tego co wiem nic nie było usuwane, więc można sobie na Discordzie prześledzić), tylko jak jesteś ciekawy, to zajrzyj i wyrób sobie opinię sam.
  5. W sumie to nie przekleństw a prymitywnych określeń na czynności seksualne. Żebyś ty Miczek wtedy powiedział „ok, spoko, sorry”, to już dawno każdy by o tym zapomniał, nie byłoby tematu i dalej byłoby miło. No kurna, przy kobietach po prostu nie wypada używać pewnych słów, różni są ludzie, nie każdy to rozumie, czasem się zapomni i to jest w porządku, że mu się zwróci na to uwagę. To że są takie kobiety, którym to nie przeszkadza, no to spoko – ale są takie, którym przeszkadza, i byłoby po prostu kulturalnie to uszanować. Trzymajmy jakiś poziom, plis, zamiast stroić fochy, bo ktoś uwagę zwrócił. Ja sam bywam burakiem ale staram się jednak tego wewnętrznego buraka w towarzystwie chować.
  6. Doktor Indor

    Samotność

    Oczywiście, że się wzięło. Pewnie z doświadczeń. Tylko zamiast się zastanowić, czemu było tak, jak było, wolisz zgeneralizować swoje złe doświadczenia na wszystkie kobiety, bo tak jest łatwiej.
  7. Doktor Indor

    Witajcie.

    Tak, to zdecydowanie. Tylko benzo trzeba jednak stosować bardzo ostrożnie. Pomóc pewnie pomoże, ale jak to będzie jedyny sposób, to zrobi się równia pochyła. Ja mam benzo na absolutnie wyjątkowe sytuacje, biorę tak mało że ciągle mi się przeterminowuje. Choć u mnie to i tak nie działa na sam atak, bo zanim zacznie działać to już atak minie. Pomaga jak wiem że będę miał coś co ten atak wyzwoli, wtedy biorę poprzedniego dnia i jakoś tak lepiej jest rano, spokojniej, ten próg wyzwolenia ataku jest wyżej. Wiesz, leki są po to, żeby ci pomóc. Jasne, coś też zabierają, zależy od leku i organizmu – u mnie ograniczają emocje, spłycają je a oprócz tego w sumie nie czuję żadnych objawów, a biorę te leki od lat. Pytanie co jest ważniejsze – dla mnie jednak możliwość normalnego funkcjonowania była ważniejsza… No tak jest, poza tym u mnie akurat SNRI nie spowodowały żadnego nasilenia na początku brania. Były inne objawy, ale niezwiązane z paniką (np. bezsenność, potliwość, w sumie już nie pamiętam bo to było dawno). Jasne, no to masz nazwijmy to standardowo. Ja mam trochę inaczej, ale ja raczej jestem w mniejszości. Teoretycznie może pomóc terapia, np. behawioralno-poznawcza czy EMDR. I znów, mi nie pomogła żadna, ale znam ludzi, którym realnie pomogła. I tak jak mówisz – rozum rozumem, wiesz że nic się nie dzieje, a emocje szaleją i rozum jest bezradny. To co pisze Dryagan też ma sens – zanim zaczniemy grzebać w psychice trzeba wykluczyć przyczyny organiczne – nawet nie dlatego że może coś się dzieje z serduchem, tylko żebyś w takich chwilach pamiętał, że się badałeś i lekarze nic nie znaleźli. Jeśli chodzi o oddychanie, to pamiętaj, żeby wydychać. Ludzie w lęku często łykają to powietrze, ale zapominają porządnie i spokojnie wydychać. I to też trochę spowalnia rytm serca (zdaje się że wpływa na jakiś nerw, nie wiem czy nie chodzi o nerw błędny, czytałem o tym ale już nie pamiętam).
  8. Doktor Indor

    Witajcie.

    Zobacz w necie techniki takie jak grounding, tapping czy body scan (skanowanie ciała). Mi to akurat zupełnie nic nie daje, ale podobno są ludzie, którym realnie pomaga zatrzymać atak.
  9. Doktor Indor

    Witajcie.

    Nie myl dwóch rzeczy – wcześniej pisałeś o benzo, teraz o SSRI. A to zupełnie różne rodzaje leków. SSRI, jeśli masz przepisane, krzywdy ci nie zrobi – bierz, zobaczysz czy pomoże (choć czasem konkretne SSRI nie pomagają i trzeba eksperymentować z innymi, no ale od czegoś trzeba zacząć). Jeśli masz to SSRI przepisane przez innego lekarza niż psychiatrę, to byłoby jednak dobrze brać te leki pod kontrolą psychiatry. Przynajmniej rozwieje twoje wątpliwości jeśli będziesz się gorzej czuł na adaptacji (gdy zaczniesz brać te leki, i dopóki nie zaczną dobrze działać, mogą dziać się różne rzeczy – nic strasznego ani groźnego, ale jak masz do tego tendencję to możesz sobie wkręcać różne niefajne rzeczy i się nakręcać). Tzn. każdy lekarz może wypisać takie leki, ale nie każdy zna się konkretnie na ich działaniu. Jeśli bierze się je już ileś lat to yolo, wiesz czego się spodziewać i jest stabilnie, ale jeśli dopiero zaczynasz, to wg mnie jest potrzebny psychiatra a nie np. internista. Od benzodiazepin trzymaj się z daleka jeśli absolutnie nie musisz ich brać.
  10. Raczej nie. Jak mnie nie ma w domu to nie zaglądam tu i nie czuję FOMO, przemożnej chęci zajrzenia, nie myślę o forum. Jestem tu głównie jak prokrastynuję w pracy. Zresztą i tak podejrzewam, że niedługo będę tu zaglądał trochę rzadziej. A czemu rzadziej – bo to tak jest, formuje się fajna ekipa, to się siedzi na forum, ekipa się rozpada, to się jakoś mniej chce siedzieć.
  11. To też nie jest takie czarno-białe, bo nie każdy się od tego uzależnia. Ja się uzależniłem tylko od fb w pewnym momencie. Jak odstawiłem te socjale wszystkie to czuję się dużo lepiej. A niektórzy używają, ale się nie uzależniają.
  12. Doktor Indor

    Samotność

    No i o tym cały czas mówię.
  13. Może. A może po prostu objaw uzależnienia od fb, który jest zaprojektowany dokładnie tak, żeby uzależniał. Dotyczy też tych wszystkich innych syfów typu ig, tiktok, itd. Do jakiegoś stopnia też yt (shorty).
  14. Albo dobrze o twoim wpływie na to szanowne forum
  15. Doktor Indor

    Samotność

    Właśnie o to „trochę” chodzi. Trochę racji jest, bo niektóre kobiety są takie, jak on opisuje. Ale on nie mówi o tym, że niektóre, tylko kategorycznie, że wszystkie. A to jest po prostu nieprawda. Jeśli tylko takie na swojej drodze spotyka, to zastanowiłbym się na jego miejscu, co robi nie tak.
  16. O @Krejzi1 jest, a już się zastanawialiśmy gdzie cię wywiało
  17. Dotyczą, jeśli indory mają za co sobie tej nagany udzielić. Teraz nie mają.
  18. Doktor Indor

    Samotność

    Przeczytaj to, co napisałem, jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem. Ja napisałem jasno, że to moim zdaniem, wbrew twierdzeniom jetsona, NIE jest kłamstwem.
  19. Dlatego u mnie to nie jest sztywne, ale już tak mi się w mózgu zrobiło, że najbardziej kreatywny jestem właśnie przy biurku, i obowiązkowo ze słuchawkami – nieważne czy jest cisza w domu czy nie, po prostu muszę mieć muzykę. Może to zaszłość historyczna po latach pracy na open space, gdzie w pewnym momencie nosiłem ochronniki słuchu dla budowlańców (ale to jak już mi się muzyka znudziła), ale potem kupiłem słuchawki z ANC i te słuchogłuchy nie były mi już potrzebne. Jasne, że siedzę np. na forum przy biurku albo czasem coś zrobię do pracy z łóżka (to już rzadziej) albo z innych miejsc, typu kuchnia czy działka (i tam mi się w sumie pracuje nieźle, bo wiem że mam coś zrobić, więc robię to żeby już zamknąć kompa i zająć się przyjemniejszymi rzeczami, np. leżeniem na hamaku). Inna sprawa, że akurat w mojej pracy biurko jest wskazane, bo mam masę sprzętu, z którym pracuję, i nie zabiorę wszystkiego ze sobą, a i w łóżku miejsca na to nie ma i infrastruktury, żeby to popodłączać. Na działce to już jak mam coś konkretnego do zrobienia, biorę konkretny sprzęt (albo czasem nie biorę, jak mam do zrobienia coś, co sprzętu nie wymaga – wtedy używam lapka, który leży na działce na takie właśnie okoliczności). Ale to rzadko, bo jednak wolę pracować z domu, a na działce już nie myśleć o pracy. Zresztą w altance na działce też mam tego lapka podpiętego pod stację dokującą, jest klawiatura i monitor, bo czasem jednak coś trzeba zrobić, a nie chce mi się dziubać na lapku. Taki mały kącik. Ale rzadko tam coś robię, bo jak jadę na działkę to nie po to żeby siedzieć przy kompie – muzykę czasem z tego włączę albo film (jest podpięte pod małe kino domowe i projektor) i tyle. Prywatne projekty też raczej robię w łóżku żeby tego nie mieszać, ale bywa że mi jednak wygodniej przy biurku (bo np. potrzebuję dwóch monitorów – tak, wiem, dla ciebie dwa to nie zabawa :D).
  20. Doktor Indor

    Samotność

    Patrząc na to, jaką nienawiścią ziejesz do kobiet, to zapewne istnieją tam, gdzie nie ma ciebie, i robią wszystko, żeby ciebie lub facetów o takim podejściu, jak twoje, nie spotykać.
  21. Ja mam sztywny podział, który rzadko zaburzam (choć się zdarza) – pracuję przy biurku, odpoczywam z laptopem na łóżku. Przy biurku jest komp służbowy (laptop podpięty pod monitory i klawiaturę), na łóżku nie. Czasem tylko calle sobie odbywam z tabletu na łóżku, jak mi się nie chce dupy ruszać.
  22. Internet to internet, tu mam większą tolerancję. Mówię o ludziach, którymi otaczam się na żywo. Nigdzie tak nie napisałem. To jest twoja interpretacja tego, co napisałem, a nie moje słowa.
×