Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 907
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Kwestia podejścia do życia tylko i wyłącznie. Poza tym po 40-ce tak naprawdę nic się nie zmienia, to nie jest żadna magiczna granica. Zawsze myślałem że te progi wiekowe będą coś zmieniały, najpierw 18, potem 30, 40. Nie zmienia się nic. Zmiany są bardzo powolne i niezauważalne. Fajnie byłoby jakbyś miał jakieś zainteresowania, których nie musisz realizować z partnerką. Życie jest zbyt piękne, żeby nie brać go garściami, niezależnie od tego, czy kogoś masz, czy nie. Oczy masz, nos masz, słuch masz, sprawny pewnie też jesteś – doceń to. Idź na łąkę, do parku, ptaki pooglądaj, naturę, kwiaty wąchaj, kota bezdomnego nakarm. Zobacz, jak piękna jest przyroda dookoła. Jak umrzesz, to nigdy już tego nie doświadczysz. A kiedyś umrzesz i tak. Warto sobie zabierać ten czas?
  2. No to ci się źle wydaje, bo nigdy nie nazwałem cię patologią. Byłoby to bez sensu, bo mimo wszystkich twoich wad akurat za patologię cię nie uważam. Może za dużo privów masz i mylisz mnie z Sensysem. Ale po co miałbym jechać na imprezę, na której wiem, że nie czułbym się dobrze? Pomijając towarzystwo, które być może jest spoko (nie mogę ocenić bo nie znam), to po prostu nie lubię tłumów i hałasu, a muzyki wolę słuchać na słuchawkach. Generalnie staram się nie bywać w miejscach, w których są ćpuny. Przyjaźni czy nie.
  3. Oj tam, można po prostu traktować ją jak przedmiot.
  4. Doktor Indor

    Samotność

    Są. Tylko trzeba zadać sobie pytanie, jakich facetów szukają.
  5. Pojęciem wystarczająco jasnym żebym nie musiał go rozwijać. Czy ja tak kiedykolwiek powiedziałem? Ale tak serio – powiedziałem? To jak powiedzieć że dzik w lesie defekuje… No to się cieszę i niech będą – ale czy to znaczy że trzeba ich poznawać w okolicznościach, które nie są dla mnie? No to jaka patologia? Ćpuny?
  6. Nie wszyscy nas zawodzą. Tylko ci, którym zaufamy.
  7. No i właśnie, z tym też mam problem. W moim otoczeniu staram się patologię eliminować.
  8. Ty zobacz, co ja pisałem ludziom, o których mam złe zdanie. Naprawdę myślisz, że chodzi o regulamin?
  9. Jakbym ja miał takie BMI jakie powinienem mieć to przy mojej budowie ciała byłbym chyba kościotrupem.
  10. Jakby mi ktoś tak powiedział to bym mu chyba worki na śmieci wysłał, albo kubeł zamówił z dostawą do domu – tak w ramach przemyśleń swoich manipulacji (bo nazywanie siebie śmieciem do kogoś po to, żeby ktoś zaprzeczał, jest manipulacją).
  11. To określenie wręcz wali moczem, i to takim starym, który dwie doby stoi w kubku na oknie. I zanim ktoś zapyta: nie, nie wiem jak pachnie stary mocz, który dwie doby stoi w kubku na oknie. To zdecydowanie. W tych chwilach, gdy jednak jestem empatyczny (czy raczej: wobec tych osób i istot, wobec których jestem empatyczny), raczej nie mam granic, albo są baaaaaardzo daleko przesunięte. Co zdecydowanie nie jest zdrowe. Ale nie umiem inaczej. Albo wszystko, albo nic.
  12. Doktor Indor

    Samotność

    No nie, Dalila nie ogarnęła.
  13. U mnie to nie jest kwestia lęku, to w ogóle nie ma nic wspólnego z lękiem a po prostu niechęcią. Ale nawet gdyby była, to jest to bardzo uproszczone stwierdzenie. Jakby to było takie proste to psycholodzy nie byliby potrzebni. Boisz się ciemności – to idź do piwnicy ze zgaszonym światłem a ci przejdzie. Boisz się wysokości – skocz na bungee. Boisz się jeździć samochodem po wypadku? Nie wymyślaj, wsiadaj i będzie dobrze, przejdzie ci. Bo to przecież takie proste. Taką radę może dać kolega za darmo a nie psycholog za pieniądze. Terapia ekspozycyjna czasem działa, a czasem nie. Jeśli stosuje się ją nieodpowiedzialnie (lub jeśli psycholog jest zbyt tępy, żeby o tym wiedzieć, co też się niestety zdarza i w moim przypadku raz się zdarzyło), to można zrobić sobie psychiczną krzywdę (co w moim przypadku też się zadziało, długo musiałem dochodzić do siebie po genialnych pomysłach tej, z perspektywy czasu, niedouczonej baby).
  14. Spoko, odpowiadałeś mi to stwierdziłem że odnosisz się do tego, co ja napisałem.
  15. Nadal potrafię, ale w odpowiednich warunkach, w odpowiednim towarzystwie i w odpowiedni sposób, a nie przy hałasie i nie w tłumie obcych ludzi, z większością których, jest taka szansa, prawdopodobnie nie chciałbym mieć nic do czynienia. Ludzie mnie męczą i hałas mnie męczy, więc nie wiem, dlaczego miałbym się dostosowywać do tego, że dla wielu ludzi to jest fajny sposób na spędzanie czasu. Dla mnie nie jest. Zwyczajnie mam inne rozrywki i inne rzeczy sprawiają mi radość. Ale mi nie jest źle z moim zamknięciem. Nie mam potrzeby jeździć na koncerty czy festiwale i nie muszę sprawdzać, czy to jest dla mnie, skoro wiem, że to nie jest dla mnie.
  16. W życiu. Zupełnie nie mój typ rozrywki.
  17. Zakochanie to chwilowy stan, nie da się na samym zakochaniu zbudować trwałego związku. Ale tak, od czegoś trzeba zacząć. Dopiero w trwałym związku wychodzi, ile rzeczy trzeba zgrać i na ile kompromisów iść, żeby być w stanie razem być. Musisz spytać dziewczyn, ale z tego co ja słyszałem gruby ale krótszy jest lepszy, niż długi ale cieniutki jak frankfurterka. Podobno i tak najbardziej wrażliwe są te początkowe okolice kobiecej bramy niebios, a jak dopchniesz wielką, zmutowaną armatę do samego końca, do oporu, do ujścia szyjki macicy, to wręcz boli i jest to nieprzyjemny ból. Mam rację, koleżanki? Inna sprawa, że w różnych pozycjach penis penetruje w różny sposób i są pozycje nazwijmy to zoptymalizowane dla facetów, którzy są mniej obdarzeni od przeciętnej. Kolega z siusiakiem 12 cm (sam mówił, ma autyzm więc za dużo gada bez wyczucia granic i dobrego smaku) zrobił lasce dzieciaka, więc da się (inna sprawa, że ten dzieciak uszkodzony jak i tatuś, ale to już nie kwestia dłuta, tylko rzeźbiarza).
  18. A ty byłbyś w stanie zaakceptować drugą osobę w takim samym stopniu? Jej np. otyłość, małe cycki (jeśli lubisz duże) lub wielkie (jeśli lubisz małe)? W sensie – nie jest idealna, ale jest moja kochana? Myślę, że to jest tylko objaw frustracji, a nie pierwotna przyczyna. Akurat tu nie doszukiwałbym się problemu. Jak duży to penis, jak mały to siusiak przepraszam To akurat racja – można kobietę sobą zainteresować, ale będzie problem z utrzymaniem związku, gdy wejdzie już w poważniejszą fazę. Choć może to kwestia dobrania się. Większego hejtera ode mnie ciężko znaleźć (choć znam!). Ktoś, kogo na forczanie określają mianem „moralfag”. Takie świętoszkowate albo pseudo-empatyczne baby, które będą mi truły, jak mnie coś wk…wia, że nie ma prawa mnie to wk…wiać, bo np. „ojej, to płaczące dziecko cierpi, bo jest mu źle, nie możesz mówić że masz ochotę rozp…lić je o ścianę”. No ale mam ochotę, i mam ochotę podzielić się tym, co czuję, z najbliższą osobą. Ex miała problem ze świadomością, ile jest na tym świecie okrucieństwa, więc jakiekolwiek artykuły, czy true crime, to był jej trigger. No to przestałem się z nią tym dzielić, i tak zaczął powstawać mur między nami, bo ja np. lubię historie true crime.
  19. Doktor Indor

    zadajesz pytanie

    Żadnych, nawet z psychiką nie ma konsensusu, co mi jest. A ty?
  20. Moja jest bardzo ułożona i nie ma z tym problemu, więc nie generalizuj. Fakt, że ona też nie jest fanką ludzi. Należy też sobie zadać pytanie, czy on chciałby być z wyjątkowo moralną osobą. Ja na przykład bym nie chciał.
  21. Dalilko. Ze względu na jednak jakąśtam znajomość sugeruję, co następuje. Jest już późno, połóż się, odpocznij, przemyśl sobie to wszystko na spokojnie, i jeśli będziesz miała coś do doprecyzowania, to zrób to jutro Taka mimo wszystko przyjacielska rada, bo widzę, że dziś jest chyba gorzej ze stabilnością emocjonalną niż zwykle (i absolutnie nie mówię tego jako ataku). Może wszyscy powinniśmy ochłonąć.
  22. Może po prostu nie zmarnujesz 18 lat na coś, co nie działa Tzn. wiem że są osoby, którym terapia pomaga. U mnie to była totalna porażka.
  23. Ja umniejszam, ale ja przeżyłem 18 lat tego cyrku, to mi wolno
×