Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 907
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Mi na szczęście nigdy Tylko często się śni że próbuję się wysikać i nie mogę, mam blokadę. Albo nie mogę znaleźć ustronnego miejsca bo wszędzie są ludzie. A potem się budzę z pełnym pęcherzem i wielkim poczuciem szczęścia, że jednak miałem tę blokadę. Czyli 2006, to już pewnie ma ABS. Ale to cię tak długo trzyma po obudzeniu, że niby jesteś w łóżku, tu i teraz, w swoim pokoju, a nadal jesteś osadzona w rzeczywistości snu?
  2. Może mam manię O matko, to cię nieźle sny potrafią przetelepać. Ja się budzę i zwykle po 2-3 sekundach już wiem że to był sen, i jest uuuuffff… albo wielki żal i smutek jeśli sen był piękny A ten o snach się zaraz zmieni i tak Chromanie przestankowe, musiałem wygooglać co to jest. Najpierw myślałem że coś z chrumkaniem, pociąganiem nosem, potem że to jakiś mądry termin związany z muzykoznawstwem, na co wskazuje druga część zdania. A tu po prostu nogi drętwieją.
  3. No ale odpala wam czy nie odpala? Bo mówisz że jechałaś, to znaczy że odpalił. Każdy może się pomylić. Znaczy hamulce też padają, bywa że się układ zapowietrzy, bo płyn ucieka i ktoś nie kontroluje i nie dolewa. Ale to się ocenia po pracy peda… tego, geja od hamulca. Jak pracuje, czy jest gąbczasty, czy jak podpompujesz trochę to jest lepiej, itd. Bo tam paść może wiele rzeczy, a jak jest ABS (czyli w sumie w każdym współczesnym samochodzie) to jeszcze więcej. Ile ja się raz naszukałem trafionego czujnika ABS-u, który przy 4 km/h przestawał wysyłać impulsy z koła i ABS się włączał zawsze przy hamowaniu do zera, nawet jak miał się nie włącząć bo hamowałem delikatnie na suchym…
  4. Automat w sensie cokolwiek czego używasz i ma wywołać jakąś akcję Może słowo „narzędzia” byłoby lepsze A zdarzyło ci się kiedyś umrzeć we śnie? Mi nigdy. Zawsze albo się wybudzam od razu albo sen się zmienia na inny. Raz leciałem taki rozpędzony na rolkach prosto w ścianę i zanim się na niej rozpłaszczyłem… zmiana snu.
  5. Ej ale w snach to w sumie tak jest, że automaty nie działają. Dajesz gazu – nie przyspieszasz. Zapalasz światło – nie zapala się. Itd. Łuczyłem się łosyjskiego jak jeszcze nie był niemodny Zatrzymałem się na mosina i żeńszina.
  6. Ja się nadal dziwię że mój odpala. Wcale nie jest jakoś dobrze zachowany, nie oszczędzam go, no i świece żarowe są uszkodzone tak mniej więcej od roku. Miałem tak w motocyklu ale to przez moją własną głupotę, że ja jeszcze żyję to jest cud. Przy 170 hamulce straciłem bo koło przecięło przewód hamulcowy (bo „zrobię ten pęknięty błotnik, już go zdjąłem nawet… miesiąc temu”).
  7. Chyba tak „Nie mam, ale znam kogoś, kto też nie ma” Ale co to znaczy nie hamował? Wciskasz hamulec i co – wciska się, lżej niż zwykle, ciężej, wcale? Wciskasz i nie ma różnicy? Takie zjawisko nazywa się jazdą po lodzie, generalnie, i zdarza się czasem zimą. Chyba że mówisz np. że ci ręczny w ręku został, albo przymarzł.
  8. Kiła to wygrana na loterii gdy wszyscy dookoła mają aids To niedobrze. Bo ja też nie mam. To może to faktycznie to samo miejsce
  9. Zapytam przewrotnie, macie w lutym imprezę firmową?
  10. Od tego skakania zawrotów głowy dostanę Kontynuując, byłoby strasznie gdyby się okazało, że to ta sama firma. Raz już laskę ode mnie z firmy na grupach na fb poświęconych stalkowaniu jednej baby znalazłem
  11. Doktor Indor

    Nasze sny

    U nas też jest (w sensie w biurze-biurze). Musieli zrobić, prawo kazało. Nikt tam nie karmi bejbików, ale jest kanapa, więc ludzie tam śpią (na zasadzie, że serio śpią). Ja czasem stamtąd też calle odbywałem sobie na kanapie leżąc, jak jeszcze w biurze pracowałem (namówiłem wszystkich, żeby z racji pandemii, będąc w biurze, nie spotykać się w salce, tylko sobie robić calle każdy przy swoim kompie… a jak już były te calle pseudo-zdalne to kto mi zabroni sobie do salki iść…). Ja nie ufam nikomu niezależnie od tego, jak ma na imię i jak całuje. Czasem zdarzy mi się trochę opuścić gardę i póki co w 99% przypadkach się zawodziłem. Zacytuję cytat z siebie: Ludzie zawodzą. Prędzej czy później, ale zawsze. Taka jest niestety smutna, życiowa prawda, która sprawdza się u mnie w 99% przypadków. Ja zresztą na pewno też. Nie wiem tylko, nadal, czy to oni zawodzą, czy to ja mam wobec nich zbyt wysokie oczekiwania.
  12. Doktor Indor

    Nasze sny

    A, tego typu intymność No to chyba pozostają kabiny toaletowe. Niewygodnie, ale dla chcącego nic trudnego Nie pamiętam, byłem pijany, oboje byliśmy pijani, i taka jest oficjalna wersja. A gdzie pracujesz, w sensie jako kto?
  13. To znajdź kogoś, kto ojoja. Ojojane miejsca bolą mniej.
  14. Doktor Indor

    Nasze sny

    Takie rzeczy też były. I to tej samej nocy, po której zasnąłem na tej nagrzewnicy. Kolega stwierdził, że miałem intymne okoliczności z jego małżonką. Ja tych okoliczności nie pamiętam. Może i lepiej. Choć ładna była, Monika miała na imię. I cudnie całowała. Dziwne czasy późnonastoletnie / wczesnostudenckie. Teraz dojrzałemu panu już nie wypada. A u nas w biurze raz ktoś znalazł majtki w magazynku, damskie, ładne takie, i poszedł mail do wszystkich, żeby właścicielka (lub właściciel) się zgłosiła. Niestety nie wiem, co się z nimi stało dalej.
  15. Doktor Indor

    Nasze sny

    BTW, w biurze-biurze zasnąłem w życiu dwa razy. Raz na klawiaturze, a raz jak pracowałem w takim miejscu, w którym było strasznie zimno, więc postawiłem sobie na biurku nagrzewnicę 4 kW. I tak sobie siedziałem, i tak się przyjemnie, cieplutko zrobiło… Wiecie, jak długo goją się poparzenia ręki i twarzy po nagrzewnicy? Nie przypuszczalibyście… Tak, to się właśnie raz zdarzyło, bo ta druga sytuacja to sam byłem
  16. Doktor Indor

    Nasze sny

    Ja dzielę pracę między cztery biura. Pierwsze biuro jest w łóżku, jak mi się nie chce wstawać. Czasem odbywam z niego calle, leżąc sobie wygodnie wtulony w cieplutką podusię. No i tak to bywa, że czasem się człowiek rozkojarzy, tak się stara, a potem się budzi, call dawno się skończył, i jest się jedyną osobą, która jeszcze się nie rozłączyła. Drugie biuro jest nudne, to po prostu biurko w pokoju. Trzecie to kuchnia. Czwarte natomiast łączy pracę z możliwością wykonywania różnych innych czynności fizjologicznych, i nie mam na myśli robienia kawy, bo do tego służy trzecie biuro. Dobrze, że u nas, mimo błagań, starań, próśb i gróźb zarządu, kamerki na callach nadal się nie przyjęły, bo musiałbym z dwóch, albo nawet trzech biur zrezygnować. Jak jeszcze pracowałem lokalnie, a nie zdalnie, to mój były szef miał bardzo duży problem z tym, że wysyłałem mu czasem maile z biura fizjologicznego. No ale co ja poradzę, że są takie okoliczności, w których najlepiej mi się skupia (myśli)?
  17. Mało mam. Wszystkie moje znajomości się z czasem porozpadały. Trochę odnowiłem tu na forum, spotykam się z Tomkiem czasem (no w sumie dwa razy to już chyba czasem :D), ale przestanę jak go już tak wkurwię, że straci do mnie cierpliwość na amen i wykrzyczy w złości, że lepiej było nie odnawiać znajomości i zostawić dobre wspomnienia. Mam jedną kumpelę z którą fajnie byłoby odnowić kontakt, ale chyba już nie umiemy. Jak oboje byliśmy na fb to miało to sens, bo razem hejtowaliśmy tam ludzi i nieludzi. Jak wpadała do mnie na grilla to też miało to sens, a teraz… Cholera no, my nie mamy już w sumie o czym gadać. Za bardzo nasze życia się rozeszły, za mało mamy wspólnych znajomych, żeby było kogo obgadywać (bo ile można rozmawiać o jednej osobie). Więc dzwonię do niej czasem, na święta, obiecujemy sobie, że będziemy w kontakcie, i gówno, a nie jesteśmy w kontakcie. Inną też mam, super kumpela kiedyś, odkąd urodziła dziecko zupełnie nie ma z nią kontaktu bo nie ma na nic czasu. Wysyłam maile, odpisuje, na kolejnego już nie odpisuje, bo nie ma czasu. No to się nie chcę narzucać… A brakuje mi jej zwyrolskiego poczucia humoru (choć znów, odkąd urodziła dziecko to się jakaś wrażliwsza zrobiła). No i taka dupa ogólnie. A wiem chyba kogo na forum zaproszę. Jak tu się odnajdzie i zostanie (a jest szansa bo też jest z tych nazwijmy to psycho klimatów) to dopiero będzie śmiesznie. Tylko muszę ostrzec że ani słowa o mojej realnej tożsamości tutaj ani innych pseudonimach, grupach, forach, powiązaniach No i nie wiem czy nie będę musiał zacząć uważać na słowa żeby mnie nie znielubiła, choć w sumie zna mnie już na tyle, że jakby miała znielubić, to by znielubiła. Ale nie zna mojej indorzej tożsamości, więc może wcale mnie nie zna. No i to jest osoba z którą się nie spotykam bo nigdy nie było okazji (ale może kiedyś będzie).
  18. To potem boli przy chodzeniu, chyba…
  19. Nie, nudesów jeszcze nie było.
  20. Ja chyba zacznę zbierać pustych ludzi. Będę ich hodował jak okazy i trzymał na widoku. Tylko to karmić trzeba. Czajniczka nie trzeba. Dobrze jest. Działa? Działa. Przynajmniej dopóki się nie włączy. Jako nietestowane na Allegro pójdzie.
  21. Doktor Indor

    Nasze sny

    Gaśnicą go! Mi się śniło że mi kot wskoczył na biurko i wszystko zrzucił. Tylko to wcale nie był sen. Przez to znowu zasnąłem na callu w robocie – ale nie pamiętam co mi się podczas tego calla śniło. A jak jeszcze trochę będzie taka pogoda to zamiast snów będę miał halucynacje z wyziębienia.
  22. Ja mam wrażenie że tu nie chodzi o doświadczenie seksu a o poczucie niższości napędzane tym, że się go nie doświadczyło, a inni tak (choć wcale nie wiadomo, ilu z tych „innych” tak). A prawda jest taka, że nie ma takiej ilości cipek, tudzież innych otworów kloacznych i nie tylko, które wyleczą poczucie niższości. Samoocena nie kryje się na dnie nawet najpiękniejszej farfeluny.
  23. Znów za dużo na siebie wziąłem i czuję się tym przytłoczony. Ofiara własnej ambicji.
×