-
Postów
1 846 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Głęboka woda Polski wschodniej a może Polski w ogóle
Doktor Indor odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Kroki do wolności
No moja relacja z jedzeniem zdrowa nie była na pewno. Jeśli twoja jest zdrowa to super. Też tak myślałem, dlatego długo na niej nie byłem, choć chciałem. Raz już byłem, ale miałem catering, dawali jakieś paskudztwa typu pizzę na spodzie z kalafiora, dałem sobie spokój. Oczywiście dieta jest bardzo restrykcyjna, ale nie jest tak źle, jak myślałem. Tym bardziej że wszystkie jej zalety rekompensują mi tę restrykcyjność. Ja to trochę rozumiem, bo im więcej o tym wszystkim czytam tym bardziej dochodzę do wniosku, że to ketoza jest naszym naturalnym stanem, do którego jesteśmy przystosowani, a nie „węgloza”. Natomiast ewangelizowanie jest złe Bo i co mi do tego, co ktoś je. I to wbrew pozorom jest dla mnie problem. Bo jak sobie zjem batonika to się przecież nic nie stanie, to tylko jeden batonik. A na keto nie ma tak lekko. Zjem batonika to mnie z ketozy wywali i będę zdychał parę dni (podobno – jeszcze nie próbowałem i na razie nie zamierzam, choć będę chciał sobie powoli zbudować elastyczność metaboliczną). A ja nie umiem poprzestać na jednym. Przed przejściem na keto żarłem 30 batoników tygodniowo. Słyszałem „nie jesteś psem, nie nagradzaj się jedzeniem”, ale nie mogłem przestać. Więc zmiana była drastyczna. Wszystko albo nic. Znam osoby, które są na keto na stałe, i czują się świetnie. Ja zamierzam wytrzymać ile się da. Idealnie byłoby na stałe. Nie przeszkadza mi monotonne jedzenie, byle było smaczne. Do cukru też już aż tak mnie nie ciągnie, a pewnie będzie jeszcze mniej, jak mi się flora na dobre wymieni. Generalnie jestem w wieku, w którym chyba trzeba podjąć decyzję, ile i w jakim zdrowiu chcę jeszcze pożyć. Wizja, że zostało mi jeszcze 20 lat życia, bo umrę w wieku 60 lat na zawał, a do tego czasu będę wrakiem człowieka, jakoś mnie nie przekonuje. Więc u mnie to jest tak naprawdę kwestia zachowania zdrowia, które przy takich cukrach prędzej czy później (i raczej prędzej niż później) by się posypało – a póki co nie mam cukrzycy i nie chcę się jej dorobić bo to jest straszna choroba, więc mam nadzieję, że lata zaniedbań zdrowia da się jeszcze cofnąć. -
Czemu? Już na priv zostało objaśnione?
-
Wiem, bo wielkie umysły myślą podobnie (i tak, znam drugą część tego powiedzenia) Ja też tylko raz. Tylko nie wiem czy nie będę miał poczucia marnowania czasu. Niby czas poświęcony na przyjemności nie jest czasem zmarnowanym, a wielu odcinków i tak już nie pamiętam…
-
Ja nie jestem Sensys i proszę cię, żebyś mnie nie porównywała do tego… człowieka. To nie obelga tylko diagnoza Dalilko moja słodka. Ja rozumiem, że można czegoś nie wiedzieć. Ja sam nie wiem wielu rzeczy i ciągle się nowych dowiaduję. To, czego nie rozumiem, to bycie głupio-mądrym. Wydaje ci się, że wiesz lepiej od osób, które znają się na kotach trochę lepiej niż ty, jak powinna wyglądać ich dieta, a niestety wcale tak nie jest. Nie wiem tylko, czy boisz się do tego przyznać, bo chronisz swoje ego, czy pozjadałaś wszystkie rozumy i jesteś absolutnie zaimpregnowana na jakiekolwiek informacje, które nie są zgodne z tak zwanym chłopskim rozumem. Ja chłonę dar, jakim jest obcowanie z ludźmi lepszymi ode mnie w jakiejś dziedzinie. Mogę się czegoś od nich nauczyć zupełnie za darmo. Ty wydajesz się ten dar odrzucać. I tego zrozumieć nie potrafię.
-
Zapytałem byłego nomen omen członka, czy mogę tę historię powiązać z jego dawnym nickiem tutaj. Jak odpowie twierdząco, to napiszę.
-
Quinn Boże, to mój ulubiony serial na wieki wieków enter. Nie wiem czy nie zacząć oglądać znowu. Dalej: Millennium, Dr House, MacGyver (ten oryginalny, nie ten remake którego obejrzałem jeden odcinek i to z zażenowaniem). Miałem dostęp do fajnej strony z torrentami to sobie mogłem szaleć, ale mnie zbanowali
-
Wie że istniejesz, bo a) jak się spotykaliśmy z Tomkiem we trójkę to czasem parę zdań o tobie padło, b) ona jest specjalistką od kotów, więc chciałem z nią skonsultować te wyniki, ale nawet nie chciała spojrzeć nie widząc kota, c) po tym co mi napisałaś jak powiedziałem o mleku skomentowałem to na głos wulgarnym epitetem, więc też wie, że jest ktoś, kto mi ciśnienie podniósł. W udawaniu że skoro to był cytat, więc nie mogłem go zrozumieć dosłownie. Cieszę się, że pytasz, i już wyjaśniam. Przykład: - twoja stara jest tak gruba, że jak idzie do kina, to dostaje zniżkę grupową - poebao cię? - hurrr durrr to był żart, na żartach się nie znasz, brak poczucia humoru, nie załapałeś ironii! Przykład: - Tak jestem potworem - … - żartowałam indyczek O kocie Schrödingera coś słyszałaś?
-
Głęboka woda Polski wschodniej a może Polski w ogóle
Doktor Indor odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Kroki do wolności
Bardzo dobre pytanie o bardzo szkodliwy i często powielany mit. Chcesz być chudy to jedz chudo. A to niestety tak nie działa (wręcz działa odwrotnie) i pokazuje zupełne niezrozumienie problemu, i widzę po sobie, jak organizm reaguje na jedzenie (i na głód) w ketozie a jak reagował na „węglozie”. Wagi nawet nie sprawdzam, spadło 7 kilo w tym miesiącu ale to woda schodzi, więc nie patrzę na to. Ale jak jem raz dziennie to jak ma nie spadać (a częściej nie jem bo nie jestem głodny, tzn. jestem ale to jest inny głód niż na „węglozie”, nie jest uciążliwy, nie ma ssania w żołądku, itd). Na węglozie ciągle tym ryjem coś memłałem bo ciągle byłem głodny, zjadłem coś i za 2 godziny znowu jakaś przekąska, i to taki głód że aż mnie skręcało. A teraz… jak ręką odjął. Chyba po prostu organizm przerzucony na ketony spala sobie powoli zgromadzony tłuszcz i tyle, a na węglozie ma ten tłuszcz, ale krzyczy o węgle, bo tak jest nauczony. Cukry też zamiast spoczynkowego 110-120 skaczącego do 200 po jedzeniu mam na poziomie 75-80, skaczącego do 95-98 po jedzeniu. A jem bardzo tłusto (jak to na keto), w zasadzie to głównie tłuszcz. Energii też mam dużo więcej, podobno dlatego że spalanie ketonów jest czystsze niż węgli i potrzebuje mniej tlenu, ale nie zagłębiałem się aż tak – po prostu wiem że nie dostaję już zadyszki tak szybko jak dostawałem, że od razu po obiedzie jestem w stanie pracować fizycznie, a wcześniej musiałem chwilę odpocząć, że budzę się wyspany po mniejszej ilości snu, itd. Nie mówiąc już o tym, że khm, nie pamiętam kiedy ostatnio pierdziałem Jakoś to trawienie zupełnie inaczej przebiega, dużo lepiej mam wrażenie. -
Nie miałybyście, wierz mi. Ale w sumie i tak się nigdy nie przekonacie. No i co z tego, że to był cytat z piosenki z końcówki lat '70 (a nie '60), skoro użyłaś go w dyskusji? Nie manipuluj.
-
Może właśnie nie znasz? Wiesz co to dzban Schrödingera? No bo trzeba wiedzieć, przy kim można zdjąć maskę. A nie każdy zasługuje na szczerość. Weź ty nie strasz ani mnie ani Dalili Ale fakt faktem, znając moją dziewczynę wiem, że Dalili wyjątkowo by nie polubiła, i to nie przez zazdrość.
-
Weź ty odkręć kolanko pod zlewem, tylko miskę podstaw. Jest jakaś szansa, że znajdziesz tam medalik.
-
To się chyba miłość nazywa. Ale nie wiem. Znowu wkładasz mi w usta słowa, których nie powiedziałem. Mi się w usta wkłada inne rzeczy. Czekoladki na przykład. Albo napoje różne wlewa. A nie słowa wkłada, i to jeszcze tak brutalnie, rozwierakiem ginekologicznym dziób otwierasz i sypiesz te słowa, że jesteś potworem, itd. A potem jeszcze z pięści w szczękę żeby się dobrze pogryzły. Ludzie zaczęli być zryci odkąd weszły socjale. Ja miałem to szczęście, że byłem już na tyle stary, że zryły mnie zauważalnie mniej niż tych, którzy mieli socjale jeszcze jako dzieci.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Bo indor jest najkochańszą osobą na tym forum. -
Mam kumpelę młodszą od ciebie która jest w normalnym związku z normalnym facetem więc to nie jest tylko kwestia generacji Z. Do mnie nie jesteś.
-
No zdecydowanie podświadome. No dlatego mówiłem, że w tę twoją empatię to ja tak średnio wierzę. Chcesz być empatyczna, ale czy faktycznie jesteś? Nie wiem. W sumie tylko ty możesz to wiedzieć. Ale że ja czy kto? Hmm. Może inaczej. Nie pytałem go wprost, czy nie jesteś facetem, ale myślę, że by mi powiedział.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
No to chyba to może być dobry początek nauki – dowiedzieć się, z czego masz klasówkę Masz w ogóle jak się dowiedzieć? Czytaj streszczenia Ja tak robiłem w szkole. Czytałem to, na co miałem ochotę, a na lektury zwykle nie miałem, bo to nie była literatura mojego pierwszego wyboru. Wiesz, jeśli trzeba zrobić ci korepetycje od samego początku, to oczywiście nie, ale jeśli jest jakiś jeden konkretny temat, na którym się zacięłaś, to z matmą albo fizyką mogę pomóc (jeśli to jest coś co akurat pamiętam, ale na poziomie szkoły średniej chyba pamiętam wszystko). -
No co ja na to poradzę, że taka jest średnia populacji? Co oczywiście nie przesądza o konkretnych jednostkach, ale jednak pracując m.in. z Hindusami widzę ten trend. Tzn. ja rozumiem obie opcje, bo są ludzie (i nie jest ich tak mało), którzy albo boją się dzwonić, albo nie mogą dzwonić (np. z powodu niedosłuchu lub problemu z mową, lub nawet nieznajomości polskiego). Dlatego powinna być i taka możliwość i taka. Ja sobie zadzwonię i szybko coś załatwię, ktoś napisze, bo tak woli, i też załatwi. Tak byłoby idealnie.
-
Mam, ale wiem, że może być zupełnie błędny. Nie zdziwiłbym się Ale znam osobiście faceta z wąsem, który zna osobiście Dalilę i twierdził, że nie ma wąsa (i raczej nie jest facetem), więc jeśli nie kłamał, to mu wierzę. To tak nie działa
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Z czego ten sprawdzian z matmy i z fizyki dokładnie? O biologię nie pytam bo biologii mimo bycia doktorem nie pamiętam (może dlatego że jednak jestem bardziej indorem niż doktorem). -
No tak, teraz to mogę najwyżej, wzorem jednego członka forum, nawalić komuś na wycieraczkę, zapukać i o papier poprosić. Jeśli ta historia jest prawdziwa.
-
I tego nienawidzę. Rozmowa z botem uwłacza mi jako człowiekowi. Nawet mi nie mów Uważam, że każdy powinien wykonywać pracę, do której ma predyspozycje. Hindusi, na przykład, dobre jedzenie robią. Bezmyślny outsourcing prac umysłowych do narodu, w którym średnie IQ wynosi 76, to proszenie się o kłopoty. Co nie znaczy, że nie ma kompetentnych hindusów, bo są i takich też spotkałem. Pojedyncze jednostki, niestety. To tak niepoprawnie polityczne teraz jest, no ale taka jest prawda, obrażanie się na rzeczywistość nie zmieni rzeczywistości. Mi jest zwykle łatwiej wytłumaczyć, o co mi chodzi, przez telefon, niż klepiąc na czacie, poza tym łatwiej jest stosować niewerbalne formy nacisku (np. tonem głosu) niż przez czat. A już w ogóle pomyłką jest czat z telefonu. Klikasz na tej pieprzonej dotykowej klawiaturce, która nadaje się najwyżej do kliknięcia lajkiem pod fotą gołej dupy z nadzieją, że goła dupa da nam za tego lajka ciała, a nie do pisania.
-
Ja też nie znam. Znam tę stronę, którą mi pokazała przez Internet w 1252 wiadomościach, które wymieniliśmy. Jaka jest naprawdę osoba, która kryje się za tym pseudonimem, nie mam pojęcia, choć mam podejrzenie, że na żywo po maksymalnie pół godziny byśmy się pozabijali.
-
Ja wolę zadzwonić i szybko załatwić temat niż siedzieć i p…lić na klawiaturze bez sensu, ale nawet jak gdzieś dzwonię, to są te cholerne, durne, przeszkadzające boty, przez które trzeba się próbować przebić, żeby dobić się do konsultanta.
-
Czyli udajesz kogoś, kim nie jesteś, żeby być zaakceptowana? Ja odniosłem przeciwne wrażenie. Zresztą jako że „nic o nas bez nas”, wkleję coś, co komuś o tobie pisałem. „Mam wrażenie, niepoparte niczym i być może błędne, że Dalila celowo sabotuje swoje znajomości ze względu na lęk przed bliskością, i nie chodzi tylko o znajomości intymne, a o wszystkie, które zaczynają być zbyt bliskie, nawet na nieseksualnej stopie.” Na zasadzie „i tak mnie zostawi, więc to ja odejdę pierwsza”. Zupełnie podświadomie. Zapewne się mylę, jak zwykle. Ale taką obserwację mam.
-
No to wiadomo – trzeba robić kupę w godzinach pracy. Płatne sranie, papier gratis, woda też swoje kosztuje…