Skocz do zawartości
Nerwica.com

Catriona

Użytkownik
  • Postów

    1 177
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Catriona

  1. W zakresie śpiewu tak. Wszystkie pozostałe muzyczne kształcą tylko w zakresie gry na instrumentach. U mnie śpiew plus obowiązkowo pianino i fakultatywnie od 5 klasy drugi instrument do wyboru.
  2. Plastyczne szkoły to jest jeszcze coś innego. Ja pracuje w muzycznej i takich jest dużo, ale ta jest jedyną szkołą muzyczną w Polsce kształcącą w zakresie śpiewu
  3. Yup, i na poziomie szkół podstawowych i na poziomie szkoły średniej. Tu masz akurat screena ze strony mojej szkoły I u mnie dziecko, żeby dostać się do 1 klasy musi przejść przesłuchanie. Jak nie ma totalnie słuchu muzycznego, odpada i nie zostanie przyjęte. Słuch muzyczny dlatego, że śpiewać w wieku 7 lat mało kto umie, ale tego można nauczyć każdego, ale jak nie ma słuchu muzycznego to już wiadomo, że nic z tego nie będzie.
  4. Catriona

    Co teraz robisz?

    siedzę na kursie, na szczęście online także w domu
  5. Patrząc na moją szkołę i tych leserów (tak, pracuję w szkole muzycznej) to nie powiedziałabym jedyne co to siedzą o wiele dłużej w szkole niż dzieciaki w szkołach ogólnokształcących, bo mają więcej godzin w planie ze względu na naukę gry na 2 instrumentach, próby i wszystkie przedmioty muzyczne.
  6. Catriona

    Perfumy

    Ja też tak często kupuję
  7. Eeee, nie ma czego nie mam nic pilnego do zrobienia, jedną plombę do wymiany i jedną małą dziurkę , ale żadna z tych spraw nie jest pilna. Robię zanim stanie się pilna, a plomba wymaga już wymiany, to skoro znalazłam dentystę który chce się jej podjąć, bo kilku niestety już mi odmówiło wcześniej, to korzystam. Obecna dentystka też mówi, że to będzie koronkowa robota i trudna z tą plombą, ale nawet inni dentyści w tej samej placówce mówią, że ona jest dokładniejsza od robota da Vinci i tylko ona to zrobi najlepiej.
  8. Ja Ci mogę polecić w Poznaniu super dentystkę, ona przyjmuje też dzieci i jest mega delikatna. Znaczy się na mnie ma wyjebane ale wie że ja się igieł ani zabiegów dentystycznych nie boję.
  9. Catriona

    OT Usuwanie konta

    Ja od początku nie ukrywałam kim jestem. Wy myślicie że nie wiadomo kim jesteście jak wracacie. Widać od razu.
  10. Catriona

    OT Usuwanie konta

    przecież ona już dawno wróciła. Jeszcze się nie zorientowałaś?
  11. Nie, to nie było od nerwicy. Ja nie leczę się od wczoraj i nigdy nie miałam objawów nerwicy powiązanych z układem krążenia. Jak miałam jakiekolwiek, to zawsze kardiolog potwierdzał badaniami, że to od jakiegoś leku i kazał odstawiać (np. wspomniana wcześniej pregabalina po której wylądowałam na SOR, a później na cito u kardiologa poza kolejnością, czy aticaprant, który też dawał objawy ze strony serca, też potwierdzone zmiany w EKG).
  12. Lek totalnie nie dla mnie. Brałam niedawno przez tydzień i może nawet działał, ale już po 2 dawkach powodował też objawy ze strony serca (okresowy ucisk w klatce piersiowej i duszności - nie, to nie były nerwobóle, ich bym nie zgłaszała lekarzowi). Moja lekarka już bez sprawdzania w EKG od razu kazała odstawić jak usłyszała co się po nim dzieje z racji, że przerabiałyśmy już na mnie kardiotoksyczne działanie pregabaliny parę lat temu i uznała, że ja w takich kwestiach nie mam skłonności do samonakręcania się i już na prawdę coś musi być, żebym zgłaszała objawy ze strony układu krążenia także coś widocznie musi być na rzeczy i na mnie ta substancja akurat działa prawdopodobnie kardiotoksycznie (zresztą ma to w ulotce esci akurat nawet).
  13. Arabskie sobie kupiłam na próbę, ale na razie nie mam nic do powiedzenia na ich temat, muszę potestować tak że musisz poczekać
  14. Perfumy i dostałam kieckę + sweterek
  15. o testach predykcyjnych i konsekwencjach ich wykonywania
  16. Catriona

    Siostro pasy!

    Aha, czyli odchodząc już stricte od szpitali psychiatrycznych - jak będziesz po zabiegu zwykłym operacyjnym i z powodu niedotlenienia okołozabiegowego w 2 dobie po zabiegu przestaniesz być logiczny (dosyć częsta reakcja zwłaszcza u starszych osób) i będziesz chciał wyskoczyć z okna to personel np. chirurgii ma Ci na to pozwolić? Spoko, tylko uprzedź najpierw personel, mniej roboty dla nich. Pasy to nie jest domena tylko szpitali psychiatrycznych. Wiesz ilu pacjentów zapięłam osobiście w pasy pracując na kardiologii? Kilkunastu co najmniej. Łatwo się coś ocenia jak się nie rozumie do czego taka forma przymusu bezpośredniego służy. Ty traktujesz to jako upodlenie, a w rzeczywistości jest to forma ochrony życia ludzkiego. Na kardiologii przeważnie delikwent poleżał kilka h w pasach i jak skutki niedotlenienia ustępowały, nagle odechciewało mu się wyskakiwać z okna. Wystarczyło kilka godzin. Szpitale maja pozwalać teraz wg Ciebie pacjentom na wszystko, nawet tym okresowo nielogicznym? Nie masz bladego pojęcia co jeden pacjent na zwykłym 25-łóżkowym oddziale potrafi zrobić w takim okresie. Szkoda że nie mam już zdjęć jak wyglądał IOK po jednej akcji gdzie trzeba było użyć wobec pacjenta przymusu bezpośredniego. Nie rozmową takiego człowieka nie przekonasz do uspokojenia się, gadać sobie możesz wtedy jak do ściany, ściana szybciej posłucha niż taki człowiek.
  17. Dlatego ja jestem fanką Scarlet O'Hary z Przeminęło z wiatrem i jej powiedzenia "Pomyślę o tym jutro". Jeśli dana rzecz nie jest na już, a mam na nią wpływ, to pozwalam sobie nabrać dystansu i w danym momencie odłożyć problem na później, zamiast tracić czas i energię na wkurzanie się, które nic nie zmieni, a które mogę przekierować na inne rzeczy.
  18. No bierze udział w jakiejś grupowej z tego co pisał to ma okazje dwa, że skoro wygląda to tak jak opisuje to to już jest na tyle nasilone że wkurza się i psuje mu dzień np. pogoda to raczej nie będzie w stanie sam odpuścić, bez dojścia do przyczyn czemu tak przesadnie reaguje na bzdury tak na prawdę i rzeczy które totalnie nie ma wpływu jak pogoda. Każdemu czasem idzie wszystko nie tak i wszystko pod górkę, tylko tracenie energii na takie rzeczy i psucie sobie nastroju do końca dnia przez dosłownie bzdury nie jest prawidłową reakcją
  19. @MicMic tylko wiesz, że wkurwianie się do tego stopnia na coś na co nie masz absolutnie najmniejszego wpływu (jak np. pogoda czy spóźniający się autobus) drenuje tylko Ciebie z energii? Nie da się kontrolować wszystkiego. Im szybciej przepracujesz na terapii to, że nie wszystko będzie zawsze szło tak jak Ty chcesz, tym lepiej będzie Ci się żyło. Ja mam teraz w pracy idealną sytuację do nauki tego, że nawet jeśli ja zrobię wszystko jak należy to niestety efekt czasami i tak będzie inny od oczekiwanego. Ba, wręcz ostatnie 1,5 tyg. totalnie zdezorganizowało mi pracę - wystarczyło małe dziecko z cukrzycą typu 1, które samo o siebie nie zadba, bo nie mogę wymagać od 7-latka żeby potrafił sobie sam obliczyć dawkę insuliny na posiłek, bo owszem rodzice mogą mu wrzucić karteczkę z rozpisaną ilością węglowodanów do śniadaniówki i dopisaną dawką insuliny do tego posiłku, ale to nadal nie będzie oznaczało, że rzeczywiście tyle dostanie jak przyjdzie pora jedzenia, zbyt dużo zmiennych, których tak małe dziecko nie weźmie pod uwagę a rodzice nie są w stanie ich przewidzieć. Od nastolatków wymagam pełnej samoobsługi w tym zakresie, ja wkraczam dopiero jak sami nie mogą sobie poradzić, bo dzieje się coś nietypowego. Pierwsze dwa dni po powrocie młodego do szkoły ja nie mogłam zrobić praktycznie nic innego, tylko 80% czasu siedziałam w pobliżu bo dziecko mi skakało z hiperglikemii którą bardziej można "olać" jeśli nie trwa długo, do hipoglikemii której olać nie mogę nigdy i w żadnym przypadku. Czy moja pozostała robota leżała bezczynnie w tym czasie? Tak. Czy siedziałam z młodym na lekcji bo mimo nafaszerowania go 20g węglowodanów łatwo przyswajalnych nadal cukier spadał, mimo, że powinien się podnieść? Tak. Owszem, w końcu się podniósł, ale dopiero po zadziałaniu czymś co jest wbrew zaleceniom wszystkich diabetologów, pediatrycznych towarzystw diabetologicznych i wszystkich świętych. Za to dwa dni później wpakowałam w niego jednorazowo 2x tyle insuliny co normalnie dostaje podczas pobytu w szkole a cukier z 350 spadał mi co najwyżej do 320 i znowu odbijał w górę, gdzie idealnie powinien się utrzymywać pomiędzy 80 a 180max, ale niestety, w pewnym momencie musiałam powiedzieć stop i nie dokładać mu więcej insuliny, tylko pozwolić mu pozostać z wysokim cukrem, bo pewnych rzeczy jak stres u dziecka czy rozwijająca się infekcja, która jeszcze nie daje objawów nie przeskoczę żadną ilością insuliny - cukry będą wyższe i tyle. Moje dobre chęci i inne obowiązki nie obchodzą trzustki dziecka. Czy byłam wkurzona, że jedno małe dziecko powoduje, że nic innego nie mogę zrobić? Tak. Z tym, że to nie jest wina dziecka. I nie mam prawa odreagowywać w żaden sposób na dziecku. Ostatnie dni już były spokojniejsze i pozwoliły mi zrobić inne rzeczy, bo nauczyłam się reakcji organizmu młodego i już wiem kiedy reagować, a kiedy wystarczy poczekać zajmując się czymś innym, ale za tydzień zacznie mi się cyrk od nowa przez kilka dni, bo dziecko dostanie pompę i nie przewidzę reakcji bo zmieni się sposób dawkowania insuliny. I nie, w tym przypadku zostawienie przez rodziców dziecka w domu przez kilka dni, absolutnie nic by nie zmieniło, bo nawet poziom aktywności dziecka w domu vs. w szkole zmienia zasady tej "gry". Mogę się wściekać, że jest jak jest ale złoszczenie się na takie rzeczy odbije się tylko na mnie
×