Skocz do zawartości
Nerwica.com

Verinia

Użytkownik
  • Postów

    4 257
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Verinia

  1. Ostatnie zdjęcie autor nieznany nie śpię, kiedy trwa wojna
  2. zrób sobie rumianek z kilku torebek, może poczujesz się lepiej
  3. Verinia

    Jezus...

    To jest pierwsze i bardzo mocne zdanie: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice.” Czyli: cierpienie nie jest karą, choroba nie jest winą, Bóg nie „odpowiada przemocą” na grzech. To już samo w sobie jest rewolucyjne na tle epoki. 2. Problematyczne zdanie: „aby się na nim objawiły sprawy Boże” I tu właśnie rodzi się niepokój: „czy to znaczy, że Bóg celowo zrobił go ślepym?” Nie — i to bardzo ważne: w oryginalnym greckim tekście NIE MA słowa „stało się tak” w sensie „Bóg sprawił”. Grecki tekst brzmi bardziej jak: „…ale aby objawiły się sprawy Boże, trzeba nam działać…” To jest przesunięcie akcentu, a nie wyjaśnienie przyczyny. 3. Co Jezus faktycznie robi w tej odpowiedzi Zobacz, co On robi krok po kroku: Uczeń pyta o przyczynę cierpienia („kto zawinił?”) Jezus odmawia odpowiedzi przyczynowej („to nie tak działa”) Jezus zmienia pytanie z: „dlaczego to się stało?” na: „co teraz możemy zrobić?” To jest klucz. ------------------------------------------------------------- Później dopytałem o tych Faryzeuszy, czy uważał ich za złych: Kim byli faryzeusze naprawdę? To nie byli „źli ludzie”. To byli: bardzo religijni, bardzo moralni, bardzo oddani Prawu. Problem Jezusa nie był z moralnością. Problem był z tym, że: prawo stało się narzędziem kontroli, religia odcinała ludzi od nadziei, Bóg był przedstawiany jako ciągły oskarżyciel. Mt 23,4 „Wiążą ciężary nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona.” To zdanie jest kluczem. ------------------------------------------------------------- Co do piekła i potępienia to pisałem już trochę poprzednio, i tym że nawet Judasza nie potępił: ale dopytałem więcej na przykładzie tej kobiety nierządnicy, którą Jezus ocalił przed ukamieniowaniem: Pełna sekwencja (J 8,10–11) Jezus mówi najpierw: „I Ja ciebie nie potępiam.” Dopiero potem: „Idź i odtąd już nie grzesz.” Kolejność jest absolutnie kluczowa. W Ewangeliach nigdy nie jest odwrotnie. 1. Co znaczy „nie potępiam” To nie jest: „nic się nie stało”, „to nie był grzech”, „rób co chcesz”. To znaczy: „Twoje życie nie jest zamknięte w twoim błędzie.” Jezus oddziela osobę od czynu: czyn może być zły, osoba nie jest potępiona. To jest fundament. 2. Co znaczy „nie grzesz więcej” (a czego NIE znaczy) To zdanie nie jest groźbą. Jezus: nie mówi: „bo inaczej wrócisz pod kamienie”, nie mówi: „bo Bóg cię ukarze”, nie mówi: „bo jesteś zła”. Znaczy raczej: „Nie wracaj do tego, co cię niszczy.” W języku Jezusa „grzech” to nie punkt w kodeksie, tylko: zerwana relacja, życie poniżej tego, kim jesteś, krzywda — własna lub cudza. 3. Dlaczego Jezus w ogóle to mówi? Bo prawdziwe miłosierdzie nie zatrzymuje w miejscu. Gdyby powiedział tylko: „Nie potępiam cię” …i na tym skończył — zostawiłby ją bez drogi dalej. A On daje ruch: idź żyj inaczej masz przyszłość 4. Różnica między Jezusem a oskarżycielami Oskarżyciele Jezus Zaczynają od winy Zaczyna od godności Chcą kary Chce życia Zamykają historię Otwiera przyszłość Stawiają ją „na środku” Zostaje z nią sam To jest cała różnica. 5. Bardzo ważne — dla ciebie Jeśli słyszysz w sobie: „muszę być lepszy, zanim Bóg mnie przyjmie”, „najpierw napraw się, potem będzie miłość”, to nie jest głos Jezusa. Jego porządek brzmi: „Jesteś przyjęty → teraz możesz żyć inaczej.” ---------------------------------------- Tutaj dopytałem o sedno, o tym różnym rozumieniu tego piekła: 1. Skąd wziął się strach przed piekłem Strach pojawia się tam, gdzie: Bóg jest postrzegany jako sędzia czekający na błąd, wiara staje się systemem kontroli, a odpowiedzialność moralna = groźba. Ten lęk nie wziął się znikąd: w Biblii są mocne obrazy, Jezus używa ostrych metafor, Kościół (szczególnie później) bardzo je wzmocnił. Ale pytanie brzmi: Jak Jezus sam używał języka kary? 2. Co Jezus robi z lękiem przed piekłem (to kluczowe) Jezus NIE używa piekła, żeby: złamać ludzi, zastraszyć słabych, trzymać w posłuszeństwie. Jeśli mówi o „gehennie”, „ogniu”, „ciemności” — to niemal zawsze: do ludzi pewnych swojej religijnej racji, do tych, którzy krzywdzą innych w imię Boga. Nigdy: do chorego, do kobiety cudzołożnej, do grzesznika, który przychodzi po pomoc. 3. Czym jest „piekło” u Jezusa — bez uproszczeń W języku Jezusa piekło nie jest przede wszystkim miejscem tortur. Najgłębszy sens brzmi: stan ostatecznego zamknięcia się na miłość To nie jest: „Bóg się mści”, „Bóg karze, bo może”. To jest: człowiek, który do końca mówi: „nie chcę” Dlatego Jezus mówi częściej: o oddzieleniu, o ciemności, o utracie relacji, a rzadziej o „karze” jako takiej. On mówi: „Nie bój się.” znacznie częściej niż: „uważaj”. Najważniejszy kontrprzykład (czyli: czego NIE ma) Nie ma w Ewangeliach: „Jeśli nie uwierzysz, pójdziesz do piekła” — powiedziane choremu „Jeśli teraz nie zmienisz się, czeka cię ogień” — powiedziane grzesznikowi proszącemu o pomoc „Uważaj, bo Bóg cię ukarze” — powiedziane komuś złamanemu To jest bardzo wymowne. Wzór, który się powtarza (to najważniejsze) Jezus używa języka ostrzeżenia, gdy spełnione są WSZYSTKIE trzy warunki: ktoś ma realną sprawczość, ktoś krzywdzi lub blokuje innych, ktoś nie uważa się za potrzebującego pomocy. Gdy choć jeden z tych elementów znika — Język piekła znika. @Verinia, tutaj, pamiętam jak bardzo kiedyś wypierałaś tą ideę piekła i nie mogłaś jej przyjąć. Może te fragmenty będą Ci interesujące. Jeśli jesteś: zmęczony, zalękniony, szukający, próbujący zrozumieć, to nie jesteś adresatem ostrzeżeń o piekle w Ewangeliach. One nie są o tobie. Jedno zdanie, które porządkuje odpowiedź Jezus nie używał piekła, by dobić słabych, tylko by obudzić tych, którzy mieli władzę i nie widzieli krzywdy, jaką wyrządzają. Ten mem w takim razie, powinien wyglądać tak ;0 nawet nie chce mi się tego czytać, sorki
  4. Verinia

    nietypowe pytanie

    Słuchaj, Miczek. Każdy z nas ma w sobie zło. Musisz swoje zło zintegrować z dobrem. Poczytaj o cieniu, choć pewnie to znasz. NIe bój się, że jesteś zły. Te niby "wady" są Twoje i warto albo popracować nad czymś, jeśli poważnie kogoś krzywdzisz, albo te wady przekuć w zalety. Np. wg mnie jesteś indywidualistą, masz swoje zdanie, wyrażasz się autentycznie, nie owijasz w bawełnę. Nawet jeśli jesteś sam ze swoim zdaniem, to się nie boisz ostracyzmu. I to jest mega super! I ktoś może powiedzieć, że jesteś zły, niemiły, podły i taki siaki i owaki. Miej to w dupie. Bądź sobą. Nie robisz nic złego. Ja Cię czytam i te Twoje "Złe" cechy w moim mniemaniu są godne oklasków. Bo patrz jak ludzie łączą się grupki, jakieś lizanie dupy co chwilę, to tu i tam, tworzenie dram, żeby coś się działo, loża szyderców. Jak działasz sam, to jesteś bardziej świadomy i mądrzejszy od owieczek. Jesteś trochę taką czarną owcą, buntownikiem. Wyróżniasz się. I to się ceni. ALe nie każdy to doceni. Będą tacy i pewnie są, którzy Ci zazdroszczą, albo coś im w Tobie ich drażni. NIe bój żaby, wszystko git z Tobą.
  5. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    Dokladnie! Dawaj sobie jedną rzecz w jakiś dzień, gdy masz siłę. Ogarnij jedną rzecz, dokładnie.. I ciesz się, że to zrobiłaś. Ja się mega cieszę, bo wiem, że jutro nic mi się nie wysypie z szafy. A jak ją otwierałam, to musiałam to jakoś blokować. trochę wstyd, zaniedbałam porządki w ciuchach a raczej trzymałam wszystko i te leki mnie już wkur... musialam to w koncu ogarnąć. Mimo, że mogę zamknąć szafę i tego nie widać, to zrobiłam to dla siebie i już wiem, że jest ład w tym miejscu Teraz staram się sprzątać trochę codziennie pokój, bo zawsze się coś znajdzie. Chcę zostać pedantką tego pokoju. MOjej oazy. Oczywiście dom też sprzątam, ale trochę się dzielimy obowiązkami. Najpierw znosimy talerze na dół, bo przeważnie jemy, albo u siebie w pokoju, albo razem w salonie. No i się zawsze nazbiera. Zwłaszcza moich kubków po kawie. Zawsze zapominam brac kubka na dół i robię w kolejnym, i kolejnym śmieci się walały po kątach. Jakieś papierzyska, opakowania po kremach i tak dalej. Jutro mam w planach pozmywać podłogi na dole, i powycierać kurze u każdego.
  6. Verinia

    nietypowe pytanie

    Zgadzam się z Tobą. @MicMic to naprawdę fajny gość. Autentyczny!!!! Kocham takich ludzi. NIe myśl o sobie źle, Mic.
  7. no, prawie mój. Sąsiada. Ale wpada prawie codziennie ej.. to ty slaby. Mój tato wszedł na dach garażu i go odśnieżał xDDDDDDDD ja się zawsze o niego tak boję, a ten po drabinie, wskoczył na garaż i odśnieża. Garaż jest z blachy, więc ciężar śniegu może zawalić garaż, niby. NIe znam się.
  8. może tak być. Ja po Olce miałam lęki. bałam się chodzić nawet na stołówkę. wszystkie dźwięki mnie przerastały....
  9. A ja lubię chyba każdą pogodę. Deszcz, słońce, śnieg, wiatr, upały, mrozy. A ulubioną porą roku dla mnie jest wiosna.
  10. U mnie natomiast jest inaczej. Rano nawięcej gadam, mam przypływ kreatywności i energii. Piję kawę i rozkoszuję się jeszcze ciemnym porankiem. Przeważnie tato wstaje też rano, ale czasem wstaję przed nim. No nadal zdarza mi się wstawać o 4. Dziś natomiast wstałam przed 6. Porobiłam, co chciałam. Południe - czuję się spoko. Im bliżej wieczora, tym mniej mam siły. Ale to też zależy od dnia i mojego nastroju. Kiedyś, dawno temu, byłam nocnym markiem. Mogłam siedzieć na kompie calą noc gadając z ludźmi na czacie. Teraz mi się nie chce. Po prostu mam inny tryb życia. praca zmieniła rytm dobowy więc się nauczylam wstawać wcześnie. NO chyba, że trzeba odespać, to śpię długo.
  11. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    Wszystko zrobiłam, co miałam w planie, jeśli chodzi o moją szafę. Było tam milion leków, pustych opakowań w jakichś torbach. Musiałam ogarnąć które leki są pełne, a które puste. Posegregować papier i te plastikowe. Potem zajęłam się ciuchami. Pochowałam do worów, to w czym nie chodzę. Zostały tyle te, które naprawdę lubię. Większość powiesiłam na wieszakach. Spodnie do spodni. Kilka koszulek. Jeszcze mam swoje ciuchy na dole w gardorebie. Tam też trzeba ogarnąć. Wszystko sobie przyniosę do swojej szafy, a tam niech będą ciuchy rodziców. Uffff. pokój jest teraz ogarnięty. No jeszcze jutro mam w planach inne rzeczy posprzątać w domu. Dziś jeszcze pewnie zrobimy z mamą obiad. I ogólnie fajnie się czuję. Mam energię. I chyba sobie przeniosę porę brania kwetiapiny. Bo brałam blisko południa i dlatego te długie drzemki po południu. Będę brać o 17, żeby się dopiero na noc ywciszać. NIe ma sensu brać zamulacza tak wcześnie. Przed chwilą wzięłam 0,5mg flupentiksolu. Nie wiem, co jeszcze będę robić. Chciałabym zrobić kurs, ale psychologia mnie już trochę zaczęła nudzić. Na razie sobie podaruję. Będę czytać to, co na ten moment mi się podoba. Oczywiście najciekawsze cytaty zapiszę w notatniku, żeby zostały ze mną na dłużej. Teraz rockowa muzyka i kawka. Tym razem ze śmietanką i cukrem. Rano zawsze czarna siekiera, potem druga, a teraz po poludniu jaśniejsza Także no, czuję się naprawdę dobrze.
  12. Ja nigdy głosów nie miałam.. nie miałam halucynacji. Owszem urojenia tak, ale bez omamów. Psychozy także były bez halunów i głosów. To była taka mania psychotyczna, najpierw urojenia wielkościowe a potem oderwanie od rzeczywistości i wiara np. w to, że szpital to dom dla czarodziei. Myślałam, że to jak w Harrym P. W to, że wszyscy uczymy się czarować. Albo w to, że jesteśmy demonami w piekle. I walczyliśmy i to, by być jak największym demonem. No takie tam różne dziwne rzeczy. Dostawałam wtedy lit i jakieś tam inne, ale dostałam psychozy głównie przez to, że przestałam w szpitalu brać leki. Po prostu do kubka wypluwałam. Kilka dni, a ja już jestem w jakimś koszmarze. Olanzapinę dostałam za pierwszym pobycie w szpitalu. No i jakoś wróciłam do siebie, nie do końca. Dalej jakieś urojenia były, ale pobudliwość i mania minęły. Wtedy też nie chciałam jej brać,.bo woedzialam, że przytyje. Jednak lekarz się uparł i musiałam brać. Czułam się tragicznie. Potem zamienił na haloperidol. Który nie robił nic poza zrobieniem ze mnie robota. Okropne leczenie miałam u niego. Potem zmieniłam lekarza.
  13. Wysprzatalam sobie w końcu w lekach. Masakra ile tego mam. I śmieci i leków których nie używam. Normalnie apteka. Wywalilam ciuchy z szafy na podłogę i licze, że się same posegreguje, zaniosą na strych i poskładane te których używam xd a wcale nie używam wielu, więc będzie pusto jak na tak wielka szafę. Kot lazi po ciuchach. Włazi do szafy i szuflad. Ma zabawę hahahah Cykle Wam fotkę. Tylko się nie wystraszenie. Dopriwadze to do porządku zaraz...
  14. Wolne, wolne, wolne. I tak pewnie cały styczeń, no może z kilkoma wyjątkami. Się okaże. W ten czas chcę się znowu wciągnąć w czytanie. Ostatnio czytam "Ślepnąc od świateł" - Żylczyka. Pewnie sporo osób z was zna, a może niewielu. Cudowny styl pisania. Te opisy, barwne zdania. Można się wczuć w to, co się zaczyna tam dziać. No, chyba będzie dobra A nawet jeśli historia nie zachwyci, to i tak przeczytam. Choćby ze względu na cudny styl.
  15. Verinia

    Co teraz robisz?

    Budzę się do życia. Słucham Davida Bowie. Piję kawę, obok Gośka se śpi.
  16. na cześć Gosi, wieść się nosi w progu staje gdy tylko z łóżka wstaje wiersz dla niej powstaje a ona dumna pozostaje robi głośne mruczenie dobre było jedzenia po meblach poskakała za do ochrzan mały dostała pomiauczała, pośpiewała i w pokoju pozostała teraz leży się relaksuje w nocy, potem, coś upoluje czy to mysz, czy to ptak ona zawsze jest na tak swe futerko z gracją myje elegancja w tym się kryje nie udaje, nie podlizuje nawet do zdjęć nie pozuje jest na zawsze sobą zauraczona mą osobą kocham ją jak swoją bo jest dla mnie ostoją podziwiam jej charakter, podziwiam piękna dar, rzuca na mnie swój magiczny czar. Ma dla mnie uśmiech koci, lubię nawet, gdy psoci. Za szybą mróz i zima więc grzeje się i zasypia. Słuchamy razem muzyki, wymieniając z sobą dotyki. Ona już jest moja, kawy towarzysz, chaosu ostoja. niezastąpiona, co gdyby nie ona plaster na rany, miodem polany zwierzaki to piękne istoty, pełne życia i prostoty bierzmy z nich przykład, ukoją cię, idę o zakład wyślij im całusa, to szczęścia jest pokusa Gosia jest bystra i dzika, serce życiem jej pika. Lubię być przy niej, jest jakoś spokojniej. Dzień zaczął się dobrze, ja jeszcze w kołdrze. Kawa wlewa się do serca, głowa buczy i szaleje może jeszcze trochę doleję. Papieros na śniadanie, takie mam zadanie. Kot w pobliżu, muza gra. Kończę już, dobra?
  17. Pięknie napisane. Zgadzam się. Zaczynamy od podstaw: U mnie to jest tak na dzisiaj: Jestem wdzięczna za bliskich. Bez ich wsparcia byłoby mi ciężko. Jestem wdzięczna za pracę, dzięki niej zarabiam, mam kontakt z ludźmi na co dzień i rozwijam swoje umiejętności. Jestem wdzięczna za swoje talenty. Jestem wdzięczna za to, że moja choroba nie przjęła nade mną totalnej kontroli. Jestem wdzięczna, że czuję, że wychodzę na prostą. Jestem wdzięczna, że czuję się lepiej i że leki działają. Jestem wdzięczna za to forum. Jest to bardzo przyjazne miejscie, mimo drobnych kłótni. Lubię tu być i pisać z Wami. Jestem wdzięczna za Kotkę Sąsiadkę, która często mnie odwiedza. Daje mi to radość. Jestem wdzięczna za kolejny dzień. Za to, że mogę spokojnie cieszyć się kawą i dniem wolnym. Jestem wdzięczna za Wasze rady, słowa, posty. Bez Was nie byłoby tego miejsca!
  18. Verinia

    nietypowe pytanie

    Dla mnie w ogóle DZIWNE jest pisanie, że DZIWNA jest przyjaźń po związku. Okej,, wy tak nie robicie. Ale widocznie dla niego jest to ważna osoba w jego życiu, że postanowił ciągnąć to jako przyjaźń. Nie wiem, czy coś do niej czuje. Ludzie w różny sposób się rozstają. Jeżeli się teraz dogadują, to spoko. Ja nie oceniam. Wiem, że każdy związek jest inny i inaczej się kończy. Jeśli romantyzmu już tam nie ma, to możliwa jest przyjaźń. Pewnie @MicMic poukladali sobie wszystko i się przyjaźnią. Co w tym zlego? A nawet jesli wróca do siebie, bo też tak może być, to co? Mamy go biczować? Bez przsady ludzie, jesteście czasem tak g....., że szkoda gadać. Więcej nie napiszę, bo trochę się zirytowałam tym waszym biadoleniem.
  19. osiadłam na laurach, zdjęłam koronę posiadłam pieniądz, mam go w szufladzie, razem z listami o Tobie, do Ciebie nigdy niewysłane łzy nie kapią na kartkę, głowa zwietrzała z bólu przyszedł do mnie pomysł - Ty, weź zejdź mi z drogi, nigdy nie wracaj doceniam siebie miłuję siebie wampiry odleciały, wróżki umocniły wieczorem piję z nimi nektar z ziół i eliksirów mocy mocy, przybywaj co skreślone, to na zawsze kartki zapełniam duszą to co głęboko ukryte, wylewam na papier czy widzisz? doceń wrażliwość, widzę was codziennie komponuję słowa, gesty, uśmiech zaszywam się w królestwie kontemplując sens wszelkie spojrzenia, pełne pustki i zaślepienia głupota szerzy, mądrość chowa po kątach mówicie co wiecie, nie wiecie, co mówicie zainteresowany towarzysz krąży wokół planety, dając świetlne sygnały pomaga nielicznym, wykreowanym nowy gatunek, nagłe zmiany, czas przespiesza ci którzy królują, zawsze będą ze mną nie musimy się znać kosmiczne połączenie, telepatyczne słowa i bliskość duchowa wszechświat nauczył mnie grać gra pozorów, maska, puste zwyczaje, słowa nudzę się chcę magii, nie rzeczywistości popsuty świat
  20. No skoro się telepała w pracy i nerwowo nie wytrzymała, to coś jest na rzeczy. To musi być na tle psychicznym. NIe widzę innego powodu dla którego ktoś wybiera sobie tak żyć. Spać na podłodze, w zimnym domu? NIe rozpakować nawet rzeczy od Ciebie? Dziwne i niepokojące. Ale wiesz... wątpię, że się wybierze do pschiatry czy lekarza. Ale próbuj ją namówić. Może się uda. Mówi, że jej tak dobrze. Nie wiem, co bym zrobiła na Twoim miejscu. Okropna sytuacja...
  21. Verinia

    Jezus...

    haha, no fajne, fajne
×