Skocz do zawartości
Nerwica.com

Verinia

Użytkownik
  • Postów

    4 257
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Verinia

  1. Od początku wiedziałam co kryje za maska macho.
  2. Ej. No chyba sobie kupię to gdzie to można dostać?
  3. A ja dziś myślałam o usunięciu konta. Ale szkoda by mi było tych wszystkich moich postów. Jednak jest ich dużo
  4. Ja raz zaczęłam. Potem wszystkie diamenty pogubiłam. To było w szpitalu. I leży gdzieś niedokończony.
  5. Ja też bym nie miała cierpliwości.
  6. Dym z papierosa wleciał mi do oka i łza poleciała , a właściwie , to lecą. I właśnie to przeczytałam Przypadek? Nie sądzę.
  7. Verinia

    Cześć

    Oooo, czyli zapowiada się fajnie
  8. Dobrze, że się pojawiłaś, bo potrzebujemy nowych twarzy i literek
  9. Ostatnio lepiej. Jest stabilniej. Było ciężko dobrać leki, ale myślę, że jest szansa na jakiegoś rodzaju remisję. Z tym, że u mnie, to nie takie proste, bo miewaz ChAD mieszany, a jak mania się rozchula, to niestety może nawet dojść do psychozy. Miałam chyba 5 razy psychozę. A na ogół stykam się z bardzo chwiejnym nastrojem na co dzień. Ale widzę już poprawę, więc na razie nie narzekam. A Ty masz ChAD? Jak się trzymasz?
  10. Verinia

    Cześć

    O hej miło Cię tu widzieć. Pozdrawiam
  11. Wianuszek Indor, Dalila i MicMic przejęli całe forum i zrobiło się tu bardzo nieprzyjemnie. Kiedyś inaczej tu było. Mniej ludzi się udziela. Pouciekali. Nie dziwię się zresztą
  12. To jest toksyk. Uważajcie. Ja już go zablokowałam i mam Święty spokój
  13. Ja też zamilczę, bo on się tym karmi. Nie potrafi wyciagać wniosków. A zresztą. To tylko kolejny płaskomózgowiec. Nara! Kończę temat.
  14. Tak, lód pozostał. NIe czuję do nikogo nic. Swoją rodzinę dażę miłością, jestem przeważnie serdeczna, ale nie czuję empatii zwykle. Jestem trochę z tych uczuć "wyprana". NIe udaję nikogo, ani swoich emocji, ani nie staram się być szanowana w grupie. Niektórzy pozerzy, cwaniaczki, codziennie liża tyłki, żeby tylko gdzieś przynależeć. Po takich doświadczeniach, widzi się więcej. To z jednej strony dar, z drugiej przekleństwo. Bo bolą cię ludzie, którzy po prostu żyją po to, żeby go wychwalano, żyje dla grupy, pod grupę, pod kogoś. To są cwaniacy, którzy zawsze obracają kota ogonem. NIe chcą poznać prawdy, chcą wygrać każdą dyskusję. No cóż. To sobie rządź. Nie wiem, co CI to daje. Mam na to wywalone, ale wiedz, że dla mnie jesteś - mniej niż zero. Sprawy zaszły za daleko.
  15. A skąd wiesz jak się zachowuję w psychozie?
  16. oglądałam kiedyś Wg mnie u każdego derealka może wyglądać inaczej. Niektórzy się tego boją, ja to widzę, ale mi to jakoś nie przeszkadza. To taki inny wymiar trochę.
  17. Miałam co do Ciebie rację. Za to, co napisałeś znienawidzą cię wszyscy mający psychozy.
  18. Tak, zgadzam się. Poświęcić czasu i zaangażowania osobie, która tego np. nie doceni i odejdzie szybciej, czy później. Lepiej, by odeszła wcześniej, ale nie zawsze dostrzegamy wady partnerów. Najgorzej, gdy ty jesteś bardzo zakochany, zaangażowany, a druga osoba robi sobie z waszej relacji hot n cold. To jeszcze bardziej wywołuje u Ciebie, że będziesz się na wszystko zgadzał, bo np. tak cię zmaniupolował, i ani się nie obejrzysz, a już jesteś w jego łapach. Robi Ci siano w głowie, i masz na oczach opaskę, nie widzisz nic. Tłumaczysz tą osobę, przepraszasz. No dobra, w końcu się rozstajecie. Na szczęście! Dobrze, że w ogóle. Bo wiele osób zostaje w takich relacjach, tak dziala uzaleznienie. Potem powoli spadają maski, dostrzegasz kłamstwa, wszystko zaczynasz widzieć dokładnie, bez idealizacji. I na chuj taka relacja? Tylko wywołuje ból. Serio, długo dochodzę do siebie po takiej relacji. MInęły 2 lata. A zdarza się coś przypomnieć, coś tam wraca. Gniew już bardziej niż smutek. Nawet zemsta, by nie pomogła. To wszystko zostawia ślad. Jeśli był ktoś w takiej relacji, to współczuję. Jeśli jesteś w takiej relacji, to radzę odejdź jak najszybciej. Takie toksyki żerują na waszej wrażliwości. Potem... potem stajesz w jakimś dziwnym pomieszczeniu, zwanym - izolacja. Izolujesz się. Nie ufasz ludziom, na tyle, że w ogóle nie starasz się żadne względy nikogo. Nie dasz już nigdy z siebie wszystkiego. Nikomu. Nawet jak poznasz swoją potencjalnie "bratnią duszę", to jesteś zamknięty.. Lodowaty. Ciężej jest napisać komplement, trudno już się zachłysnąć relacją. Zakochać. Otworzyć. I wiesz... potrzebujesz bliskości. Ale nie czujesz już chyba, że możesz wejść w to całą sobą. A relację buduje się latami, więc jesteś ostrożny. Bardzo ostrożny. Widzisz już na własne oczy, kto jaki, kto kim. NIe dajesz się nabrać na kłamstewka, czułe słówka, skoro czyny mówią same za siebie. I czy wejdziesz w to? Znowu zaryzykujesz? Co gdyby ta osoba mogła okazać się tą jedyną? Potrzeba czasu. Przetrawienie tego, co ci się wydarzyło w związkach. Zabliźnienie ran. Dlatego jestem przeciwna szybkiemu wskakiwaniu w nowy związek. Wtedy to Ty możesz zranić. I tak to się kręci. Znajdujemy partnera, ranimy się, czasem kochamy, albo więcej kochamy, mniej ranimy. Poznajemy się, a potem może okazać się, że to znowu nie to. Tyle ludzi na świecie, a my żyjemy jedną. Trzeba zakończyć stare, by przydarzyło się nowe. Ale czy warto się tak starać? Tu już tkwi zagadka. Bo nigdy nie wiemy, kogo poznamy. I czy będzie nam dane zakochać się i prowadzić spokojne, szczęśliwe życie z drugą osobą?
×