-
Postów
3 504 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Dryagan
-
@You know nothing, Jon Snow Widzę, że postanowiłaś zignorować moje wcześniejsze upomnienie – bardzo proszę o zachowanie kultury języka. Forum to miejsce wymiany doświadczeń i wsparcia, nie przestrzeń do prowadzenia osobistych sporów czy publikowania emocjonalnych wybuchów w nieodpowiedniej formie. Proszę o opanowanie tonu i uszanowanie innych użytkowników. I ostrzegam w takiej formule ostatni raz - potem będzie ost
-
@mała_mi123 @You know nothing, Jon Snow Dziewczyny, bardzo Was proszę o zachowanie większego spokoju w tej rozmowie. Forum to miejsce wsparcia, nie walki na argumenty czy uszczypliwości. Każda z Was ma prawo do swojego zdania i emocji, ale ważne, żeby wyrażać je z szacunkiem dla innych. Jeśli coś wywołuje silne reakcje – czasem warto się na chwilę wycofać i wrócić do dyskusji później. Proszę, powstrzymajcie się od wzajemnych złośliwości – to nikomu nie służy.
-
@muchomorkowa W moim przypadku samoterapia zaczęła się od próby zrozumienia tego, na co właściwie choruję – czyli ChAD. Bardzo pomogło mi poznanie mechanizmów choroby, obserwacja, jak wygląda u mnie zwyżka i jak zniżka nastroju, co je wyzwala, jakie sygnały wysyła moje ciało i umysł, zanim nastąpi pogorszenie. To pozwoliło mi wcześniej reagować i mniej się bać nawrotów, bo z czasem zacząłem rozpoznawać je nieco wcześniej. Bardzo ważnym momentem było też zaakceptowanie, że jestem chory. Wcześniej mocno się przeciw temu buntowałem, traktowałem diagnozę jak wyrok albo coś, co muszę za wszelką cenę udowodnić, że mnie nie dotyczy. Dopiero kiedy przestałem się z tym bić, mogłem naprawdę zacząć działać z większym spokojem i bez wstydu. To nie była porażka – to był punkt wyjścia do zmiany. Równolegle pracowałem też nad sobą w obszarach, które nie były bezpośrednio związane z ChAD, ale mocno wpływały na jakość mojego życia i relacji. Bywałem kiedyś emocjonalnie rozhisteryzowany, bardzo zazdrosny o partnerkę – i dopiero z czasem dotarło do mnie, że to wynikało z głęboko zaniżonej samooceny. Musiałem się nauczyć, żeby nie odreagowywać swoich lęków i niepewności na drugiej osobie. I to nie stało się w tydzień – to była długa, wymagająca praca nad własnymi reakcjami, nad powstrzymywaniem się od wybuchów, nad zrozumieniem, co się za nimi kryje. Dodam jeszcze, że to wszystko trwało lata - a nie miesiące. Jestem teraz facetem po czterdziestce i chyba w końcu dojrzałem
-
Pytanie do Męzczyzn - Czy leki psychotropowe zaburzają meski testosteron?
Dryagan odpowiedział(a) na Domenicopp temat w Nerwica lękowa
Niektóre leki psychotropowe mogą wpływać na poziom libido i sprawność seksualną. U części mężczyzn mogą też pośrednio oddziaływać na gospodarkę hormonalną, ale nie jest to regułą i wiele zależy od konkretnego leku, dawki oraz indywidualnej reakcji organizmu. -
Zgadzam się z Tobą, @Verinia, w stu procentach. Każdy z nas musi odnaleźć swoją własną drogę do stabilizacji – nie ma jednej recepty na to, co działa. Ale ważne jest, żeby się nie poddawać, tylko próbować, szukać i walczyć o swoje życie, nawet jeśli to trudne i czasem idzie się po omacku. Czasami potrzeba wielu prób, ale każda z nich przybliża nas do tego, co naprawdę może pomóc.
-
@Verinia Podchodziłem do terapii kilka razy, ale żadnej z nich nie udało mi się dokończyć, więc trudno mówić o konkretnych efektach. To nie znaczy, że terapia nie działa – wręcz przeciwnie, wiem, że bardzo wielu osobom realnie pomaga. U mnie chyba zadziałała jakaś wewnętrzna bariera – nie byłem wtedy gotowy, żeby się otworzyć i naprawdę z tego skorzystać. To było już jakiś czas temu, byłem innym człowiekiem – pełnym emocjonalnego chaosu, lęków i dramatów, z którymi sam nie potrafiłem sobie poradzić. Paradoksalnie, najwięcej dała mi nie terapia, tylko praca nad sobą – cierpliwa, codzienna, czasem bardzo trudna. I ogromna pomoc mojej Żony, która była przy mnie i swoim spokojem oraz obecnością pomogła mi się pozbierać. Dziś czuję się dużo stabilniejszy i spokojniejszy niż wtedy. Więc chociaż moja droga wyglądała trochę inaczej, wciąż uważam, że warto próbować – i że terapia może być naprawdę wartościowym wsparciem, jeśli się trafi na właściwy moment i osobę
-
@muchomorkowa Przeczytałem Twój post uważnie i widać w nim ogromną samoświadomość i odwagę – serio. Piszesz o rzeczach trudnych, bolesnych, ale piszesz szczerze, z refleksją i próbą zrozumienia samej siebie. I to już jest krok, który wiele osób odkłada latami albo nigdy go nie robi. Rozumiem, że czujesz się zmęczona, zrezygnowana i przytłoczona, ale to nie znaczy, że nie ma dla Ciebie drogi. Te myśli, że jest za późno, że już nic się nie da zrobić, są częścią tego, co Cię teraz trzyma w miejscu – to nie Ty jesteś „do niczego”, tylko Twój stan próbuje Ci to wmówić. Wcale nie musisz stać się „zupełnie inną osobą” – wystarczy, że zaczniesz trochę bardziej być dla siebie łagodna. Nikt z nas nie zmienia się z dnia na dzień. Małe rzeczy robią różnicę. Terapia nie zawsze jest łatwa, ale może pomóc – nie musi iść idealnie, czasem potrzeba kilku prób, kilku różnych osób. Też miałem z tym problem i w sumie trochę nieudane próby. Dla mnie największe znaczenie miała samoterapia – takie codzienne, czasem mozolne próby poukładania sobie w głowie wszystkiego, co we mnie siedziało. Zrozumienie, co mnie uruchamia, skąd się biorą moje reakcje, co naprawdę czuję pod złością czy lękiem. To nie zastąpi terapii, ale nauczyło mnie zatrzymywać się i rozpoznawać swoje emocje. Psychiatra to też nie wyrok – to tylko ktoś, kto może pomóc ustabilizować stan, żebyś miała siłę dalej działać. Nie jesteś skazana na porażkę, choć rozumiem, że tak się czujesz.
-
@nick_name Ocenianie siebie i innych przez pryzmat „ładny/brzydki” to bardzo uproszczone i krzywdzące spojrzenie. Bo co to właściwie znaczy „ładny”? Dla każdego może znaczyć coś zupełnie innego – to, co dla jednej osoby jest atrakcyjne, dla drugiej już niekoniecznie. I to jest właśnie piękne – różnorodność gustów, preferencji, wrażliwości. W relacjach międzyludzkich naprawdę dużo ważniejsze jest to, jakim się jest człowiekiem – czy ktoś potrafi słuchać, czy jest autentyczny, empatyczny, obecny. Można być zewnętrznie atrakcyjnym, ale jeśli ktoś zachowuje się jak bufon, to szybko traci w oczach innych. A są osoby, które może na pierwszy rzut oka nie rzucają się w oczy, ale przyciągają swoją energią, spokojem, poczuciem humoru – i to właśnie one zostają w pamięci na dłużej.
-
Pomimo diagnozy ChAD nigdy nie starałem się o rentę, chociaż przypuszczam, że formalnie mógłbym ją otrzymać. Dla mnie jednak praca była zawsze czymś znacznie więcej niż tylko obowiązkiem – była elementem struktury dnia, która mnie trzymała w pionie. Nawet kiedy było naprawdę trudno, świadomość, że muszę wstać, ruszyć się, być wśród ludzi, pomagała mi nie pogrążyć się w apatii czy myślach, które tylko pogarszają stan. Praca – choć czasem męcząca – dawała mi poczucie sensu i bycia potrzebnym. Oczywiście, wiem że każdy ma inną sytuację i że są osoby, które po prostu nie są w stanie pracować w danym momencie. Ale moim zdaniem warto walczyć o jakąkolwiek aktywność – choćby na początek kilka godzin tygodniowo, zdalnie, wolontariacko. Bo bezczynność potrafi człowieka zjeść od środka, a praca, nawet najprostsza, może dać choć odrobinę równowagi.
-
@Wentyl1996 nikt tu nie próbuje zamieść Twojego problemu pod dywan – jeśli tak to odebrałeś, to szkoda, bo myślę, że wiele osób po prostu nie do końca rozumie, czego konkretnie oczekujesz. Może warto napisać wprost: co według Ciebie mogłoby Ci pomóc? Wtedy łatwiej będzie się odnieść.
-
Taka sugestia jest bardzo niewłaściwa i narusza zasady naszego Forum. Nie zalecamy żadnych leków, w tym również nie sugerujemy konkretnych substancji do „zapytania lekarza”, zwłaszcza jeśli chodzi o silnie działające leki psychotropowe, takie jak benzodiazepiny. Forum nie służy do kierowania czyimkolwiek leczeniem – każdy przypadek musi być oceniony indywidualnie przez lekarza specjalistę, nie przez innych użytkowników. Leki z grupy benzodiazepin mają silne działanie uzależniające i nie powinny być przepisywane „na prośbę”, szczególnie przez lekarza rodzinnego, który zwykle nie prowadzi leczenia psychiatrycznego. To decyzja, która należy wyłącznie do psychiatry i powinna być podjęta na podstawie dokładnej diagnozy i wywiadu. Proszę o powstrzymanie się od tego typu podpowiedzi. Można dzielić się swoim doświadczeniem, ale nie powinno się wchodzić w rolę doradcy w sprawach leczenia farmakologicznego.
-
To prawda, że blokowanie nie odcina całkowicie od obecności danej osoby w wątkach, ale warto pamiętać, że Forum daje jedynie możliwość skorzystania z tej funkcji – a każdy użytkownik sam decyduje, czy chce z niej korzystać, czy nie. Można zablokować kogoś na chwilę, na stałe, można też odblokować – wszystko zależy od własnych potrzeb i granic. Ani Ekipa, ani Forum nie bierze odpowiedzialności za to, kto co widzi i jak reaguje – to już indywidualna decyzja. Dla jednych blokada to chaos, dla innych – ulga. I każda z tych reakcji jest w porządku, o ile służy ochronie swojego dobrostanu. Każdy sam wie, co mu szkodzi i kiedy warto się odciąć, a kiedy może coś jeszcze przemyśleć. Ja niestety – jako administrator – nie mogę z tej możliwości skorzystać, nawet jak ktoś mnie irytuje. Muszę czuwać nad wszystkim. Taka funkcja
-
@Małgorzata999997 Każdy użytkownik ma prawo zablokować inną osobę, jeśli z jakiegoś powodu czuje się nieswojo, ma wrażenie naruszenia swojego komfortu czy po prostu nie chce czytać czyichś postów. To funkcja, która ma służyć ochronie własnego dobrostanu i lepiej z niej skorzystać, niż wdawać się w kłótnie czy napięcia. Nie musimy się ze wszystkimi zgadzać ani z każdym rozmawiać – Forum to przestrzeń dla wielu różnych osób, więc wzajemny szacunek i prawo do granic są kluczowe.
-
-
Skoro uważasz, że sam wiesz co robić, to po jaką chol.rę pytasz się o to użytkowników Forum? Żeby na nich zrzucić odpowiedzialność czy co? Naprawdę uważasz, że ktokolwiek jest w stanie tutaj ocenić czy sobie zaszkodzisz czy nie? Ty naprawdę nie jesteś w stanie czytać ze zrozumieniem
-
@Domenicopp nadal chcesz o to pytać randomowych użytkowników Forum??? Naprawdę????
-
@You know nothing, Jon Snow Twoje objawy bardzo mocno przypominają uzależnienie – nie takie z przymrużeniem oka, jak „lubię słodycze”, tylko faktycznie kompulsywne jedzenie cukru, połączone z napięciem, lękiem, rozdrażnieniem i próbą regulowania emocji przez jedzenie. Skoro badania somatyczne nie wykazały nieprawidłowości, to warto byłoby przyjrzeć się temu w kontekście zaburzeń odżywiania – szczególnie kompulsywnego objadania się – oraz mechanizmów uzależnienia psychicznego. To nie znaczy, że coś z Tobą „nie tak” – przeciwnie, dużo osób tak ma i to nie jest kwestia słabej woli. Cukier działa silnie na układ nagrody w mózgu – wpływa na dopaminę, daje szybkie uczucie ulgi, poprawia nastrój… i niestety – może właśnie przez to być „narkotykiem”. Do tego dochodzi nawyk, emocje, napięcie. A jeśli słodycze są jedynym źródłem ukojenia – to organizm będzie się tego domagał coraz bardziej. Napisałaś też o papierosach – one również działają uspokajająco i stymulująco, więc Twój organizm może próbować w różny sposób „ratować się” przed napięciem. To wszystko razem może wskazywać, że potrzebujesz wsparcia nie tylko dietetyka, ale raczej psychoterapeuty, który pomoże Ci zrozumieć, co się naprawdę kryje za tym głodem słodyczy. Bo często to nie cukier jest problemem – tylko to, co on zastępuje.
-
Parogen to nie cukierki, które „pomogą” po jednym dniu. To lek, który działa dopiero po czasie, przy regularnym stosowaniu – zwykle po kilku tygodniach. W pierwszych dniach często dochodzi wręcz do nasilenia objawów – lęku, bezsenności, niepokoju, derealizacji. Tym bardziej nie wolno go brać „na własną rękę” ani odstawiać bez konsultacji. Leki z tej grupy wymagają stałej opieki lekarskiej, bo działają na neuroprzekaźniki, które wpływają na cały Twój układ nerwowy i psychikę. Dlatego raz jeszcze: skonsultuj się z lekarzem – nawet online, nawet prywatnie – ale nie lecz się sam. Proszę Cię, potraktuj to poważnie. Jeśli sytuacja Cię przerasta – tym bardziej nie zostawaj z tym sam. Są lekarze, także online, są konsultacje na NFZ i prywatnie. Nie rób sobie więcej szkody.
-
Tak, nerwica lękowa może mieć objawy somatyczne – w tym związane z układem pokarmowym, takie jak refluks, odbijanie, uczucie ściskania w żołądku czy nawet biegunki. Lęk wpływa na cały organizm, w tym układ trawienny. Ale – i to bardzo ważne – zanim się założy, że winna jest tylko nerwica, trzeba wykluczyć inne możliwe przyczyny medyczne. Pamiętaj też, że tego typu objawy mogą być skutkiem ubocznym przyjmowanych leków albo wynikać z niekorzystnych interakcji między nimi. Czasem wystarczy brać dwa preparaty (także suplementy) o niewłaściwej porze albo w złej kombinacji i organizm zaczyna się buntować. Dlatego takie rzeczy zawsze trzeba konsultować z lekarzem lub farmaceutą – bo samodzielne interpretowanie objawów może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
-
To, że coś nie jest narkotykiem, nie znaczy, że można to brać bezmyślnie i w dowolnej dawce. Suplementy też mogą szkodzić, zwłaszcza przy dłuższym stosowaniu lub w połączeniu z lekami. Na Forum można rozmawiać o lekach i suplementach, ale nie w formule „czy brać, ile brać, co polecacie”, tylko wymieniając własne doświadczenia. I przypominam – nie promujemy samoleczenia.
-
@Domenicopp przypominam po raz kolejny, że na Forum nie prowadzimy tego typu doradztwa zdrowotnego ani nie zalecamy dawek żadnych suplementów czy leków. Nawet jeśli coś wydaje się „nieszkodliwe”, jak kreatyna czy magnez – to nadal ingerencja w organizm i wymaga konsultacji z lekarzem lub dietetykiem. Użytkownicy Forum nie będą odpowiadać na pytania typu „ile brać” – bo nikt z nas nie zna Twojego stanu zdrowia i nie weźmie za to odpowiedzialności.
-
@Domenicopp rozumiem, że masz przepisane oba leki przez lekarza – i to dobrze, bo oznacza, że nie podejmujesz decyzji zupełnie na własną rękę (zresztą gdybyś zadawał takie pytania a nie miałbyś leków przepisanych przez specjalistę, to szczerze – nie dyskutowałbym z Tobą, tylko dałbym ostrzeżenie). Natomiast decyzja o powrocie do jednego z nich, nawet jeśli już kiedyś go brałeś, nadal powinna być skonsultowana z lekarzem, szczególnie jeśli wcześniej miałeś skutki uboczne. Obawy o masę ciała przy Dulsevii też są czymś, co warto omówić z lekarzem – on zna Twój stan zdrowia i może ocenić ryzyko i korzyści. Niezmiennie uważam, że Forum nie zastąpi fachowej konsultacji – a działanie leków, ich skutki i skuteczność bywają naprawdę różne u różnych osób. Nikt tu nie podejmie decyzji za Ciebie ani nie powie, co „lepiej brać”, bo to byłoby po prostu nieodpowiedzialne.
-
@Domenicopp rozumiem trudną sytuację finansową - jednak leczenie zawsze musi być prowadzone przez specjalistę – tylko lekarz zna Twoją historię, objawy i może dobrać lek odpowiedni dla Ciebie. To, co ktoś poleciłby Ci na Forum, nie byłoby żadną realną pomocą, bo każdy inaczej reaguje na leki, a i tak wszystko zależy od tego, na co dokładnie chorujesz. Nikt nie weźmie odpowiedzialności za to, że jakiś lek Ci zaszkodzi – a decyzji o leczeniu nie powinno się podejmować na podstawie porady randomowego użytkownika z internetu. To zbyt poważna sprawa.
-
@Domenicopp widzę, że zupełnie ignorujesz to, co napisałem wyżej jako administrator Forum. Powtórzę jeszcze raz: na Forum nie diagnozujemy, nie zalecamy leków i nie prowadzimy leczenia. Pisanie kolejnych postów w tym stylu, mimo tej informacji, jest ignorowaniem zasad, które obowiązują wszystkich użytkowników. Jeśli masz wątpliwości co do leczenia, rozmawiaj z lekarzem – tylko on ma kompetencje, żeby dobrać lek do Twojego stanu zdrowia. Forum to miejsce wsparcia, nie poradnia lekarska. Użytkownicy mogą dzielić się własnymi doświadczeniami z danym lekiem – do tego właśnie służy dział Leki - Indeks leków, z którego możesz skorzystać odnajdując tam nazwę leku, który Cię interesuje. Ale nikt nie powie Ci, co Ty masz brać. Proszę uszanuj zasady tego Forum!
-
@You know nothing, Jon Snow Dzięki za podzielenie się swoim doświadczeniem – widać, że to dla Ciebie ważne. Ale muszę Cię prosić o ostrożność. Na tym Forum są osoby w trakcie psychoz czy chore na schizofrenię, wrażliwe na treści o duchach, energiach, wymiarach. Takie opisy mogą im zaszkodzić – potwierdzić urojenia, pogłębić zaburzenia. Tu liczy się bezpieczeństwo psychiczne wszystkich. To nie jest przestrzeń do publikowania opowieści o zjawiskach paranormalnych – niezależnie od tego, jak bardzo są dla Ciebie realne. Jeśli chcesz o tym pisać szerzej, pomyśl o blogu lub innym miejscu. Tu trzymajmy się tematów zdrowia psychicznego i realnego wsparcia. Dziękuję za zrozumienie.