-
Postów
3 366 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cynthia
-
Wstałam i cała się trzęsę, wzięłam relanium bo nie daję rady.
-
Dziękuję.
-
Jak śmieć, jak odpadek społeczeństwa. Na granicy tańczę, chociaż nie umiem. I co mi z tego przyszło?
-
mężczyźni ciągle się śmieją, komentują, rozkazują. Chcę tylko chwili spokoju czy to tak dużo?
-
-
Wiesz, co dobre
-
Najwidoczniej tak uważają. To, co się dzieje z polską psychiatrią to jedno wielkie nieporozumienie. Łatwiej im nie widzieć problemu. Lekarze jeszcze ujdą, ale najgorzej z pielęgniarkami. Panuje znieczulica. W tym samym szpitalu co miałam spięcie z tymi lekami, to raz musiałam się położyć bo mi się słabo zrobiło i chciało mi się wymiotować. Jak pielęgniarka do mnie przyszła, to zamiast spytać co się dzieje to mnie zjebała, że mam wstać i nie wymyślać. W drugim szpitalu pielęgniarka stwierdziła, że jak potrafię się uśmiechać to tak naprawdę nie mam depresji. Bo przecież każdy z depresją powinien leżeć w łóżku, nie myć się i płakać. W okolicy zamknięto oddział dziecięco-młodzieżowy. Chodziły plotki, że psychicznie znęcali się nad pacjentami. Że panowały straszne warunki. Władza personelu nad pacjentem jest wykorzystywana w każdy możliwy sposób. Ignorancja i egoizm. Nie przeczę, są pielęgniarki czy pielęgniarze, którzy są spoko ale to naprawdę mały odsetek. Byłam dużo razy hospitalizowana, w różnych warunkach, w różnych szpitalach więc dużo widziałam. Jeśli chodzi o zapinanie w pasy: zapięto jedną dziewczynę, bo się podrapała, a pacjentkę, która była niepoczytalna i groziła drugiej że ją podpali, trzymając w ręce zapalniczkę nic nie zrobiły. I pytanie: komu bardziej się te pasy należały? Tak wracając do twoich wcześniejszych postów. Przemoc przemocy nierówna. tak właśnie myślą. Nie zdobyli się nawet na powiedzeenie "miała pani rację, przepraszam"
-
fajna ta nuta
-
A voucher do Sorayi? Rosmmana? Czy Rossmann tylko dla plebsu? Skoro damulka, to krem pod oczy za 300 zł nada się idealnie.
-
Standarowo i monotonnie: kawka.
-
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
cynthia odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
Nie wątpię, że jesteś twarda. Dobrze Ci życzę i rozumiem że praca, życie itd. Ale skoro już z takiej dawki zeszłaś to trzymam kciuki za Ciebie. -
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
cynthia odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
Skoro jesteś tak głęboko uzależniona to powinnaś znaleźć się na detoksie, żeby ci zeszli z tego leku. Tu raz 1 mg weźmiesz, zaraz lekarz kazał ci brać po 0.5 mg. Sama widzisz jak to wygląda. Nie tędy droga. -
Weź pod uwagę jaka zmiana jest. Niektóre pielęgniarki do rany przyłóż, same podchodzą, pytają się o samopoczucie, jak coś jest nie tak to rozmawiają i starają się uspokoić pacjenta. Ale są i takie, które od razu zastrzyk i w pasy. Niestety tych drugich jest więcej. Wydaje mi się, że to też wypalenie zawodowe, ale praca w takich warunkach jednak musi mieć trochę z powołania. Tu już nie chodzi o sposób myślenia tylko o radzenie sobie z pacjentem, który wychodzi poza schemat i określenie "pacjenta spokojnego i ułożonego". Tak naprawdę każdy jest inny, inaczej przechodzi chorobę i wiem z doświadczenia, że żaden pacjent, który jest w pełni świadomy tego, co się wokół niego dzieje nie będzie robił problemów i dzwonił po rzecznikach praw pacjenta. Są to osoby głęboko zaburzone, albo po prostu takie, które lubią robić problem i wiecznie nic im nie pasuje. To wszystko wynika z objawów chorobowych. Brzydko się wyrażam ale tak jest. To ślisgi temat i można byłoby dyskutować kto ma rację, a kto nie. Ale osoby z góry przyznają prędzej rację personelowi, który jest stabilny emocjonalnie niż choremu na schizofrnię pacjentowi, który robiąc zamieszanie na oddziale i będąc agresywnym trafił w pasy. To oni mają górę, a nie chorzy, którzy musza się podporządkować. W takim miejscu nic nie mamy do gadania. Raz pamiętam, że próbowali mi wcisnąć złą dawkę leku.Mówiłam im, że taką dawkę dostaję na noc, a nie w południe. Że coś musiało im się pomylić, a oni grożąc mi ochroną i pasami zmusili mnie bym ten lek połknęła. Później okazało się, że miałam rację, a wtedy już tak się wkurwiłam, że darłam się na cały oddział wyzywając ich że mają syf w lekach i że sami nie wiedzą co dają pacjentom. Żaden z personelu się nie odezwał. Nie przeprosił. Ale i tak to ty będziesz tym gorszym, z którym można robić co się chce.
-
Zdarzają się takie przypadki. Wtedy personel bierze telefon na czas nieokreślony. Wiesz ile ludzi w psychozie czy manii dzwoni na policję, że przetrzymują go w szpitalu bezprawnie, albo, że próbują go zabić? Byłam świadkiem wielu takich sytuacji i niestety jest to na porządku dziennym wszystko. Wtedy możesz złożyć papiery i dzwonić do rzecznika praw pacjenta ale bądźmy szczerzy. W większości to nie przechodzi, bo biorą pod uwagę stan psychiczny. Często w takich przypadkach chory jest ubezwłasnowolniony i brutalnie - nie ma żadnych praw. Ubezwłasnowolnienie i pobyt przez sąd to kolejna sprawa, która wymagałaby zmiany w systemie.
-
jejuuu nasza klasa! A pamięta ktoś grę Pet Party?
-
Co dziś zrobiliśmy konstruktywnego
cynthia odpowiedział(a) na Priscilla_126 temat w Kroki do wolności
Posprzątałam i byłam w aptece. -
Oni robią z nas specjalnie chorych. Tak samo jak z lekiem na raka. Po co lek na raka, skoro ludzie mają umierać?