Skocz do zawartości
Nerwica.com

cynthia

Użytkownik
  • Postów

    3 366
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez cynthia

  1. cynthia

    Dzisiaj czuje się...

    Wstałam i cała się trzęsę, wzięłam relanium bo nie daję rady.
  2. cynthia

    Dzisiaj czuje się...

    Jak śmieć, jak odpadek społeczeństwa. Na granicy tańczę, chociaż nie umiem. I co mi z tego przyszło?
  3. mężczyźni ciągle się śmieją, komentują, rozkazują. Chcę tylko chwili spokoju czy to tak dużo?
  4. cynthia

    Siostro pasy!

    Najwidoczniej tak uważają. To, co się dzieje z polską psychiatrią to jedno wielkie nieporozumienie. Łatwiej im nie widzieć problemu. Lekarze jeszcze ujdą, ale najgorzej z pielęgniarkami. Panuje znieczulica. W tym samym szpitalu co miałam spięcie z tymi lekami, to raz musiałam się położyć bo mi się słabo zrobiło i chciało mi się wymiotować. Jak pielęgniarka do mnie przyszła, to zamiast spytać co się dzieje to mnie zjebała, że mam wstać i nie wymyślać. W drugim szpitalu pielęgniarka stwierdziła, że jak potrafię się uśmiechać to tak naprawdę nie mam depresji. Bo przecież każdy z depresją powinien leżeć w łóżku, nie myć się i płakać. W okolicy zamknięto oddział dziecięco-młodzieżowy. Chodziły plotki, że psychicznie znęcali się nad pacjentami. Że panowały straszne warunki. Władza personelu nad pacjentem jest wykorzystywana w każdy możliwy sposób. Ignorancja i egoizm. Nie przeczę, są pielęgniarki czy pielęgniarze, którzy są spoko ale to naprawdę mały odsetek. Byłam dużo razy hospitalizowana, w różnych warunkach, w różnych szpitalach więc dużo widziałam. Jeśli chodzi o zapinanie w pasy: zapięto jedną dziewczynę, bo się podrapała, a pacjentkę, która była niepoczytalna i groziła drugiej że ją podpali, trzymając w ręce zapalniczkę nic nie zrobiły. I pytanie: komu bardziej się te pasy należały? Tak wracając do twoich wcześniejszych postów. Przemoc przemocy nierówna. tak właśnie myślą. Nie zdobyli się nawet na powiedzeenie "miała pani rację, przepraszam"
  5. A voucher do Sorayi? Rosmmana? Czy Rossmann tylko dla plebsu? Skoro damulka, to krem pod oczy za 300 zł nada się idealnie.
  6. cynthia

    Co teraz robisz?

    Standarowo i monotonnie: kawka.
  7. Nie wątpię, że jesteś twarda. Dobrze Ci życzę i rozumiem że praca, życie itd. Ale skoro już z takiej dawki zeszłaś to trzymam kciuki za Ciebie.
  8. Skoro jesteś tak głęboko uzależniona to powinnaś znaleźć się na detoksie, żeby ci zeszli z tego leku. Tu raz 1 mg weźmiesz, zaraz lekarz kazał ci brać po 0.5 mg. Sama widzisz jak to wygląda. Nie tędy droga.
  9. cynthia

    Siostro pasy!

    Weź pod uwagę jaka zmiana jest. Niektóre pielęgniarki do rany przyłóż, same podchodzą, pytają się o samopoczucie, jak coś jest nie tak to rozmawiają i starają się uspokoić pacjenta. Ale są i takie, które od razu zastrzyk i w pasy. Niestety tych drugich jest więcej. Wydaje mi się, że to też wypalenie zawodowe, ale praca w takich warunkach jednak musi mieć trochę z powołania. Tu już nie chodzi o sposób myślenia tylko o radzenie sobie z pacjentem, który wychodzi poza schemat i określenie "pacjenta spokojnego i ułożonego". Tak naprawdę każdy jest inny, inaczej przechodzi chorobę i wiem z doświadczenia, że żaden pacjent, który jest w pełni świadomy tego, co się wokół niego dzieje nie będzie robił problemów i dzwonił po rzecznikach praw pacjenta. Są to osoby głęboko zaburzone, albo po prostu takie, które lubią robić problem i wiecznie nic im nie pasuje. To wszystko wynika z objawów chorobowych. Brzydko się wyrażam ale tak jest. To ślisgi temat i można byłoby dyskutować kto ma rację, a kto nie. Ale osoby z góry przyznają prędzej rację personelowi, który jest stabilny emocjonalnie niż choremu na schizofrnię pacjentowi, który robiąc zamieszanie na oddziale i będąc agresywnym trafił w pasy. To oni mają górę, a nie chorzy, którzy musza się podporządkować. W takim miejscu nic nie mamy do gadania. Raz pamiętam, że próbowali mi wcisnąć złą dawkę leku.Mówiłam im, że taką dawkę dostaję na noc, a nie w południe. Że coś musiało im się pomylić, a oni grożąc mi ochroną i pasami zmusili mnie bym ten lek połknęła. Później okazało się, że miałam rację, a wtedy już tak się wkurwiłam, że darłam się na cały oddział wyzywając ich że mają syf w lekach i że sami nie wiedzą co dają pacjentom. Żaden z personelu się nie odezwał. Nie przeprosił. Ale i tak to ty będziesz tym gorszym, z którym można robić co się chce.
  10. cynthia

    Siostro pasy!

    Zdarzają się takie przypadki. Wtedy personel bierze telefon na czas nieokreślony. Wiesz ile ludzi w psychozie czy manii dzwoni na policję, że przetrzymują go w szpitalu bezprawnie, albo, że próbują go zabić? Byłam świadkiem wielu takich sytuacji i niestety jest to na porządku dziennym wszystko. Wtedy możesz złożyć papiery i dzwonić do rzecznika praw pacjenta ale bądźmy szczerzy. W większości to nie przechodzi, bo biorą pod uwagę stan psychiczny. Często w takich przypadkach chory jest ubezwłasnowolniony i brutalnie - nie ma żadnych praw. Ubezwłasnowolnienie i pobyt przez sąd to kolejna sprawa, która wymagałaby zmiany w systemie.
  11. cynthia

    nietypowe pytanie

    jejuuu nasza klasa! A pamięta ktoś grę Pet Party?
  12. cynthia

    Lekooporność

    Oni robią z nas specjalnie chorych. Tak samo jak z lekiem na raka. Po co lek na raka, skoro ludzie mają umierać?
×