Pojęczę sobie trochę. (bez podtekstów proszę).
Wróciłam z miasta i kosztowało mnie to dużo sił psychicznych, które w tej chwili są na wyczerpaniu.
Ale mama, kochana, zawsze we mnie wierzyła i nie dała benzo, które to tylko ona trzyma i mi wydziela. No i powiedziała, że poradzę sobie bez, bo jestem silna. No i powoli emocje ze mnie schodzą, już mogę kubek utrzymać. Czy to forma siły? Jestem przyzwyczajona, bo gdyby nie mama to benzo bym brała codziennie. Ale ona zawsze we mnie wierzy i tak nauczyłam się radzić bez i brać tylko w naprawdę kryzysowych chwilach. A ostatnio bardzo dużo tego biorę.