-
Postów
3 364 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cynthia
-
Niestety - przyczyna jest mało ważna w takiej sytuacji. Przemoc to przemoc. Czarne albo białe. Takie są niestety zasady w szpitalach psychiatrycznych. Odwalasz coś i cyk, pasy. Nie przeskoczysz tego. Pamiętam jak jednego kolesia dali w pasy, bo drugi go prowokował i mu tak wjebał, że mu szczęka wyleciała. Jest to niesprawiedliwe, pasy i leki. Jednak mamy taki system jaki mamy i nie zapowiada się, by traktowanie chorych było bardziej humanitarne. I tak jest lepiej, spojrzeć wstecz - lobotomia, mało etyczne EW w tamtych czasach. Psychiatria to czarna owca medycyny i to się chyba nigdy nie zmieni.
-
Mi jest zawsze gorzej jesienią i zimą. Nie ma słońca, pogoda pochmurna i melancholijna i to odbija się na moim samopoczuciu. Istnieje coś takiego jak sezonowe zaburzenia afektywne. Więc coś w tej pogodzie jest.
-
Dzięki. Jest to niehumanitarny sposób i forma upodlenia człowieka ale w niektórych przypadkach pasy to konieczność. Jak ktoś wyjmuje pasek z torebki i robi pętlę, albo jak pacjent uderzy drugiego to raczej nie pomoże mu przytulenie, czy pójście na salę ćwiczeń. Leki to druga kwestia. Tyle razy traciłam poczucie rzeczywistości, a leki tylko mi dokładały. Leki są okej na takie stany ale w granicach rozsądku. Niestety personel nie ma tego rozsądku i pakują zastrzyki jak coś im nie pasuje w ogromnych ilościach. Ja na przykład wiem, że jakbym nie zgłosiła myśli samobójczych i jakby mnie w pasy nie zapięli (wtedy zgodziłam się na to sama) to pewnie bym się powiesiła na tym pasku. Także kwestia tutaj dyskusyjna.
-
Co tu się odpierdala. To się już robi niesmaczne.
-
W 2016 roku byłam trzy razy w pasach. Mało z tego pamiętam. Kolejne trzy - teraz jak trafiłam do szpitala po próbie. Na start trzy dni w masach. Nic nie pamiętam a przecież dawali mi leki, jedzenie, zmieniali pieluchy. Pamiętam tylko jedną sytuację, co pielęgniarka stała nade mną a ja darłam się by spierdalała. Nawet nie pamiętam, że mnie odpięli, siostra była, pomogła mi się umyć, bo byłam naćpana lekami. Drugi raz jak podrapałam się do krwi, a trzeci jak gadałam, że się powieszę na kratach w oknie. W ogóle dla mnie to jest totalne upodlenie człowieka. Nie mam pozytywnych wspomnień ( a można takie mieć??) w związku z tym. To był horror.
-
Nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt. Mam kota i psa i dają one tyle radości i ciepła. Eris
-
Rozpuszczona jak dziadowski bicz. Benio, jak słodko. ile ma lat?
-
Różnie. Zależy gdzie jest. Raz u nas to na fotelu, a jak na dole to w łóżku. (teoretycznie pies sąsiadki, ale my tak ją kochamy, a ona kocha nas, że traktuje nas jak swoich właściciel. Może wydać się wam to nieprawdopodobne, ale tak jest. Z sąsiadką traktujemy się ja rodzina, jej pies to też nasza rodzina. Ma swoje miseczki. Dbamy o nią i kochamy całym sercem. A ona to widzi i nie ma czegoś takiego "mieszkanie na dole, mieszkanie na górze" tylko "góra i dół" jakbyśmy mieszkały w domu jednorodzinnym. na szczęście jesteśmy tylko my, dwie rodziny. I mamy spokój, miłą atmosferę szacunku no i zwierzaki. Dom bez zwierząt nie jest domem. jaki słoooodziak! Jak się wabi?
-
A latem to w ogóle! Słońce praży, zaduch, że oddychać nie idzie, a ta nawet z językiem do ziemi podchodzi z piłką i byleby jej rzucać ona ogólnie jest bardzo ufna, podbiega do ludzi , a ona taka wielka, cielak mały, to ludzie się jej boją. A ona chce się tylko bawić. Beztroski piesek
-
jest taka kochana tylko jej zabawy w głowie
-
-
Ciekawe, ciekawe, nie powiem. Czuć w tym dużo niewypowiedzianych emocji i tych, które wypowiedziane zostały. Dużo w tym bólu.
-
Byłam kiedyś w bardzo toksycznym związku. Pamiętam jedną sytuację, że odeszłam od laptopa by skorzystać z toalety. Nie odpisywałam bo ja wiem? 5 minut? No to jak wróciłam to patrzę: 30 połączeń nieodebranych i 10 smsów. Gdy się wytłumaczyłam (chociaż nie musiałam) że po prostu poszłam za potrzebą to zostałam wyzwana od najgorszych po czym musiałam za to przeprosić. Od tamtego czasu, patrząc wstecz nie miałam w sobie w ogóle asertywności i ulegałam. Ale ta sytuacja nauczyła mnie jednego: tego, że nie muszę się ze wszystkiego tłumaczyć i nadkładać przy tym policzek. Nie samym internetem człowiek żyje i nie ma potrzeby by się tłumaczyć z każdego "zw". Od tamtych wydarzeń też cenię sobie spokój i ciszę, bo ja nie przepadam za spontaniczną rozmową - lubię pomyśleć, co i jak chcę przekazać rozmówcy i nie ciśnie mnie czas. Lubię odczytać rozmowę i odpisać za parę godzin - ale nigdy nie zapominam. Po prostu taka jestem. Mamy poza internetem obowiązki, życie i nie mam obowiązku siedzieć wiecznie z telefonem w ręce. Może powinno się tłumaczyć, że na chwilę odchodzę, ale ja już tego nie robię, bo się nauczyłam, że NIE MUSZĘ. Może to trochę nie wiem... egoistyczne? Że nie tłumaczę się, że idę do sklepu po fajki? Że poszłam zjeść obiad? Umyć podłogę? Czy ja MUSZĘ? nie, nie muszę. I życie mnie nauczyło, by nie musieć niektórych rzeczy, które naruszają moją granicę fizyczną i emocjonalną.
-
Byłam kilka razy na mieście i czytałam.
-
Wygramy z nimi. Właśnie, że TY i JA!
-
na szczęście nie mam
-
kurde, głupio mi trochę teraz. ale serio myślałam, że to jakiś grupowy temat chciałam rozładować atmosferę. Ale i tak życzę więcej pozytywnych uczuć bo one są ważne szczególnie w naszej społeczności osób z problemami takimi, a nie innymi. Życzę zdrowia.
-
Ale dlaczego ci przykro? Boże... jakbym ja wszystko miała brać do siebie to, co ludzie tutaj wypisują to dawno by mnie tu nie było. Forum jest o problemach psychicznych ale czy to oznacza, że wiecznie można ciągle zrzędzić, a próba zażartowania kończy się "obrazą uczuć"? Weźcie trochę miejcie dystansu do siebie... Okej - przepraszam., Ja dopiero zauważyłam, że to temat prywatny, bo wydawało mi się, że widziałam podobny temat w offtopie. Coś mi się mojże uroiło. Pomyliłam się. Mea culpa.
-
To, że masz złe samopoczucie nie znaczy, że każdy ma być pochmurny. Przykro mi że ci źle, ale nie wyładowuj na mnie swojej frustracji bo nic ci nie zrobiłam, tylko zażartowałam z kota. I nie próbuj mnie obarczać z tego poczuciem winy, bo życie nie toczy się tylko złym torem, a nawet jeśli, to wiecznie narzekanie i wylewanie frustracji na innych w niczym ci nie pomoże. Także wyluzuj.