AniaC, Rozumiem, tak wlasnie myslalem, ze to cos z niemożliwością wyjscia z roli jest, cos wewnetrznego oczywiscie, nie to ze cie ktos wieźi oczywiscie:) zazwyczaj siebie sami wiezimy, w sobie.
To jest paluszek ktorego sie przygryza czasem, albo tak jak tu sciska udami, jak sie nie chce, albo chce, ale trzeba sie podroczyc najpierw troche:)
Ty tez masz bardzo ciekawy, splontano fetyszyczny. Uprowadzasz chlopow, wiazesz i karzesz ogladac marsz, siedzac nieopodal naga?
abstrakcyjna, Bedziesz swietna lekomanka:D A serio juz bardziej troche, to jak za drugim razem slabo tak mowisz to trzeba w trzy czwarte uderzyc. Choc moze to byc sila perswazji wlasnej jakby, zakladamy, ze nie zadzialamy to nie działamy >