Skocz do zawartości
Nerwica.com

cyklopka

Użytkownik
  • Postów

    8 782
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez cyklopka

  1. Dobry wieczór, po co znowu piłam kawę po 18-stej
  2. cyklopka

    Spamowa wyspa

    Na pewno wolne od cierpienia. Mnie dzisiaj coś zatrzeszczało w słuchawkach on mp3 i miałam rozkminę, co zrobię jak mnie piorun strzeli w słuchawki i ogłuchnę Na prawdę, da się myśleć o czymś innym. Minimum wysiłku.
  3. Teraz to wszystkich lekką ręką szufladkować BDP, NN, ChAD, ChMDzW, ale żeby powiedzieć, że komuś po prostu mało zależy, albo że ma bucowaty charakter to dopiero kontrowersyjne zdanie
  4. Nie chciałabym brać na siebie takiej odpowiedzialności, żeby ci mówić "weź zerwij" albo "weź zrób taki a taki numer i będzie wszystko cacy". Ale na pewno mogę powiedzieć, że facet nie kwalifikuje się do leczenia, po prostu taki ma teraz sposób na życie. Nie zabiega o ciebie tak jak kiedyś, bo myśli, że już cię "ma" i już więcej nic nie musi robić. No i niestety nie stawia cię za wysoko na liście priorytetów życiowych i sposobów spędzania czasu. Weź go na rozmowę o tym, że związek się powinien rozwijać i mieć jakiś kierunek, zobaczysz czy taka rozmowa się w ogóle klei i wtedy będziesz coś wiedzieć. Zawsze warto naprawiać, do momentu, kiedy się zobaczy, że się zrobiło wszystko co było w naszej mocy,
  5. No ja tu właśnie myślę/czuję trochę inaczej niż większość, bo dla siebie widzę praktycznie same plusy z założenia rodziny, albo chociaż z samego poczynienia takich planów. Wydaje mi się, że wiedziałabym jakich błędów nie popełnić. Żeby mąż i dziecko byli szczęśliwi. No ale na razie to tylko takie gadanie. I że co poniektórzy by wreszcie, k**** zauważyli, że nie jestem dzieckiem, tylko mam swoje życie Tak, chciałabym mieć życie. To musi być ciekawe. Zajebista motywacja.
  6. cyklopka

    Spamowa wyspa

    Przerzuciłam parę stron tematu, wszyscy się jakoś dziwnie czują? Ja się wyjątkowo dzisiaj nie zgubiłam w mieście wysiadłszy na innym niż zwykle przystanku (z innej strony osiedla) doszłam pod wskazany adres bez mapy, zupełnie jak nie ja. Chyba mam dla tego problemy z orientacją w terenie bo za dużo myślę. Dzisiaj nie myślałam, po prostu poszłam. A potem mnie tak zmuliło, że świat taki spokojny, powietrze dookoła, coś tam gadam, notuję jak na autopilocie... I takie ciśnienie w środku głowy... Albo coś na pogodę, albo moje beznadziejne zatoki się odzywają, czyli w sumie też na pogodę... No nic, dobranoc wszystkim, może jutro będzie bardziej jakoś.
  7. Ja szczerze mówiąc właśnie szukam bardziej spokoju niż uwagi. Tylko ostatnio takie myśli, że coś się nie udaje, więc trzeba kogoś za to ukarać I na prawdę mam trzy koty
  8. Albo wyregulować sobie brwi (wyskubać nadmiar włosków pensetą). Boli bardziej, a się ładniej wygląda. Generalnie rada jest bardzo spoko, z tym że właśnie różni "pacjenci" mają różną motywację.
  9. Dusiorek, ale to nie jest tak, że zawsze ludzie inaczej reagują czy bardziej rozumieją okaleczenia niż mówienie o uczuciach. Ludzie często źle odczytują nasze intencje. Czasem np. jest mi źle i nikt się nie zapyta, a czasem nic dziwnego nie robię, a zostaję posądzona o nie wiem co. Np. musiałam wydrukować kilka dwustronnych dokumentów, a drukarka ma szufladę na mocny zatrzask i musiałam ją do każdego wydruku otworzyć i zamknąć. Się dowiedziałam, że "dostałam szału" i "mogłabym przecież poprosić o pomoc zamiast się wściekać" A jakbym się pocięła po rękach, to by spytali tylko "który kotek". Tak że dla mnie płacz i autoagresja to wyłącznie wyraz bezsilności dla samej siebie, w żadnym wypadku robienie tego na pokaz nie pomaga mi w relacjach z innymi, więc staram się nie robić. Jak byłam mała, to myślałam, że jak będę płakać łzami, to każdy się nade mną pochyli i zacznie pocieszać, a temu co mi przykrość zrobił, to już w ogóle wstyd będzie. ŹLE MYŚLAŁAM. Czasem jak się muszę wysmarkać to pytają "czemu płaczę", a kiedy płaczę na prawdę to jakoś nie widzą.
  10. cyklopka

    Spamowa wyspa

    LATEK1962, nie czuj się źle Cześć wszystkim! Byłam wczoraj u tych klientów, terminarz sama znalazłam, nie wiedzieli nawet, że tam był i w ogóle żadnych uwag nie mieli, więc jeśli mają jakiś problem to raczej z firmą/ze sobą niż ze mną Wróciłam wieczorem, myślałam że wstawie na obiad, ale zepsułam i mam jedno danie mniej Też głowy nie dam, że mi dzisiaj drugie wyjdzie. Taki dzień. No i stresy odsypiam, zamiast zrobić coś pożyteczego i mieć trochę satysfakcji.
  11. cyklopka

    Spamowa wyspa

    No trochę mnie trzepie w środku, bo nie wiem, o co robią problemy, w firmie nie wiedzą, się dowiem jak się z nimi dziś zobaczę. Może ten terminarz gdzieś tam leży, a im chodzi o coś zupełnie innego Jasne, pytać można, się staram za dużo o sobie nie pisać w sensie gdzie, co i z kim, szkolenia organizuję, podnoszę ludziom kwalifikacje, a sama z tego kokosów nie mam. Najbardziej to mi się marzy praca w jakiejś redakcji, poprawianie literówek w tekstach i parzenie kawusi, bo to mnie uspokaja
  12. Chłopie, będzie dobrze, życie się zmienia, nie jesteś chory, miałeś prawo się martwić o związek jak każdy, a teraz już poradzisz sobie, czegoś się już nauczyłeś, a nowe przed tobą. Znałam parę związków, gdzie ludzie byli ze sobą caluśkie liceum i studia, jak stare małżeństwo, i potem jedno z nich (przeważnie ona) dostrzegało, że nie żyje tak jak inni młodzi ludzie i odlatywało eksperymentować we własnym zakresie. (O ile się nie hajtnęli i nie zaczęli robić dzieci jeszcze przed końcem studiów, tak jak moje niektóre kuzynki, mężuś poznany jeszcze w harcerstwie, a co do dzieci po trzecim zwykle tracę rachubę). To jakiś mechanizm jest. Też ktoś mi kiedyś powiedział, że jak się przeprowadzę do jego miasta, to mam sobie znaleźć pracę, znajomych i jakiś cel, pasję czy zainteresowania. I wiecie co? Znalazłam sobie cel - założenie rodziny z kimś innym, kto dostrzega, że np. zainteresowania już mam
  13. cyklopka

    Spamowa wyspa

    platek rozy, mój tata też miał takie wyniki, ale jakoś z nich wybrnął, tak że nie musi być cukrzyca W zeszłym tygodniu zostawiłam terminarz u klienta Teraz jestem pewna, że go znaleźli, przeczytali moje osobiste zapiski, stwierdzili, że u nas wariaci pracują i będą robić problemy
  14. Powiem tak, bliska mi osoba (przyjaciółka rodziny), mając już trochę lat przepracowanych leczyła się na nerwicę lękową. Jej psychiatra nie dała jej skierowania na rentę, kiedy o rentę było łatwiej, bo stwierdziła, że praca ją fajnie zmotywuje. No to ją zmotywowała do momentu redukcji etatów. Parę lat później po pobycie w szpitalu z powodu depresji wystąpiła o rentę, z tytułu problemów psychicznych. Dostała III grupę inwalidzką bez świadczeń, czyli ma z tego zniżkę na bilety do kina i teatru. Koleżanka taty po zawale ma bodajże II grupę też bez świadczeń. Ale słyszałam, że dają spory zasiłek, jak się jest seryjnym mordercą i nie ma się dochodów po wyjściu z pierdla. Nie żebym coś sugerowała
  15. torres, na prawdę dyskutowanie z tobą o "teologii" jest przedostatnią rzeczą na jaką mam ochotę, więc nie będę się wypowiadać w temacie o "Bogu". Zupełnie na serio pisałam, że zbyt się różnimy przekonaniami, żebym mogła w najmniejszym stopniu skorzystać, z czegokolwiek co piszesz, więc nie zamierzam. Dla jasności, na początku cię wysłuchałam, bo myślałam, że faktycznie kwestionujesz pewne rzeczy, które mi w coachingu nie odpowiadają. Ale to co zacząłeś wypisywać później, to właśnie są żywe przykłady tego, co mi w coachingu nie odpowiada: czyli brak konsekwencji, jechanie stereotypami po wszystkich myślących inaczej oraz niczym nie uzasadniona pewność w kwestiach, które nie są wcale obiektywne. Tak że ty sobie wierz, że ty masz rację i receptę na szczęście, a ja sobie pozwolę wierzyć w coś innego i wszyscy zadowoleni.
  16. Tak jest chyba najlepiej, rzucić jedno miejsce i potem w miare regularnie daty np. raz na 2 m-ce, to się ludzie z czasem zaczną schodzić, myślę... Ja jeszcze nie obiecuję, że się zjawię, ale lokalizacja jest mi bardzo po drodze i sam pomysł, żeby coś takiego współtworzyć. Nie terapia grupowa, ale też nie piwko ze znajomymi, coś bardziej wypośrodkowanego, że każdy się może wygadać i każdy może wnieść coś od siebie.
  17. I tak zostałaś miss foro i królową chuci , nie musisz oczyszczać wizerunku D: . Zresztą nawet jeśli będziesz próbować , to i tak nici. Łatka najbardziej chućliwej dziewoi foro będzie z tobą po wsze czasy D: Musi być jakaś równowaga, tu tylu ludzi z obniżonym libido
  18. Nie, ty czekasz, żebyśmy ci napisali dokładnie to, co sam chcesz usłyszeć.
  19. Ale zauważyliście, że dziwka kobieta wystarczy kiedy jest po prostu dziwką, (jeśli chodzi o strój i rozpoczynanie spotkania), a taki facet za pieniądze to się musi przebierać za jakiegos szofera, policjanta, marynarza i odgrywać jakiś scenariusz. I o co chodzi.... A co mi dzisiaj sprawia radość...? Kotek :) Mruczy. Tuli się.
  20. Jak byłam jeszcze malutka (w sensie dojrzałości emocjonalnej) czyli gdzieś od połowy podstawówki do yyy... chyba nawet kawałek studiów by się załapał (ej, no lepiej późno niż wcale), to myślałam, że miłość to jest taka bajka, gdzie ja samotna zabłąkana duszyczka muszę coś wyjątkowego zrobić, żeby dostać w nagrodę tego księcia, co mieszka w zamku na szklanej górze i jeszcze go odczarować, żeby zaczął się mną interesować. I tu się zgodzę z macieywwa, to jest idiotyczna postawa. Teraz widzę, że życie to jest taka bajka, w której jest mnóstwo ludzi i mnóstwo celów do zrealizowania, czasem patatajamy sami, czasem z innymi, ale na pewno ukochana osoba ma być naszym towarzyszem przygód, a nie celem. Dlatego tu się bardziej zgodzę z TEUFEL. Natomiast w odpowiedzi na pytanie jak być fajniejszym polecam np. nie wysyłać smsów do kogoś, kto wyraźnie mówi, że sobie tego nie życzy i nie wymyślać intryg typu podszywanie się pod kogoś. Od razu są za to punkty do fajności.
  21. cyklopka

    Spamowa wyspa

    platek rozy, cześć :) Dobra, forum przejrzane, zaraz sobie zrobię coś do jedzenia i jakoś spróbuję czas podzielić między pracę a sprzątanie. W sensie formalnym sprzątać nie lubię, ale jak widzę przed sobą możliwość wyzbycia się jakichś gratów i uwolnienia przestrzeni to bardzo mnie to motywuje. Tak mi się wydaje, że jak usuwam rzeczy, które blokują mi przestrzeń fizyczną i tworzą wrażenie bałaganu, to też pozbywam się blokad w psychice. Tak to sobie przenoszę.
  22. Fakt, też to znam i dotyczy to wyłącznie piwa, jakoś nie mam takich problemów od dajmy na to wódki z colą albo miodu pitnego. Piwo bardziej odwadnia. Rano suszy. Kolejna sprawa, że inny jest metabolizm alkoholu i inne jest zarywanie nocek jak się jest nastolatkiem, a jak się jest już dobrze po 20-tce. Tak że ja już się z tym pogodziłam (prawie) i nie zamierzam już pić więcej niż 2 piw pod rząd, ani zaczynać picia późno wieczorem. A jeśli kiedykolwiek bym się zdecydowała na terapię albo leki, to na pewno nie po to, żeby się lepiej czuć w nocy/rano po 6 browarach, co to w ogóle za motywacja W ogóle ostatnio się często budzę z lękiem tak zaraz po zaśnięciu (bez alkoholu), tak mnie wyrywa z tego płytkiego snu.
  23. cyklopka

    Spamowa wyspa

    Ja wychodzę z założenia, że fryzjer jest po to, żeby się lepiej poczuć, dlatego uruchomię oszczędności i może jakoś na wiosnę mi się uda w końcu zrealizować mój pomysł, czyli zostawienie długich, coby opadały na plecy a wycieniowanie z przodu, żeby odsłonić buzię i uszy. No i lekki balejaż, żeby trochę ożywić... no i żebym mogła sobie później dokolorować jakimś tonerem Niestety fotki na razie nie znajde, większość przykładów i tak jest z anime albo z gier A tak w ogóle koszmarnie się dzień zaczął, chciałam pobyć sama, odpocząć, popracować, a tu od rana walenie młotkiem i ogólna krzątanina. Niby na parterze, ale niesie się na cały blok. Chyba zaraz wezmę i wyjdę, i tak coś muszę kupić.
  24. Nie wiem skąd wyciągnąłeś to powiedzenie, również pierwsze słyszę. Chłopczyk i dziewczynka mogą się zakochiwać ile razy im się podoba lub też raczej na ile im wystarczy wytrzymałości psychicznej. Poza tym sprawdza się powiedzenie, że "czas leczy rany". Też miałam taki epizod depresyjny, że myślałam, że właśnie straciłam tę jedyną miłość, która mi była pisana na całe życie, tru tu tu tu... Samo przeszło. Z różnymi wybojami po drodze, ale teraz jest to już tylko dziwne wspomnienie. A do reszty państwa, to proszę nie watrościować, że intensywność doła po utraconej miłości ma być proporcjonalna do długości czasu, kiedy się oficjalnie było razem. "Loool, tylko dwa miesiące chodzenia, a ty beczysz?"
×