Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

friizi

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Dobrze skoro już wypisałeś już te cechy to macie jakiś pomysł jak stać się z osoby małomównej przy poznawaniu nowych osób, stać się tą spontaniczną osobą, przebojową i towarzyską? Wybrałbym się do psychologa, ale nie mam pojęcia jak on mi pomoże się zmienić. Nie, ty czekasz, żebyśmy ci napisali dokładnie to, co sam chcesz usłyszeć. Nie teraz jak już podaliście te cechy, czekam na to jak się stać tak jak pisałem towarzyską, spontaniczną, przebojową osobą. -- 13 mar 2014, 00:27 -- Nie, ty czekasz, żebyśmy ci napisali dokładnie to, co sam chcesz usłyszeć. Ja na nic ku... nie czekam, a na pewno nie na to co sam chce usłyszeć, bo niezbyt mnie to interesuje, od napisania tego tematu nic się zmieniło, poza wysłaniem kwiatów tej dziewczynie w dzień kobiet i rozmowie z nią w kolejny dzień i dostania nie wiem jak to nazwać zimnego prysznica, kosza nie wiem w bardzo dosadnym tonie i straceniu nadziei na wszystko, więc już niezbyt interesuje mnie wszystko, bo i tak okazało się jak zwykle, że poniosłem kolejną porażkę, mam już dość szczerze mówiąc, piszcie co chcecie, ale nie jesteście w mojej sytuacji, więc radziłbym pochopnie nie oceniać, hipokryci i Ci inni to do Was..
  2. Jakbyś chociaż przeczytała temat, to byś chociaż wiedziała, że to ona właśnie mówiła mi żebym, jej wysłał SMS ze swoim numerem i, że w kolejny dzień ze sobą porozmawiamy i po tym jak nie pojawiła się w szkole, wysłałem SMS-a "Hej mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku, i że nie jesteś chora" i dopiero wtedy napisała z numeru swojego chłopaka o 3 w nocy, że nie będziemy już ze sobą rozmawiać i mam dać jej spokój. Ale jak widzę, jak większość nie przeczytałaś nawet posta. Co do drugiego, to ja pytam naprawdę, ale widzę, że przybyłaś tu po to żeby się trochę po wyżywać na mnie i ulżyć swoim emocjom, bo na pewno nie po to żeby mi pomóc. Bardzo żałuję tego co zrobiłem, powiedziałem jej o tym, przeprosiłem ją, nadal tego bardzo żałuję, ale przeszłości już nie zmienię. A jeśli byś chciała faktycznie pomóc, to byś napisała jak się zmienić, będąc taką osobą jak teraz, na lepsze. Bo to chyba logiczne, że skoro tego żałuję bardzo mocno, to tego nigdy nie zrobię. -- 28 lut 2014, 15:23 -- Raczej zmieni i to dużo, bo to zależy od tego dla jednego takie życie może być beznadziejne dla innego fajne, jeden potrzebuje samotności, drugi bycia kochanym, żeby mieć z kim pogadać. Każdy ma inne potrzeby, więc zbyt uogólniasz. Ja nie uzależniam od nikogo życia, moje doczesne życie, nie odpowiada mi, nie ma dla mnie sensu, nie jestem szczęśliwy musząc spędzać mnóstwo czasu samotnie, nie mam motywacji do życia. Więc chcę znaleźć dziewczynę, którą będę kochał i będę mógł iść z nią razem przez życie. Troszkę zachowujesz się egoistycznie, bo patrzysz swoim pryzmatem, swoją miarką, swoimi potrzebami. Akurat dla twojej wiadomości, zbyt często do TV nie zaglądam, mam własny rozum. Każdy jest bardziej lub mnie wrażliwy, ma różne potrzeby, więc to co piszesz jest trochę bezsensu. Ja nic sobie nie wmawiam, to moja własna opinia, ty mi starasz się teraz coś przekazać, wmówić, a to co ja sądzę o własnym życiu to moja sprawa i moja opinia. Jak widzisz sam chyba właśnie twoja wypowiedź, i nie chęć jest spowodowana tym, że żyłeś dla kogoś i za dobrze na tym nie wyszedłeś, choć konkretów nie znam. Twoje "ja" musiało jakoś dostosować nowe wartości na ten temat, żebyś nie zrobił sobie krzywdy przez to. Ja nie czuję się szczęśliwy, jestem bardzo samotny, potrzebuję poczuć się kochany jak inni moi rówieśnicy. Mający 18 czy 19 lat. Cele, marzenia to też rodzina, też dziewczyna. Poza tym w dwójkę zawsze raźniej, nie mam pojęcia dlaczego na siłę próbujesz wmówić sobie czy nawet mi, że tak nie jest. Pozdrawiam Cie:) -- 28 lut 2014, 15:25 -- Co? Co ty człowieku mówisz, liczyłem na waszą pomoc, a nie na to czy powinienem w tym wieku mieć dziewczynę czy nie, czy dziewczyna to jedyne szczęście czy nie. Ty na siłę tak twierdzisz, bo musisz jakoś usprawiedliwić swoją niechęć do pomocy. Ja jestem otwarty na wasze rady, pomoc, ale nikt narazie z Was nie napisał mi jak mam się zmienić, tylko piszecie, że mam sobie dać spokój z dziewczyną, kompletnie Was nie rozumiem.
  3. Tyle. Nie wiem co jeszcze jest do dyskusji w tym wątku. Widzę, że to nie ma sensu. Zauważyłeś w ogóle o czym jest temat? Jak zainteresować sobą dziewczyny jak się zmienić. Ja nie pytam o pozwolenie na to czym mam się teraz zająć tylko o pomoc w zmianie tak, żeby zainteresowały się mną dziewczyny. Radząc, żebym znalazł dziewczynę dopiero pod koniec studiów, nie wiem ile masz lat, ale chyba troszkę sporo skoro tak radzisz, nie wiem czy wiesz, ale każdy człowiek w innym wieku ma różne potrzeby. Ja potrzebuję bycia kochanym i spędzania czasu teraz z dziewczyną, zresztą pewnie jak większość moich rówieśników mających już w tym wieku dziewczynę czy nawet już będących wcześniej w związku. Spędzam mnóstwo czasu samotnie, naprawdę muszę spędzać mnóstwo czasu samotnie, to jest powodem mojego zachowania, tego, że chcę się zabić. Szukam pomocy, jak to rozwiązać, jak przekonać do siebie dziewczyny. Więc w żaden sposób mi nie pomogłeś. Jest 3:38 gdybym czuł się dobrze to raczej o tej godzinie bym nie pisał, ale dla twojej wiadomości uczyłem się. Ale akurat to moja decyzja kiedy chcę się uczyć i czy mam na to motywację. Więc prosiłbym o pomoc, nie o to co mam po kolei w swoim życiu robić. Ale o pomoc. Pozdrawiam. I jak bym nie spróbował z tą dziewczyną, to zaś do końca życia bym sobie mówił, że nie spróbowałem i wy byście mi to wypominali. Ale oczywiście nie pochwalam swojego idiotycznego zachowania, mogłem po prostu zacząć z nią normalnie rozmawiać. Ale przeszłości już nie zmienię. Nie mam chęci do życia i jedyną nadzieją jest znalezienie tej jedynej.
  4. tak ta która ma chłopaka, czego nie rozumiesz to nie mam pojęcia, na początku podałem się za jego dziewczynę, pisząc do niej SMS-y, zaś pisałem także jako anonim, ale jako już, że podoba mi się itd. zaś w sylwester napisałem, że chciałbym, żeby była szczęśliwa, nawet jeśli ma być z tym chłopakiem, że żałuję tego co zrobiłem o tym pisałem też już wcześniej i wcześniej dostałem wiadomość, że jeśli się ujawnię to nie będzie żadnych konsekwencji, no i po tym SMS-ie z Sylwestra, odpisała moje imię, że nie życzy sobie takich SMS-ów ode mnie, więc po prostu dowiedziała się, kim jestem, kolejnego dnia nie poszedłem do szkoły, czekałem na nią po szkole, widziałem jak wychodzi ze szkoły, podszedłem i zacząłem ją przepraszać, myślałem, że rozmowa będzie krótka lecz była bardzo długa, szliśmy na dworzec, mówiłem, że bardzo ją przepraszam to najgorsze co zrobiłem i najgłupsze, że bardzo tego żałuję, że byłem zdesperowany, bo dowiedziałem się, że ma chłopaka, że gdybym zachował się normalnie to może teraz bylibyśmy przyjaciółmi, ona na początku była na mnie zła, tzn. powiedziała mi, że nie powinienem tak robić, że nigdy by się nie spodziewała, że to w ogóle ja jestem tą osobą, powiedział też, że na początku była zła jak dowiedziała się, że to ja, ale zaś zrobiło się jej żal mnie, powiedziała, że ona też kiedyś była zakochana bez odwzajemnienia, i że według niej to jest zauroczenie, ale ja jej powiedziałem, że naprawdę ją kocham, zaś staliśmy na dworcu, byłem bardzo zdołowany, powiedziała mi, żebym się tak nie martwił, że ona nikomu nie powie, ja powiedziałem, że gdyby powiedziała to nie miałbym do niej pretensji, powiedziała też, że znajdziesz sobie dziewczynę, nie martw się, po chwili ciszy no powiedz, że tak, mam nadzieję, że tak, zaś po chwili powiedziała mi, że dowiedziała się o tym wszystkim z serwisu na którym opisywałem swoje problemy, potem przyszedł jej chłopak i powiedział tylko "my się już chyba znamy" i poszedł do samochodu, a ona poprosiła żebyśmy się przeszli razem zaś usiedliśmy na ławce, zaczęła rozmawiać, pocieszać mnie, po prostu rozmawiać o tych moich problemach, mówiła, że każdy w tym wieku często ma takie problemy, że chciałaby żebym też był szczęśliwy, że mam się nie martwić problemami finansowymi, bo to się kiedyś zmieni, ja powiedziałem, że to dla mnie najmniejszy problem, powiedziała też, że wie, że jest w trochę innej sytuacji, bo ma chłopaka i ma z kim spędzać swój czas, ale też czasami czuje się samotna, żebym spróbował dogadać się jakoś z rodzicem, że znajdę w końcu dziewczynę, że już dużo czasu nie zostało, a zaś jak szkoła się skończy nie będziemy się widywać, będzie łatwiej mi zapomnieć, powiedziała też, że jak będę miał jakiś problem to mogę z nią zawsze porozmawiać, na koniec właśnie mówiąc o tych finansach powiedziałem, że to dla mnie najmniej istotne, ona powiedziała więc ja teraz jestem twoim największym problemem, tak - zaś jeszcze na koniec powiedziała, że jutro także możemy porozmawiać jak znajdzie chwilkę czasu po szkole, tylko mam do niej napisać z autentycznego numeru, powiedziała już sporo wcześniej jak jeszcze staliśmy na dworcu, że przeprosiny przyjęte, przed tą rozmową o problemach. Jeszcze mówiła, że ona nie jest takim ideałem jakim ja sobie ją wyobrażam, ale ja powiedziałem, że ja rozumiem, że każdy ma wady, ale jej są nie istotne i, że jest wyjątkową dziewczyną, bo inna tak by się nie zachowała. Wracając do tematu, wieczorem wysłałem jej tego SMS spytałem czy jutro będzie miała chwilkę czasu. Napisała mi już wtedy z numeru jej chłopaka, że akurat jutro nie może, ale w szkole będziemy mogli porozmawiać. To był piątek przed weekendem, nie przyszła do szkoły. Ja zaś w sobotę chyba napisałem do niej SMS-a: "Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku i nie jesteś chora:)" Nic nie odpisała. Zaś na tym forum z którego się dowiedziałem, stworzyłem chyba temat, że to jest wyjątkowa dziewczyna i, że mam nadzieję, chociaż, że będziemy przyjaciółmi, i ktoś anonimowy nie wiem czy to była ona, napisał/a że mam dać jej spokój, że nie mam u niej szans, i jak to nazywam "przyjaciółmi" też nie zostaniemy, napisałem, żeby ta osoba udowodniła, że to ona, lecz nic nie odpisał/a Zaś o 3 w nocy dostałem SMS-a z numeru jej chłopaka, chyba w odpowiedzi na tego mojego poprzedniego SMS-a "Mam nadzieję, że u Ciebie..." więc dostałem SMS-a o treści, że jeśli nie dam jej spokoju to pójdzie znów do pedagoga szkolnego, bo już raz jej o tym mówiła, że nie będziemy już więcej ze sobą rozmawiać". I na tym się to skończyło - ja bardzo chciałbym jeszcze z nią raz porozmawiać, bo nie wiem czym było to spowodowane, czy tym, że jej chłopak po prostu tak kazał postąpić, albo był po prostu zazdrosny, czy to ona sama pisała czy on. Czy może napisała tak, bo chce, żebym o niej szybciej zapomniał. Ja nie mam pojęcia, naprawdę chciałbym z nią jeszcze raz szczerze pogadać. Zaś była studniówka ona była z nim, ale nie rozmawialiśmy. Teraz już wszystko rozumiesz, bo chyba już bardziej szczegółowo nie mogę tego opisać? Kto wezwał nie wiem, napisałem podobny temat na podobnym forum, że mam myśli samobójcze i policja została wezwana do mojego rodzica, z którym rozmawiałem i nic z tego nie wyszło, zresztą to co czytałeś właśnie dotyczyło tej rozmowy z rodzicem. Co do trzeciego to właśnie to, że oceniasz mnie z góry, tzn. nie wiesz zbytnio dużo o mnie, ale nie mam pojęcia dlaczego tak mnie oceniasz. Dla twojej wiadomości, od dwóch tygodni pracowałem w niedzielę i poniedziałek, kiedy mam szkołę i muszę przygotowywać się do matury, w Kauflandzie na inwenturze, po 13h po to, żeby zarobić na książki do matury i pieniądze na dodatkową matmę, więc takie ocenianie jest trochę niesprawiedliwe. Ja mogę bardzo dużo od siebie dać, poświęcenia, czasu wszystkiego, dziewczynie która mnie pokocha. Mógłbym dla tej o której mowa, zrobić wszystko. Czekam na odpowiedź. Pozdrawiam.
  5. Nie wiem czy znacie moją historię z dziewczyną, ale jeśli znacie to pomińcie to do WŁAŚCIWA TREŚĆ na dole - (od tamtego czasu sporo się wydarzyło, bo przeprosiłem ją, nie wiem czy tu pisałem to), dla tych co nie wiedzą, możecie ale nie musicie przeczytać: gdy dowiedziałem się, że ma chłopaka wysłałem do niej kilka SMS-ów jako niby dziewczyna tego jej chłopaka zaś wysyłałem kolejne sms-y, ale takie w innym tonie jako jej wielbiciel 16:27:34 w tego sylwestra też wysłałem wiadomość, że chciałbym żeby była szczęśliwa, nawet jeśli ma być z nim itd. 16:27:52 napisała mi moje imię, że nie życzy sobie więcej SMS-ów w tym stylu ode mnie, dowiedziała się po prostu 16:28:13 kolejnego dnia po szkole, ja nie poszedłem do szkoły, spotkałem ją i przeprosiłem, myślałem, że rozmowa będzie krótka, ale była bardzo długa 16:29:03 powiedziałem, jej, że bardzo ją przepraszam, żałuję, że tak postąpiłem, że byłem cholernie zdesperowany i chciałbym to zmienić, na początku widać była, że jest zła, powiedziała mi, że nigdy by nie pomyślała, że to ja wysyłałem te sms, że na początku była zła na mnie, ale zaś jej się żal mnie zrobiło 16:29:28 poszliśmy na dworzec, w drodze też rozmawialiśmy opowiadała mi, że kiedyś też była nieszczęsliwie zakochana, że 16:29:44 nie powinienem tak robić, że to tylko złączyło ich miłość jeszcze mocniej, zaś na dworcu 16:30:20 powiedziała mi, że według niej to nie jest uczucie, ale zauroczenie, że chciałaby żebym tez był szczęśliwy, że znajdę w końcu też dziewczynę 16:30:33 myślałem, że już będzie koniec rozmowy, ale spytała się 16:30:53 czy wiem skąd się dowiedziała, powiedziała mi, że z jednego z serwisów na których zamieściłem swoje problemy coś jak m-forum... 16:31:20 zaczęła rozmawiać ze mną o moich problemach, powiedziała mi, że jak będę miał jakiś problem to zawsze mogę z nią pogadać 16:31:44 zaś przyszedł jej chłopak, jak mnie zobaczył powiedział tylko, "a my to już się chyba znamy" i poszedł do samochodu... 16:32:06 ja z nią usiadłem na ławce i dalej rozmawialiśmy, pocieszała mnie, starała się pomóc, rozmawialiśmy o tych problemach 16:32:45 mówiła, że ona też często czuję się samotna, i żebym nie martwił się problemami finansowymi, bo to normalne w tym wieku, powiedziałem jej, ze to dla mnie najmniejszy problem 16:33:11 mówiłem, że nadal mi na niej bardzo zależy, że to jak się zachował już świadczy, że jest wyjątkowa, że nie chciałem jej skrzywdzić 16:33:32 powiedziała mi, żebym był sobą, bo w końcu też znajdę odpowiednią dziewczynę, która mnie pokocha 16:33:41 , że pomiędzy nami nic nie ma i nie będzie 16:34:27 , że chciałaby, żebym o niej zapomniał i sam znalazł dziewczynę, po prostu rozmawiała ze mną o wszystkim, że może powinienem o tym z kimś pogadać z bliskich 16:34:59 i na koniec spytała się czy chciałbym z nią jeszcze porozmawiać, bo jak chcę to na kolejny dzień może znajdzie troszkę czasu i porozmawiamy jeszcze, powiedziałem że chętnie 16:35:24 i poprosiła mnie, żebym wysłał jej już ten autentyczny mój numer, bo ja jej już od dawna miałem i na tym się skończyło 16:36:03 na wieczór wysłałem numer i spytałem się czy jednak znajdzie jutro chwilkę czasu po szkole, powiedziała, że nie, ale w szkole będziemy mogli porozmawiać 16:36:55 do szkoły nie przyszła, wysłałem zaś w weekend SMS-a w stylu "Hej - mam nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku, i nie jesteś chora:)" 16:37:44 zaś chyba jeszcze na tym forum z którego się dowiedziała coś napisałem o tym i, że mam nadzieję, że się poznamy i będziemy chociaż znajomymi, i nie wiem czy to ona pisała , czy jakiś użytkownik tego forum, ale był to komentarz 16:38:40 późno w nocy, "że nie mam u niej szans, mam dać jej spokój, że to ona powiedziała pedagogowi szkolnemu o tej sprawie i jak nie przestanę do niej wypisywać to jeszcze raz do niego pójdzie" spytałem się o jakieś dowody czy to ona, ale nie odpisała, ale zaś o 3 w nocy dostałem SMS-a z numeru jej chłopaka 16:39:00 właśnie tego, że więcej ze sobą nie będziemy rozmawiać, że mam dać jej spokój i że nie będziemy przyjaciółmi 16:39:57 i od tamtej pory na tym się skończyło, przyszła chyba dwa dni po tym SMS-ie do szkoły i tyle, zauważyłem, że sama mówi cześć mi, jak mnie widzi, albo kończymy lekcję, więc nie wiem czy to ona wysłała te sms czy jej chłopak 16:40:14 bo sms-y były wysyłane z numeru jej chłopaka, nie wiem czy ona o tym wiedział czy nie, że posiadam także jego numer Ostatnio miałem po raz drugi wizytę policji u siebie, bo dostali wiadomość od anonima. Byli w zakładzie rodzica: zaś miałem z nim rozmowę która wyglądała tak: WŁAŚCIWA TREŚĆ: Powiem Wam tyle mam dość nadal życia, nie znajduję sensu, kompletnie, staram się 3 lata o dziewczynę, a ona mnie nie chce, zaś po tym jej SMS-ie, żebym dał jej spokój jestem otwarty, staram się chociażby znaleźć, móc rozmawiać z jakąś dziewczyną, na studniówce tańczę z każdą wolną dziewczyną, i zagadywać, co kończy się zwykle po pierwszym tańcu. Żadna dziewczyna chyba nie jest mną zainteresowana, ja jestem już zdołowany, przegrany. Jedyne co mi może pomóc to bliskość drugiej osoby, miłość odwzajemniona, bo w domu muszę spędzać tyle czasu samotnie, że to właśnie przez to. Chciałbym jeszcze porozmawiać z tą dziewczyną, ale teraz nawet już nie mogę. Powiedźcie mi jak się zmienić, ja mam już dość bycia sobą, bycia małomówną osobą, której żadna dziewczyna nie jest zainteresowana. Po tej wizycie policji i bezsensownym wygadaniu się rodzicowi, jestem skory do ostatniej szansy, ostatniej deski ratunku. Albo zmiany siebie i znalezienia tej wymarzonej dziewczyny, albo sami wiecie. Mogę zapisać się nawet do psychologa, ale musicie mi powiedzieć jak mam się zmienić, żeby być bardziej atrakcyjny dla dziewczyn, jak nauczyć się z nimi rozmawiać itd.? Co mam zrobić, żeby zainteresować sobą dziewczyny, takie które mi się podobają czy to z wyglądu czy z charakteru, z natury jestem dość małomówną osobą, ale jak ktoś ma ochotę ze mną porozmawiać to chętnie rozmawiam, problem w tym, że większość odrazu uznaje mnie jakby za osobę nietowarzyską, może zamkniętą w sobie. I jak jestem w dwójkę z jakąś osobą to ona się pierwsza nie odezwie, dopóki ja nie narzucę tematu. Historię z tamtą dziewczyną znacie, nie mam przyjaciółki, chciałbym mieć gdyż chciałbym nauczyć się gadać z dziewczynami. Pewnie większość z Was uzna temat, za żałosny i nie warty czytania, ale liczę na pomoc. PS: Proszę pomóżcie, powiedźcie mi czy powinienem udać się z tym do psychologa?
  6. Bardziej dobitny, czyli właściwie jaki. Mam w kółko nawijać o tym samym? Ja chcę się zmienić, ale problem w tym, że inni są jakoś nastawieni do mnie tak, jak już pisałem z niechęcią, że to ja zawsze jak zostaje z kimś sam muszę narzucać temat, a ja jestem elastyczny z chęcią pogadam o czymkolwiek.. -- 19 gru 2013, 23:54 -- odpisz, proszę..
  7. Nie chcę się zaakceptować takim jakim jestem do cholery, bo nikt inny mnie nie zaakceptuje pomimo tego, że ja to zrobię i już to dawno zrobiłem - rozumiesz? Jak bym wyjechał nikt by mnie nie znał, stałbym się w pewien sposób anonimowy, a jak widzisz z wyrażaniem swojego zdania przez internet nie mam najmniejszego problemu. Ja chcę się zmienić i tyle, nie chcę być nie towarzyski, po prostu...
  8. No a co tu sie zastanawiac. Odpowiadasz tak albo nie i tyle. Nie dziwie sie, ze tak powiedziala. E tam, zwykle szkolne buractwo. W szkole nikt nie jest soba, zwlaszcza chlopacy, ktorzy mysla o tym jak dopiec kolezce (tez tak mam ze swoimi kolegami). Tym sie nie przejmuj. Sluchaj, milczenie czasem tez jest potrzebne. Nie wpychaj sie w tematy, z ktorymi nie jestes obeznany, ale jak czasem masz cos do powiedzenia to po prostu mow. Nikt Cie nie zezre. No coz, prawda jest taka, ze malomowcow malo kto lubi, niestety. Moze postaraj sie powoli przelamywac lody, na poczatku najlepiej w klasie. Z dnia na dzien gadaj coraz wiecej, az zobaczysz, ze sie otworzysz. Gowno, gowno, gowno, gowno. Badz soba, badz wyluzowany przy ludziach i rob swoje. Nie zmieniaj niczego na sile. Gwarantuje Ci, ze Cie polubia. Gwarantujesz mi, że mnie polubią? Jakoś jest ostatni rok szkoły, liceum, klasa maturalna i nikt nie mnie nie lubi tak naprawdę, oprócz paru wyjątków i jest tak samo poza szkołą, pomimo tego, że mam kilku przyjaciół tak naprawdę nikt nie uznałbym mnie jeśli go by się spytano, za najlepszego przyjaciela. Ja chcę się zmienić, rozumiesz, nie gadaj bajek, że w końcu mnie polubią, ja cały czas jestem sobą i mnie nie lubią, tak samo prawie zerowe zainteresowanie ze strony dziewczyn jak i tej na której mi zależy i o którą się starałem. Więc co mam być samotny, siedzieć sam w domu cały czas, jak ktoś mało mówi, to jest to raczej wada, a nie zaleta, którą trzeba zmienić. Skoro ludzie mnie nie akceptują takim jakim jestem wszyscy nie tylko Ci ze szkoły, to muszę się zmienić. Jak to nad czym się zastanawiać, czy w ten dzień będę mógł przyjść przed szkołą, czy pasuje mi PKS, czy mam jakiś garnitur, żeby zagrać ochroniarza, pytań było wiele... A ktoś inny jeszcze nie przestał zadawać pytania, a ona już to powiedziała
  9. ..rozumiecie każdy, nikt kogo spotkałem do tej pory w moim życiu tak naprawdę do końca tego nie akceptował, to nie jest tak, że ja wcale nie rozmawiam w klasie np. mam paru przyjaciół z którymi jeśli mam coś do powiedzenia rozmawiam, ale inni zawsze uważają mnie za taką właśnie nieśmiałą osobę, i to nie tylko w szkole chodzi też o rodzinę, przyjaciół z miasta, nowo poznane osoby, a także tych ze szkoły. Np. sytuacja z dziś w szkole mówimy o filmiku studniówkowym, szukali kogoś chętnego na rolę ochroniarza, taka jedna mówi, że ja mógłbym być, ja się zastanawiam, a ona no może w końcu byś coś powiedział, wiecie takie podteksty zawsze od każdego słyszę, przecież jak miałem coś powiedzieć jak się zastanawiałem i nie dała mi dojść do słowa, bo cały czas coś nawijała, zaś jest o tym, że na koniec filmu będziemy dawać zbliżenie kamery na siebie to niektórzy, że jak będzie kolej na mnie to najlepiej dać zbliżenie pustego krzesła, albo pamiętam pierwsze spotkanie z częścią nowej klasy, wiecie nikt się prawie nie odzywał, ale to do mnie pierwsza dziewczyna, dlaczego nic nie mówię - tak samo nauczyciele jakoś mnie nie dostrzegają - przecież te liceum to jest k.... moja jedna wielka porażka i marnotrawstwo mojego życia. I tu nie chodzi tylko o szkołę, poza nią też często jak poznajemy nowe osoby albo takie z którymi mało się spotykamy, często też potrafią rzucić takimi tekstami albo \"dlaczego tak mało mówisz\" - kur.. ludzie tolerują pedałów, kij wie jeszcze kogo, ale do normalnej osoby mają pretensje - ostatnio np. jestem z przyjaciółmi i jeden z nich przyprowadził jakąś nową osobą, po jakimś czasie \"no to może ty nam to przeczytasz, to w końcu usłyszę twój głos (co mam z nim rozmawiać skoro nie mam z nim żadnego wspólnego tematu)... Tak samo już nawet rodzina potrafi takie teksty rzucać w moją stronę. Jestem pomocny, ale cichy, jeśli nikt ze mną nie chce sam rozmawiać. Ogólnie to szkoła mnie wykańcza, ta świadomość tego, że ludzie mnie traktują i to, że nikt tak naprawdę nie lubi mnie i nie toleruje takim jakim jestem. Tak naprawdę przez to nie akceptuje takiej osoby jaką jestem, bo skoro nikt mnie nie akceptuje to nie może tak zostać, chce się zmienić, chcę żeby inni mnie tolerowali i lubili, bo jak tak zostanie to niby jak znajdę jakąś dziewczynę, przecież chyba one też wolą kogoś kto jest lubiany przez innych. I nie mówcie, żebym pozostał sobą, bo co myślicie, że tak miło jest być przez wszystkich tak traktowany, nawet przez rodzinę? Ale za cholerę nie wiem jak to wszystko zmienić. Potrzebuję nie wiem jakiejś zmiany, rady, sam nie wiem czego, czegoś co by mnie zmieniło... Najlepiej zostawiłbym to wszystko w cholerę i wyjechał gdzieś...
  10. To może pora się zamienić? A ty jakie masz problemy, że aż tak moich mi zazdrościsz?
  11. Ogólnie to przytoczę dwa tematy, które niedawno napisałem na jednym z for internetowych. Problem polega na tym, że odczuwam ogromną samotność i bezradność, i żeby było powiedziane już na wstępie, najważniejsza jest dla mnie ta dziewczyna, lecz sami czytając to wszystko, zobaczycie jak wszystko skomplikowałem, do tego nadal ma tego chłopaka i czuję się po prostu bezradny, mam bliskie zeru szanse na bycie z nią, nie mam prawie żadnego kontaktu z nią, chciałbym być choćby jej przyjacielem, i przez to czuję się cholernie bezradny i do tego samotny, codziennie mam dość tej całej sytuacji - nie chcę mi się dalej żyć i brak mi motywacji i chęci do robienia czegokolwiek... TEMAT 1: "Moje życie nie ma sensu, czuję się przegrany, samotny, bezsilny - poradźcie coś." No i znów doszło do tego, że tak się czuję. Piszę, to po raz -enty. Ustalmy na początku fakty: Jest 3 klasa LO, mam 18 lat, nie mam jednego rodzica, jestem osobą nieśmiałą, małomówną w trakcie poznawania nowych osób, mam kuzyna, który jest moim przyjacielem od dzieciństwa, dużo czasu jestem sam w domu, gdyż rodzic pracuje po 12h. Przejdźmy do setna sprawy: czuję się przegrany w tym sensie, że od 1 kl. LO zależało mi na pewnej dziewczynie, z powodu mojej nieśmiałości, większość klasy nie przyjęła mnie zbyt miło, poznałem czwórkę ludzi i teraz to oni są moimi przyjaciółmi w klasie. Klasa jest ogólnie nie zgrana, na przerwach nie przebywamy w swoim otoczeniu, wytworzyły się grupy ludzi, tych którzy chodzili np. ze sobą wcześniej do gimnazjum, są z tej samej miejscowości, mieszkają w tej samej okolicy. Idąc dalej większość (nie mówię, że wszyscy), się od Nas odizolowali, nigdy wcześniej nie posiadałem konta na facebooku, tylko na nk - i do tej pory tego konta nie stworzyłem. Oczywiście została stworzona grupa na fb i tam też w pewien sposób się integrowali. Wychowawczyni wybrała sobie jakby takich swoich pupilków, czwórkę chłopaków, z jej miasta. Nie ważne z tego macie wiedzieć tylko tyle, że każdy się jakoś odizolował od siebie, ale my chyba najwięcej. Przez cały ten czas interesował się tą dziewczyną, na początku 2 klasy, dowiedziałem się z fb, że ma chłopaka, cały czas myślałem, że jest wolna. Pisałem już to też wiele razy, napiszę jeszcze raz, bo pewnie znajdzie się taki ktoś kto nie wie co było dalej. A więc próbowałem ich skłócić przez SMS, zdobyłem jej i jego numer, i podawałem się jako dziewczyna (pamiętam, że właśnie tego pierwszego SMS, wysłałem gdy mieliśmy lekcję religii i na końcu się rozpłakała -> w tym momencie wiedziałem, że zachowałem się jak pie... gówniarz, i, że będę żałował tego co zrobiłem bardzo długo) i tak jest teraz jestem trochę bardziej dojrzały i wiem jaki cholerny błąd wtedy popełniłem i jak bardzo go żałuję. Idąc dalej po tym incydencie zmieniła status na fb, ale niedługo potem były połowinki i była z nim na nich, może po prostu nie chciała żeby ten ktoś nadal pisał do niej, myśląc, że z nim jest. Do końca 2 klasy, mieliśmy parę sytuacji, gdzie troszkę dłużej zamieniliśmy z sobą parę słów, ale nic więcej. Przez ten czas gdy już byłem tak jak dziś cholernie zdesperowany, wysyłałem jej SMS, że jest wyjątkową dziewczyną, jest moją ulubienicą.. itd. Koniec końców minęły wakacje, przyszedł 2 września, wiecie wróciłem do szkoły, znów ją zobaczyłem i wszystko wróciło, znów byłem cholernie zdesperowany napisałem jej, że "znów będę miał okazję się z nią widywać", ona na to, że "do odważnych to ja nie należę" - ja, że "tak jest jak komuś na kimś bardzo zależy", ona, że "takimi sposobami się nikogo nie zdobywa" (czyli, że wiedziała, że ta dziewczyna i adorator to jedna osoba), ja ją "bardzo przeprosiłem, napisałem, że żałuję tego, zachowałem się jak gówniarz, mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczy i, że dam mi drugą szansę", napisała, że "nawet nie wie komu ma dać tą drugą szansę, i jeśli chcę wybaczenia to mam się ujawnić do końca tygodnia, nie będzie żadnych konsekwencji, możemy zawrzeć pokój" ja jej, zaś jeszcze napisałem ", że boję się, że nie wybaczy mi tego, tylko mnie znienawidzi i nawet nie będę miał już żadnej szansy być jej kolegą" -> nie dostałem do tej pory żadnego SMS. Tydzień minął, ale ja wiem jedno, że chcę i muszę to jej powiedzieć. Ale musicie mnie zrozumieć, dlaczego czuję się przegrany, a moje życie nie ma sensu: -najważniejsza: cała ta sprawa, jeśli nawet teraz się ujawnię i mi wybaczy, to i tak pomyślcie 2 lata minęły, do tej pory nie jestem jej przyjacielem, a gdybym jej się podobał, to raczej w jakiś sposób by mi to pokazała, -poza tym ona nadal jest z nim, nie wiem dokładnie jakie są związki pomiędzy nimi, ale na studniówkę się zgłosiła, że przyjdzie z osobą towarzyszącą, i co mam teraz zrobić stworzę sobie teraz konto na FB, zaproszę ją do znajomych, w szkole powiem jej całą prawdę i na koniec co dodam, wiesz przez 2 lata, jakoś może mnie zbytnio nie dostrzegałaś, ale teraz jednak istnieję, cześć, chciałbym się poznać bliżej, to naprawdę wydaje się żałosne... -jestem dość sporych "gabarytów", ważę około 80 kg przy 184cm, ale wyglądam na dużo większego, i z tego powodu, że jestem nieśmiały i na początku nie mówię zbyt wiele, większość chyba widzi we mnie jakiegoś mięśniaka i na siłę próbuje mnie takiego zrobić. A ja jestem czułym gościem, najlepsze jest to, że nigdy z nikim się nie biłem, a niektórzy widzą we mnie, jakiegoś niepokonanego, ja nawet swoim zachowaniem nie daje nikomu tak do myślenia, zawsze każdemu pomagam. To się pytam dlaczego, czy wszyscy oceniają tylko po wyglądzie? -jest trzecia klasa i chyba mogę jednoznacznie uznać, że przegrałem, popsułem wszystko co można było, nie zmienię w jednej chwili swojego charakteru i stosunku innych do mnie, Moje życie nie ma po prostu sensu, nie mam dla kogo żyć, czuję się cholernie samotny, przegrałem wszystko co było do przegrania. Przyjeżdżam ze szkoły, idę do pustego domu i nie widzę sensu, żeby jutro wstawać. Jedyne czego potrzebuję i co sprawiłoby, żebym był szczęśliwym człowiekiem to odwzajemniona miłość, a takiej niestety nie doświadczam. W ogóle gdybym nagle teraz zechciał żeby ludzie mnie bliżej poznali, może zmienili zdanie, a przez to i zbliżyłbym się do niej. To nagle miałbym stać się duszą towarzystwa, żartować na każdej lekcji, bez żadnego powodu zagadać do niej od tak, no po prostu czuję się bezsilny. A i wiem jedno, jeśli ktoś jest nieśmiały, czy też niezbyt rozmowny, lub jest szarą myszką - to musi się zmienić, nie może być sobą. Kobiety pragną chamskich mężczyzn, którzy potrafią sobie zażartować z każdej, nie chcą żebyś im otwierał drzwi, przystawiał krzesło, ale chcą tej odrobiny chamskości, naprawdę. Tak wnioskuję z mojego życia. Sam nie wiem czego od Was oczekuję. Jak uważacie dlaczego tak wszystko się potoczyło, że przegrałem całe swoje życie? Czy uważacie, że przegrałem wszystko co można było przegrać? Co mam zrobić ze swoim życiem, poddać się? Jak odnaleźć szczęście w swoim życiu, z czego mam się cieszyć? PS: Wiecie co jest jeszcze bardzo dobijające, że tego typu tematy chyba tworzę już od roku, każdy zawsze piszę, że kiedyś będzie lepiej. Ale właśnie jakoś do tej pory nigdy lepiej nie było, więc co to znaczy, że nigdy lepiej nie będzie? Szacunek dla tego kto cały ten temat przeczyta. Jak będę miał coś jeszcze to napiszę. __________________________________________________________________________________ Drugi temat jest tym co się stało po tym jak napisałem ten cały komentarz na jej FB. TEMAT 2:"Moje życie to chyba do normalnych nie należy xD?": Przez cały czas mam takie nieodparte wrażenie, że tak właśnie jest xD Ludzi których spotykam na swojej drodze, moich znajomych, rodzina, różne sytuacje które się wydarzały. Ale posłuchajcie co się stało do tej pory jak napisałem pod ich wspólnym zdjęciem komentarz coś w stylu "szczęściarz z Ciebie -> i widzisz 'jej imię' i znów muszę się napić, żeby poprawić sobie humor", komentarz nadal pod zdjęciem jest, po około godzinie sprawdziłem fb i spojrzałem, a tam 1 wiadomość, myślałem, że jakaś od jej chłopaka. A tam wiadomość od jej młodszej siostry, której nie znałem wcześniej, no ale wiedziałem, że ma rodzeństwo - jest młodsza ode mnie o 4 lata, ma chyba 13 albo 14, że byśmy napili się razem, bo ona kocha się w tym jej chłopaku (on jest starszy od tej dziewczyny o którą cała sprawa się rozchodzi o 5 lat, a więc od niej o 9) i, że skoro mi nie wyszło z nią, a jej z nim to może spróbujemy razem xD Nie mam pojęcia czy jej młodsza siostra faktycznie to napisała, ale raczej tak. Choć może to właśnie ona sama albo raczej jej chłopak kazał tak napisać, żeby poznać w końcu kim jestem, ale nie wydaje mi się żeby tak było. Takie rzeczy chyba nie są normalne, co xD? __________________________________________________________________________________ PODSUMOWUJĄC: Nie znajduje żadnych chęci do życia, jestem przytłoczony moją sytuacją i tymi wszystkimi problemami. Brakuje mi osoby która kochałaby mnie takiego jakim jestem, po prostu miłości, do tego jeszcze sytuacja z tą dziewczyną, jak nie mogę być z dziewczyną, którą naprawdę kocham i która naprawdę by do mnie pasowała to po jasną cholerę żyć? Do tego jakie ja mam szanse na bycie z jakąś fajną dziewczyną, przecież każda lubi wygadanych, przebojowych facetów. A ja jestem nieśmiały i zwykle nie wiem o czym rozmawiać z kobietami - mam naprawdę dość, tak bardzo dość, że nie potraficie sobie tego wyobrazić I muszę nadal żyć w tej patowej sytuacji....
×