Rebelia
Użytkownik-
Postów
3 632 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Rebelia
-
Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)
Rebelia odpowiedział(a) na cicha woda temat w Nerwica lękowa
Mnie już generalna panika i z drugiej strony mega apatia i zniechęcenie łapie. Mam tydzień na ogarnięcie paru baaardzo istotnych spraw, więc zamiast być oazą spokoju i ze względnym luzem do tematu podejść, mózg zaczyna mi pracować na wysokich obrotach, uniemożliwia zasypianie, bo ciągle trawię możliwe scenariusze i wyjścia z sytuacji. Serio krzywo widziałaś? U mnie po założeniu okularów wizja profesjonalna, wszystko w końcu ostre. Oczy trochę bolały, ale to przy dłuższej zabawie z oksami (albo zaraz po zdjęciu, kiedy obraz wydawał mi się tak mega nieostry, ale wracało do względnej normy po przyzwyczajeniu). Też miałam zmiany okularów na bardzo wysokie wartości z kolei, nie mniej jednak przyzwyczajenie nie zajęło mi dużo czasu. -
Nie przepadam za oficjalną częścią świąt. Czym większa rodzina, tym więcej roboty. Narobić się można po pachy, zamiast nacieszyć się atmosferą (którą ostatni raz czułam chyba za dzieciaka). Sztuczna spina ze strony organizatorów, że wszystko musi być na tip top. Poza tym wyczuwam w powietrzu konflikt na ten rok, już psychicznie się nastawiam. No i prezenty. Jak człowiek nie ma kasy, a musi kogoś obdarować, bo taka tradycja, to też uroki wszelkie odbiera. Nerwy pewnie będą się szargać przed samym eventem, póki co pozostaje mi główkować i może już teraz kupić jakieś prezenciwa, co by grudzień nie był miesiącem bidnym. Ech.
-
eurydyka1, nie przejmuj się, każdemu się może zdarzyć.
-
Wkurza mnie, że już tak szybko robi się ciemno. Inna kwestia, że rano też jest ciemno. Gdzie ta sprawiedliwość, człowiek się na dobre nie rozkręci, a aura już daje mu do zrozumienia, że zbliża się pora spania. Nomen omen, rano, kiedy za oknem światła brak, też odbieram to jako kaprys aury, że trzeba jeszcze spać i broń boże z wyra się nie wysuwać, bo poza tym comfort zone jest zimno i niebezpiecznie.
-
Plusy chodzenia ze spuszczoną głową. Też mi kiedy 5 dyszek wpadło. Szczęśliwy dzień.
-
Też nie oglądałam I tak się będę spierać, że najlepszym serialem ever jest Six Feet Under. :) Tak w ogóle, cześć wszystkim
-
Ja mam z kolei obsesję na punkcie ładnego zapachu ciuchów. Na ten przykład, wrzucam do pralki, wlewam spore ilości płynu do płukania (oczywiście o świetnym zapachu). Kiedy pralka zmieli, wywieszam szmaty. Jeśli wyschną i pachną czymś nieprzyjemnym (no różnie się dzieje, mokre ciuchy łatwo ściągają zapach po gotowaniu i innych takich, albo jak sąsiad kopci na balkonie obok) to nie ma przebacz, wędrują do pralki jeszcze raz. Inna kwestia to częste zmienianie pościeli na czystą i pachnącą. Ręczniki to samo. Najgorsze jest to, że ten typ tkanin najlepiej przejmuje obce zapachy, więc muszę to zabarykadować w chacie i czekać aż będą suche. Najlepiej na noc. Problem jest taki, że kiedy w chacie pizga, to potrafi nawet i parę dni schnąć, co zwiększa ryzyko przejęcia smrodu... I masz babo placek.
-
Często gęsto skutki uboczne mijają po jakimś czasie, kiedy organizm z lekka się przystosuje do danej substancji. Jaki to czas? Ciężko powiedzieć, u każdego może to wyglądać inaczej. Lekarz też z początku może dobrać mniejszą dawkę i stopniowo ją zwiększać. Sęk w tym, że wypadałoby się jednak wybrać na rozmowę i przegadać temat, bo skoro leki w jakiś sposób pomagały, to może jest jakaś inna pozytywna alternatywa i sposób na wyminięcie większości ubocznych.
-
Ejże, to że kiedyś były fazy, nie znaczy że są teraz.
-
serio? Po co Ci to? Fanaberia i dawna fascynacja klimatem. -- 22 wrz 2013, 21:30 -- No i też zobaczyć jak to jest. Naczytałam i nasłuchałam się o doświadczeniach ludzi po podwieszaniu, opowiadali takie historie, że mnie to w sumie zafascynowało w jakiś sposób. Tyle, że teraz raczej bym na to nie poszła, mało co mi zostało po tamtych czasach, kiedy z zapartym tchem czekało się na nowe przesyłki z kolcami. :)
-
Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?
Rebelia odpowiedział(a) na mozambik83 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Kiedy moje zaburzenie było "spore" tzn dopiero zaczynałam leczenie, to wierz mi lub nie, też narzekałam, że forever alone i do końca życia będę smutnym singlem. W trakcie terapii zaszły we mnie takie zmiany, że nie musiałam szukać, miłość sama przyszła. Najgorsze jest chyba szukanie na siłę. Ale tak jak tu już było powiedziane, jeśli masz problem teraz dojść do poprawy swoich stosunków z samą sobą, terapia Ci w tym pomoże. Sama siebie nie chcesz. Masz złe wyobrażenie swojej osoby, szalenie niską samoocenę, musisz nad tym popracować. Mam złe wiadomości, istnieją ładowarki uniwersalne, powszechnie dostępne. -
Taaa to też przerabiałam. I radosne pytanie w moim kierunku "Te, Rebelia, chcesz zdeptać?!". W ogóle z nimi pakowałam się w takie krzaczory, że znalazłam nawet grzyba, który wyglądał jak penis, nie pamiętam jego nazwy. Wycieczki krajoznawcze :) Powinnam suszyć włosy, ale jak widać, forum pochłania mnie bez reszty. Wyjdzie na to, że znów będzie trzeba w tyłku tryb turbo załączyć.
-
cassidy87, hej, obyś znalazł na forum to, czego szukasz. Nie rozmawiałeś z psychiatrą na temat zmiany leków na jakieś, które nieco bardziej mogłyby Ci podpasować?
-
Ja tam nie wiem, grzybiarka ze mnie taka, że bardziej delektuję się ciszą i lasem, niż faktycznie zbieram grzybole (prędzej pajęczyny głową). Ale jak jeżdżę, to zawsze z zapaleńcami i atlasem. Pomyłki nigdy nie było. Zresztą jazda z facetami na grzyby = ty pacz, jaka kania duża - noooo *dziecko w sklepie zabawkami mode on*
-
Normalnie jak freta zaprzyjaźniona z właścicielem to i biegać po domu może swobodnie. Tyle, że to coraz bardziej popularne zwierzę domowe, zatem ostatnio widziałam full wypas akcesoria w okrutnych cenach. Duża klata, trociny, jakaś zabwaka i rękaw, żeby się schowała stykają. Gorzej, że ten smród na serio jest momentami obezwładniający.
-
Kanie jest w ogóle ciężko pomylić, zwłaszcza doświadczonym grzybiarzom. Podobnież są super smaczne, ale ja nie wiem, nic oprócz koźlarzy, podgrzybków i borowików nie zbieram Chociaż rodzajów wyżej wymienionych też jest sporo. Ostatnio widziałam w lesie, że nikt nie zbiera zajączków...
-
Moja dość negatywnie, ale reprezentowała sobą nurt powiedzmy liberalny. Rozwiodła się w czasach, kiedy było to uważane za niemal zbrodnię, sama próbowała mi wpoić, że jeśli coś w związku mocno kuleje to lepiej uciekać, niż męczyć się z konowałem przez iks lat. I nawiązując do tematu wątku, uważała, że "córko, lepsza samotność niż pijący mąż". W opozycji stał ojciec, który reprezentował poglądy zgoła odmienne: chłop pracuje, to baba musi usługiwać.
-
Fretki są wkur... I śmierdzą*. Nawet jak je wykąpiesz, to taka ich natura. Jeśli kogoś nie lubią to będą gryzły. Wredne zwierzęta. Popaczeć mogę, ale w domu w życiu * przez co tutaj rozumiem na serio smród.
-
Kazzdy sam wybiera kierunek. Wiadomo, ze matka chcialaby ochronic swoje dziecko... tez tak mialam. Ale mialysmy z corka zasade szanowania naszych wyborow. Nie wszystkie mi sie podobaly wiec rozmawialysmy o tym ale uwazalam, ze moja rola konczy sie na powiedzeniu wlasnej opinii a jezeli dziecko zostanie przy swojej uszanuje jej wybor i nie bede sie wtracac. U nas to dziala. Pewnie i to rozumiem, fajne podejście i moim zdaniem bardzo zdrowe. Ale w życiu już chyba napatrzyłam się na dziewczyny, które swoje wybory podporządkowywały opiniom matek. Zresztą nie tylko dziewczyny. Spotkałam się nawet z szantażem, ze jeśli nie zrobi tego, co matka powiedziała to będą jakieś konsekwencje Veganka, przykre to, co napisałaś. Masz teraz tak, że czasem wracają do Ciebie słowa matki wypowiedziane kiedyś w przeszłości, czy udało Ci się już odeprzeć w jakiś sposób te negatywy?
-
Odpalam link, a tam pierwsze foto - suspension. Chciałam kiedyś uskutecznić, ale nie wiem czemu, temat rozszedł się po kościach
-
Jasne, zależy jak się z szefem dogadasz. Znajomy na legalu dostawał do rąsi wypłatę, bo tak było wygodniej - czynsze, opłaty i te sprawy, bez sensu latać do bankomatu później i na nowo zasysać forsę. Ja dostaję przelewem, bo mnie to ni ziębi ni grzeje.
-
u mnie bylo odwrotnie.. dazylam do sukcesow zeby udowodnic ze sie myli ale fakt ze na pocvzatku nie wierzylam w siebie U mnie podobnie. Zawzięcie, żeby pokazać, że potrafię i radzę sobie doskonale. W sumie to dotyczy wszystkich, którzy mi na odcisk nadepną. Miałam wzorzec silnej kobiety-matki, w przeciwieństwie do wizerunku faceta, którego raz że zbytnio nie miałam okazji poznać, dwa że nauczyło mnie to radzenia sobie ze wszystkim w trybie solo. Rzadko kiedy prosiłam kogokolwiek o pomoc, a zwłaszcza faceta, co w sumie z biegiem czasu zaczęło się zmieniać. No ale baza wyjściowa była. Akurat de facto takich przypadków nie znam, ale mam jakby wizję na to, kiedy matka przelewa na dziecko swoje niespełnione ambicje i ciśnie córę w jakimś określonym kierunku, żeby: "nie powielała jej błędów, ułożyła sobie dobrze życie, nie zmarnowała sobie życia", bezpłatna protekcja dziecka, żeby broń boże nie zboczyła z dobrego kursu. Co jest dobrym kursem, to kwestia indywidualna, bo dla każdej matki inna droga jest tą najlepszą i najbardziej słuszną. Wiecie, o czym mówię.
-
Wow, anarchia. Pies wyżera kotu chrupki. Mój wyżerał wszystko, ale nie wiem na ile to miało związek z pokazaniem dominacji Kot za to "podaj, posprzątaj, głupie człowieki, pomiziaj za uchem, aaa idę spać".
-
Moim zdaniem musi mieć i walory estetyczne, dekoracyjne i jakieś znaczenie dla mnie. Tribale dla mnie mają aspekt czysto dekoracyjny (też kwestia sporna, bo mnie się takie dzieła zwyczajnie nie podobają), ale lubię, kiedy za tatuażem kryje się jakaś historia.
-
matka boska pieniężna