Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. deader

    Aborcja

    Jeśli ktoś jest wierzący, to ponoć jesteśmy stworzeni na jego podobieństwo, dlaczego więc nie mielibyśmy korzystać z boskich umiejętności? Zwłaszcza że ów bóg zezwolił na takie przyjemnostki jak Holokaust, możemy więc śmiało powiedzieć że wzorujemy się na najlepszych BTW ratowanie matki podczas porodu zagrażającego życiu też jest zabawą w boga - w końcu bóg najwidoczniej chciał żeby matka umarła. Więc jak dla mnie jest to argument z dupy wzięty i wyjęty, zrozumcie że miejsce boga jest w kościele, to jest jego jurysdykcja i jak ktoś chce otworzyć szpital w kościele a ktoś jest na tyle szurnięty żeby tam się zgłosić na poród, to niechaj sobie rodzą bez znieczulenia, bez cesarki, "tak jak pan bóg zaplanował". Ale poza kościołem to wara od takich pomysłów. Największym problemem jest to że banda szajbusów przekonała ludzi o tym że życie jest "święte". O matko, skręcam się za każdym razem jak to słyszę. Owszem, jest "cenne", "wartościowe", ale nie jest "święte" bo "święte" jest totalną abstrakcją. To przez takie szalone myślenie niektórzy są przeciwni karze śmierci - "bo życie jest święte"... No śmiech na sali. Życie cwela który zabił/zgwałcił kilkanaście dzieci jest święte?? Dupa i kamieni kupa, nie tylko nie jest święte, ale jest też totalnie bezwartościowe, to nie jest człowiek, to jest niepotrzebny śmieć. Jeśli takich wartości broni religia to naprawdę, powinno się ją raz a porządnie wyplenić.
  2. deader

    Aborcja

    A myślałem że najbardziej dyskryminowani to są zdrowi prawicowcy bo im lewaki pieniądze na chorych zabierają
  3. deader

    Błędne przekonania

    Przepraszam że się wtrącę, ale czemu klasyfikować tak pospolite sprawy od razu jako "wynikające z DDD"? To są normalne ludzkie obawy, każdy miewa takie myśli - albo każda rodzina jest D według powyższego wywodu... Każdy boi się porażki, każdy boi się o los swoich rodziców na pewnym etapie życia, każdy boi się wypadków niszczących dotychczasowy porządek. Nie mówię że nie można mieć takich myśli ale czy przypadkiem nie jest przesadą podpinanie wszystkiego pod DDD, DDA, czy inne akronimy?.. Niedługo wyjdzie że miałem rodzinę dysfunkcyjną bo boję się że w pracy spierdolę robotę i mnie kosztami obciążą. A może to już nie rodzina dysfunkcyjna? Może to DZP - Dysfunkcyjny Zakład Pracy? Albo zwyczajnie PŚ - Popierdolony Świat? Nie wiem, może kluczem jest słowo "błędne przekonania", a nie "wynikające z DDD", tyle że na moje oko to są całkowicie zrozumiałe i mające sensowne uzasadnienie obawy. Ludzie są ch*jami i wykorzystują to, choćby tak jak Candy pisze: Troche w tym racji jest.. nawet tu na forum zeby mi dokopac wykorzystano moje relacje z matka czyli prawdą jest że o swojej rodzinie nie należy rozpowiadać na lewo i prawo, to żadne błędne przekonanie. Tak samo nie jest błędnym przekonaniem np. "Boję się, że jak będę szczęśliwa i jak już mi się ułoży w życiu to stanie się jakaś katastrofa w moim życiu, albo i nawet na świecie." - bo z dużym prawdopodobieństwem tak będzie, a to ci małżonek wykituje, a to wojna przyjdzie. Takie życie. Nie wiem co to ma wspólnego z DDD - każdy człowiek ma takie myśli i w dodatku nie są one błędne.
  4. deader

    Ulubione sceny z filmów

    [videoyoutube=c5XbPTvxryA][/videoyoutube]
  5. deader

    Kabaret.

    No, ale nie zmieniajmy tematu w drugi topik o samobójstwie. Sugeruję zgodnie z nazwą pozostać przy komedii, więc, podwójnie w temacie, voila: [videoyoutube=GTy1xJPxhbA][/videoyoutube]
  6. deader

    Wkurza mnie:

    Że, jak, co, the fuck?? Trochę na odwrót chyba... Toż to artyści jako ludzie wrażliwsi i często generalnie inteligentniejsi dostrzegają więcej syfu niż Kowalscy. Podziwiam faceta że przez tyle lat wyśmiewał otaczającą nas rzeczywistość, żal mi że odszedł, ale nie mogę się zgodzić z tym przedziwnym wartościowaniem. To że artysta popełnia samobójstwo to nic nadzwyczajnego; dopiero kiedy Kowalscy zaczynają się wieszać - to oznaka że jest niedobrze. I, tak, jako małe in memoriam: [videoyoutube=HSJ8tvdM-FM][/videoyoutube]
  7. deader

    ot

    Na szczęście nie ja Nie musi, gdyż prostota jest najważniejsza: Nope. Najgorsze jest twoje pier*dolenie o tym jak ci źle i niedobrze a jednocześnie gówno robisz żeby cokolwiek zmienić. Najpierw zadaj sobie pytanie czy naprawdę chcesz przestać czy tylko przyszłaś sobie pojęczeć. Jak chcesz pojęczeć, to spoko, jest odpowiedni dział od tego. Ale jak chcesz coś zmienić, to wystarczy bardzo prosta sprawa: POWIEDZIEĆ RODZICOM!!! A najlepiej nie powiedzieć tylko zaaranżować żeby znaleźli u ciebie dragi. Jak tatuś porządnie złoi dupę, jak skończy się dawanie kasy od rodzinki, jak trzeba będzie wybrać: "idę na zmywak do Maka albo na dworzec ciągnąć druta za kasę dragi bo rodzinka mnie już nie sponsoruje - albo rzucam to w cholerę" - to żadne odwyki ci nie będą potrzebne. Czemu uważam że lepiej zaaranżować żeby znaleźli dragi niż powiedzieć? Bo jak powiesz, to będą myśleć że starasz się być szczera, i będą się nabierać w przyszłości na kolejne ściemy. Jak chcesz to naprawdę załatwić, to twoi rodzice muszą ci nie ufać, kontrolować, muszą cię traktować jak ćpuna i szmatę żebyś mogła osiągnąć stan w którym powiesz sobie "a takiego wała, na złość wam pokażę że mogę" - i w końcu to ZROBISZ.
  8. LOL czasem niektórych ludzi się przestaje lubić, z bardziej czy mniej sensownego powodu, i czasem nie ma się odwagi powiedzieć tego wprost, albo zachowuje się znajomość jako "plan awaryjny". Jak od 3 lat koleś cię olewa, to chyba najwyższa pora się ogarnąć z tą myślą. Osobiście znam kolesia który mimo że prosto w twarz mu powiedziałem że nie chcę się z nim widywać - a on dalej uparcie raz na miesiąc próbuje mnie gdzieś wyciągać. Ostatnio zacząłem na weekend telefon wyłączać bo już mnie wkurvia powtarzanie w kółko że nasze kumplowanie się skończyło.
  9. deader

    Kabaret.

    O ironio, Robin Williams, jeden z najlepszych komików w historii, świetny aktor i stand-up'owiec - popełnił dzisiaj samobójstwo. Widać nie było mu już do śmiechu :/
  10. deader

    Kabaret.

    [videoyoutube=KkNjX_rz0As][/videoyoutube]
  11. deader

    Kabaret.

    Mnie oba na szczęście nie przygnębiają No, to spełniamy marzenia: [videoyoutube=OYe5NK9mUoQ][/videoyoutube] Huh, zabawne, jakiś czas temu akurat nadrabiałem trochę zaległości w polskim kinie i między innymi "Nie lubię poniedziałku" oglądałem - strasznie mnie wynudził Chyba wolę bardziej czarny humor jednak Touché Tak, Bałtroczyk i Andrus też mi przeszli przez głowę, gdzieś mignął też przez moment Daniec i... za cholerę nie mogę sobie przypomnieć - jest jeszcze jeden taki facet z łbem na karku w telewizji, tyle że ja nie oglądam to i nazwiska mim wylatują... Kojarzę że był siwawy i przede wszystkim wysoki Przyznam też że moim "guilty pleasure" jest Pazura - on mnie śmieszy jak nawija Ale nie kojarzę żeby ktokolwiek porwał się u nas na taki "solidny" stand up jak w Stanach, stand up na krawędzi. Nie ma u nas w ogóle nikogo uprawiającego blue, a przynajmniej mi o nikim takim nie wiadomo. A szkoda, bo chętnie bym posłuchał. Amen
  12. deader

    Kabaret.

    Nie będę oryginalny, wzorcowymi komediami popisał się w moim mniemaniu Bareja - choć jak rzuciłem teraz okiem na Filmweb dla pewności, to faktycznie spora część powstała w latach 70tych. Nawet "Miś" jako że z 80-ego to jeszcze w 70-te się zalicza No, ale moje ukochane "Alternatywy 4" zostały nakręcone już później a to jest dla mnie obok "Misia" perła naszej komedii. Strasznie lubię też "Konopielkę", "Kingsajz", "Seksmisję" (chyba nawet podwójnie bo nie dośc że świetna komedia to jeden z naprawdę nielicznych polskich S-F!)... Odnoszę wrażenie że w tych latach w związku z ostrą cenzurą twórcy ostro gimnastykowali głowami jak "przemycić" dowcipy przez sito. Ale - przyznaję, że rodzime kino nie jest "moją kategorią" więc jeśli ktoś stwierdzi że najlepsze lata naszej komedii to lata 70te - to nie będę się spierał zbyt gwałtownie Ja o ironio właśnie przez to jego nastawienie uważam że miewa fantastycznie zabawne momenty. Według mnie komik powinien taki być - ta zajadłość, buta, pycha są pożądane w tym zawodzie. Komik musi być butny, bo musi coś wyśmiewać. Musi być zajadły, żeby to wyśmiewanie było wyśmiewaniem dogłębnym. Musi być też pyszny w pewnym sensie, bo w końcu on podejmuje decyzje co jest śmieszne a co nie. Innymi słowy - cenię właśnie takich komików, którzy uprawiają komedię z pasją, z zażarciem, z butą. Nie muszę podzielać poglądów, żeby docenić dobrze zaserwowany i przemyślany dowcip. Najlepszym przykładem jest dla mnie Dane Cook - facet który jest zdeklarowanym katolikiem, czyli ktoś z przeciwnego bieguna niż ja Ale jak słucham jak mówi o spotkanym w metrze ateiście, jak wyszydza niewierzących, jak opowiada o ich dyskusji o życiu po śmierci, o ich kolidujących poglądach, o wizji ateisty odnośnie śmierci, użyźnienia gleby i posłużenia za nawóz by odrodzić się jako drzewo, i jak montuje z tego wszystkiego konkluzję o tym jakąż nieziemską ironią byłoby gdyby ów ateista odrodził się jako drzewo, po czym ktoś go ściął, zawiózł do tartaku, zrobił z niego papier i wydrukował na nim Biblię - to kwiczę, po prostu kwiczę ze śmiechu! Mimo że mój mózg mówi "o matko co za beton, co za katol, co za głąb" to jednocześnie jakaś część tego samego mózgu zwija się ze śmiechu doceniając perfekcyjnie skonstruowaną puentę. Jestem w stanie się założyć, że gdzieś na świecie istnieje muzułmański komik który przez godzinę nawija o zgniłym świecie Zachodu i śmierci niewiernym - tak że mógłby mnie rozbawić. I taką właśnie sytuację mam z Cejrowskim: nie znoszę typa za poglądy, nie znoszę jego zachowania - ale koniec końców, muszę przyznać, składa się to wszystko czasem w naprawdę zabawną całość. Ma koleś momenty. [videoyoutube=Yp8i_qHMGk8][/videoyoutube] __________________ * Chcę zaznaczyć że cały czas posługując się terminem "komik" mam w powyższych akapitach na myśli konkretnie komika uprawiającego stand-up, niestety nie mamy chyba w naszym języku zgrabnego określenia na takowych (jeśli mamy, to będę wdzięczny za podpowiedź) a pisanie co chwila "stand-up'owca" wydaje się dość dziwaczne Im bowiem najbliżej do tytułowego kabaretu, a aktorzy nie parający się stand-up'em niekoniecznie muszą być aż tak zaangażowani - w końcu potrzebna jest też zgraja slapstickowców i reprezentantów innych, mniej głębokich nurtów komedii
  13. deader

    Kabaret.

    Jest dużo sensu w tej analogii (choć moim zdaniem polska komedia najlepszy okres przeżyła w latach 80-tych, ale - de gustibus...) i nasuwa mi się wniosek że to może być też związane z pewnego rodzaju zatraceniem tożsamości. W latach 70-80tych byliśmy bardzo świadomi siebie jako naród, to i komedia była śmieszna. W latach 90tych byliśmy "jeszcze sobą" mimo początku zmian; a teraz osiągnęliśmy totalną nijakość związaną z dołączeniem do "globalnej wioski". To chyba swego rodzaju tragedia, ale człowiekiem którego żarty i poczucie humoru wywołują u mnie najpozytywniejsze reakcje jest pan... Cejrowski, co jest dla mnie wyjątkowo bolesne bo generalnie nie znoszę tego ćwoka. Ale muszę mu przyznać że potrafi pierd*lnąć dowcipem tak, że widownia czy rozmówca "leży". I jak bardzo nie skakałoby mi na jego widok ciśnienie, jak bardzo nie wkurzałyby mnie poglądy które reprezentuje - to gdy ubierze je w zgrabny dowcip to jest niezrównany. Strasznie żałuję że nie ma u nas w kraju takiego Cejrowskiego który nie jest katolem, oszołomem i ciulem.
  14. deader

    Kabaret.

    Kieeeedyś był taki kabaret "Potem" - i jak miałem 10 lat to mnie śmieszyli. Teraz raczej mnie żenują... Generalnie z komedii na scenie to tylko stand-up, i stety lub niestety - tylko anglojęzyczny. Polscy komicy nie mają nic śmiesznego do powiedzenia. Co dziwi mnie niezmiernie, ponieważ kraj mamy równie absurdalny co inni, język też na tyle ciekawy że da się na tym gruncie podowcipkować - ale jakoś jak któryś z naszych komików wychodzi na scenę to zaczynam ziewać. Widziałem kilka kawałków Gizy, ma fajne momenty, ale gdzie mu do Wielkich jak Carlin, Moran, Allen, Maher... Podwójnie zaskakujące jest to jak weźmie się pod uwagę ile naprawdę dobrych i śmiesznych filmów u nas powstało. Czyżby problem leżał w tym że kabaret musi trafić w gusta naszej telewizyjnej publiki, a gusta - tak jak z muzyką chociażby - mamy jako naród dość przaśne..? To jest rzecz bezdyskusyjna, wystarczy popatrzeć na to jaką popularnością cieszy się disco polo. Podobnie jest chyba z humorem.
  15. deader

    Kącik gracza

    Kończę questy gildii magów w Oblivionie przede mną kolejne gildie, questy poboczne no i główny wątek, ponieważ nie rozpocząłem nawet pierwszego zadania linii fabularnej. Shit, I'm doomed...
  16. deader

    Brzydota

    A jak myślisz, skąd się biorą dowcipy o teściowej? -- 09 sie 2014, 13:30 -- Później się z tego wyrasta, możesz się pocieszyć; chodzi mi konkretnie o wytykanie komuś jego wyglądu czy dyskryminowanie z tego powodu (dżizas, jak to brzmi ). Jak byłem tuż po 20-ce to mieliśmy na osiedlu kumpla ze straszną mordą nie wiem do dziś co mu było, ale wyglądał jakby chorując z dzieciaka na ospę zdarł sobie połowę twarzy. Ale, jak mówię, nie wiem do dziś co mu było, bo - nie pytaliśmy się. Nikt też mu nigdy z powodu jego wyglądu prosto w twarz nie powiedział niczego obraźliwego ani nie wysypał się z jakimś nietrafionym dowcipem. Po prostu... nie było żadnego powodu żeby coś takiego robić. Oczywiście, gdy go nie było, zdarzyło nam się ostro ponaśmiewać, ale też nie z powodu jakiejś antypatii do niego, tylko z prostego powodu że ta jego choroba była czymś innym, coś innego budzi strach, a ze strachem walczy się śmiechem. Dodać należy że ludzie o których mówię, czyli banda osiedlowa, nie była zbiorowiskiem tolerancyjnych studentów, tylko zaćpaną dresiarnią - i o dziwo oni nie mieli problemów z brzydkimi ludźmi, wystarczyło żeby był "swój" Inna sprawa że dziś ludzie szybciej dojrzewają ale później dorośleją, więc może i wiek "oświecenia" u niektórych następuje nieco później...
  17. A ja jak czytam takie pierdoły to się zastanawiam jakim niby cudem kobiety wymieniają jako jedną z najfajniejszych cech faceta "poczucie humoru" - po czym nie dostrzegają dowcipu nawet jak się go napisze Breil'em i wciśnie w tyłek
  18. khaleesi, nie chce mi się tłumaczyć po raz n-ty, zamiast wybiórczych cytatów cofnij się kilka stron wstecz i poczytaj sama co napisałem, a nie to co ktoś z mojego tekstu fragmentarycznie przytoczył.
  19. deader

    Stosunek do alkoholu

    No taka różnica że stary mia już szansę rozrzucić geny po świecie, a młody niekoniecznie stąd właśnie usuwanie przyczyn a nie skutków
  20. Chyba niewielu facetów świadomie szuka idiotki - chyba tylko tacy którzy mają duże zdolności w sferze manipulacji i z premedytacją wybierają głupią żeby nią łatwo sterować. Większość szuka takiej która byłaby ładna, ale z ogromną nadzieją że do tego okaże się niegłupia. Hehe ja tam dzięki temu mogę o seksie gadać, jakbym nie żarł prochów to zamiast tu gadać siedziałbym na redtubie
  21. Nie wiem co to za szczególny punkt widzenia, ale OK, jeśli tobie sam młody wiek starcza za urodę, to... OK. Ja jednak rozróżniam kobiety urodziwe i mniej urodziwe lub nieurodziwe wcale, nie chodzi mi o gusta tutaj, tylko o czysto obiektywne kanony piękna, ktoś może mieć fioła i uwielbiać jednookie kobiety, jednakże dla mnie dwudziestolatka bez oka traci nieco na atrakcyjności, mimo że teoretycznie oferuje większe możliwości
  22. Że co? To jak: "u faceta już sama starość wystarczy za mądrość"
  23. Dokładnie! Dlatego ja się powołuję na statystykę, a nie na gusta
×