Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. Z tą kwestią mam tego typu dylemat, że prymitywne odruchy w pewnych sytuacjach są pożądane. Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby w jakiejś wyseparowanej grupie całkowicie "wytępić" przykładowo odruch obrony, czyli w pewnych sytuacjach - walki, ponieważ gdyby sąsiadom zachciało się pofolgować instynktom które my wypleniliśmy, to nas najadą, podbiją i wybiją. Z drugiej strony - świat bez wojen i nieporozumień jest marzeniem każdego człowieka (oprócz producentów amunicji) i chętnie bym w takim żył. Problemem jest podział jaki istnieje wśród ludzkości, niemożliwość na chwilę obecną osiągnięcia ogólnoświatowej zgody odnośnie kierunku jaki obierzemy jako mieszkańcy Ziemi. Z jednej więc strony uważam że prawdopodobieństwo utworzenia takich warunków pewnymi radykalnymi krokami nie jest zerowe, z drugiej - ewolucja przez wieki nie wypleniła tych odruchów, więc muszą być do czegoś przydatne i może się okazać że świadome się ich pozbycie przyniesie niepożądane rezultaty. Znowuż - może kontrolowana ewolucja jest jej właśnie kolejnym, naturalnym etapem i nie należy "nie próbować bo a nuż"..? Dochodzę do wniosku że prymitywne instynkty powinniśmy zostawić w spokoju, za to skupić się na sumieniu. To jest w końcu wewnętrzna, obecna u prawie każdego człowieka miara dobra i zła. To z kolei w naszym świecie znajduje się w znacznej części pod kontrolą religii i jest to coś co możemy zmienić, ale to już totalny offtop
  2. deader

    Aborcja

    O, to też. Raz że nie wszystkie, bo byśmy wyginęli w jednym pokoleniu. Dwa że nawet nie wszystkie z wykrytymi defektami, a tylko te, których usunięcia życzą sobie rodzice (czy matka, można się spierać o udział drugiej strony). Czyli - jeśli znaleźliby się jacyś wariaci pokroju scjentystów (nie mylić ze scjentologami przypadkiem) i po wykryciu sytuacji jak z "dzieckiem Chazana" chcieliby z własnej woli wystawić się na cierpienie, to... cóż, ich sprawa. Póki nie wpieprzają się do cudzej macicy z kordonem policyjnym dookoła płodu.
  3. Bardzo mi miło Mi zaś miło że ktoś nie "zagotował się" po przeczytaniu Strzał w 10 Ja też jestem zwolennikiem idei "narzędzia dostosowane do rzeczywistości" więc... Mogę się tylko zgodzić Ja w sumie bowiem też korzystam z "drogi na skróty" - moim starym przysporzyłem niejeden powód do pójścia po Prozac, a jednak wiem że tak nie robili. Pisząc rozmyślałem wtedy chyba z rozpędu nad kwestią owej "inności od innych" w kontekście pokoleniowym. Bo to że mając pod ręką spalinówkę będę ją preferował nad siekierą jest naturalne - tak samo w końcu któryś z naszych praprapra-rodziców musiał w którymś momencie wybrać piłę ręczną zamiast siekiery, a wcześniej siekierę zamiast, nie wiem, bobra na patyku - po prostu zawsze rozwiązanie lepsze wygra, nie od razu może, ale lepsze wygra a słabsze wyginie; jako tak samo naturalne uznaję pewne uprzedzenia których człowiek nabawia się w pewnym wieku - uważam za bardzo prawdopodobne że i ja i wielu innych w moim wieku na starość będzie uparcie twierdzić że spalinówka jest lepsza od piły laserowej Znów - moje rozważania "popłynęły" po prostu trochę bardziej w stronę ogółu niż konkretnie twojego przypadku Mnie dziwi że dla niektórych to jest takie mega ważne i potrafią się kłócić o to czy zespół jest black czy death metalowy - przynajmniej kiedyś tak było, kij wie o co młodzi się teraz kłócą, czy zespół jest sceamo-punkowy czy emo-thrashowy, nie znam się na dzisiejszej muzyce W sensie, totalnie. Ostatnie cokolwiek "na czasie" ze świata muzycznego co miałem w rękach to Metal Hammer z jakieś 10 lat temu. Ja już dziamgam że dzisiejsza muzyka to nie to co kiedyś Czyli to samo co moi starzy mówili jak przynosiłem na chatę kasety Dezertera na przykład Nie mam pojęcia jakie nazewnictwo jest w świecie muzycznym "na fali" (ostatnie co kojarzę czym dzieciaki się jarały to "metalcore" ( wtf..? ) ), więc jak ktoś puszcza mi coś jakiejś nowej kapeli to... mam dużo mniej do rozmyślania jak to sklasyfikować Słyszę - rock'n'roll albo gówno, ot, dwie szuflady
  4. Chyba poprzestanę na moich kątnikach, kumplowi kiedyś tarantulka spierdzieliła ze słoika - cała rodzina przez miesiące żyła w dygocie czy gdzieś im nagle z sufitu wyrośnięta bestia do kawy nie chlupnie
  5. To jest bardzo ciekawe zagadnienie. Teoretycznie - według mojego postrzegania przynajmniej - powinniśmy być pod tym względem tacy sami. I w pewnym sensie jesteśmy; uważam za prawdziwe stwierdzenie że wszyscy ludzie dzielą bardzo podobne podstawowe standardy moralne. Przykładowo, wszyscy staramy się unikać morderstwa, uważamy je za zło. No i podstawowo nie ma w tym na pozór nic ciekawego - ot, morderstwo to morderstwo, morderstwo jest złe = staramy się nie mordować. Podobnie z choćby kradzieżą - wszyscy uważamy że przywłaszczenie cudzej własności jest niefajne, "złe", staramy się nie kraść. Ale - wraz z rozwojem cywilizacji, te podstawowe, wynikłe z ewolucji podstawy moralności napotykają na przeszkody, które w nieunikniony sposób wprowadzane są do równania wraz z postępem. W kwestii morderstwa - mamy choćby zwolenników i przeciwników aborcji, jedni mówią że to morderstwo, drudzy że usunięcie biomasy z organizmu żywiciela. Morderstwo to czy nie? W kwestii kradzieży - ot, choćby pirackie wersje programów, książek czy muzyki. Kradzież to czy nie? Ludzie w pewnym sensie muszą tworzyć swoje pojęcia moralności - żeby przetrwać. Inaczej zagubili by się w świecie dla nich niezrozumiałym, chaotycznym. Te nowe składowe zostały dołączone stosunkowo gwałtownie (wystarczy porównać inne etapy ewolucyjnego rozwoju moralności) i równie szybko musimy im "sprostać". Wiesz, że kradzież jest zła. Ale musisz zdecydować czy dla ciebie ściągnięcie mp3-ki to kradzież. W ten sposób dochodzimy do wniosku, że naginanie etyki i moralności jest nieuniknione w różnorodnym świecie. Gdyby wszyscy myśleli tak samo - no, to nie byłoby potrzeby, nie byłoby też wojen i dyskusji Jednak przyszło nam żyć w świecie gwałtownie podlegającym zmianom, w którym wymusza się szybkie dostosowanie do nowo zastałych warunków, wymaga szybkiego przestawienia torów myślenia w pewnych przypadkach (np. po zniesieniu niewolnictwa można było zostać ukaranym za pozostawanie wiernym "tradycji" - trzeba było zmienić myślenie, nagiąć dotychczasową moralność [inna sprawa że trzeba było to uczynić też wcześniej żeby w ogóle doprowadzić do zaistnienia niewolnictwa]). Można więc wyciągnąć wniosek że pewne naginanie etyki jest niezbędne i w większej skali - mało znaczące. Ważne jest aby nie podkopywać filarów moralności - bo wtedy zaczynają się prawdziwe problemy, wtedy wszystko się wali. -- 19 sie 2014, 15:12 -- Wiem, ale musiałem pójść w ekstremalny przykład żeby dobrze wyłożyć tok rozumowania Kontynuując (pozwolę sobie bez cytowania, bo za długi fragment - generalnie odnoszę się do całej wypowiedzi) - mogę się z tobą zarówno zgodzić jak i nie Bo niby każdy jest inny i każdy inaczej znosi różne rzeczy i choćby na przytoczonym przez ciebie przykładzie: twoi rodzice poradzili sobie bez terapeutów, ty nie potrafisz. Nie uważam żeby to był argument przeciwko narzucaniu pewnych ram. Weźmy pod uwagę choćby kontekst czasowy - w czasach twoich rodziców nie mieliśmy tak rozwiniętej tej sfery medycyny. I tak jak kiedyś jaskiniowiec potrafił sobie rozpalić ognisko bez zapalniczki - bo zapalniczek po prostu nie było - tak twoi rodzice dali sobie radę najpewniej (wybacz jeśli złe założenie) dlatego że nie mieli nawet świadomości istnienia czegoś takiego jak terapeuta - a przynajmniej nie wykraczającą poza laicką typu "to taki świr od wariatów" My jesteśmy w pewnym sensie ofiarami postępu. Osobiście podejrzliwie trochę podchodzę właśnie do kwestii tego czy rodzice byli w stanie tak zryć nam psychikę, jak się nam to czasem oznajmia. Nie mówię że to w 100% ściema, ale jestem przekonany (czy jak kto woli - głęboko w to wierzę ) że jakiś procent ludzi którzy określają siebie na przykład jako DDD czy DDA - w rzeczywistości zwala winę za swoje błędy na rodziców czy kogoś jeszcze innego. Jeszcze 100 lat temu zdaje się nie istniało w ogóle takie pojęcie jak DDA - to jest osiągnięcie ostatnich dekad. Do czego dążę - myślę że jesteśmy w porównaniu do pokolenia naszych rodziców czy dziadków bardziej rozpieszczeni, żeby nie powiedzieć cipowaci. Żyjemy we względnym komforcie, do tego regulowanym przez mocne wpływy świata zewnętrznego. Trzeba by nas wszystkich jakoś zrównać, żeby przekonać się czy faktycznie jesteśmy tacy inni. W sytuacjach ekstremalnych, typu wojna czy katastrofa, ludzie pokazują "prawdziwą twarz". Myślę że wielu ludzi z depresją czy innymi zaburzeniami znaleźliby w sobie zakopane pokłady energii, pewności siebie i innych cech, kiedy okazałoby się że trzeba zrobić coś konkretnego - np. spierdzielać przed czołgami Putina, bo masz do wyboru spieprzać albo umrzeć. Podejrzewam że zdecydowana większość wybrałaby spieprzanie, ewentualnie walkę, a bardzo mała część zdecydowałaby się z marazmem położyć pod gąsienicę Dlatego ja i owszem, jestem przeciwnikiem trochę szufladkowania - bo to już zbyt szczegółowe. Ale pewne ramy - które są według mnie pojęciem szerszym, bardziej pojemnym - uznaję. Np. mając przed sobą płyty Slayer, Nirvana czy Rolling Stones nie będę się bawił w opisywanie że to jest metal, to grunge... To jest wszystko rock'n'roll. Który i owszem, różni się od muzyki klasycznej czy jazzowej - to są właśnie "ramy" które akceptuję. Natomiast głębsze podziały prowadzą do absurdów i nagle okazuje się że jakiś zespół gra nordic-pagan-blast-deathmetal. Uomatko! A to już "metal" nie wystarczy? Choć może lepiej powiedzieć: staram się tak nie robić. Niestety taki nawyk 'wyssany z mlekiem matki' trudno wykorzenić, tak jak ciężko mi powstrzymać się od jęknięcia czasem "ło Jezu" mimo że nie jestem wierzący
  6. Ha ha świetny tytuł Ciekawe ile osób przeżyje nawrót arachnofobii po obejrzeniu zdjęć Oczywiście żartuję, bo ja sam na widok dalekich kuzynów twoich Braszek w świecie rzeczywistym łapię za gazetę ewentualnie dezodorant z zapalniczką a te tutaj nie robią "przerażającego" wrażenia. Może jest coś w świadomości tego że zostało "to to" wyhodowane z premedytacją, a nie postanowiło sobie założyć bez mojego zezwolenia gniazdo w kącie..? Co do imion to nie mam pojęcia jakie imiona nadaje się pająkom tradycyjnie ale samo hobby - mimo że ćmy żadnej nie widzę - kojarzy mi się z "Milczeniem Owiec" wobec czego proponuję skorpiona nazwać Hannibal No, chyba że samiczka, to wtedy z "Obcym" mi się kojarzy najprędzej, więc i - Ripley
  7. Takie myślenie może prowadzić do radykalnych form dyskryminacji lub uprzywilejowania Masz grupę 100 ludzi, wszyscy, jak pisał specjlista oddychają, sikają, kłamią itd... Wśród nich jeden jest czarny. I zaczyna się rozkminianie że "on jest inny, bo niby sika i oddycha - a czarny!" Działać to może w dwie strony - tłum sobie będzie myślał torem "on jest czarny, jakiś inny, jest w mniejszości = gorszy jest", czarny będzie sobie myślał "oni są biali, jacyś inni, tylu ich, ja jeden wyjątkowy = muszę być lepszy" Oczywiście może to funkcjonować na cechach niekoniecznie aż tak oczywistych jak kolor skóry. Przykładowo: wegetarianizm. Ktoś nie je mięsa, nie uznaje zabijania zwierząt, jest inny od ludzi którzy mięso jedzą = jest inny, a może i nawet wmówić sobie że "lepszy" (bo np. nie męczy zwierząt jak ci "gorsi"). Ale generalnie, to czy mięso czy trawa - to wszystko jest jedzenie. Inny przykład: jedna grupa uznaje Jahwe za boga, inna Allaha. Jak wiemy obie grupy uważają że są inne, i uważają że są lepsze od "tych drugich". Tymczasem znów - generalnie, jest to zbiór osób wierzących w zjawiska nadprzyrodzone i nie różnią się pod tym względem. Konkluzja: jesteś jak inni ludzie. Nie jesteś innymi ludźmi. Dwa podobne zdania, dwa bardzo różne znaczenia, oba funkcjonują jednocześnie i się nie wykluczają. Dyskusja na ten temat może być ciekawa i barwna (bo zawsze znajdzie się multum przykładów) ale nie wiem czy ma jakiś głębszy sens - postrzeganie inności przebiega na wielu poziomach. Jedynym pewnym stwierdzeniem jest właśnie to że jesteśmy wszyscy tacy sami - choćby z tego powodu że zaliczamy się do jednego gatunku, mamy zestaw cech wspólnych i pod tym względem każdy jest jak inni - każdy coś kocha, czegoś nienawidzi; można kochać czy nienawidzić różne rzeczy, ale generalnie zasada jest ta sama
  8. deader

    Aborcja

    Nie mogę się z tym zgodzić. To jest kwestia SUMIENIA, a ono nie ma NIC wspólnego z wiarą bądź niewiarą. Znam katolików dopuszczających myśl o aborcji, znam ateistów którym nie pasuje bo cenią życie jako wartość (nie "świętość", ale "wartość" właśnie). Aborcja tak jak eutanazja czy kara śmierci to kwestia SUMIENIA, niech do ludzi to dotrze wreszcie :/
  9. Z pierwszą częścią się zgadzam, z drugą niekoniecznie. Co do pierwszej części to chyba określenie mojego stanowiska jest bardzo proste: uznaję że świat materialny istnieje niezależnie od obserwatora. Innymi słowy - jak mnie zabraknie, to świat wcale się nie skończy. Co do drugiej części to ciężko polemizować z czyimiś odczuciami, emocjami, ale - jak dla mnie odbiór konsekwencji wynikających z mojego stanowiska absolutnie nie napawa mnie bezsensem. Przeciwne wręcz. Dość pociągającą ideą jest dla mnie zasada antropiczna, która głosi że wszechświat powstał po to abyśmy mogli go zaobserwować (to tak w baaardzo dużym skrócie skrócie, zainteresowanych odsyłam do googla a zaznajomionych proszę o nieukamieniowanie za tak drastyczne uproszczenie ). Z tego wynika że pełnimy bardzo ważną rolę we wszechświecie, być może najważniejszą, a co za tym idzie - ciężko mi z tego powodu odczuwać jakieś negatywne emocje. To bardziej przyziemne sprawy mnie dołują - jak choćby świadomość tego że 90% ludzi na świecie nie jest w stanie intelektualnie stanąć do takiej dyskusji oraz nie jest w stanie docenić ich małości (w kosmicznej skali). I to jest dopiero tragedia dla mnie.
  10. deader

    Suchar na dzisiaj :)

    Jak zabić Człowieka-Pająka? . . . Człowiekiem-Kapciem.
  11. Teraz to i ja się zaczynam zastanawiać kim był fallus ogniskowy i jakich dostarczył wam atrakcji Kij ze zdjęciami, za to będę wdzięczny za historyję
  12. deader

    Aborcja

    To się nazywa eugenika i uważam że jest logicznym następnym etapem rozwoju ludzkości. Choćby jeśli będziemy chcieli kiedyś kolonizować inne planety, to zajdzie najprawdopodobniej potrzeba wyhodowania silnych, genetycznie przystosowanych do życia w innych warunkach niż ziemskie, zdrowych kolonizatorów. Obawa że "na końcu zabronią nam żyć" mnie nie przeraża tylko irytuje bo ludzie którzy się nią posługują postulują żeby nakazywać nam żyć. To samo nastawienie, tylko odwrotny cel. Trochę głupio tak rozkminiać, bo narodziny nikogo nie są przewidziane, i jest to taki sam argument jak "a może przypadkiem zabiłeś Mozarta"; to jest zupełnie inna kwestia, bo w przypadku Hitlera czy Stalina aborcja w ogóle nie jest tematem, na ich temat raczej wypada zapytać "czemu nikt skurwieli nie zastrzelił w odpowiednim momencie?". Więc to raczej eutanazja, jeśli chcemy o zbrodniarzach rozmawiać Dupa, największymi zbrodniarzami to są single - tyle potencjalnych zygot się marnuje co wieczór (lub co miesiąc )
  13. deader

    Kącik gracza

    monk.2000, nie znam oferty sklepu M$, ale wiem że generalnie rynek gier mobilnych jest dość podobny, klony tych samych tytułów można znaleźć i na urządzeniach Apple'a jak i na androidowych, zakładam że windowsowe mają podobnie. Ja "żyję na" Androidzie i z darmowych gierek podobają mi się zwłaszcza klony gry Trials, niby bardziej to zręcznościówka niż gra logiczna, choć mózg trzeba czasem w nich wysilić tak jak palce: [videoyoutube=JM5Yt3gmHJo][/videoyoutube] Mnie szczególnie jakoś właśnie te wkręcają, mimo że na codzień pasjonatem motorów ani wyścigów nie jestem. Może dlatego że gra nie jest wyścigówką tak mnie wkręca...
  14. deader

    Aborcja

    ..."to wtedy dopiero byście byli przeciwko aborcji!"
  15. deader

    Błędne przekonania

    No... tak. Facetowi powinno zależeć na tym żeby być czystym, ale pachnidła to już wymysł kobiet. Można się dla dobra ogólnego poświęcić i wypachnić czymś jak partnerka ma takie życzenie, ale facet który sam z siebie idzie wąchać dezodoranty jest dla mnie lekko... no wiecie, zgejony. Dlatego mogę sobie bez problemu kupić szampon, mydło czy piankę do golenia - przyrządy męskiej toalety. Ale pachnidła to element toalety kobiecej i facetowi po prostu nie wypada przebierać w tym bez wstydu. To tak jak np. kobieta powinna czuć wstyd kupując w sklepie tanie wino - to jest "męski" produkt A skąd się wzięło określenie "brudas"?
  16. deader

    Kabaret.

    Chyba jestem fanem bardziej uniwersalnej komedii. Za 5 lat mało kto będzie pamiętał o całej akcji z taśmami, "dupa i kamieni kupa" jeśli nie stanie się klasykiem na miarę "spieprzaj dziadu" - przeminie... A pewne tematy będą zawsze aktualne i każdy zawsze będzie mógł je do siebie odnieść: [videoyoutube=Ap5Z9vPhdfY][/videoyoutube]
  17. deader

    Błędne przekonania

    Nie wiem, może nie jestem w stanie całkiem tego pojąć, bo dla mnie wstyd jest generalnie racjonalny, nawet jeśli dość dziwaczny. Może w drugą stronę - oceńcie mój "wstyd", bo ciekaw jestem czy jest w opinii ludzi racjonalny czy nie Wstydzę się kupować kosmetyki inne niż pianka do golenia. Wszelkie dezodoranty, antyperspiranty i tym podobne zamawiam online, ponieważ uważam że to "babska działka" i facetowi nie wypada kupować w sklepie dezodorantu - to jego kobieta powinna się tym zajmować. Kobiety nie mam, więc radzę sobie w ten sposób. Błędne to przekonanie, czy nie?
  18. deader

    Aborcja

    Chyba sobie żartujesz Na portalu gdzie co któryś użytkownik jęczy że jego życie jest bez sensu i wolałby się nigdy nie urodzić? Dziś chętnie bym oddał całe swoje oszczędności żeby móc cofnąć się w czasie i kazać się wyskrobać, bo zabić się samemu to jednak nieco trudniejsze niż zostać zabitym kiedy się jeszcze nawet nie jest świadomym swego istnienia. Nawiązuję tu do fragmentu "kiedy jeszcze nie zobaczyliście świata", bo "usunąć zaraz po urodzeniu" jest absurdem lekkim, gdyż to już nie całkiem aborcja. Idąc tym tokiem rozumowania to krzesło elektryczne jest narzędziem do przeprowadzania aborcji Poza tym logika tego wywodu wydaje mi się całkiem chybiona. To tak jak zapytać "chcielibyście umrzeć we śnie, nie będąc świadomym tego co się dzieje, bez przeżycia bólu i rozpaczy towarzyszących śmierci?". Yyyy... TAK! Właśnie tak bym chciał umrzeć, we śnie, nieświadomy że umieram, a nie leżąc otoczony ludźmi którzy jeszcze będą żyli, wściekły że mój czas się już kończy. Ponadto, tak jak Candy pisała, jakby mnie wyskrobano to bym nie żałował że nie zdążyłem poznać świata bo nigdy nie miałbym możliwości żeby taka myśl się u mnie pojawiła. Sądzę że nawet gdyby postanowiono mnie "usunąć" kilka miesięcy bądź lat po urodzeniu, to nie miałbym takich myśli, bo dziecko takich myśli nie ma. Ich czas nadchodzi kiedy człowiek zyskuje samoświadomość. Generalnie więc, moim zdaniem powyższy cytat ma mało sensu. Ba, jest jeszcze lepsza akcja: państwo broni życia nienarodzonych obywateli, żeby po iluś latach wsadzić ich w kamasze i wysłać na wojnę To jest dopiero perfidia i skurvysyństwo Śmiem twierdzić że się mylisz, ponieważ się tym interesuję i przeróżne wady genetyczne i schorzenia mogące wystąpić u płodów znam nie tylko z Demotów - ot, takie mam nietypowe hobby że interesuję się makabrą a do tego lubię zdobywać wiedzę. Nie będę wobec tego milczał. Nie wiem zresztą co ma mieć wiedza na temat genetyki i sprzętu medycznego do spraw światopoglądowych. Uważam że kobieta powinna móc usunąć dziecko nawet jeśli nie pasuje jej płeć albo ma taki kaprys (w sumie to rodzice powinni mieć prawo, bo facet jednak nie jest jak to ktoś pisał wyżej tylko dawcą spermy i coś do powiedzenia w temacie jeśli czuje potrzebę, to powinien mieć możliwość - ale jednak kobieta ma w tej kwestii z automatu "51% głosów" bo to w jej ciele siedzi chciany czy niechciany organizm). Argument o tym że można przypadkiem uśmiercić kolejnego Einsteina do mnie nie trafia, bo jak nie Einstein to Kowalski - ktoś w końcu wpadłby na teorię względności, może rok czy dekadę później ale by wpadł. Argument o świętości życia także mnie nie przekonuje - uważam że nawet jak badania są zafałszowane przez niedokładność sprzętu, to dużo bardziej opłacalną inwestycją jest usunięcie potencjalnie chorego płodu i postaranie się o następny, zdrowy, niż donoszenie go aby sprawdzić czy na pewno aparatura się nie myliła. Dodatkowo natura sama dokonuje czasem aborcji w postaci poronienia i nikt nie krzyczy jakoś że natura (czy bóg) to ku...a co zabija dzieci nienarodzone. Aborcja jest więc rzeczą całkowicie naturalną, nie wiem w czym problem. Komuś nie daje to spokoju ze względu na sumienie - OK, nie rób sobie aborcji. Ciśnie mi się pod palce "może lepiej sama zamilcz" ale jestem ponad to - widocznie i twoim i moim powołaniem jest głoszenie pewnych prawd. Czytelnikom pozostawmy decyzję kto ma rację, bo na focha i tupanie nóżką to myślę jesteśmy za dorośli.
  19. deader

    Błędne przekonania

    Ponownie, nie do końca wydaje mi się to błędnym przekonaniem. Żyjemy w cywilizacji w której widoczne zewnętrzne ubrudzenie kojarzy się ludziom najczęściej z "menelami" i "robolami", obie te role społeczne znajdują się raczej w niższych rejonach piramidy; lekkie ubrudzenie kojarzy się z niechlujstwem. Więc ja też jak przykładowo przemalowuję pokój i w trakcie potrzebuję kupić coś ze sklepu, to najpierw idę się wykąpać i zmienić ubranie, bo nie chcę żeby na ulicy ludzie pomyśleli "o, malarz pokojowy idzie" i zaraz dopowiedzieli sobie "pewnie gdzieś na czarno robi bo firmowego stroju nie ma" i "pewnie przepija całą wypłatę jak każdy robol". Inną sprawą jest to że to nie powinno być wstydliwe, nie powinien się ludziom włączać taki tok myślenia, ale tak się niestety rozwinęło nasze społeczeństwo; ponownie więc zrzucam to na karb Popieprzonego Świata aniżeli błędnych przekonań. Przekonanie jest prawdziwe, powód dla którego jest prawdziwe jest "błędny".
  20. deader

    Filmy i seriale

    Obejrzałem pod rząd wszystkie cztery części "Krzyku" i muszę przyznać że pozytywnie mnie zaskoczyły. Cieszę się też że poczekałem z tym do czasu kiedy sam mam wiedzę o horrorach godną tych geeków z serii i z tą wiedzą podejrzewam że ogląda się te filmy sporo fajniej, bo "pełniej", stają się czymś de facto więcej niż opowiastkami o gościu w masce i z nożem.
  21. deader

    Błędne przekonania

    520m.n.p.m., sorry, nie miałem zamiaru urażać. Jeśli zbyt "pojechałem" to ponownie - przepraszam. Tak już mam że dużo opinii staram się przekazać w forme żartobliwej, co może nie zawsze jest na miejscu jak widać.
  22. deader

    Aborcja

    A od kiedy to o komenty trzeba prosić? Ciebie może nie trzeba przekonywać, ale na ile można, trzeba innych uświadamiać.
  23. Ferdynand k, błagam, weźcie wymyślcie jakąś "obrazę zastępczą" bo "lewactwo" znudziło mi się w stopniu porównywalnym do "pisiorów". Ileż można, panie...
  24. deader

    Błędne przekonania

    mark123, no właśnie, więc nie wynika to z "bycia DDD" tylko z twojego charakteru - i sam to przyznajesz. Uważam więc że potwierdzasz moja teorię, bo nie zasłaniasz się akronimami tylko stwierdzasz wprost że to z tobą jest coś nie tak. To jest komplement, bo twoje podejście mimo że może dla niektórych nie do pojęcia - jest przynajmniej szczere.
  25. deader

    Błędne przekonania

    Nie każdy, np. ja emocjonalnie mam los swoich rodziców w dupie. No i to wynika z tego że jesteś DDD czy z tego że jesteś nieczułym na los rodziców... dwunogiem? (niech będzie bez obrażania)
×