deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Siemasz! Z tego co opisujesz, to bardziej wygląda nie tyle na depresję, co ewentualnie tzw. epizod depresyjny (główną wskazówką jest dla mnie to że wspominasz że "nie jesz od 2 dni" - co wskazuje mi na to że stan ten u ciebie nie trwa przewlekle, a jedynie masz, nazwijmy to niefachowo, "napad"). Od razu też zaznaczam że nie jestem specjalistą (nikt tu zresztą, może oprócz dyżurnego psychologa, nie jest) i mój post to tylko gdybanie. Jeśli naprawdę podejrzewasz u siebie depresję bądź inne zaburzenia - to pierwszą i najrozsądniejszą radą jest standardowe: "udaj się do specjalisty to zweryfikować". Jesteś pełnoletni, więc nie potrzebujesz "zgody mamusi", zapisz się gdzieś, na pewno ci taka wizyta u psychologa/psychiatry nie zaszkodzi a pomóc - może. Widać że ciężko znosisz picie swojej mamy, oraz jej "fagasa". Nie jest tak że nie możesz nic z tym zrobić, gdyż - jesteś pełnoletni, możesz sam decydować o swoim życiu, zależy tylko do jakiego stopnia jesteś zdeterminowany osiągnąć zamierzony cel. Więc, po pierwsze co bym poradził - to faktycznie, pogadać z mamuśką o jej piciu. Jeśli masz problemy ze zwerbalizowaniem tego co ci leży na wątrobie, to faktycznie - możesz jej pokazać ten swój post. Możesz, bo jest konkretny, treściwy, sensowny, nie popadający w przesadny dramatyzm - zawiera esencję tego co cię gnębi. Porozmawiaj z mamuśką o tym jak jej picie ci przeszkadza, spróbuj zrobić to jak najspokojniej, kierując rozmową tak aby poczuła nie że jest atakowana, a że martwisz się o nią. Że chcesz jej pomóc a nie dogryźć. Pogadaj z nią, a może do czegoś wspólnie dojdziecie - że może ograniczy picie, że może zdoła się przyznać że ma problem, może nawet zdoła sama z tym walczyć bądź zapisać się na terapię dla alkoholików. Sam zaś na samym początku, wykaż inicjatywę i przestań palić trawę. Żeby nie było takiego punktu w dyskusji: "ty się smarkaczu nie mądruj, że ja piję, bo ty palisz". Pokaż, że zależy ci, i że jesteś w stanie wyrzec się swojej "ucieczki od problemów" żeby pomóc jej w tym samym - kto wie, może wspólne rzucenie substancji psychoaktywnych zwiąże was bardziej niż się spodziewasz? Mimo że to pewnie pierwsze co chciałbyś mamie powiedzieć - to nie rozpoczynaj/nie kieruj rozmowy na temat "zostaw swojego fagasa". Widać że ci on nie pasuje, ale stawiając taki temat ryzykujesz że mamuśka z miejsca się najeży bo odczuje że krytykujesz jej życiowe decyzje. Jeśli facet jest takim problemem jak piszesz, to najlepiej byłoby jakoś tak całością pokierować, żeby mamuśka zrozumiała że przez niego wpędza się w kłopoty, zamiast próbować jej "wmówić" taki obraz sytuacji. Osoba uzależniona nigdy nie "posłucha" "dobrych rad" - musi sama zrozumieć że ma problem i zdecydować czy i co z tym zrobić. Drugą rzeczą którą bym ci doradził, jeśli rozmowa nic nie przyniesie - to podjęcie bardziej drastycznych kroków. Nie wiem jaka jest twoja sytuacja pod kątem nauki/pracy obecnie - czy się uczysz? Czy pracujesz? Nie napisałeś też zdaje się w jakim państwie obecnie przebywasz. Ostatnią niewiadomą są twoje stosunki z biologicznym ojcem. W zależności od wartości powyższych zmiennych możesz próbować: znaleźć pracę i wyprowadzić się z domu w którym źle się czujesz (zakładam, że nawet nie skończywszy szkoły typu liceum - do którego wedle podanego wieku i w przełożeniu na polskie warunki powinieneś aktualnie chodzić - możesz znaleźć pracę prostą, ale pozwalającą na utrzymanie; miałem znajomych którzy wyjechali do Anglii i utrzymywali się tam na bardzo dobrym poziomie na stanowiskach typu pakowanie butów do pudełek w fabryce czy zamiatanie w szkole). Może powinieneś też pomyśleć nad powrotem do kraju - jesteś w końcu, powtarzam, pełnoletni, i mimo że dopiero dorosłe życie rozpoczynasz, to miej tą świadomość cały czas w głowie - jesteś pełnoletni i sam decydujesz o swoich losach. Jeśli z biologicznym ojcem utrzymujesz jakieś więzi, czy może z rodziną jakąś tu w Polsce - może powinieneś pomyśleć nad powrotem? U nas, owszem, jest ciężko z pracą, z dachem nad głową - ale nie jest niemożliwe u nas pracować i utrzymywać się. Przy odpowiedniej determinacji - da się. To takie kilka moich pomysłów na podpowiedzenie ci co możesz zrobić. Może ci pomogą? Najważniejsze to moim zdaniem żebyś faktycznie podskoczył najsampierw do jakiegoś specjalisty od umysłu - psycholog czy psychiatra nie tylko mogą pomóc tobie z ewentualnymi twoimi problemami, ale też zapewne jeszcze lepiej doradzić ci jak rozwiązać sprawę pijącej mamy niż ja. Pozdro i trzymam kciuki! Edycja: jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy - twój brat. W Polsce siedzi, czy też gdzieś wybył? Może on jest też jakoś w stanie ci pomóc? Jest sporo, jak piszesz, starszy, więc może mieć i doświadczenie i zaplecze żeby cię wesprzeć.
-
LOL czekam na premierę i szykuję popcorn
-
Mam lepszą propozycję. Otóż: musisz urodzić się w Ameryce/Kanadzie, wyrosnąć na ślicznego chłopczyka, fartownie wygrać casting do boysbandu i proszę - zarabiasz miliony i jesteś sławny! Trudne, ale nie niemożliwe!
-
Że w agencji w której chcę kupić bilet na koncert nikt nie odbiera telefonu mimo że już od pół godziny powinni być otwarci.
-
Dżizas, to załuguje na wrzucenie do Top Postów, bez obrazy :)
-
Według mnie - pomysł ze sporym potencjałem, bardzo fajny; sama inicjatywa z twojej strony zasługuje na przybicie "piątki" i szacun. Inna sprawa że nie czuję się osobą której byłby potrzebny udział w takich "zawodach" bo na szczęście (tfu, tfu przez lewe ramię, puk-puk w niemalowane drewno) sam daję sobie radę z ustawicznym polepszaniem siebie... Ale pomysł, naprawdę, ekstra, i oby ci z forumowiczów którym taka "rywalizacja" dobrze by zrobiła dostrzegli to i "zapisali się". Trzymam kciuki za powodzenie projektu!
-
Stephen King - "Zielona Mila". Książka, którą zacząłem czytać 15 lat temu kupując pierwszy tom a skończyłem wczoraj ściągając ostatni z netu.
-
Poważny człowiek to człowiek wywiązujący się ze swoich zobowiązań. To moim zdaniem najlepsza definicja.
-
Yup! Wrzuciłem tylko "broń podręczną", mam jeszcze dwie "długie" ale nie chce mi się ich rozpakowywać do robienia fotek, bo właśnie robię porządki na chacie i popakowałem do walizek. Ale te długie to akurat nie ma się czym chwalić - jedna Norconia z bazaru, druga - QB-57, niby fajnie wygląda (bo typu bullpup) ale sieje strasznie przez to że jest "skręcana". Ale wygląd budzi grozę wśród postronnych obserwatorów Hehe jak się przełamię i odważę pojechać to bez problemu mogę wziąć. Bez obaw, psyche, odrobina zdrowego rozsądku i jest to całkiem bezpieczny sport. A strzelam nie do gołębi (choć czasem mam ochotę ) a do puszek najczęściej. Butelki fajniejsze wizualnie do rozwałki są, ale śmiecą a ja porządny człowiek nie chcę śmiecić w lesie :)
-
Heh, widzę że i bardziej "odjechane" pasje się pojawiają, to i ja "wyjdę z szafy"
-
Też nie lubię za bardzo corela. Próbowałem się uczyć ale opornie mi wchodził. Natomiast PS odwrotnie, bardzo łatwo. Bo te dwa programy służą do dwóch odmiennych rodzajów grafiki. Corel - wektory, PhotoShop - mapy bitowe. PS jest programem bardziej "artystycznym" - żeby "popodkręcać" zdjęcia, pododawać efekty, generalnie - do tworzenia grafiki. Natomiast Corel to narzędzie do "składania" grafiki i na przykład jedyne operacje na bitmapach które tam wykonuję to kadrowanie importowanych obrazów. Jest za to niezastąpiony w przygotowalni plików do druku dedykowanych konkretnym maszynom - na przykład w Corelu projektuję wykrojniki, wskazujące ploterowi miejsca gdzie ma nacinać folię po zadruku. Swoje zaprezentowane "dzieła" składałem właśnie do kupy w Corelu - korzystając ze ściągniętych grafik z neta. Bardzo fajny jak dla mnie program, PS za to lekko trąci czarną magią - właściwie używam PS tylko kiedy zachodzi konieczność zeskanowania jakiegoś dokumentu; wtedy importuję obraz ze skanera do PS, zapisuję jako mapę bitową - a potem przełączam się z obróbką na Corela. Mam nadzieję że wybaczycie mi ten branżowy bełkot :) Dla mnie Corel też był czarną magią, ale jak poszedłem do pracy w drukarni i stopniowo piąłem się w górę ze stanowiska "przynieś podaj pozamiataj" do obecnego, to po drodze z konieczności musiałem się nieco poduczyć. Podpatrywałem jak różne rzeczy robią graficy którzy jeszcze wtedy mieli u nas swoje biuro (niestety dwa lata temu "wylecieli" i studia graficznego na miejscu nie mamy, a szkoda, bo by się czasem przydało...), podpytywałem, kiedy zacząłem ogarniać podstawy to w domu zacząłem kombinować - najpierw od banałów typu przygotowanie okładki do filmu na dvd czyli w gruncie rzeczy rzucenie na arkusz A4 poziomo zaimportowanej grafiki ściągniętej z neta i dorobienie 1 mm spadu na ścięcie. Obecnie - potrafię zaprojektować rzeczy typu pudełko na cartridge a dzięki temu że Corel bardziej opiera się na robieniu grafiki "matematyką" niż "ręką" to można uzyskać naprawdę fajne rezultaty, dokładnie wszystko rozplanować bo obiekty się przesuwa/modyfikuje bardziej przez wpisywanie wartości liczbowych niż "ręcznie". Dzięki temu na przykład mi wychodzą takie cudeńka jak ten singiel Megadeszcza, a co tam, pochwalę się bardziej szczegółowo; front jest taki: a tył taki: a dzięki odpowiednim "wyliczeniom" pozycjonowania grafiki na projekcie udało mi się osiągnąć to że "klapka" jest "zgrana" z całością Dobra, kończę już to samochwalstwo i podniecanie się pracą Jeszcze tylko napomknę że są programy jeszcze "straszniejsze" niż Corel czy PS w obsłudze i generalnie do ogarnięcia jak na nich coś uzyskać - jak Puzzle Flow Organizer do impozycji czy Nice Label do przygotowywania etykiet... Ale to już zupełnie inna bajka. Właśnie zdałem sobie sprawę że całkiem lubię swoją pracę... Ale to jest fajne własnie :) szczególnie teorie kwantowe i astrofizyka. Mnie też kręcą takie sprawy, mimo że nie rozumiem co najmniej połowy tego co czytam Pamiętam jak kiedyś czytałem książkę, ze 300 stron miała, a dotyczyła tylko jednego: rozważań na temat... lewej i prawej strony :) Autor przeleciał przez mnóstwo dziedzin matematyki, fizyki itp żeby wykazać że pojęcia "lewa" i "prawa" nie da się opisać językiem matematyki - wyjściem do rozważań było pytanie jak w przypadku kontaktu z obcą cywilizacją objaśnić im kwestię "lewo/prawo" i konkluzja była taka że się nie da :) O, nawet wygrzebałem i znalazłem - Martin Gardner "Zwierciadlany Wszechświat". Wyczytałem też właśnie że omawiany tam temat jest znany jako "Problem Ozma"
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
deader odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
Znów mi się potwierdza że co organizm to reakcja. Biorę Miansec od pół roku, 30 mg wieczorem "na sen". Niestety sama mianseryna mnie nie usypia, dopiero kiedy dopisano mi do niej 50 mg Dipherganu i 50 mg Hydroxyzyny - mix ten pozwala mi zasnąć. Natomiast nie obserwuję u siebie żadnych z wymienionych przez ciebie efektów ubocznych, zwłaszcza jeśli chodzi o wzrok - jestem okularnikiem więc tym bardziej bym odczuł chyba różnicę gdyby to na mnie jakoś działało. -
"Pictures at an Exhibition" - pamiętam bardzo fajna płyta. I "Tarkus". A jak lubisz takie dźwięki a nie znasz, to polecam płytkę Alan Parsons Project - "Tales of Mystery and Imagination" - koncept album oparty na twórczości Poe'go.
-
No to lipa; w takim razie życzę opracowania własnego sposobu na to cholerstwo... Eh, niech już nadejdzie przyszłość, implanty w mózgu które pozwolą wykasować niechciane "pliki"...
-
Zrobiłem coś... dziwnego. Od dawna planowałem zasłonić sobie czymś balkon - mój wygląda w ten sposób że wystaje poza ścianę budynku, balkony nie są jak w niektórych blokach połączone w rzędzie, a pojedynczymi balkonami o powierzchni 2,4x0,9 metra. No i na tym balkonie jest balustrada, w wiadomym celu. Z pracy "pożyczyłem" sobie odpowiednią ilość materiału do druku banerów i nim otoczyłem balustradę - teraz mogę chodzić na golasa po mieszkaniu pewien że nikogo nie zgorszę bo postronny obserwator widzi mnie tylko powyżej pasa No, ale nie to jest tą "dziwną rzeczą". Coś mnie tknęło. Wziąłem marker, i on wewnętrznej strony, tej skierowanej do mieszkania, napisałem w rogu: "This is the first day of the rest of your life". I postawiłem kreskę. Postanowiłem tak zaznaczać każdy dzień - niczym więźniowie na filmach. Ciekawe ile kresek uzbieram.
-
Nie wiem czy ci to cokolwiek pomoże, trąci zresztą bzdurną para-psychologią, ale ja sobie "opracowałem" taki mechanizm, pomocny przy "powrotach do przeszłości". Mianowicie, jak tylko w mojej głowie pojawia się myśl która wiem że będzie mnie dręczyć - najczęściej chodzi o pewną konkretną osobę lub sytuację - to zamykam oczy, w wyobraźni wizualizuję sobie sztalugę z płótnem; na to płótno "nanoszę" wizualizację tej niechcianej myśli, i wyobrażam sobie że zdzieram to płótno ze sztalugi, zgniatam w kulkę i odrzucam w dal, w czerń, w czarną dziurę. Wiem że brzmi to jak porada z "Bravo" ale... serio odkryłem że w taki sposób jestem w stanie odwrócić uwagę od niechcianych myśli, odepchnąć je, "zniknąć" z pola widzenia. To oczywiście nie jest metoda która raz na zawsze kasuje nieprzyjemne wspomnienia, ale doraźnie - u mnie działa...
-
Dla niektórych zupełnie niestrawny, kompletna psychodelia. Najlepsza wersja Teledysku do Comfortably Numb to fragmenty The Wall. Fakt, ciężki może być dla niektórych, zwłaszcza jeśli ktoś nie całkiem ogarnia angielski, bo to tekstowo jest wspaniała płyta/film... Ale dla mnie genialny. Waters nienawidził ponoć tego filmu, nie wiem czemu. Fragmenty z "Comfortably Numb", "What Shall We Do Now", "Another Brick in the Wall part II", "Empty Spaces" i "One of my turns" - cudo!! Pamięć cie nie zwiodła - słowo w słowo!.. :)
-
Możecie wstawić te linki ? (jak u góry) Bo z tych linków mogę na chromie odpalić te filmiki, a jak wejdę na yt to już nie Proszę bardzo: [videoyoutube=VluPdUeNWo8][/videoyoutube] [videoyoutube=TY5winxPMvA][/videoyoutube] A tu, "w bonusie", film "The Wall" (i od tego polecam zacząć...) [videoyoutube=TcSmAlOkmv0][/videoyoutube]
-
ania_taka, Monar, to musi być jakiś mechanizm psychologiczny nad którym nie umiemy zapanować. A nawet nie wiecie ile bym dał żeby się nauczyć.
-
Dokładnie, "Wow". Czytałem ostatnio o Flojdach na wiki i na samym końcu jak byk stoi: "Ostatnio Waters stał się bardziej otwarty na możliwość wznowienia działalności Pink Floyd. W wywiadzie ze stycznia 2007 roku powiedział: "Dla mnie to nie byłby problem, jeśli reszta chciałaby grać ponownie razem. Nie musielibyśmy wcale zbawiać świata. Za powód wystarczyłaby dobra zabawa. A i ludzie byliby zachwyceni" A że "Comfortably Numb" to najlepszy ich numer to się zgadzam w 100%. Wieeeele nagrali wspaniałego materiału, ale ten jest... wyjątkowy ("Wish you were here" "przegrywa" jedynie ułamkiem procenta ale jednak...). No i w filmie jest genialnie zilustrowany. Zawsze jak słucham tego numeru, to przy tej drugiej solówce mam przed oczami obraz jak ciągną ledwo żywego Pinka na scenę...
-
U mnie się tak dzieje... czasami. I ni cholery nie doszedłem jeszcze od czego to jest zależne. Najpierw myślałem że to ułomność trybu pełnoekranowego, ale okazało się że i w standardowym ustawieniu potrafi tak się dziać. Przychodzi mi do głowy jedno - może chodzi o oryginalny format filmu który został wrzucony na YT. Dawno nic nie uploadowałem, ale wydaje mi się że YT akceptuje nie tylko .avi, inne formaty jak .mov, .mp4, .mkv też chyba można uploadować i może to właśnie format oryginalnego pliku ma znaczenie - że z jednymi YT lepiej sobie radzi niż z innymi.
-
To nadrabiaj zaległości! Marsz na torrenty, chomiki lub empiki i płyty Pink Floyd do koniecznego osłuchania: - The Wall - Wish You Were Here - Dak Side of the Moon - The Final Cut A z solowego Watersa najbardziej polecam "Pros and cons of hitch-hiking" i "Radio K.A.O.S." Ewentualnie film Alana Parkera "The Wall" - właściwie gigantyczny "teledysk" do całej płyty...
-
Monar, ano fajną, dziękuję :) Potrafi mnie zaskoczyć czasem tak że mi szczena opada - raz, jak jeszcze mieszkałem z rodzicami, wracam z pracy do domu a ona do mnie - "Znasz taki zespół: Cannibal Corpse?" - "No, znam... a czemu pytasz?" - "A, bo leciał dzisiaj w radiu, całkiem fajnie grają!" Rozwaliła mnie tym bo generalnie no, nie jest fanką disco co prawda, ale raczej tak na codzień to słucha jazzu bądź klasyków typu Zeppelin czy Clapton. Aż jej płytkę Cannibali pod choinkę tamtego roku kupiłem tak mnie rozłożyła Candy14, eee, yyy, hmmm, tego, wiesz, ja ostatnio w brodzie pierwszy siwy włos znalazłem Ale z tego co się orientuję to i wśród młodzieży Pink Floyd nadal krąży. Dobra muzyka nie umiera nigdy, a oni nagrali sporo dobrego materiału, do dziś brzmiącego fantastycznie. To nie jest tak jak z, powiedzmy, Backstreet Boys, że jest "na fali" przez moment a po latach nawet ci co się tym entuzjazmowali przyznają że nie idzie tego słuchać po prostu, bo nurt w którym działali się tak zmienił że Boysi brzmią "wieśniacko". Eh, aż sobie chyba zaraz Dark Side of the Moon wrzucę na talerz Hmm, cóż, pojadę to zweryfikuję :) Za to widziałem klip z jakiegoś koncertu niedawnego, gdzie Gilmour zagrał u Watersa (!!!), Comfortably Numb dokładniej. I kurde, może głos Gilmourowi pozostał, ale na gitarze to coś mu nie szło :/ Zresztą mniejsza o detale typu wokale (ale rymy ), ja po prostu strasznie cenię sobie Watersa jako kompozytora, tekściarza, człowieka z wizją. Jego solowe płyty niektóre są lepsze od niektórych Pink Floydowskich... O, znalazłem: [videoyoutube=hUYzQaCCt2o][/videoyoutube] W porównaniu do "dni świetności" to słychać niestety spadek gitarowej formy... [videoyoutube=hyvbQtLhka4][/videoyoutube]
-
[videoyoutube=CiweaZQ8g5U][/videoyoutube]
-
Monar, miałem taką opcję dzisiaj w pracy; chodziło o uaktualnienie Javy. Wejdź tutaj: http://www.java.com/pl/download/ ściągnij, zainstaluj, zrestartuj przeglądarkę powinno pomóc. Jeśli nadal problem będzie występował, zaktualizuj też wtyczkę Flash: http://get.adobe.com/pl/flashplayer/ Jak to nie pomoże to nie wiem co więcej doradzić :) Tego posta piszę z Chrome'a, w tle mam YT działające włączone - więc działa... S_And_S, niestety, nie ma na draństwo lekarstwa Na szczęście już się trochę przyzwyczaiłem do nowego wyglądu YT; stwierdzam też że YT lepiej wygląda (w sensie - bardziej przypomina "stary") na monitorach o proporcjach 4:3 - na panoramicznych niestety mnóstwo tego reklamowego syfu dookoła upchnięte :/