deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Benzo. Alkohol. Szlugi. Trawa. Kodeina. Wszystko co pomaga zapomnieć. Nie myśleć. Nie czuć. Nie rozpamiętywać. Odciąć się.
-
Dobre pytanie Dobrze że i ty tu jesteś, tutaj można odnaleźć więcej niż się na pierwszy rzut oka wydaje...
-
Hehe będę musiał ojcu nową płytę Megadeth pokazać - "Super Collider" - sporo fotek z CERNu jest na okładce/wkładce
-
Będą wymieniać system chłodzenia w akceleratorze mniejszym :) Plus pewnie jakiś dostęp do przeprowadzanych eksperymentów. Mój ojciec robi w IBJ-cie, i to jest w ramach jakiejś międzynarodowej "wymiany" naukowej. Piszę "wymiany" w cudzysłowie bo Szwajcarzy tu nie mają po co do nas przyjeżdżać, to z różnych krajów z przeróżnych instytutów zajmujących się fizyką zjeżdżają do nich. Tak czy inaczej strasznie pozytywna sprawa.
-
No ale coś jest w tym co wskazujesz. Istnieją właśnie przecież koncepcje wszechświatów równoległych, być może posiadających inne prawa fizyki itp. I w takiej perspektywie człowiek-wszechświat i szklanka-wszechświat - nadal ma sens! Niektórzy twierdzą że w CERNie podczas badań tworzą się nowe, mikro-wszechświaty. Strasznie jestem podjarany tym że mój ojciec jesienią tam jedzie na 3 miechy popracować :)
-
Balladyna, wiem coś niecoś o tym o czym mówisz - u mnie jako ćpuna też sporo leków "odpada". A twój alkoholizm mógł się wziąć z tego, że był to jedyny znany ci sposób na pokonanie nerwicy - którą już miałaś, ale nieświadoma tego byłaś. Czytałem sporo wypowiedzi ludzi cierpiących na nerwicę, i sporo z nich mówi że alkohol pomagał im "zabić" objawy. Coś w tym jest. Sam też dobrze pamiętam jak w czasie kiedy dopadła mnie najgorsza depresja dużo piłem - żeby nie myśleć, żeby nie czuć, żeby nie pamiętać, "wyłączyć się"...
-
To kolejna interesująca kwestia - ale nie kontekst tego jak powstaje życie chcę poruszyć. Nie pamiętam już, czyja to była wypowiedź, Lema? Dicka? Kogoś innego? Tak czy inaczej ktoś kiedyś powiedział że kontakt z obcą cywilizacją będzie zdarzeniem przełomowym dla wielu religii. Bo np. chrześcijaństwo zakłada że bóg stworzył naszą ziemię i życie na niej - a jak z życiem w kosmosie? Jezus umarł za nasze grzechy "zbawiając" nas - czy umarł też za grzechy innych cywilizacji? Czy z perspektywy religii - obca cywilizacja może być traktowana jak ludzkość: posiadać prawo do zbawienia, życia wiecznego..? Czemu (jeśli istnieje) nie ma wspominki o niej w Starym/Nowym Testamencie i jak takie spotkanie (jeśli się odbędzie) zostanie wkomponowane w religijną mitologię? Dla mnie to bardzo ciekawy temat, sam nie jestem osobą wierzącą ale może dlatego właśnie tym bardziej interesuje mnie jak sobie "poradzą" z takim zdarzeniem ludzie wierzący?.. Ja zaś już dawno zastanawiałem się nad jeszcze jedną rzeczą: że systemy planetarne bardzo przypominają... atomy. I tu i tu mamy do czynienia z centralnym obiektem, wokół którego krążą drobniejsze elementy. Te układy zaś pozostają także we wzajemnym stosunku do siebie. Rozważałem taką perspektywę, że każdy obiekt który nas otacza - szklanka, biurko, ludzkie ciało - jest osobnym wszechświatem - składającym się z ogromnej przecież liczby atomów; Aktualna technologia nie pozwala nam na dokładną, bezpośrednią obserwację pojedynczego np. protonu, może okazało by się że na nich istnieje, w super-mikro-skali, życie - takie jak u nas! Jak już pisałem nie jestem osobą religijną, nie wierzę w boga który stworzył nas i przejmuje się naszym losem itd. Natomiast koncepcji "stwórcy" wszechświata wcale nie odrzucam. Mam taką baję że wyobrażam sobie, że jesteśmy na naszej planetce, krążącej wokół małej gwiazdy, która jest jednym z obiektów w galaktyce, które są częściami gromad... a to wszystko, cały nasz wszechświat, znajduje się w jakimś "akwarium" naukowca z "wyższego wszechświata", który przeprowadza sobie eksperyment. Dla niego może on trwać kilka minut, dla nas - ten czas w naszej perspektywie ciągnie się od miliardów lat i jeszcze sporo miliardów przed nami... A w naszym świecie, w jakimś laboratorium, ktoś właśnie stwarza kolejny wszechświat, gdzie też rodzi się inteligentne życie i zastanawia się - kto je stworzył? W jakim celu? Jak? Po co?... Pratchett zawarł taki fragment w książce "Czarodzicielstwo", odnośnie Wieży Sztuk - najstarszego obiektu na Dysku: "[Wieża Sztuk]Zastanowił się, jak jest stara. Z pewnością starsza niż Uniwersytet. Starsza niż miasto, które powstało wokół niej niczym piarg wokół szczytu góry. Może nawet starsza niż geografia. Rincewind wiedział, że bardzo dawno temu kontynenty wyglądały inaczej, a potem dopiero układały się niby szczeniaki w koszu. Być może wieża przypłynęła tu na skalnych falach nie wiadomo skąd. Może istniała jeszcze, zanim powstał Dysk, chociaż o tym Rincewind wolał nie myśleć. Budziło to w myślach niewygodne pytania, kto ją wybudował i po co." I ta końcówka właśnie pięknie określa naszą małość i jednoczesną cheć dażenia do poznania Odpowiedzi... :)
-
Wyczekiwany moment wreszcie nadszedł - 666 post! Tylko jednym utworem wypada to "oblać"! [videoyoutube=jsmcDLDw9iw][/videoyoutube]
-
No, 10% to jak dla mnie sceptyczna liczba, dużo za wysoka. Ale biorąc pod uwagę rozmiary wszechświata, to nawet 0,0001% oznacza miliony jak nie miliardy cywilizacji... Jest coś takiego jak wzór Drake'a, dotyczący tego tematu. Zachęcam do poczytania jeśli nie natknąłeś się na to sam wcześniej: http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3wnanie_Drake'a lubudubu - myślę że "przeprowadzka" ludzkości na inne planety to kwestia czasu. I może będzie jak w "Battlestar Galactica" że ludzkość będzie mieszkać w dwunastu różnych układach słonecznych i będą krążyć mity o jakiejś tam "Ziemi" z której ponoć wszystko się zaczęło
-
A ja z perspektywy faceta napiszę. Nie mam niestety jeszcze dzieci, boję się trochę je posiadać, ale chciałbym mieć. Możliwość wydania na świat nowej istoty i przekazania jej tego co uważa się za ważne daje na pewno specyficzne poczucie spełnienia. Oczywiście, jeśli się jest dobrym rodzicem i dziecko nie zwyrodniałe
-
Balladyna, witaj, witaj! :) Gratsy za pokonanie demona! Powodzenia w walce z kolejnym!
-
"Wszechświat Stephena Hawkinga" - doskonały film dokumentalny w temacie, tak baj de łej. Chyba trzy części w sumie były. Do oglądnięcia na YT. Zachęcam!
-
Za wciskanie nowego, "lepszego" modelu.
-
Pewnie też jakbym teraz zapalił po takim poście, to by mnie jeden boks dobrze pozamiatał (o ile bym go dopalił w ogóle), a jakby do tego doszedł bronek, to już w ogóle "morda w błoto" . Wszystko skopciłeś? Ejj rotten, no nie załamuj mi swojego dobrego wizerunku w moich oczach, czytać nie umiesz? Napisałem przecież wyraźnie że "No i stało się - nie zapaliłem" Zbierałem się do tego zapalenia i zbierałem, ciągle coś musiałem najpierw zrobić innego, potem "wjechałeś mi na ambicję" i z niemożności zebrania się do zapalenia zrobiło się "wyzwanie" niezapalenia - ale co to za wyzwanie skoro żadnego ciśnienia, przymusu nie odczułem? :) A kumpel wczoraj wpadł i zamiast zapalić to drinki piłem, nabita tuba od soboty wieczora siedzi w szufladzie I sobie jeszcze chyba dłużej poleży, bo czeka mnie mocno zapracowany tydzień a nie ma nic gorszego niż wstawanie do roboty po "upalnym" wieczorze
-
Że ze wszystkich okolicznych Biedronek wykupili grę na którą miałem chrapkę, nerdy parszywe
-
Mi się wydaję, że mogą istnieć też natręctwa, które nie przeszkadzają w zbyt dużym stopniu, ale nie wiem, jak się wtedy takie zaburzenie nazywa. No, chyba, właśnie - natręctwa... Po prostu.
-
To fakt, ciekawe. Czy islamcy i katole razem ramię w ramię wystrzeliwaliby katiusze w statki alienów? Jeśli wierzyć Emmerichowi ("Independence Day") to tak. Jeśli zaufać rozsądkowi... to nie Niegłupie spostrzeżenie. Jest jeszcze inna opcja - cywilizacja o podobnym do naszego bądź wyższym stopniu rozwoju rozwinęła się miliony lat temu i wyginęła, albo dopiero gdzieś zbiera się do powstania. I nastąpi "niezgranie w czasie". No ale ten mój pomysł to czyste science-fiction. Można sobie pozwolić na pofantazjowanie :)
-
No to ja po prostu pedantyczny w niektórych kwestiach jestem Aczkolwiek... krrrwica mnie strzela jak wpada do mnie znajomek, otwiera browara, i kapsel zostawia na biurku, mimo że mam specjalny pojemniczek na kapsle. Gotuje się we mnie, zawsze po chwili wstaję i "mimochodem" przerzucam ten kapsel "gdzie jego miejsce", liczę że kiedyś może wreszcie zauważy i sam zacznie to robić
-
Cholera może faktycznie mam NN i o tym nie wiem? E, nawet jeśli, to tylko mi pomaga w codzienności zamiast przeszkadzać :)
-
Hahah no to ja jestem przeciwieństwem - nie mam NN a symetria i uporządkowanie to podstawa mojego otoczenia Nawet w szufladzie mam wszystko "równiutko" poustawiane
-
Znów Megadeszcza wrzucam... ale co ja poradzę, że czasem mam wrażenie że Dave obserwuje moje życie a potem pisze teksty oparte na tych obserwacjach..? :/ [videoyoutube=Je_EIT9f9fY][/videoyoutube]
-
Interesujący pomysł. Ciekawe co by się stało gdyby otwarcie zadeklarowali ,że lecą zniszczyć Ziemię ? Podejrzewam że sytuacja byłaby jaśniejsza niż gdyby deklarowali wolę 100% pokoju, znając nieufność naszego gatunku
-
W istnienie życia gdzieś tam we wszechświecie wierzę. Wierzę że może nawet trafić się takie które będzie inteligentne. Tak przy okazji - kiedyś sobie tak rozmyślałem o filmach, książkach o kontaktach ludzi z obcą cywilizacją. I zawsze scenariusz był podobny - nagle nad ziemię nadlatywał wielki statek kosmiczny, wychodzili z niego obcy, byli dobrzy albo źli w zależności od scenarzysty. Albo ludzie gdzieś lecieli i napotykali się na planetę pełną jaj obcych ( ). Generalnie - kontakt z obcą cywilizacją był zawsze przedstawiany jako coś nagłego, niespodziewanego. Zacząłem więc snuć sobie odmienną koncepcję, która może posłużyć za tło do książki, filmu... Mianowicie - kojarzycie program SETI? Gigantyczne anteny przeszukujące niebo w poszukiwaniu śladów obcych cywilizacji? Wymyśliłem sobie taki scenariusz; któregoś dnia zostaje nawiązany kontakt. Obca cywilizacja odebrała nasz sygnał, zdekodowała go, zdołała za pomocą jakiegoś tłumaczącego urządzenia nadać nam wiadomość zwrotną: "hej, widzimy was! Nie jesteście sami!". I okazuje się, że jest to cywilizacja od nas duzo bardziej rozwinięta, która posiadła umiejętność lotów międzygwiezdnych - i postanawia złożyć nam wizytę. Ale w moi pomyśle cywilizacja ta nie dysponuje napędem niczym ze Star Treka pozwalającą przebyć drogę z ich galaktyki do naszej w trzy dni. Nie - obcy komunikują nam że lecą z odwiedzinami i dotrą... za, powiedzmy, 600 lat. 600 lat! Teraz pomyślcie sobie, jak by to wpłynęło na ludzkość? Wiedzielibyśmy że nie jesteśmy sami - mielibyśmy dowód. Mielibyśmy ustaloną datę przybycia kosmicznych podróżników - ale tak odległą że dopiero n-te pokolenie tego doswiadczy. Jak by to wpłyneło na życie na ziemi? Jak zmieniły by się społeczeństwa? Jak wyglądałyby ostatnie miesiące przed przylotem - wielkie odliczanie niczym na Sylwestra..? Juz widzę te miasta przyszłosci z holoekranami odliczającymi do daty Kontaktu... Może kiedyś obrobię ten pomysł na tyle żeby cos z niego wykrzesać. Tymczasem wszystkie prawa zastrzeżone Dla userów forum nerwica.com będzie zniżka na ksiażkę
-
Nie raczej, na pewno nie rozpoznane przez moją psychiatrę, a i ja bym tych swoich lekkich odchyłów nie nazwał aż NN. Mam... kilka małych natręctwek które raczej nie przeszkadzają mi w codziennym funkcjonowaniu. Bo na przykład owszem, potrafię podczas wizyty w toalecie umyć ręce, spuścić wodę w kiblu i znów umyć ręce - bo przecież dotknąłem "brudnej rzeczy" (ale nie sa to godzinne rytuały z namydlaniem się po łokcie, ot lubię mieć świeżo spryskane wodą ręce), za to zdarza mi się nie odkurzyć mieszkania przez tydzień czy dwa i zabrać się za to dopiero jak kłaki z podogi przyczepiają mi się do skarpetek
-
[videoyoutube=FfO8IBwi4t0][/videoyoutube] Idealnie podsumowuje dzisiejszy dzień i to co mnie w nim czeka