deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
no no, prawdziwi buntownicy z Was impreza bez garniaków, ostra jazda po bandzie W naszym wieku to samo wyjście na imprezę poza własny dom jest niezłym buntem
-
A bo ja w pewnych kwestiach kompromisów nie uznaję :) Przecież jestem świrem :) Moja garderoba składa się wyłącznie z bojówek i t-shirtów, pieniądze wolę zainwestować w płytę, książkę, wiatrówkę - znajdę 100 rzeczy które dadzą mi więcej niż "ładna koszula". A moi znajomi wcale nie "słabi" bo wszystko mamy miedzy sobą wyklarowane i w ten weekend uderzamy na "prawdziwe" świętowanie. Bez garniaków i ładnych koszul rotten spoko załapałem :)
-
Trzeba to ogarnąć, ale na razie w pracy siedzę i tylko z doskoku jestem przy kompie - wieczorem może jakiegoś mailika im poślę z zapytaniem
-
Jak najbardziej mi się podoba.
-
Z tego co widzę to student czy stąd czy stamtąd kończy obecnie bardzo podobnie - na onecie, jęcząc że nie może znaleźć pracy i złorzecząc na rząd. A przyrost naturalny spada...
-
Nie klepię biedy wcale i w żadne iluzje nie wciągam.
-
Ja się nie "obudziłem", po prostu nie mogłem pozostawić tego bez komentarza. Pewnie, zachęcajmy ją, niech będzie jeszcze gorzej.
-
Cóż za wspaniały świat, gdzie karierę przedkłada się nad miłość.
-
No tak... i stąd ten "apetyt" na gotującego facia
-
Nie jedź do Krakowa.
-
Candy14, haha w takim stroju i z takim ciałem to czy to by było zmywanie, sprzątanie, pranie czy prowadzenie panelu dyskusyjnego o rokowaniach pokojowych między Izraelem a Palestyną - ta laska by była sexy. Zakładam że twój facet nie zawsze gotuje w tym stylu, co?
-
Coś w tym musi być bo paranoiczne - więcej znam facetów którzy potrafią gotować niż kobiet. Rozpuściły nam się panie przez te równouprawnienie i nie ciągnie ich do garów Umiem zrobić nieco bardziej skomplikowane potrawy ale nigdy bym tego nie brał pod uwagę jako "czynnik wyrywkowy". Już prędzej co się do kobiety mówi podczas tego gotowania jest znaczące. Albo umiejętność przekonania jej żeby dała się wykorzystać jako talerz Pierwsze słyszę że się nie wybiera zainteresowań. Przecież nikt nie przychodzi do ciebie z listą rzeczy które masz przerobić na hobby. LOL nie znoszę zmywać podłogi = kobieta zmywająca podłogę jest dla mnie sexy? :D
-
Candy14, cóż, nie wiem jakich masz znajomych, może samych żonatych / mieszkających z rodzicami facetów znasz... Ale jak się jest kawalerem "na swoim" i nie chce żyć na zamawianej codziennie pizzy to nie ma bata, trzeba się nauczyć gotować Aczkolwiek muszę przyznać że mnie nieco zdumiewa to stwierdzenie, bo nie pierwszy raz słyszę że "gotujący facet jest sexy".
-
Prędzej jakiegoś faceta na to wyrwiesz No wiesz?! Gotujacy facet jest mega seksi Chodziło mi raczej o część z masażystą, gotować to zakładam że każdy facet potrafi...
-
A ja to bym w sumie chyba z ciekawości poszedł na "wykład amfcego", ciekawy jestem jak te jego kozaczenie wypadłoby w rzeczywistym świecie, zwłaszcza jakby połowę publiczności stanowiły kobiety
-
Prędzej jakiegoś faceta na to wyrwiesz
-
Muszę przyznać że ciekawi mnie, co to za "praktyczne" a jednocześnie tak fascynujące dla płci przeciwnej zainteresowania. Skręcanie mebli z Ikei?
-
Zgaduję że po to tu na forum jesteś - żeby "coś ze sobą zrobić", nieprawdaż? Z małych cegieł mur zbudować się da Dobra, panie, pora spać by do roboty wstać, narra!
-
No w sensie zgadzasz się ze mną w rzeczach które nie zawsze są cool, jak na przykład uświadomienie sobie jak jesteśmy inni od "normalnych" ludzi na przytoczonym - przeze mnie wyżej i zacytowanym przez ciebie - przykładzie A uświadomienie to pierwszy krok do zapytania - co z tym zrobić?
-
Zgadzanie czy to co się za nim kryje?
-
Wspólne zamieszkanie z partnerem
deader odpowiedział(a) na bozuazja temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Daj facetowi szansę, kobieto! -
Bo po pogrzebie jej rodzina dalej musi jakoś żyć, a im mniej dziwnych jazd typu baby w sklepie szepczące "ty, patrz, to ta co tak włosy rwała na pogrzebie" na jej widok tym dla nich lepiej. Banał? Może. Nie dla tych których to dotyczy. Trzym się :) To się nazywa instynkt przetrwania Bo oni się przemęczą jeden wieczór, ale potem nie będzie przez lata wytykania że "to te antychrysty co ślubu u księdza nie wzięły!", a tu, na naszym (a już zwłaszcza ich) zadupiu - niestety jest to ważna rzecz. Zwłaszcza jeśli kumpel ma sklep spożywczy w którym kupuje połowa miejscowych moherów Można powiedzieć że to w pewnym sensie zagranie marketingowe :D A co do "niepojmowania" tego - to jest właśnie to, co różni "ich" od "nas". Oni tańcowali i pili wódkę a my siedzieliśmy na forum dla świrów Kto w ogólnym rozrachunku "lepiej wyszedł"..?
-
Zwłaszcza dyżurne babcie które łażą na każdy pogrzeb i potem porównują ze sobą który był bardziej "udany". Niestety, takie miejscowe realia. Tych "przypadkowych widzów" było więcej niż osób spokrewnionych/zaznajomionych ze zmarłą.
-
W tym roku wykład wygłasza dr amfce Przez ciebie po raz pierwszy w życiu doświadczyłem sławetnego zaplucia monitora. A myślałem dotąd że to legendy
-
No jak dla mnie cały ten cyrk z wujkami w rozchełstanych koszulach około północy zataczających sie z pytaniem "A tyyy tosssskąd wogóle znaszszsz Andrzejjja?" to wiocha. Dla samych biorących udział zresztą - też. Oni po prostu mieli więcej samozaparcia niż ja i podołali konwenansowi - walnęli dla rodzinki ślub w kościele mimo że są oboje niewierzący, wesele zrobili w remizie z kapelą weselną choć woleliby w gruncie rzeczy imprezę na 10 osób, bez rodziny. Ale oni mają dobrze wyrobiony instynkt społeczny, którego mi brakuje Raz tylko byłem na weselu i to tylko dlatego że mi za to zapłacono, tak to nie mam zamiaru uczestniczyć w takich imprezach. Za dwa dni będzie "prawdziwe" wesele - dla znajomych, bez rodzinki, bez disco polo. I bez garniaków.