Skocz do zawartości
Nerwica.com

nieprzenikniona

Użytkownik
  • Postów

    1 215
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez nieprzenikniona

  1. Ja biorę od ok 2 miesięcy Bupropion, Seronil i Lit w małej dawce i dawno nie czułam się tak dobrze nie wiem co z tej mieszanki i w jakim stopniu pomogło ale nie chcę aby się skończyło
  2. Dzisiaj była pierwsza sesja po przerwie, właściwie to już sama nie wiem czy powinnam kontynuować terapię, ta przerwa pokazała mi, że bez niej jest mi o wiele lżej, że nic mnie tak nie destabilizuje jak sesje, że wszystkie sztucznie napędzone emocje i ich natężenie nie występują w moim życiu poza terapią…z drugiej strony boję się, że jak to teraz zostawię to kiedyś wszystko i tak do mnie wróci, no i kwestia jeszcze na ile moja obecna stabilność nie jest tylko efektem leków… a być może powinnam po prostu zmienić terapeutę…byłam na tych dwóch sesjach podtrzymujących i było inaczej, wychodząc z nich czułam się dobrze a nie źle tak jak po praktycznie każdej sesji z moją terapeutką…fakt, że były to mocno „powierzchowne” sesje i może stąd tak widoczny kontrast ale z drugiej strony zastanawiam się teraz czy moja terapia nie mogłaby wyglądać inaczej? Hmmm
  3. Mój syn ma na imię Mikołaj jak wybieraliśmy to imię (11 lat temu) był to trochę taki kompromis pomiędzy tym, że każde praktycznie męskie z kimś się kojarzyło i to najczęściej mało fajnie a Mikołaj był dla nas wolny od skojarzeń co do pełnej wersji to rzadko się tak do syna zwracamy raczej Miki albo Misiek w każdym bądź razie o ile na początku jakoś to imię średnio mi leżało o tyle z biegiem czasu nie wyobrażam sobie aby Mikołaj mógł nosić jakieś inne imię
  4. Cztery tygodnie minęły bardzo szybko, został tydzień przerwy a ja mam coraz bardziej mieszane uczucia względem powrotu, w sumie to od dawna nie czułam się tak stabilnie jak teraz (nie wiem tylko na ile to zasługa leków a na ile wpływ braku terapii). W każdym bądź razie mam coraz więcej wątpliwości czy warto dalej być w terapii…
  5. Ja wróciłam po 8 latach do tej samej terapeutki, ale nie wiem nadal czy to był dobry pomysł (tzn. Sam powrót na terapię)
  6. No to szkoda, że zniszczył tarczycę…też się tego obawiam, ale póki co to najskuteczniejszy lek z jakim miałam do czynienia od kilku lat, zwłaszcza w kwestii myśli samobójczych.
  7. Mnie ostatnio idealnie ustabilizował lit (nie mam chad tylko bpd z wahaniami nastroju) może warto spróbować?
  8. Byłam dzisiaj na tej terapii zastępczej i było na prawdę ok, właściwie spodziewałam się jakiejś masakry a było całkiem sympatycznie za 3 tygodnie po moim urlopie jeszcze jedna taka sesja i teraz zdecydowanie nie będę aż tak się spinać przed
  9. Kreatynina ok tzn 0,81 (0,5-0,9) w czwartek mam wizytę u psychiatry to zobaczymy czy zwróci uwagę na eGFR w ogóle…bo ja nie chcę odstawiać litu
  10. Czy przy lekko obniżonym eGFR można nadal normalnie brać lit? Generalnie wyszło mi 84 (chociaż jak policzyć do wagi i wieku to 73) - prawidłowy jest >90 i zastanawiam się czy moja psychiatra się przyczepi czy raczej oleje temat (no bo to nadal >60 więc nie ma się co spinać chyba?) rok temu miałam podobny wynik (wtedy jeszcze nie brałam litu) ale w sumie nie konsultowałam go z żadnym lekarzem bo robiłam przed rezonansem kontrolnie więc do tego był ok
  11. Dzięki pierwszy tydzień minął szybko, nie napisałam też żadnego maila, w sumie nie czuję takiej potrzeby póki co więc nie piszę…w najbliższą środę terapia zastępcza, chyba zaczynam się stresować bo to w końcu zupełnie obcy człowiek (do tego facet) i nawet nie wiem co mam tam robić/ mówić…no ale skoro powiedziałam „a” to trzeba powiedzieć też „b” więc na te dwie sesje pójdę
  12. Ja nie zauważyłam żadnej różnicy ale pewnie na każdego może działać inaczej
  13. Przerwa czas start, 5 długich tygodni przede mną, kolejna sesja dopiero 28.08…ale jak coś to mogę pisać maile a za 1,5 tygodnia mam sesję zastępczą i wizytę u lekarki…jakoś będzie, zawsze jest w końcu jakoś
  14. Ja biorę dopiero 2 tygodnie więc póki co żadnych większych skutków ubocznych nie doświadczyłam, generalnie to wejście na lit w moim przypadku było bardzo łagodne i oprócz zwiększonego pragnienia nic innego się nie działo. Za to zadziałał bardzo dobrze i dość szybko, zniknęły ms a mój nastrój zdecydowanie się wyrównał…jak mi nic większego nie rozwali to będę chyba fanką litu
  15. Bez nadmiernych, przerysowanych emocji, bo nadal jakieś emocje czuję ale są one do przeżycia a nie tak jak do niedawna uniemożliwiające życie
  16. Ja biorę 500mg/ dobę i lekkie stępienie emocjonalne i obojętność czuję ale właśnie dzięki temu wreszcie czuję się normalnie
  17. no ja właśnie przeżywam ten urlop jak jakiś nadchodzący koniec wszystkiego i nawet nie wiem skąd mi się to wzięło bo z niczym konkretnym nie umiem tego powiązać (tzn z jakimś zdarzeniem z przeszłości)…ale muszę sobie powtarzać, że to tylko przerwa a nie koniec… Generalnie chyba po licie (bo to jedyna zmiana w lekach) czuję się znacznie spokojniej, tak jakby emocje znacznie się wypłaszczyły, do tego przeszedł mi ten ostatnio ciągle towarzyszący impuls, który skłaniał do samobójstwa…nie wierzyłam specjalnie w to, że leki pomogą a jednak no i wczoraj dostałam takiego pozytywnego „kopa” od mojej lekarki, że aż chce mi się postarać żeby niczego nie spierdzielić w sumie zostaję „sama” tylko na tydzień, w drugim tygodniu mam mieć terapię zastępczą i wizytę u psychiatry, później wyjeżdżam na 2 tygodnie na urlop więc pewnie uda się odwrócić uwagę, no a jak wrócę to zostanie tylko tydzień do powrotu na terapię no i też chyba będę mieć sesję z zastępczym terapeutą…jak sobie to dzielę na takie odcinki to nie wydaje się już takie straszne i odległe…
  18. @acherontia styx po pierwszej tabletce myślałam, że przesadzasz z tym odruchem wymiotnym ale po tych kilku dniach to już przy otwieraniu fiolki mam mdłości no i ten całodniowy posmak w ustach ehh poza tym póki co na szczęście większych skutków ubocznych nie mam. Rozmawiałam z lekarką, póki co mam zostać na 500mg, ew podnieść do 750mg a stężenie i kreatyninę zrobić dopiero przed kolejną wizytą (03.08), większej dawki sama mówi, że nie ma co mi dawać bo to nie na moje zaburzenia i masę ciała, więc raczej nie będziemy się bawić w pomiary stężeń i dawki terapeutyczne.
  19. W zasadzie zrobiło mi się lepiej ale może to dlatego, że faktycznie wyrzuciłam swoją złość na nią i że to prawda, że jeśli się zabiję to w wyniku terapii, tzn to ona będzie tym triggerem bo przez lata nauczyłam się żyć ze swoimi zaburzeniami na tyle aby jak najmniej przeszkadzały mi w życiu, za to podczas terapii to wszystko przeżywam na nowo i impulsy w wyniku tych emocji bywają zbyt silne. W każdym bądź razie temat już omówiony a ja jestem spokojniejsza (chyba lit zaczyna na mnie działać) i wczorajsza sesja nie była już tak wybuchowa z mojej strony…najgorsze, że ja zauważam w sobie te zaburzenia ale emocje są tak silne, że przestaję myśleć logicznie i kieruję się tylko nimi…
  20. Edit. Wczoraj na sesji powiedziałam jej, że jeśli się zabiję to będzie to z powodu terapii (nie, że przerwy ale ogólnie terapii jako procesu, który mnie do tego doprowadził)…teraz to już pojechałam borderowo x 1000000…no ale sama chciała żebym wyraziła swoją złość…
  21. Póki co głównie chodzi o tym aby zapobiec samobójstwu, więc raczej w dawki terapeutyczne nie będziemy się bawić a jak mnie przy tym ustabilizuje to byłoby miło. Nie mam CHAD a ostatnio do jakiejkolwiek zwyżki nastroju to mi bardzo daleko, ale może Wellbutrin z Seronilem też dzięki litowi lepiej ruszą. W środę będę z lekarką rozmawiać przez telefon to dowiem się pewnie więcej (zwłaszcza, że idzie na urlop) odnośnie kierunku leczenia, póki co mam po prostu wejść na ten lek dość łagodnie ale też szybko (stąd taka rozpiska), zwłaszcza, że dopiero co odstawiłam skudexę na kręgosłup, więc mój żołądek już świruje…
  22. Dzień pierwszy litu (tzn. wzięłam na noc 0,5 tabletki i dzisiaj rano drugie 0,5), póki co ze skutków ubocznych lekkie otępienie i jakiś dziwny słony posmak w ustach… w 4 dni mam wejść na pełne 500 mg (czyli 2 tabletki na dobę), najgorzej, że mam niby brać 3 razy dziennie tj. (0,5; 0,5; 1) a mam tabsy bez podziałki więc dochodzi męczące krojenie nożem…jak przestanie mnie tak otępiać to chyba wybiorę branie 2x dziennie po 1 tabletce, chociaż niby lepszy metabolizm jak się bierze 3x dobę (?) ….generalnie jestem już mega wkur….a na to całe leczenie, na te skutki uboczne i na to, że po niczym mi się nie poprawia tylko wpadam z jednych uboków w drugie…jak ten lit mnie nie ogarnie to nie wiem co zrobię…
  23. Ja też nie wierzę, że da się całkiem wyjść z bpd…raczej zaleczyć - tak, zwiększyć komfort życia - może…ale nie wierzę, że kiedykolwiek będę od tego tak na prawdę wolna…
  24. Nie mam schizofrenii więc się nie wypowiem czy jest lepsza czy gorsza, chociaż po hospitalizacji zauważyłam, że schizofreników można ładnie wyprowadzić na lekach a mnie przez 3 miesiące nie potrafili (borderline), natomiast jak już leczenie podziałało (oddział terapeutyczny plus fluoksetyna) to miałam dobre kilka lat bez większych symptomów, także też jak najbardziej można osiągnąć okres remisji w bpd…no ale nic nie trwa wiecznie i każdy okres remisji się kiedyś kończy, nagle leki przestają działać i zaczynamy całą zabawę od nowa a ja znowu tak samo nie wiem czy to przeżyję (tzn. Czy się w międzyczasie nie zabiję). Aha i mam objawy psychotyczne w bpd (głosy) więc pewnie da się pomylić jedno z drugim jeśli pacjent zgłosi ten objaw jako pierwszy a nie przedstawi całego zakresu swoich „możliwości”…zresztą ambulatoryjnie to ciężko pewnie od razu zdiagnozować bpd, bardziej trafia się do psychiatry z ms i stanami depresyjnymi niż z rozchwianiem samym w sobie…tak patrząc po sobie to ja cały wachlarz pokazuję na terapii a u lekarki bywam hmmm bardziej opanowana i tylko opisuję co mi „odwaliło” a żeby to w ogóle szczerze robić dość długo się przełamywałam…
×