-
Postów
387 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Zorki
-
Pewne bogate małżeństwo postanowiło wyjść wieczorem na imprezę. Jako, że mieli zamiar wrócić późno, dali swojemu kamerdynerowi wolne do następnego dnia. Okazało się niestety,iż żona nie bawiła się za dobrze, wiec postanowiła wrócić szybciej do domu. Mąż natomiast bawił się wyśmienicie i został dłużej na imprezie. Kiedy kobieta weszła do domu, zobaczyła kamerdynera Jana w jadalni. Zaprowadziła go do sypialni. Spojrzała na niego i powiedziała: - Janie, zdejmij moją suknię. Zrobił to powoli. - Janie, zdejmij teraz me pończochy i podwiązki. Zdjął jak mu kazano. - Janie, a teraz mój stanik i majtki. Zdjął. Napięcie wciąż rosło, gdy kobieta dodała: - Janie, jeżeli jeszcze raz założysz moje ubrania - wylatujesz... *** - Kochanie, gdzie byłeś? - Biegałem. - A czemu koszulka cała we krwi?! - Dogoniłem.
-
Wstawimy sobie w podpisy, ok? :]
-
A ja Cie, dżejem, pocieszę. Bo z nowych osób, które pojawiły się na forum, Ty zwróciłaś moją uwagę jako ktoś z niezłym podejściem do życia i nieźle poukładany. Jak na tutejszego :]
-
A co u Ciebie, Zorki? Otóż u mnie dobrze. We łbie mam poukładane. Ostatnio nie zapanowałem nad sobą i miałem jeden atak agresji, ale nauczył mnie czegoś nowego. Tydzień mam zajęty satysfakcjonującą pracą. Cięzej jest w weekendy. Jak ja to kiedyś mogłem robić, że całymi miesiącami siedziałem w domu? Teraz dwa dni pierdzenia w fotel mnie dobijają. No, ale ciągle pracuję nad tym. Szukam nowych hobby. Wciąż się uczę układać sobie kontatkty z ludźmi bez lęków i konfliktów i choć raz po raz zachowuję się jak słoń w składzie z porcelaną, to uczę się na błędach. Brakuje mi, żeby ktoś zadzwonił i wyciągnął mnie na piwo. Tak, to żeby spotkać się gdzieś z ludźmi muszę sam załatwiać i na siłę wyciągać, a i tak ludzie, ktorych teraz znam to ćpuny i dziwaki. No ale sam przed laty zerwałem kontakty i sam je sobie muszę na nowo poukładać.
-
Czyli dalej będziesz uzależniony od opinii innych.
-
Mądrze gada. Darek, przecież to nie gęba jest Twoim problemem. To tylko jedna z wielu rzeczy, o które się oskarżasz. A problemem jest to, że się oskarżasz. Pewnie większość z nas mogłaby się pałować czymś w swoim wyglądzie. Ja na przykład mam 170cm wzrostu, jestem chudy jak śmierć, mam łysinkę i obleśną brodę. I co z tego? Mógłbym się przejmować, ale akceptuję to, że jestem mały i łysy. Nie zmienię tegoo i zmieniać nie chcę. Nędzna muskulatura mi przeszkadza, ale tu się nie ma co przejmować, tu trzeba ćwiczyć. Choć moją motywacją do ćwiczeń nie jest chęć wyglądania jak z okładki Men's Health, tylko fakt, że lepiej się czuję, gdy mam rozruszane ciało. Darek (to samo do Olimpa i innych), zaakceptuj to, czego nie da się zmienić i ciesz się ze zmieniania tego, co możesz. Z resztą od kiedy faceci mają robić wielkie aj-waj ze swojego wyglądu? Nie chodzi o to, żeby wyglądać jak DiCaprio, tylko żeby sobie we łbie poukładać, potrafić się życiu zachować. I umieć się umyć, ostrzyc, ogolić, wyciąć włosy z nosa i ubrać jak człowiek. Ja mam autoironiczny stosunek do swojego wyglądu, raczej uważam się za słodkiego paskudę choć czasem, jak się umyję i ubiorę, słyszę od kobiet, że jestem przystojny. Tylko, że mnie to nie rusza, bo nie na tym buduję swoje poczucie wartości. Polecam moje podejście. Satysfakcja gwarantowana lub zwrot kompleksów.
-
To sobie ostatecznie image twardziela popsuję Alanis Morissette - You Owe Me Nothing In Return I'll give you countless amounts of outright acceptance if you want it I will give you encouragement to choose the path that you want if you need it You can speak of anger and doubts your fears and freak outs and I'll hold it You can share your so-called shame filled accounts of times in your life and I won't judge it (and there are no strings attached to it) You owe me nothing for giving the love that I give You owe me nothing for caring the way that I have I give you thanks for receiving it's my privilege And you owe me nothing in return You can ask for space for yourself and only yourself and I'll grant it You can ask for freedom as well or time to travel and you'll have it You can ask to live by yourself or love someone else and I'll support it You can ask for anything you want anything at all and I'll understand it (and there are no strings attached to it) You owe me nothing for giving the love that I give You owe me nothing for caring the way that I have I give you thanks for receiving it's my privilege And you owe me nothing in return I bet you're wondering when the next payback shoe will eventually drop I bet you're wondering when my conditional police will force you to cough up I bet wonder how far you have now danced you way back into debt This is the only kind of love as I understand it that there really is You can express your deepest of truths even if it means I'll lose you and I'll hear it You can fall into the abyss on your way to your bliss I'll empathize with You can say that you have to skip town to chase your passion I'll hear it You can even hit rock bottom have a mid-life crisis and I'll hold it (and there are no strings attached) You owe me nothing for giving the love that I give You owe me nothing for caring the way that I have I give you thanks for receiving it's my privilege And you owe me nothing in return Piękny tekst.
-
Poprzednie plany wzięły i umarły. Słuchajcie, drogie nerwusy. Właśnie sobie z Moną75 gawędzimy o organizacji jakiegoś prawdziwego spotkania. W sobotę 7 lipca, w godzinach wieczornych. Ponoć coś się będzie działo na wyspach, a i z knajp nas pewnie nie wyrzucą. Tylko teraz miło by było, gdyby dla odmiany ktoś faktycznie przyszedł. Więc osoby zainteresowane prosimy o danie jakiegoś znaku. Może być pomachanie do monitora, ale lepiej napisać.
-
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Zorki odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Duskfall, przejrzałem Twoje posty i widzę, że od półtorej roku piszesz mniej więcej to samo: że chyba zwariujesz, że nie chce Ci się żyć i wyliczasz swoje objawy. Żyjąc swoimi objawami nie wyjdziesz z nerwicy. To jest trwonienie energii. A energię trzeba zachować na rzeczy ważne. Objawy nie są ważne. Ważne są przyczyny. I normalne życie. Nic nie pomożesz sobie analizując to, że dziś boli Cię głowa, a wczoraj drętwiały nogi. Trzeba wyjść z tego zaklętego kręgu "mam objawy->przejmuję się nimi->pogarszają mi się objawy". Trzeba przeznaczyć energię na ułożenie sobie życia, bo to nie ma sensu dać się pokonać nierealnym problemom. Już kiedyś pisałem: nerwica to piesek, który głośno szczeka, ale nie ugryzie, dopóki mu nie pozwolisz. Ale Twoje problemy skądś się biorą. Z czegoś, co masz zakopane w swojej psychice. I czego pewnie boisz się ruszać. I tę przyczynę możesz spróbować wykopać i tu przyda się psychoterapeuta. Ale na pewno nie pomoże Ci wyliczanie objawów i udowadnianie sobie jak ich wiele i jak to one uniemożliwiają Ci życie. Wierz mi. Ja z tego wyszedłem. -
Tygrysowi życzę przełknięcia całego świata. Sto lat!
-
Jeśli nic się nie zmieni, to będę. O 20.00 pod ścianą ratusza naprzeciw pręgierza (proste nie?). Można mnie rozpoznać po... no moje zdjęcie jest w temacie "Ludzie z forum". Jeśli to nie pomoże, to zaczepcie najpaskudniejszego typa w zasięgu wzroku. Czy ktoś posiadający telefon komórkowy i odwagę mógłby podać numer kontaktowy na wypadek trudności w zbiórce (może być na priv)?
-
Ale "Cztery razy po dwa razy" chyba każdy pamięta? :]
-
Proponuję zanim zaczniemy myśleć, dokąd pójść, ustalić, czy w ogóle się spotykamy. Ustalmy, ile osób przyjdzie w tę sobotę wieczorem.
-
Ojej, znowu podtekst polityczny. Pozostaje nucić bez słów. Mhmhm-mhmhy-mhm-mhmmh...
-
Ja już to mam za sobą, choć kiedyś sporo nerwów kosztowały mnie próby stania się duszą towarzystwa. Akceptuję to że jestem typem samotnika i cenię sobie niezależność. Ludzie są mi potrzebni, ale nie zamierzam rezygnować dla nich z siebie, ani znów wpędzać się w niezawsze miłą rolę team leadera. Wtryskarkę obsługuję. Gdy ostatnio zaczynałem pracę, przyjaciółka poradziła mi prostą rzecz "uśmiechaj się do ludzi". Kurde, sam bym na to nie wpadł! I to działa. Pomijając kwestie obowiązkowości, poczucia humoru i higieny osobistej - możecie brać ze mnie przykład. Właśnie wróciłem z ekstrakcji zęba. Potrafi ktoś robić naszyjniki?
-
Gusiu, doceniam autorską interpretację! Ale to było jakoś tak: Zieloną doliną idzie mrówka Mała mrówka bigbitówka Gdyby jeszcze jedna szła To by była para zła(?) A potem: Zieloną doliną idzie babcia Idzie babcia w kapciach(?) Potem szedł dziadek i rymował się z "obiadek". Kuźwa, śpiewałem to ostatni raz mając 5 lat. Jak to szło?!
-
Ja też już w sumie nie piję. Choć od każdej zasady trzeba robić wyjątki Noc Świętojańska? Mam na imię Jan, więc mozemy udawać, że mam imieniny. Słuchajcie, nerwusy. Jeśli jesteście chętni i wyjście ma wypalić, to ja mogę być w sobotę o godzinie 20.00. Miejsce: może być nieopodal Pręgierza - pod samym Pręgierzem będzie tłok, więc stanę przy ścianie Ratusza, tam gdzie jest sklep z antykami.
-
No bez takich. Ja gdzieś w sobotę chcę wyjść. Kto idzie ze mną na wódkę? (może być alkoholfrei)
-
A jak się śpiewało "Mrówkę bigbitówkę"? Bo prześladuje mnie melodia, a zapomniałem tekstu :]
-
Psychoterapia dziala!Czekam na każdego posta z wasza opinia
Zorki odpowiedział(a) na maura temat w Psychoterapia
Ja u swojej poprzedniej psycholożki łapałem się na myśleniu "a o tym jej nigdy nie powiem" i teraz widzę, że tak to się niewiele osiągnie. Fakt, można niektóre kwestie rozkopać i lepiej zrozumieć, ale to, co najważniejsze (i najbardziej bolesne) pozostanie. Choć do dr Maciejaka, który pomógł mi pozbierać się, też szedłem bez przekonania. I sporo czasu straciłem na przekonaniu się do niego i zrozumieniu, że może pomóc. -
Wchodzę na forum po przerwie i co widzę w najnowszych postach? Znowu ashley i jej zakazy poddawania się. Ach, ta ashley :) Warto, warto.
-
Być może. Być może tak bardzo oczekujesz wojny, że ludzie to widzą i ją dostajesz. C'mon faiter, prawdziwy wojownik jest wyluzowany. Pięści zaciskaj dopiero, gdy musisz walczyć. Zrozumiesz Ty w końcu, że szukanie szczęścia zaczyna się od zaakceptowania siebie? Długo zamierzasz tak starannie wyszukiwać swoje wady, wypisywać w internecie i czekać, aż ludzie Cię pogłaskają i tym samym potwierdzą, jaki jesteś biedny? Już Ci pisałem, że Ty nawet dobrą sytuację starasz się zamienić w złą, bo tylko takich oczekujesz. Jeśli nie zmienisz nastawienia - będzie jak piszesz. Kopę lat, nerwusy. Nie zaglądałem czas jakiś, bo pracuję, a po drugie coraz mniej we mnie nerwicowca. Praca mam fajną, dzięki niej mam rozplanowany dzień, poczucie robienia czegoś konkretnego i możliwość wyładowania energii. W głowie sobie też już poukładałem. Jest ze mną już dobrze. Brakuje mi wciąż kontaktu z ludźmi, ale po 3 latach pieszczenia się z lękami społecznymi nic dziwnego - ale czas to zmieniać. Układam plany na przyszłość, mam swoją drogę i jestem zadowolony z tego, co osiągam. Pamiętajcie, psychika jest uleczalna!
-
Dodają gratis do wrednego poczucia humoru. Urodziłem się w namiocie Wychował mnie wiatr Dorastałem w otoczeniu walki... O wszystko Dlatego nauczę Cię jej!!! Polak potrafi. Przynajmniej ten jeden.
-
Masz malowanie w mieszkaniu? Ja się nie przejmuję. Tylko trochę wstyd się przyznać, jaki dziwny byłem. Boże, wybacz jej, bo nie wie, co mówi.
-
Czytając dziś jeden z tematów Cynamonki przypomniałem sobie taki cytat. Ponoć Hannibal, gdy spytano go, jak przeprowadzi słonie przez Alpy, odparł: - Albo znajdę drogę, albo ją wytyczę.