Skocz do zawartości
Nerwica.com

yans

Użytkownik
  • Postów

    454
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez yans

  1. haha dendrofilia! - instant LOL Jakbym zobaczył sąsiada, że się patrzy w ten sposób na moją jabłonkę, to bym chyba pogonił z siekierą w ręce. Kurde, potem bym nie mógł jeść moich cudownych jabłuszek, bo wiecie, co bym sobie myślał? A moja jabłonka daje takie pyszne owoce!
  2. W wielu krajach zoofilia jest legalna - bo nie jest traktowania jak robienie zwierzęciu krzywdy (nawet niektóre stany USA dają zielone światło ). Jakkolwiek obrzydliwy to dla mnie proceder - faktem jest, że większość tych ludzi tworzy naprawdę jakąś wieź z pupilkami, dbają o nie szczególnie i sądy - nawet w Polsce (gdzie prawo jest bardzo niejasne w tej kwestii) raczej nie są w stanie nikogo skazać. Mnie się przypomina facet zoofil ze stanu Nowy York, który był fanem penetracji analnej przez własnego konia. Raz dał się konikowi tak pchnąć, że doznał bardzo poważnych obrażeń wewnętrznych i dzisiaj wącha kwaitki od spodu. I jak zawsze - żal mi ludzi biednych, poszkodowanych, schorowanych - a głupich nigdy. Więc polewam z typa na potęgę. Dobrze mu tak
  3. yans

    Wybory Prezydenckie + II tura

    Ja zdaję sobie sprawę, że przekonywanie ludzi wychowanych od dziecka w socjalizmie do tego, jak zwyrodniały i bezsensowny to ustrój jest trudne, więc Twój sceptycyzm mnie nie dziwi. Spórbuję jednak - jak zawsze rzeczowo - zbić Twoje argumenty. Wzorzec, o jakim piszę, nie jest (co wielu niedowiarków zdziwi) zjechałem nie z ksiażek, ale właśnie z rzeczywistości. Jakiej? Choćby XIX wiecznej Anglii ZANIM wprowadzono szkolnictwo publiczne. Kiedyś był o tym doskonały artykuł w Newsweeku. XIX w. Anglii były już bowiem powszechne badania statystyczne z zakresu edukacji. Co z nich wynika? M.in. że primo - poziom edukacji był WYŻSZY niż po przejściu na system publiczny, secundo - edukację otrzymywała ta sama liczba osób. To nie jest ściema - to są fakty. Więc proszę nie brać swojej cudownej socjalistycznej rzeczywistości za normę. Cywilizacja ludzka ma kilka tysięcy lat rozwoju i tylko niecałe 200 lat socjalizmu, który - jak do tej pory - wszystkie kraje pogrąża w zapaści. Powtórzę - bo nie zrozumiałeś. Trzy sprawy - po pierwsze KOSZT nauki będzie niższy. Student będzie płacił za naukę, dziś podatnik płaci za naukę studenta oraz za machinę biurokrtyczną i nikomu niepotrzebne ministerstwo edukacji. A ja piszę o kraju bardzo niewielkich obciążeń podatkowych. Pisałem o tym kilka stron wcześniej - przy niższych podatkach, nawet zarobek w wysokości 1000zł czyni nas samowystarczalnymi. I skąd pogląd że stypendium będzie marne? Nie pisałem przecież o stypendium państwowym (czegoś takiego nie powinno w ogóle być!). Tymczasem nawet dziś, stypendia przyznawane przez instytucje prywatne są dość wysokie. Więc kolejny argument kulą w płot. Ponownie - w państwie niskich podatków instytucje i prywatne uczelni będą dodatkowo mieć więcej poeniędzy, więc podniosą jeszcze owe stypendia. Po co świadczenia dla biednych? Tylko poszerzają biedę, bo skoro człowiekowi nic nie będzie, bo państwo pomoże, to nie ma człowiek biedny motywacji do wyjścia z ubóstwa. I znowu - powtarzam jak mantrę - obniżenie podatków wzbogaca podatników, zatem wzrasta dobrobyt i maleje ubóstwo. Dobrobyt zaś - szczególnie w naszej, chrześcijańskiej cywlilizacji łacińskiej - wywołuje w ludziach współczucie do tych, którym nie wyszło - i od pomocy najbiedniejszym znajdą się zawsze instytucje prywatne i Kościół. I znowuż - w takim świecie zdolniejsze do jeszcze efektywniejszej pracy niż w nazej rzeczywistości. Ponadto każde zdrowe państwo powinno mieć pewną niewielką grupę ludzi ubogich. Ubogich - gdyż nie pracują. Ma to działanie motywujące dla reszty społeczeństwa - młode pokolenia muszą widzieć, do czego prowadzi bycie nierobem i głupkiem. Poza tym przypominam co często powtarza JKM - jeśli rząd tworzy jakiś urząd (np. do walki z ubóstwem) to nie jest on w stanie - paradoksalnie - owego ubóstwa zwalczyć. Gdyby bowiem zwalczył - utraciłby rację bytu. Zatem taki urząd musi pomagać, ale jednocześnie nie tak, żeby uporać się z problemem, do którego zwalczzenia został powołany. Urzednicy - jak każdy człowiek - nie chcą się przecież znaleźć na bruku. Właśnie! Masz efekty socjalizmu. To oni - ze swoją publiczną edukacją i zasiłkami - które tak chwalisz - do tego doprowadzili. Zatem może pora go znieść, razem z wysokimi podatkami, potężną biurokracją i ograniczeniami wolności, jakie przyniósł? Jak to nie? Ich wina. Ale przede wszystkim ministerstwa edukacji. To rynek kształtować winien oferty uczelni. Jeśli ludzie nie znajdują po studiach pracy w zawodzie nauczyciela czy np. socjologa (strzelam, nie mam rozeznania które grupy mają największy problem) to nie jest to wina moja, podatników czy Kasi Skrzyneckiej z Tańca z gwiazdami. Po prostu są zbędni ze swoimi kwalifikacjami w danym momencie w danej społeczności. Oczywiście socjalista zaraz myśli - trzeba utworzyć miejsca pracy dla tych ludzi. No i powoła urząd do pomagania studentom znajdować pracę w zawodzie i potem już tak do usranej śmierci będzie ów urząd - w porozmieniu z MENem - tak kombinował, żeby było jak najwiecej tych studentów - i wtedy będą im za kasę podatnika pomagać ile wlezie. Mam nadzieję że rozwiałem część wątpliwości. Jak są pytania to chętnie zagłębię się w temat dalej Wiecie, że potrafię. Czekam też - jak zawsze - na polemikę z moimi argumentami.
  4. ojej, ale tak jakoś napisałaś bez interpunkcji ze nie bardzo wiem o co ci chodzi... w każdym razie miałem na myśli że w okresach gdy jestem spokojniejszy, żyję bez stresów, rzadziej mnie kusi do obgryzania. Ale czy może być odwrotnie? Na dużą skalę pewnie nie, ale coś może być na rzeczy. Być może działa mechanizm podobny jak ze śmiechem. Gdy jesteśmy przygnębieni, to można spróbować się śmiać na siłę. Brzmi głupio, ale po chwili robi się nam od tego śmiesznie i wesoło. Może z paznokciami być trochę podobnie - gdy się przestaje je gryźć, to człowiek się odpręża trochę i mniej stresuje.
  5. yans

    Wybory Prezydenckie + II tura

    O Korbo (głupio brzmi, no ale odmieniam poprawnie )... gdzież Olechowskiemu do Korwin-Mikkego..... Tego typu opinie niewiele wnoszą do dyskusji. Właściwie zmieniają dyskusję, czyli wymianę argumentów, w przerzucanie się opiniami - czym zresztą stał się ten temat od pewnego czasu. Gdybym - tak jak założycielka tematu - miał blade pojęcie o polityce i chciał się czegoś nauczyć, to bym się wiele dowiedział z takiej opinii - tyle że o jej autorze jedynie :] Może jakieś argumenty? Hehe, jest bardziej za takimi samymi podatkami niż sobie wyobrażasz. JKM jest bowiem za obniżeniem podatków w skali, której homo sovieticus nie potrafi sobie wyobrazić. Chodzi tu przede wszystkim o kompletne zniesienie podatku dochodowego - głównego "killera" gospodarki (późno już - jeśli trzeba wytłumaczyć dlaczego tak jest i przytoczyć krótką historię tego podatku to nie ma sprawy - ale jutro). W każdym razie prawica jest za obniżeniem kosztów państwa - czyli oddaniem w ręce samych obywateli takich rzeczy jak służba zdrowia czy edukacja. Tak wiem, wiem - 99% ludzi wychowanych w socjalizmie nie pojmuje, że tak może, ba - powinno funkcjonować państwo, że pieniądz w rękach prywatnych jest zawsze wykorzystywany efektywniej a machina biurokratyczna zawsze generuje ogromny koszt - ergo - gdy rząd daje kasę, najpierw odbiera jej znacznie więcej. Ale od tłumaczenia tego faktu, od przytaczania faktów historycznych czasem aż ręce opadają. W każdym razie bez zagłębiania się w te prawdy oczywiste (w oczach niektórych - bajki niestworzone) - oznaczcza to tyle że np. każdy człowiek płaci podatki jak to przez setki lat bywało - czyli np. pogłowne - od osoby, nie od dochodu. JKM przewiduje kwotę w zakresie 100-200zł. Tak, tak - i znowu - śmieje się ten, co niewiele rozumie. W każdym razie jest to kwota niezbędna do utrzymania rządu zajmującego się tylko sprawami państwowymi - dyplomacją, armią, ustawodawstwem itp. Ogromna ilość pieniędzy zostaje w kieszeni podatnika, który staje się dużo zamożniejszy. (Swoją drogą Walduś Pawlak miał niedawno całkiem całkiem podobny pomysł - nie tyle w kwestii podatków, co składek emerytalnych - żeby wszyscy płacili równą, niską składkę - gratulacje, naprawdę! Żeby tak Walduś miał więcej takich sensownych pomysłów...) Wracając zaś do studenta - dziś student dzienny kosztuje. Tyle że nie płaci on, a podatnik. Pieniądz podatnika musi być zebrany przez urzędnika, musi być rozdany przez drugiego, to generuje dodatkowy koszt. Zatem jako student dzienny kosztujesz podatnika więcej, niż w kraju wolnej edukacji zapłaciłbyś sam. Po wtóre, w kraju edukacyjnej konkurencji pojawia się walka o konsumenta, na której jak zawsze zyskuje sam konsument - czyli usługodawcy (w tym wypadku uczelnie) starają się o jak najwyższe usługi za jak najniższą cenę (patrz rynek np. telefonii komórkowej a np. czasy monopolu tpsy). Dziś mamy na uczelniach b. dużo ludzi, którzy są tam głównie dlatego, że to im daje pewne przywileje - albo przedłuża okres bycia "nastolatkiem", gwarantuje utrzymanie rodziców itp. Ludzie studiują często na kierunkach, w dziedzinach w których nie będą pracować w przyszłości. Można powiedzieć, że są to "źle zainwestowane pieniądze podatnika". Uczelnie jednak - ich kierownictwo i pracownicy - utrzymują się z uczenia tych ludzi, im więcej ich uczą - tym więcej mogą dostać z ministerstwa. Zatem zależy im na podtrzymaniu tej sytuacji. W świecie prywatnej edukacji uczelnie będą nadążać za potrzebami rynku, na studia będzie szedł tylko ten, kto będzie pewien że chce je ukończyć. Czy nie pójdzie biedny? Ależ skąd. Po pierwsze - jeśli ktoś będzie zdolny - dostanie stypendium. Uczelniom będzie zależeć wszak nie tylko na cenie, ale i na poziomie - który wybitny "biedak" uczelni podniesie. Ów "biedak" dostanie też kredyt, który spłaci z przyszłej pensji - gdyby nie dostał stypendium. W Stanach całkowity koszt wytrenowania lekarza to wydatek rzędu 400tys dolarów! A jednak na ilość lekarzy nie narzekają - ludzie biorą kredyty na taką wysokość bez strachu - ukończenie bowiem studiów gwarantuje zatrudnienie w bardzo dobrze opłacanym sektorze, więc kredyt spłaca się szybko. Na koniec ważne jest, by rozumieć jeszcze jedną rzecz - w tej chwili mamy tyle a tyle szpitali, tyle a tyle uczelni - stać nas Polaków na nie - wszak utrzymują je podatnicy. Skoro koszt tych rzeczy jest niższy przy oddaniu je w ręce sektora prywatnego, to skąd w ogóle pogląd, że nie byłoby nas wtedy stać? No i najwyższa pora przestać traktować że to, co gwarantuje rząd - jest za darmo. Po prostu płaci za to ktoś inny - nie zawsze ten, co korzysta.
  6. yans

    Wybory Prezydenckie + II tura

    suicidesilence - ma nadzieję, że głos na Jarka zostawisz sobie na drugą turę, która jest wysoce prawdopodobna. Przy okazji - warto zwrócić uwagę na fakt który wskazałeś - o popularności Korwina-Mikkego w internecie. Prowadzi najpoczytniejszy blog w sieci, wygrywa większość rankingów. Tymczasem w tv - prawie nie istnieje, a jak już jest to starają się go ukazać w jak najgorszym świetle. Należy sobie zadać pytanie - czy JKM trafia tylko do internautów (którzy są przecież bardzo zróżnicowaną grupą) czy... może nie pojawia się w mediach w których palce macza władzuchna - bo mógłby im zaszkodzić? Może, gdyby go było tak dużo jak Jarka czy Bronka, stałby się bardzo mocnym konkurentem tych dwóch panów? Zaś co do pewności montechristo - byłoby super gdyby Jarek odebrał na tyle dużo głosów Bronkowi, by ten miał mniej niż JKM, jednocześnie nie na tyle - by wygrać 1szą turę. 2ga Tura Jarek vs JKM byłaby arcyciekawa. Ech, gdyby tak wybory były tylko w internecie
  7. yans

    Wybory Prezydenckie + II tura

    Ja jestem dobrej myśli. Eurosocjalizmy zbankrutują znacznie szybciej. Skończy się czekanie "aż rząd da" bo rządy okażą się niewypłacalne. Mumia Europejska się rozpadnie - nie będzie na emerytury, na służbę zdrowia itd - gospodarka stanie w miejscu. Dług wobec banków i krajów azjatyckich wzrośnie na potęgę. Będą pewnie zamieszki i wieszanie polityków na latarniach (miejmy nadzieję że nie będzie tak ostro ). Przez parę lat poklepiemy biedę - może z pięć? Do władzy dojdą nareszcie ludzie z prawicy (tej prawdziwej - za wikipedią - "których wspólnym mianownikiem jest przeciwstawianie się doktrynom i ruchom lewicowym, zwłaszcza rewolucyjnym, klasowym, egalitarystycznym i laicystycznym, jak jakobinizm, socjalizm czy komunizm.") Gospodarka ruszy z kopyta, ludzie zaczną się na potęgę bogacić. Chleb stanieje, bo będzie wart tyle co mąka i praca piekarza, a nie to plus 24 różne podatki ukryte w cenie. Nastanie dostatek i wówczas ludzie leniwi, nie skorzy do pracy, zaczną myśleć o tym, że może by wykorzystać władzę do zaspakajania ich potrzeb kosztem pracy innych. Założą partię lewicową i w przeciągu paru dekad historia się powtórzy No, chyba że w jakimś kraju powróci do władz silna monarchia (UK?) - wtedy pewnie podbiją resztę narodów (bo łatwo się podbija demokracje) i będzie spokój na dłuższy czas :).
  8. Magda no co Ty, otrzyj łzy, idź do sypialni i spójrz na niego - myślisz że nie śni mu się jego Magda? Te duże biusty to pewnie zbieg okoliczności - raczej wszystkie panie w filmach erotycznych "mają czym oddychać". Zapomnij o kompleksach, wróciły pod wpływem zbyt pochopnego wyciągania wniosków. Powiedz mu rano, że jest głupol, jeśli się kryje przed Tobą zamiast rozmawiać o swoich potrzebach i że jest jeszcze większy głupol, bo przez swoje zapewnienia sprawił Ci niepotrzebnie przykrość. A potem - w wolnej chwili - pogadajcie o tych sprawach szczerze. Gwarantuję Ci, że nadal jesteś Numerem 1!
  9. Wiesz Magdo, pewnie wiele z tych rzeczy o których zapewniał jest mimo wszystko prawdą - czyli to, że dla niego jesteś najpiękniejsza, że ani tam o innych nie myśli, ani specjalnie się za innymi ogląda. Gdyby wiedział, że czujesz się tak okropnie jak piszesz - pewnie byłby mocno zdziwiony faktem że mozesz tak o sobie myśleć. I pewnie mu w dwójnasób głupio - raz, że go przyłapałaś, dwa, że pewnie jego intencje nie były bardzo złe, a przez to że się tak sam zaklinał to bardzo Cię zawiódł. Tak jak pisze Wiola - pewnie odniósł wrażenie że wolałabyś myśleć że on jest "kryształowy" i stąd jego zapewnienia. Spytaj go - ale spokojnie bez nerwów - czy tak właśnie nie było? Szczera rozmowa pozwoli Wam obojgu zrozumieć siebie nawzajem.
  10. No cóż - tłumaczenia raczej wyssane z palca - pornografię to się ogląda w jedym celu - w celu oglądania pornografii :) Ale czemu takie zdenerwowanie z Twojej strony?
  11. Gryzę pazury od kilkunastu lat - ma to podłoże nerwowe. Im więcej mam stresów - tym bardziej gryzę. W ciągu tych lat miałem bodajże 2 albo 3 kilkumiesięczne okresy gdy nie obgryzałem paznokci - łatwo spostrzec, że były to okresy względnie spokojne i szczęśliwe w moim życiu. W tej chwili staram się od 2óch miesięcy zerwać z tym brzydkim nawykiem. Nie znoszę go z 3ech powodów: dłonie wyglądają okropnie, czasami "zjem" pazury tak mocno że palec boli mnie przez kilka godzin no i zdarza mi się obgryzać odruchowo nawet będąc w towarzystwie innych - a to nie przystoi dorosłemu facetowi. Można powiedzieć że moje sukcesy są umiarkowane. Wspomagam się bezbarwnym lakierem do paznokci o okropnym, wyjątkowo gorzkim smaku. Pod koniec kwietnia miałem już całkiem ładne paznokcie i nawet musiałem je obciąć bo były za długie (heh, sto lat tego nie robiłem ). Ale po obcięciu przestałem malować i się okazało że znowu obgryzłem. Teraz robię drugie podejście - paznokcie wyglądają ładnie, dwa są lekko obgryzione bo się nie opanowałem, ale ogólnie idzie ku dobremu. Myślę że jestem na dobrej drodze do uporania się z tym cholerstwem - dlatego obgryzaczom polecam taki lakier - to naprawdę nieźle działa - ledwo człowiek włoży palec do ust już czuć ten okropny smak... bleeeh... tylko pamiętajcie że trzeba dłużej malować niż tylko do pierwszego obcinania
  12. yans

    Sport a nerwica

    Hmm... lubię uprawiać sport (choć od jakiegoś czasu go zaniedbałem) więc w okresie gdy zmagałem się z lękową też próbowałem go uprawiać - z nadzieją na pozytywne skutki. Obawiam się jednak że rezultaty były odwrotne. Tzn. generalnie nic mi to nie dawało - czy uprawiałem sport, czy nie - na samą nerwicę miało to niewielki wpływ. Jednak muszę dodać, że na domiar złego kilka razy zdarzyło mi się żałować że nie zostałem w domu. Raz na treningu Aikido, raz na basenie, parę razy po joggingu - nie mogłem uspokoić serca - najprawdopodobniej dlatego, że za bardzo o tym myślałem że mi mocno bije - i wpadałem w lęki, nakręcałem się coraz bardziej aż do ataku paniki na koniec. Tak więc osobom z nerwicą szczególnie intensynego treningu nie polecam. Ale spokojny ruch na świeżym powietrzu - długie spacery, tai-chi itp. - mogą wyjść na dobre. Dodam na koniec, że gdy już wychodziłem z nerwicy, to sport bardzo mi pomagał i zaczął ponownie przynosić te korzyści, które zwykle przynosi.
  13. yans

    Wybory Prezydenckie + II tura

    Ale już nie antysocjalizm - kochane chłopaki! Prawica pełną gębą... tfu!
  14. yans

    zadajesz pytanie

    owsiane największa/najdalsza podróż w jaką wybrałaś/łeś się autostopem?
  15. yans

    zadajesz pytanie

    Piegów - zero. Gwiazdki? eeee... nie kumam co za gwiazdki - miewam iskry w oczach, nie gwiazdki Twój przyjaciel zrzuca na Ciebie część odpowiedzialności za źle wykonaną pracę dla zleceniodawcy. Oczywiście niesłusznie. Wbrew własnej opinii starasz się ciężar odpowiedzialności udźwignąć jednocześnie odrzucając w przyszłości tego typu współpracę z nim czy stawiasz sprawę na ostrzu noża, ryzykując tym samym stratę przyjaciela? (sytuacja w jakiej się właśnie znalazłem, więc proszę o przemyślaną odpowiedź)
  16. yans

    Wybory Prezydenckie + II tura

    Jeszcze raz gorąco apeluję o nie wprowadzanie forumowiczów w błąd! Przedstawiłem tu dość dokładnie powody (i to kilkakrotnie), dla których jakiekolwiek stawianie znaku równości pomiędzy polityką PiSu a poglądami PRAWICOWYMI jest błędem! Szanuję poglądy innych osób biorących udział w dyskusji - również tych z obozu lewicy (i chętnie słucham ich argumentów - choć tego tu mało), ale proszę nie powielać błędnego przekonania że partie takie jak PO lub PiS mają cokolwiek wspólnego z prawicowym spojrzeniem na politykę i gospodarkę. To błędne przekonanie wyrządza ogromną krzywdę prawdziwej prawicy - jeśli komuś odpowiada kult socjalizmu i lewicowe poglądy obu tych partii - ma do tego pełne prawo, zasługuje na szacunek i jak zawsze zapraszam go do dyskusji. Ale proszę wilka nie odziewać w skórę owcy (lub owcy w skórę wilka jak kto woli) bo to - w głowach osób nieco mniej zorientowanych w polityce - może wprowadzać totalny zamęt. Jeśli Riddlicu masz jakiś konkretny powód, wiedzę, którą możesz posłużyć do udowodnienia, że PiS to prawica (poza faktem, że razem z PO okupują prawą stronę w Parlamencie - przecież nie siądą tym po lewej na kolanach ) - śmiało - przedstaw je. W innym wypadku prosiłbym byś przeczytał o czym pisałem wcześniej i - dla własnej szerszej wiedzy - zapoznał się głębiej z tematem marksizmu, socjalizmu i konserwatywno-liberalnej opozycji wobec nich. Skorzystasz na tym Ty, skorzysta nasza dyskusja. I proszę nie traktuj tego jako atak na Ciebie lub upierdliwe wytykanie pomyłek. Wiem że zdarza Ci się być wybuchowym (ludzka rzecz) - ale zważ, ze choć reaguję stanowczo - to nie agresywnie :). Po prostu jako człowiek o poglądach prawicowych nie mogę nie zwrócić Ci uwagi, gdy moich ideowych "przeciwników" próbujesz określić mianem "kumpli z tej samej drużyny". Myślę że też nie chciałbyś być w podobnej sytuacji i musiałbyś zareagować. Sorrow - dlatego proponuję zapoznać się z poglądami prawicy i dziś - w wyborach prezydenckich a w przyszłości parlamentarnych - dać wreszcie szansę i zielone światło partiom (prawdziwie!) prawicowym. Skoro lewica oraz "lewica określana mianem prawicy" skompromitowały się w Twoich oczach, czemu nie otworzyć się na coś nowego?
  17. ale ja wcale nie jestem pewny zwycięstwa (boję się starcia z wielkim artystą), natomiast Ty traktujesz mnie protekcjonalnie. Zupełnie niepotrzebnie. Nie jestem mały chłopczyk - i świetnie sobie radzę nie tylko z sukcesami, ale i porażkami. Oczywiście potrzebuję trochę czasu. Myślę że do końca czerwca uda się coś wykombinować. Teraz jestem potwornie przywalony robotą, a jeszcze tyle czasu poświęcam na forum - trzeba to ukrócić Pojedynek Dawida z Goliatem. Może być ciekawie
  18. Doskonale. Zatem postanowione. Już zacieram rączki. (i już się tak o mnie nie martw - ja się nie martwię )
  19. nie, ja zrobię 1-2 sesje. A ty dasz swoje najcenniejsze perły z kolekcji, jaką do tej pory zebrałeś. Uczciwa rywalizacja. Przegrany odejdzie ze spuszczoną głową, zwyciezca założy laur chwały! No dawaj, nie bądź chicken! I skończ już pisać jak to krytykuję Twoje zdjęcia - raz się o nich wypowiadałem - i to pochlebnie. To ty jedziesz czołgiem po moich - jeno w kiepskim stylu - bo bez uzasadnienia.
  20. mam nadzieję że też coś pokażesz - możemy się umówić że każdy pokaże np 3 najlepsze zdjęcia a jury - np. tu na forum - oceni =) Jak przegram, uroczyście złożę obietnicę nie krytykowania więcej Twoich prac Podejmiesz rękawicę? Mam nadzieję, że nie stchórzysz, w końcu jestem fotograficzny leszcz - rozgromisz mnie na kawałki. Ale musi oceniać ktoś z zewnątrz, czyż nie?
  21. Dobra - po pierwsze spytałem, a nie "stwierdziłem". Owszem, dałeś link ("first version http://www.photomediaworld.com/photos/view/919") do wersji pierwotnej - który u mnie np. nie działa (pokazuje mi się strona główna serwisu) po drugie - nie prosisz nikogo by porównał obie prace. Sam link nie skłania jeszcze do porównań. Zresztą nikt - jak widzę - nie dał komentarza z którego by wynikało - że widział oba zdjęcia i zdecydowanie woli "poprawione". Ani razu nie wygłosiłem tutaj opinii, że moje zdjęcia są lepsze od Twoich. Zatem nie wiem co próbujesz mi udowodnić? Ja jestem fotograficznym pasjonatem, który zrobił zdjęcia swojej byłej i koleżance - to były moje pierwsze i jedyne "sesje" z modelkami. Mam byle jaki aparat, wart dziś zapewne jakieś 500zł. I to jest cały mój sprzęt fotograficzny. Uczę się, zabiegam o krytykę, a każdą opinię w stylu tej mojej, spróbowałbym przemyśleć, zobaczyć co w niej jest słuszne a z czym można się nie zgodzić. Bo zdanie na temat fotografii - i uwaga! - wyrobiony gust, może mieć nie tylko fotograf, ale również ktoś, kto kocha sztukę fotografii, choć jej nie uprawia. Ba, wielu koneserów będzie mieć oko do wyłapywania dobrej fotografii lepsze, niż niektórzy fotografowie bez talentu. Twoje zdjęcia mi się podobały, skrytykowałem rzeczowo obróbkę - na której znam się. Take it or leave it. Nawet się nie odważyłeś wdać w polemikę, jeno besztasz moje zdjęcia w akcie zemsty. Do Twojego poziomu "krytyki" się nie zniżę, za to chętnie podejmę rękawicę. Lubię rywalizację, konkurencję. Wykombinuję jakąś lustrzankę od znajomych, trochę sprzętu, pogadam z przyjaciółkami - może którąś namówię na sesję. I spróbuję się zmierzyć jeszcze raz z tematem sesji z modelkami, które tak pięknie Ci wychodzą (przyznaj się, majowa Anja Rubik z Vogue'a to Twoja robota, co? ) Zobaczymy co z tego wyjdzie A tymczasem weekend się zaczął, za oknem Odra straszy powodzią, a ja jak zwykle uciekam z forum na dwa dni żeby odpocząć od netu Ludziom dobrej woli udanego weekendu a zgryźliwym impertynentom - niech leje deszcz do poniedziałku
  22. Twoją krytykę mojej krytyki przyjmuję z otwartymi ramionami. Ja nie mam z tym problemów . Widzę zaś że Twój polega głównie na nieumiejętności zrozumienia krytyki. Wszak - powtórzę to ostatni raz - zdjęcie zrobiłeś bardzo ciekawe - jedynie wersja po obróbce - źle przeprowadzonej - wygląda gorzej, niż bez (a jeśli i pierwsze zdjęcie było korygowane - to właśnie jak pisałem - za drugim razem przekombinowałeś, bo za pierwszym razem było git). Ludzie więc chwalą Cię słusznie. Ale czy i ich pytasz, która wersja pasuje im bardziej? Bo link prowadzi tylko do wersji po Photoshopie - jak widzę. Mimo to cieszy mnie że poklepywanie po plecach "zagranicznych fachowców" uspokoiło w Tobie agresję i utwierdziło w samouwielbieniu . Co do "fotoszopowania" o którym rozmawiacie dziewczyny. Dobrze zrobiona korekta, to taka - której nie widać. Nie poznać że ktoś ją wykonał - ale jest właśnie obowiązkowa. Dlaczego? To wynika z samej natury medium, jakim jest fotografia. Obiektyw aparatu nie kłamie - światło padające na kliszę (heh, dziś raczej matrycę) daje to, co widać naprawdę. Jednakże ludzkie oko nie działa tak samo. Owszem - i na nasze receptory pada to samo światło, ale to, co widzimy - jest jedynie interpretacją naszego umysłu - interpretacją informacji, płynących z receptorów. Co to oznacza? Jeśli nawet na ludzką twarz pada niebieskawe, sztuczne światło - umysł pamięta, że ludzka twarz jest różowawa i nasyca te kolory. W naszych oczach nikt nie wygląda blado jak trup. Albo gdy stoimy w lesie w niebiesko - czerwonym ubraniu. Niemal 100% światła jest odbite od liści i kamera pokaże zawsze że ubranie przesunęło się w barwie ku zieleni - czerwień jest zimna, szara, niebieski wpada w seledynowy, morski. Ale my jak stoimy w lesie tego nie widzimy. Mózg wie, że mamy czerwono-niebieskie ubranie i właśnie takim je widzimy. Ale najważniejsza jest ludzka twarz. Mamy nawet oddziele miejsca w mózgu które zajmują się rozpoznawaniem samej twarzy. Nasze buźki tak naprawdę (co pokazuje każde rodzinne zdjęcie) błyszczą się cały czas od potu, tłustej cery itp. My tego nie widzimy - nauczyliśmy się patrzeć na skórę tak, by twarz była gładka i mniej błyszcząca. Niemal jakby działał jakiś filtr w głowie i automatycznie niwelował wszelkie bliki światła. To robota ewolucji że tak mamy . Dlatego, jeśli zdjęcie ma trafić do gazety, na plakat, musi zostać poddane profesjonalnej obróbce. Trzeba chłodnemu obrazowi z kamery nadać taki wygląd, jakby to widział człowiek. Dodać tę "interpretację", której nie ma obiektyw - i dopiero słać do druku. I wówczas - paradoksalnie - oglądający zdjęcie laik jest przekonany, ze żadnej obróbki nie było :) Dlatego zawsze bawią mnie takie "korekty", co ingerują w zdjęcie tak, że tylko pawia puścić. Niestety - jak w każdej dziedzinie - tak i tutaj - na jednego profesjonalistę przypada kilku przeciętniaków i rzesza totalnych partaczy, którzy nawet z dobrym zdjęciem odwalają taką wiochę, że ja bym się wstydził pod czymś takim podpisać. Lubię sobie ze znajomymi pośmiać się z takich "kwiatków", które można czasem znaleźć w prasie. Albo na portalach internetowych, gdzie domorośli "graficy" szlifują narzędzie "blur" bez umiaru i opamiętania. Oczywiście odrębną sprawą jest celowa ingerencja w fotografię, w celu jej naprawy lub uzyskania zupełnie innej formy czy treści. No ale fotomanipulacja, fontomontaż czy kolaż to już zupełnie inna historia =)
  23. yans

    zadajesz pytanie

    No jednak wichura, więcej szkód powoduje (wyrywa drzewa, zrywa dachy). Chociaż dłuuuuuuga ulewa prowadzi do powodzi No ale pytanie nie było o dłuuuugą ulewę hehe co do obrzydzenia muchami: "mucha to zwierze głupie, które siada na kupie" :) więc pewnie że jest obrzydliwa i jeszcze pytanie: gdybyś miał/a się wcielić w jakiegoś herosa z amerykańskich komisków (kobieta kot, superman, batman itd) - jaki byłby Twój wybór?
  24. Izabello, ale więcej wyrozumiałości dla tych kobiet. Podejrzewam, że karcą i docinają tak naprawdę z zazdrości. Mieć dziecko to - moim zdaniem - cudowna rzecz. Ale w Polsce (i nie tylko) kobieta z dzieckiem często rezygnuje z wielu ambicji i planów. Nie wszystkie mogą liczyć na pomoc ojców - są zabiegane, zalatane, nie mają czasu zająć się sobą, tym co chciałyby robić. Albo muszą pracować choć nie chcą - bo jest tak źle że trudno ojcu utrzymywać rodzinę - lub nie mogą pracować, ale by chciały - bo nie zrezygnowały z ambicji zawodowych. Tak czy siak często są w czarnej d***. Kobieta bezdzietna może wówczas wzbudzać zazdrość - swoją swobodą, wolnością, niezależnością (dzieci to ogromna odpowiedzialność). Ma to, co one utraciły. Taka już natura ludzka, że czyjeś "szczęście" zawsze kole w oczy "nieszczęśliwych". Stąd presja na Ciebie - żebyś chociaż czuła się z tym wszystkim podle - żeby obrzydzić Ci Twój wybór. Jako facet - dostrzegam w dzieciach, w porodzie, w macierzyństwie - same fajne strony. Nic mnie nie obrzydza. Ale nawet - jeśli Twoje odczucia "skrzywia" fobia, to skoro i tak nie chcesz mieć dzieci i tak - nie widzę problemu. To tak jakby nomad, co w wielkim stepie gdzie nie ma drzew wypasa kozy i mieszka w namiocie - miał problem bo ma lęk wysokości Moim zdaniem to dobrze, że nie chcesz mieć dzieci - z racji swojego stosunku do nich mogłabyś dziecku wyrządzić krzywdę (też by tu na forum zlądowało po latach ). Więc wilk jest syty i owca cała. Naprawdę współczuję, jeśli ta presja na Ciebie jest taka silna - wierzę że może być. Ale myślę że zdanie sobie sprawy co jest jej źródłem, ułatwi jej ignorowanie.
  25. yans

    zadajesz pytanie

    Głównie te same wady, które widzę u siebie. Dlatego staram się nie okazywać wkurzenia, tylko podchodzić ze zrozumieniem. Jest jeszcze chamstwo - ale nie, cham mnie nigdy nie wkurzy. Nie daję mu satysfakcji. Traktuję odpowiednio - ignoruję albo wyrzucam za drzwi. Dlaczego ludzie mówią, że dzieci są dla nich najważniejsze, ale więcej wolnego czasu spędzają na zakupach i przed tv niż ze swoimi dziećmi?
×