yans
Użytkownik-
Postów
454 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez yans
-
Zmagam się z robotą której nie chce mi się robić. Wyrwałem się z domu klepnąć kolejne zleconko więc będzie na chleb dzień mija mi powoli, jednocześnie nerwowo i relaksująco... raperska melorecytacja czy poezja śpiewana?
-
kwitnąca wiśnia to ja teraz zemszczę się na shadowmere za pytania do kobiet Komu będziesz kibicował na MŚ w RPA?
-
technikiem elektronikiem o specjalizacji systemy komputerowe. Twoja praca - pasja czy jedynie źródło utrzymania?
-
Mantra - Om Mani Padme Hum
yans odpowiedział(a) na OdrodzenieMilosci temat w Medycyna niekonwencjonalna
Hinduistyczne? To może wkleję podpis z filmiku umieszczonego na YouTubie który podał OdrodzenieMiłości: ...a bodhisattva Chenrezj to hmm.. hinduskie bóstwo, tak? Zaś ten posążek to nie figura Buddy siedzącego w kwiecie lotosu tylko... Siwa, któremu odpadło parę rączek i zostały tylko dwie. -
Dzięki za wyczerpującą odpowiedź - bardzo przydatne informacje Mnie za rozpisywanie nie musisz przepraszać - sam to robię nagminnie poza tym to normalka jak się pisze albo rozmawia o swojej pasji. Mrukiem nie jestem (wręcz przeciwnie - mam skłonność do gadulstwa z którą walczę) ale faktem jest że do osób mi obcych podchodzę z dystansem i potrzebuję trochę czasu żeby przełamać lody. Jeśli chodzi o fotografowanie, to nie zdziwiłbym się gdyby okazało się że masz już całkiem sporą wiedzę w tej dziedzinie. Wiesz, 5 lat w modelingu - pewnie sporo przyswoiłaś "przez skórę" nawet o tym nie wiedząc. Na pewno potrzebny jest jeszcze ten nieuchwytny pierwiastek artystyczny, dobre oko, wyczucie kompozycji itp - coś co wymaga doświadczenia i w jakimś stopniu predyspozycji. Ale póki nie złapiesz za aparat - to się nie przekonasz. Ja również miałem fotografię w szkole i mój nauczyciel zawsze sprzęt stawiał na drugim planie, fotografa na pierwszym. Sam sprzęt zdjęć nie robi - znajomy mojego przyjaciela wydał na aparat >8k a robi zdjęcia takie że pożal się Boże. Życzę Ci udanej sesji, a że jak rozumiem lęki wynikają z nerwicy więc życzę dnia bez lęków.
-
Mantra - Om Mani Padme Hum
yans odpowiedział(a) na OdrodzenieMilosci temat w Medycyna niekonwencjonalna
Wpadłem, bo interesuję się poniekąd historią życia Buddy, buddyzmem - chociaż raczej tym ze szkół japońskich (Zen), tybetańskie "wierzenia", obrzędy itp to nie moja broszka. Buddystą się oczywiście nie nazywam - nie potrafię szczerze odpowiedzieć czy wierzę w oświecenie Buddy, nie żyję też wg. wskazań tej religii. Praktykę zazen również odstawiłem na bok - ale cosik tam wiem -
Mantra - Om Mani Padme Hum
yans odpowiedział(a) na OdrodzenieMilosci temat w Medycyna niekonwencjonalna
Kwiat lotosu to pozycja w jakiej się medytuje, medytujesz by osiągnąć oświecenie, zatem - na chłopski rozum - klejnotem jest pewnie natura buddy jaką można odkryć dzięki medytacji. Pozdrawiasz więc Buddę, dziękując mu za pokazanie właściwej drogi. Pewnie coś w ten deseń, chociaż może się mylę... -
leję z tego gostka od rana: http://www.youtube.com/watch?v=4NGSl3CldFY
-
Wiesz linka, sam pomysł podania źródeł - jeśli wykorzystano tekst kogoś innego - jest sensowny. Uniknie się tym samym ewentualnych problemów w przyszłości gdyby ich autor dowiedział się o tym fakcie. Oczywiście bezsensem jest dopatrywać się w ich braku złej woli moderatorów i oskarżanie ich o "kradzież" czy sugerowanie że należy prosić o zgodę. Może jeszcze zapłacić za publikację? Jestem zdania że jeśli ktoś udostępnia w sieci swój tekst nieodpłatnie wszystkim internautom, to można go bezpiecznie umieszczać na innych stronach - chyba że autor wyraźnie zaznaczy, że nie życzy sobie publikacji tekstu w innym serwisie. Oczywiście warunkiem jet podanie informacji o autorze. Dla mnie próba dopatrywania się w czymś takim "kradzieży własności intelektualnej" to jakaś farsa, toż to parę ogólnikowych zdań na temat zaburzeń. W 5 minut mogę napisać na ich podstawie identyczny tekst w zmienionej formie i kto mi udowodni żem zgapił?
-
Trzeba będzie zrobić zbiórkę na forum
-
A powinnaś? Wiesz, czasem w życiu człowiek zabrnie w sytuacje, które z pozoru wyglądają na całkiem słuszne a mogą legnąć u podstaw nerwic czy depresji. Wtedy jeszcze trudniej dojść do źródeł całego problemu, bo apatia, brak energii (w depresji) lub np lęk (w nerwicy) zniekształcają nasze odczucia, naszą rzeczywistość. Nie bagatelizowałbym takich "przeczuć". Skąd wziął się u Ciebie taki stan? Coś go poprzedziło? Jakieś zmiany w życiu? Zastanawiałaś się nad tym skąd się to wzięło, masz w tym temacie jakieś przypuszczenia? Zmuszanie się "do życia" chyba nie pomoże Ci rozwiązać sytuacji. Szukaj raczej w sobie chęci, do czegokolwiek, nawet drobnych rzeczy. Nie bój się też profesjonalnej pomocy. Zwlekanie w tej sytuacji to - moim zdaniem - utrwalanie w głowie tych negatywnych schematów myślenia, które sprzyjają powstawaniu depresji. PS: Tak teraz wyczaiłem inny Twój post z którego wynika, że jesteś terapeutką - czyli masz za sobą noce i dnie w bibliotekach nad mądrymi książkami i takie rady jak moje to Cię pewnie śmieszą. Co mnie dziwi - jaka jest reakcja innych terapeutów, Twoich znajomych, z którymi przecież współpracujesz jakoś, czyż nie? (Nie jest jakoś tak że każdy terapeuta jest "pod opieką" drugiego?). Nikt nie wie z czym się borykasz? Nie możesz liczyć na pomoc z ich strony?
-
A co Cię powstrzymuje? Mnie na przykład zastanawia jak przebiega Twoja współpraca z fotografem podczas sesji? Brak mi rozeznania w tej materii. Pewnie wyda Ci się śmieszne co napiszę - ale interesuje mnie jak to wygląda w branży - kto np. odpowiada za to jak się ustawiasz, jak pozujesz? Ty? Fotograf? Wiesz, ja do tej pory robiłem zdjęcia dziewczynie, koleżankom paru - i zawsze mi tak głupio brzmi "noga wyżej! nie patrz w obiektyw! podnieś brodę!" To zniechęca, deprymuje "modelkę" (cudzysłów, bo to były osoby bez doświadczenia w modelingu). Zauważyłem że najlepiej mi się robi fotki gdy ktoś jakby na mnie nie zwraca uwagi, jakbyśmy sobie gadali o pierdołach a fotki to tak przy okazji - ale problem w tym że wówczas trudno osiągnąć jakiś zamierzony cel, ujęcie, pozę którą sobie człowiek "wymyślił". Może to kwestia "instynktu" modelki? A może warto przed sesją porozmawiać z modelką o tym co się chce uzyskać i potem już pozwolić jej "grać rolę"? Kto wie - może w przyszłości uda mi się pójść trochę w kierunku takiej fotografii (mimo wszystko amatorsko, nie profesjonalnie) i takie informacje byłyby cenne
-
Adaś napisze a wszyscy: "Aaa fuuj, bleeeh, omg daj spokój, jak mogłeś?"
-
Hej - fajna galeryjka! Chyba najbardziej spodobało mi się zdjęcie dorożki i z Pragi Płd, to z gruzem na pierwszym planie i budynkami w tle. Pierwsze - przynajmniej w niskiej rozdzielczości - kiedy nie widać dokładnie ubrań ludzi - wygląda jakby żywcem wyjęte z przeszłości. Przy tym ciekawa perspektywa i kolorystyka - taka trochę jak z malarstwa Canaletta. Drugie zaś nadałoby się na okładkę jakiejś industrial-metalowej kapeli hehe. Dziewczyny - w normie, choć jakoś szczególnie nic mi w pamięci nie zostaje po obejrzeniu galerii. Ja to widzę tak - piękna kobieta nie może zepsuć zdjęcia - ledwo się pojawi w kadrze, czyni zdjęcie wartym obejrzenia. Ale ten plus staje się minusem - bo naprawdę piękny portret, taki który hehe śni się po nocach - to zadanie nie lada trudne do wykonania. Moją małą pasję do fotografii przystopowała wpierw nerwica, dziś przede wszystkim brak pieniędzy na dobry sprzęt oraz w jakimś stopniu lekka depresja, z jaką się zmagam. Głupio trochę zwalać na sprzęt - ale wielokrotnie łapię się na tym, że nie mogę zrobić zdjęcia takiego, jakie chcę, bo jest to technicznie niemożliwe. Tak mnie ten mój grat trochę zniechęca po prostu. W każdym razie na bank do tego kiedyś wrócę. Strasznie mnie pasjonują sporty motorowe, motocykolwe i fotografia z nimi związana. Moim marzeniem (które się raczej nie spełni) jest zrobić piękną fotografię Valentino Rossi, pędzącego po kolejne zwycięstwo podczas wyścigu MotoGP Drugą kategorią jest pewnie fotografia reportażowa, uliczna. Najlepiej czarno-biała. Lubię oglądać takie fotografie, choć kiepsko mi wychodzą. No i oczywiście, last but not least - portret. Najchętniej pięknych kobiet, ale także ogólnie - po prostu człowiek, umiejętność uchwycenia osobowości, charakteru, czyjejś historii za pomocą fotografii (tak autentycznej jak i zmyślonej). Ale to raczej w przyszłości, jak będę dysponował hmm... zapleczem. Moje skromne wypociny można obejrzeć tutaj. Jest tam też parę grafik, ogólnie galeria mocno przestarzała - ale jak wspominałem - różne kłopoty sprawiły ze straciłem rozpęd i przestałem ją rozwijać (fotki leżą na dysku i czekają na lepsze jutro). Są tam też fotki z czasów jak mieszkałem na emigracji - czasem jak na nie patrzę to się wkurzam, tęsknię za zieloną wyspą i żałuję, że nerwica zmusiła mnie do powrotu (jakże oni lubią drogowe wyścigi motocyklowe!). Pewnie pomogłoby mi gdybym znalazł kogoś o podobnych zainteresowaniach, z kim mógłbym wspólnie "bawić się" fotografią, ale wśród moich znajomych nikt pasji nie podziela. Hmm, jak ktoś z Wrocka jest w podobnej sytuacji to... można się zgadać chyba...
-
najlepiej to chyba być mądrym i szczęśliwym, nie? potrafisz, lubisz śpiewać? Czy musisz to robić pod prysznicem jak się leje woda bo inaczej domownicy zatykają uszy i rzucają kapciami?
-
Plastry Aikido-swiatełko w tunelu:D
yans odpowiedział(a) na ALEKS*OLO temat w Medycyna niekonwencjonalna
Biednych mi szkoda, chorych mi szkoda, samotnych, opuszczonych - ale głupich to mi nigdy nie szkoda -
linko, adaś - myślę że warto w takim temacie pisać jakiego rodzaju terapię się odbywa - są bardzo różne formy terapeutyczne, jeśli przy porównaniach wrzucimy wszystko do jednego worka to zaszkodzi to i nam, i terapeutom (bo ktoś może mieć niesłuszne zastrzeżenia do swojego psychologa na przykład). Przy okazji - paradoksy fajnie wszystko to opisała w temacie rodzaje psychoterapii. Nie chce mi się rozpisywać za bardzo w tej chwili, napiszę Wam jednak że w moim przypadku dobrego terapeuty trochę szukałem. Zwykle dość szybko rezygnowałem, nie chciało mi się tracić czasu na kogoś, kto marnowałby tylko moje pieniądze. Jednym z kryteriów jakie stosowałem była szybkość stawiania diagnozy (charakterystyczna dla terapeutów z wykształceniem psychiatrycznym) - jak mi ktoś po niecałej godzinie rozmowy nawijał, że on już doskonale wie co mi jest - leciał do odstrzału. Jedno z moich powiedzeń życiowych brzmi "po co szukać? lepiej znaleźć!" i tak to trafiłem do terapeutki dzięki której pozbyłem się nerwicy lękowej. W skrócie - zastosowała terapię psychoanalityczną, choć pewnie było tam trochę i z innych metod. Wpierw się wzbraniałem, ale swoim profesjonalizmem wzbudziła moje zaufanie i "oddałem się w jej ręce". Dużo było moich monologów, przerywanych jej krótkimi, za to celnymi, inteligentnymi uwagami. Miała do mnie dużo pytań, wyjaśniała mi pewne procesy, ukryty mechanizm zachowań itp. Nie oceniała, ewentualnie od czasu do czasu - gdy sam prosiłem o jej opinię. Zawsze szczera i obiektywna. Udało jej się tak prowadzić terapię, że odnosiłem wrażenie że do zdrowia dochodziłem sam, jakby bez jej udziału (oczywiście tak naprawdę była to jej ogromna zasługa). Co mnie jeszcze ujęło - widać było ogrom jej pracy poza samą terapią. Pierwszy raz miałem wrażenie że terapeuta, poza tą godzinką w tygodniu kiedy do niego przychodzę, poświęca mnie, mojemu przypadkowi dużo pracy poza wizytą - wkłada to serce, angażuje się (w sensie pracy, nie emocjonalnie oczywiście). Była doskonale rozeznana w tym, co jej mówiłem o sobie - nigdy nie musiałem jej mówić czegoś drugi raz, ba! czasem sama przypominała mi, że np. parę tygodniu temu mówiłem coś innego. Naprawdę rewelacja. Czapki z głów. Psychoterapeuta wart każdej wydanej złotóweczki! Martwi przy tym stosunek tych "kiepskich" terapeutów do tych "dobrych". Trudno na podstawie li tylko własnych doświadczeń generalizować, ale chyba tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. Może być też tak, że ocena terapii zależy również od samego zainteresowanego nią, kto wie - może komuś innemu lepiej pomógłby akurat któryś z moich poprzednich terapeutów, nie ta ostatnia. Dlatego chyba warto szukać i (tak wiem, już o tym pisałem) - zmieniać terapię, kiedy się nie jest zadowolonym z efektów.
-
Relaks Magduś, żartowałem - piłem do niedawnych dyskusji o kolorowych nickach Nie miałem zamiaru Cię urazić, każdy sobie pisze ile chce :)
-
Magdzie by się przydał dobowy limit postów - może nasz (baczność!) Admin (spocznij!) doda taki skrypt? Potem jeszcze można by na tym zarobić - "odblokuj limit smsem! tylko 4,99pln!" . A jeszcze mam jeden pomysł dla Admina - kolorowe nicki od 4000 postów wzwyż! Magda by chyba zeszła na zawał
-
Wracam na psychoterapię, kasę wrzucam na konto i do końca roku nie zajmuję się niczym innym tylko pracą nad sobą Znajdujesz walizkę w parku - otwartą i pełną gotówki o wysokich nominałach. Co robisz?
-
haha shadowmere, ty szowinistko, ciągle pytania do damskiej strony forum! ciałokształt! jak daleko mieszkasz od miejsca swojego urodzenia?
-
Jeżeli ten post z przed paru dni by nie przeczytany to właśnie tam Cię odsyła. :) To nie pokaż najnowszy post tylko pokaż pierwszy nieprzeczytany... Ja rozumiem, i właśnie o to chodzi że do tych tematów zaglądam regularnie i chcę czytać od pierwszego nieprzeczytanego, a ten do którego mnie odsyła czytałem już ze 20 razy Dla niektórych tematów odsyła mnie poprawnie, dla niektórych uparcie do tego samego. Teraz sobie przypomniałem że na forum powinien być klawisz "oznacz wszystkie jako przeczytane" - poszukam, może to naprawi problem.
-
OMG! Wszystko tylko nie utrata popędu!
-
seheiah pisze z sensem i przychylam się do jego rad - staraj się skupić na teraźniejszości, nie myśleć o tym co było lub będzie. Próbuj "obserwować" teraźniejszość i znajdywać w niej to, co w tej chwili znajdujesz we wspomnieniach z przeszłości. Bardzo często uciekanie myślą w przód lub do tyłu sprawia, że czujemy jak ucieka nam czas. Podejrzewam, że w czasach które wspominasz - nie miewałeś takich myśli, byłeś osadzony mocno w "tu i teraz" i musisz chyba teraz wrócić do tamtego sposobu myślenia. Takie "przeprogramowanie" może być trudne, wymaga pewnej dyscypliny, wysiłku, umiejętności. Być może faktycznie przydałoby się skorzystać z czyjejś pomocy. W przeciwieństwie do Alienated sugerowałbym jednak wpierw udać się na rozmowę z psychoterapeutą, a dopiero później - ewentualnie - wspierać się farmakologią. Na koniec dodam jeszcze że tego typu myśli nawiedzają każdego człowieka, także mnie (faceta u progu 30tki). Być może w tej chwili dręczą Cię mocno, coś jakby na zasadzie "szoku" i z czasem jak się trochę oswoisz z "przemijaniem" złagodnieją.
-
Tak dla uspokojenia - znam parę osób (w tym moja siostra) z plamkami na tęczówce od lat - nic im nie jest =)