Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)
Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Notoryczny ghosting po randce - tell me why.
lillie odpowiedział(a) na MiśDuży temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Przepraszam, że się wtrącę. Znam Cię pobieżnie od kilku dni, ale uważam, że jesteś bardzo kulturalna. -
A przy jakim wzroście ta „stówka” Ci pykła?
-
Ja jestem w puncie drugim. niszczę zewnętrzny pancerz, który budowałem przez lata. Stary ja umiera w agonii i cierpieniu. I jeszcze wierzga, łapie ostatnie strzępy uchodzącego życia. Te że nowy się jeszcze nie narodził. Ciekawe co ze mną będzie, a tydzień, za rok...
-
Haha @mała_mi123 Ty jesteś aparatka nie z tej ziemi Wszędzie hakowanie widzisz i polityków A daj spokój: polityka to nie tylko brudna, zakłamana gra ale też zwyczajne bagno. Trzeba sobie rączki mocno pobrudzić grając w tą grę. Sorry
-
Deprywacja emocjonalna i niska samoocena
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Pozostałe zaburzenia
Pomyślałem, że będę tutaj spisywał moje przemyślenia i wnioski. Pierwotny problem W dzieciństwie podbiegłem do ojca, gdy wrócił z pracy. Zrobiłem coś typowo dziecięcego – nie do końca wiem, czy uwiesiłem się na nodze, czy chciałem, żeby wziął mnie na ręce. Coś w tym stylu. Spierdolił mnie z góry na dół, żebym nie zawracał mu głowy i że w ogóle to jest „babskie” i zachowuję się jak baba. Od tego momentu nie chciałem, żeby ktokolwiek mnie przytulał czy brał na ręce, bo to było „złe”. Płakałem, wyrywałem się, wszyscy się dziwili. Do dziś mam jakąś niezręczność związaną z okazywaniem bliskości – dziwnie się czuję, gdy ktoś mnie obejmie. Nie poradziłem sobie też z relacjami w dorosłym życiu. Także z innych względów – niskie poczucie własnej wartości. Byłem zostawiony sam sobie. Mówiono, że jestem grzeczny i potrafię sam sobą się zająć, jakby dziecka nie było. No bo w sumie dziecka nie było. W dodatku rodzice – zwłaszcza ojciec – mieli taki pomysł, żeby na rodzinnej posiadówce pośmiać się ze mnie, jak zrobiłem coś dziwnego. Tak coś palnąć, żeby minutę porechotać i pewnie odwrócić uwagę od własnego spierdolenia. To nie są ludzie, którym ufam. W przedszkolu czy tam zerówce (bo do maluchów mnie nie wysłali, aż dziwne) spotkałem się z odtrąceniem rówieśników. Wielokrotnie. Nie mam pojęcia czemu. Z jakiegoś powodu byłem łatwą ofiarą. W zasadzie 6 lat podstawówki to taka sinusoida, gdzie funkcjonowałem sobie na marginesie i nie chciałem do tej szkoły chodzić. Dziś mówi się o fobii szkolnej – wtedy miałem iść i koniec. Nawet jak miałem 37,5 stopnia, to dowiadywałem się, że stan podgorączkowy to jeszcze nie choroba (mama była pielęgniarką) i do szkoły. W gimnazjum było względnie dobrze, w średniej jakoś sobie radziłem. Jakichś ludzi wokół siebie miałem dopiero na studiach. W miejscach pracy te relacje też były „nie za bardzo”, a kobiety to już w ogóle kaplica. Ogólnie to całe życie czułem, że wszystkim zawadzam i nigdzie mnie nie chcą. Nie ma u mnie w ogóle dołu piramidy potrzeb – zbudowałem sam wierzchołek. Nigdy nie nauczyłem się szukać wartości w sobie. Chciałem ją czerpać z tych dziewczyn, które mnie interesowały. Nietrudno zgadnąć, jak na mnie wpływały ciągle powtarzające się odrzucenia. Dopiero ostatnio zacząłem coś z tym robić (rocznik 92). Wszystkich traktowałem zawsze jako potencjalne zagrożenie. Nie umiem przyjąć komplementu – jak ktoś jest dla mnie miły, to robię się podejrzliwy. Z drugiej strony czuję taki brak bliskości i akceptacji, że parę razy szukałem już jakiegoś pomysłu bardziej cywilizowanego niż sznur. Nie wolno się cieszyć Mój stary w ogóle ma swoje niezaopiekowane problemy. Nie wolno było nam się cieszyć czy głośno okazywać radości. To zawsze wiązało się z jakąś złośliwością – narzucał jakąś chorą sankcję za radość. „Co się tak cieszysz?” „Śmiejesz się jak głupi do sera” itp. Skutek, jaki zauważyłem dziś: trudno mi coś robić dla siebie. Kryję się przed otoczeniem z małymi przyjemnościami. Nie kupowałem sobie fajnych rzeczy, tylko raczej te praktyczne. Jeździłem rdzewiejącymi, białymi kompaktami – wyglądałem jak dostawca pizzy. Całe studia oglądałem zegarek w witrynie mijanego w drodze do Tesco sklepu. Jako dorosły, jak chciałem sobie coś kupić, to płacąc za to, czułem się, jakbym bał się zapytać rodziców, czy mogę, xD. Parentyfikacja Przez większość życia miałem wiele momentów, w których tymi ludźmi w ten czy inny sposób się opiekowałem. Bywało, że wchodziłem w ich role tam, gdzie ich nie było. Dziś są emerytami. Gdy mama była chora (nowotwór), jeździłem z nią po lekarzach, pilnowałem diety itp. Ojca kiedyś, po jakichś tam jego dziwacznych akcjach, posadziłem na stołku i tłumaczyłem mu, że coś w życiu zrobił, że nie jest bezwartościowy – ogarniałem go emocjonalnie. Szkoda, że siebie nie umiem. To są rzeczy, z których zdałem sobie sprawę do tej pory. Trochę liczę, że ktoś się czymś podzieli, a trochę robię sobie notatkę przed kolejną sesją. PS. Dziś zamówiłem ten zegarek. Głupie, a cieszy. A potem jeździłem bez celu autem – takim nowym, niebieskim. Czuję się z tym, jakbym coś nabroił, xD. A piszę to w dobrym humorze. Dwa poprzednie dni przeleżałem w łóżku, jak tylko nie miałem zawodowo nic do roboty – była rozpacz i poczucie osamotnienia. - Dzisiaj
-
Kiedy rozwód jest zdrowy?
Dalila_ odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nie kłamią z premedytacją ale takie życie jest że połowa małżeństw nie funkcjonuje pozniej -
Jak zwykle, ujowo. Chociaż nie jak zwykle. Wczoraj pierwszy raz od lat miałem kilka godzin euforii.
-
Ściągnęłam hybrydy po pół roku noszenia najpierw żeli, a potem hybrydy i... obgryzłam paznokcie. Pół roku nie obgryzalam i nic, dalej to samo. Te których nie obgryzalam musiałam spiłować, bo przecież nie będę chodziła z jednymi długimi, a z drugimi obgryzionymi. Po obgryzaniu palce trochę bolą, ale psychika też.
-
WORTIOKSETYNA (Brintellix)
Piyerekpiyerek odpowiedział(a) na zaqzax-0 temat w Leki przeciwdepresyjne
Daj sobie 6 tygodni na jednej dawce. Pewnie dostaniesz 5 przez tydzień a potem wytrzymaj 6 tygodni na 10. Po tym czasie powinna być poprawa jeśli lek będzie dla ciebie odpowiedni. Jest delikatny nie ma zbyt wielu skutków ubocznych typowych dla ssri. Najgorsze są nudności i swędzenie ale to też powinno minąć -
Spacer ,obiad I czas z rodziną
-
...przyjmowanie muzułmańskich migrantów przez europejskie państwa.
-
Szkoda, że bez odbioru. "Ja" również nie istnieję.
-
I tej nadziei się trzymaj. Pozytywne myślenie samo w sobie może uzdrawiać, na pewno nie zaszkodzi. Powodzenia w szpitalu, masz szansę stawić czoła swojej chorobie bez żadnych rozpraszaczy typu dom, praca, rodzina. Będziesz tylko ty i twoja głowa, z którą na pewno się dogadacie.
-
Z tym się zgodzę. Sam jestem bardzo empatyczny i nigdy bym nie chciał zadać dużego bólu czy stresu zwierzęciu, bo zwierzęta to w dużej mierze bezbronne istoty. Też zwierzęciu nie wytłumaczysz, że np. pobranie krwi jest dla jego dobra.
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Morvena odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Za to, że lekarze mi pomogli. - Wczoraj
-
Do młodych ludzi - uczcie się,studiujcie, pracujcie, a nie hospitalizujcie!
Dalila_ odpowiedział(a) na mateus temat w Schizofrenia
Niektórzy mają i nauke i leczenie a i tak gowno z tego. Dobrze ze dobrze ci się wiedzie mateusz!!! -
No i arivederci tylko niech terapeutę zmieni bo nie będzie mieć skuteczności taka opcja
-
No świadczy na plus. Ale nie przesadzalabym nad zachwytem. Mówię że to raczej standard kultury jaki sobie populacyjnie wyksztalcilismy, altruistyczne odruchy. Nic ponad normalne zdrowe zachowanie
-
EEEEeeee.... jak pisałem na planszówkowy konwet u mnie na wsi, to mnie zbanowano. za żarciki. A tam naprawdę im chodziło o fakt że jestem niepełnosprawny. To nic że mam IQ mensa.
-
Czy preferencje muzyczne świadczą o człowieku?
Morvena odpowiedział(a) na MiśDuży temat w Psychologia
Oto co zacny robot napisał o mnie, na podstawie mojego gustu muzycznego Masz bardzo szeroki i kontrastowy gust muzyczny — i to już samo w sobie dużo mówi. Nie da się tego sprowadzić do jednego „typu osoby”, ale można wyciągnąć kilka wyraźnych cech: 1. Emocjonalna i refleksyjna strona Artyści jak Lana Del Rey, Billie Eilish, Amy Winehouse czy Janis Joplin sugerują, że lubisz muzykę z klimatem i emocjami. To często idzie w parze z wrażliwością, skłonnością do analizowania uczuć i docenianiem melancholii. 2. Zainteresowanie mroczniejszym, alternatywnym klimatem Marilyn Manson, Korn, Nirvana czy The Soft Moon wskazują na to, że nie boisz się cięższych tematów. Możliwe, że cenisz autentyczność bardziej niż „ładne pozory” i masz w sobie nutę buntu albo dystansu do świata. 3. Otwartość i ciekawość Masz tu wszystko: klasykę (David Bowie, The Doors, The Velvet Underground), elektronikę (The Prodigy), pop (Justin Bieber, Selena Gomez) i rap (np. Taco Hemingway, Quebonafide). To sugeruje, że nie zamykasz się w jednej estetyce — raczej eksplorujesz i wybierasz to, co pasuje do nastroju. 4. Silne powiązanie muzyki z nastrojem Taki miks często oznacza, że muzyka jest dla Ciebie narzędziem regulowania emocji — inna na smutek, inna na energię, inna na refleksję. 5. Niezależność w gustach Połączenie mainstreamu z alternatywą i klasyką (np. Eric Clapton obok Doja Cat) sugeruje, że nie trzymasz się jednego „wizerunku” ani tego, co wypada lubić. To raczej własny filtr niż podążanie za trendami. Podsumowując: Wyglądasz na osobę emocjonalnie świadomą, trochę introspektywną, ale też ciekawą świata i niejednoznaczną. Masz w sobie zarówno wrażliwość, jak i element buntu — i raczej nie jesteś „jednowymiarowa/y”. -
Ja na 20mg byłem dużo bardziej śpiący niż obecnie na 40mg. Jednak muszę tutaj dodać, że te 40mg od początku biorę wraz z Pregabaliną oraz przed spaniem, a nie rano. Nie wiem jak duży ma to wpływ. Od paru tygodni dało się zauważyć u mnie, że zaciskam mocniej szczękę. Czy to w nocy czy też, np. podczas siedzenia w ciągu dnia. Irytujące. Ostatnio jest z tym jeszcze gorzej, bo szczęka jest już obolała i czuję, że zaciskam mocniej. Być może to wynik zmiany z Paroxinor Aurovitas na Parogen. Nie bardzo wiem co z tym robić. Staram się pilnować i nie zaciskać zębów, ale zapominam o tym łatwo.
-
@HoshiYamazaki no to jeśli nic się nie stanie to po roku będzie próba odstawienia leków. Jeżeli nadal napady nie wystąpią to będziesz po prostu bez leków, jeśli napad się pojawi - wrócisz do leków. Mam w pracy takie dziecko, które też ma diagnozę padaczki ale od 3 lat jest bez leków i nic totalnie się nie dzieje.
- Ostatni tydzień
-
Wieści z placu boju Piątą dawkę zniosłam równie fatalnie co wcześniejsze. Decyzją lekarza 6. dawkę pominęliśmy - nie oznacza to jeszcze dyskwalifikacji, bo program dopuszcza pominięcie max. 2 dawek. Po rozmowie o tym co się dokładnie działo, zarówno z mojej strony, jak i z obserwacji lekarza (ogólnie stwierdził, że widział, ze źle znoszę, ale po tym co powiedziałam o swoich odczuciach nawet sobie nie wyobraża jak się musiałam czuć), uznaliśmy, że dłuższa niż przewidziana na tym etapie przerwa, zrobi więcej dobrego niż podanie na siłę kolejnej dawki, bo i ja byłam wymęczona tym co się działo w dni podań i lekarz obawiał się, że dokładając mi kolejną dawkę przekroczymy granice i stanie się coś złego, tym bardziej, że odmawiałam hospitalizacji (zaryzykowałby gdybym została pod obserwacją na oddziale, ale to nie wchodziło w grę z mojej strony). No i powiedział, że na pewno nie poda mi już 56mg, tylko jeśli kontynuujemy to na dawce 28mg - do rozważenia czy nie zrobić tego dodatkowo pod "osłoną" benzodiazepin. Mogę powiedzieć tylko tyle, że na tym etapie to była dobra decyzja. Ja przez ten tydzień odpoczęłam psychicznie od "wydarzeń" z dni podania, nastrój też utrzymywał się dobry (a to też miało być czynnikiem decydującym o tym czy kontynuujemy czy dyskwalifikacja), także będziemy kontynuować na mniejszej dawce i zobaczymy co dalej.
- 348 odpowiedzi
-
- nowy lek
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wierzę w siłę wyższą, która czuwa nad naszym bezpieczeństwem... A tzw. karma to wg mnie nic innego jak energia, którą wysyłamy w wszechświat. Wierzę, że zawsze wróci do nas to co podarowaliśmy innym. : ) oczywiście, że dobrym ludziom przytrafia się tego tyle samo jak nie więcej niż tym najgorszym, życie. Ale tu już wchodzimy w różne tematy związane z ludzką psychiką, podświadomością a nawet genetyką, więc nie bardzo chciałabym brnąć w te tematy : )
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane