Kiusiu
Użytkownik-
Postów
666 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kiusiu
-
Nie daję już rady z natrętnymi myślami, mam naprawdę dosyć. Od tego można zwariować
Kiusiu odpowiedział(a) na robertina temat w Nerwica natręctw
Mindfulness to uważność, czyli celowe i świadome kierowanie uwagi na "tu i teraz", czyli na konkretne doznania i doświadczenia, emocje i odczucia, bez oceniania ich. I bez wybiegania w przyszłość ani rozpamiętywania przeszłości. Dobrze jest dodać trening mindfulness do psychoterapii. -
z klawiaturą Nokia czy Siemens?
-
w gałkach zasuwka (w drzwiach wejściowych do mieszkania) czy sam zamek przekręcany kluczem?
-
Myślenie o myśleniu? (natrętne myśli, lęk..)
Kiusiu odpowiedział(a) na joker27 temat w Nerwica natręctw
Jeśli masz w głowie scenariusze, to wtedy najlepiej weź kartkę i długopis i zapisz sobie to, o czym myślisz i o czym nie możesz przestać myśleć. Zapisz sobie wszystko, przelej myśli na papier. Wtedy będziesz wiedzieć "OK, zapisałem, na pewno nie zapomnę". Wytłumacz sobie też, że rozmyślanie o przeszłości w żaden sposób Ci nie pomaga i nie służy, że jest całkowicie bezproduktywne, niekonstruktywne i szkodliwe. Że tylko sobie w ten sposób szkodzisz. I odpowiedz sobie na pytanie, czy rzeczywiście chcesz sobie szkodzić. Co się stało, to się nie odstanie. Nie cofniesz czasu. Nikt tego nie zrobi. Nikt nie jest idealny. Nikt nie jest doskonały. Każdy czasem o czymś zapomina. Każdy czasem robi jakieś głupoty. Nikt nie jest w stanie wszystkiego wiedzieć ani wszystkiego przewidzieć. Nie wymagaj od siebie nie wiadomo czego. Bądź dla siebie dobry. Nie rób sobie wyrzutów. Bo to niczemu nie służy. I naucz się czuć, a nie tylko myśleć. Naucz się przestawiać z trybu myślenia na tryb czucia. Wyłączać u siebie tryb autopilota. Mindfulness może być w tym przydatny. -
OCD - jakiej treści są Wasze obsesyjne myśli?
Kiusiu odpowiedział(a) na eleniq temat w Nerwica natręctw
Niezliczoną ilość razy myślałem o zrobieniu krzywdy psychiatrze, który przepisał mi leki, od których prawie umarłem. A także o zwyzywaniu go, nawrzeszczeniu na niego, zmieszaniu go z błotem, grożeniu mu i rzuceniu wiązanką w jego stronę, wykrzyczeniu mu, co o nim myślę i jakie fantazje dotyczące go mam. -
Nie daję już rady z natrętnymi myślami, mam naprawdę dosyć. Od tego można zwariować
Kiusiu odpowiedział(a) na robertina temat w Nerwica natręctw
Czasem na natłok myśli wieczorem i w nocy pomaga mi Trittico. Możliwe, że pewną skuteczność ma w tym też mindfulness, na treningi którego chodzę od pewnego czasu. Aczkolwiek to mocno indywidualna kwestia. Na jeden lek różni ludzie reagują bardzo różnie. Ataraxu ani Xanaxu nie próbowałem. Słyszałem (od psychiatry, z którą o tym rozmawiałem), że ten ostatni uzależnia. -
w wafelku (ale andrutowym) lody czekoladowe czy karmelowe?
-
okulary soczewka czy soczewica?
-
kino budyń czekoladowy czy budyń waniliowy?
-
sobota gruszki: klapsy czy konferencje?
-
baggy dżinsy slim czy szarawary?
-
bratki ligol czy cortland? @Harding Nie odpowiedziałeś na moje pytanie: jonagold czy lobo. Dlaczego? Podobnie jak wcześniej nie odpowiedziałeś na inne moje pytanie: kryza czy żabot. Przykro mi. Aczkolwiek w internecie da się znaleźć przydatne informacje, poza tym "Dragon Ball" jest emitowany nawet obecnie.
-
golden retriever kanon czy Conan?
-
wegetarianizm berneński pies pasterski czy seter irlandzki?
-
ciemne jonagold czy lobo? Nie co, tylko kto. Zresztą, wystarczyłoby użyć Google, jeśli nie oglądało się "Dragon Balla".
-
lambada Jacek Pałasiński czy Jacek Pałkiewicz?
-
Kopciuszek Bielsk Podlaski czy Biała Podlaska?
-
walc Bielsk Podlaski, Biała Podlaska czy Bielsko-Biała?
-
Właściwie, można by każdego wierzącego w Boga spytać: "Dlaczego uważasz, że Bóg istnieje?". A chrześcijan dodatkowo: "Dlaczego uważasz, że Biblia mówi prawdę, a Jezus to zbawiciel?". Choć, istotne jest też, jaki odsetek ludzi wierzących w Boga potrafi być szczerymi, również wobec samych siebie. I przyznać np., że wierzą w Boga dlatego, że zostali wychowani w konkretnej religii, że od najmłodszych lat widzieli, jak ich rodzice się modlą, chodzą do kościoła i ogólnie praktykują, i ci rodzice mówili im, że mają robić to samo, i wpajali im religijne przekonania, że Jezus to zbawiciel, który umarł za nasze grzechy i zmartwychwstał, że Maria to Matka Boża itd. Na analogicznych zasadach, dla muzułmanów ich religia przeważnie jest czymś tak oczywistym, że nie mogą pojąć, dlaczego nie jest taką dla innych. Wychowanie odgrywa tu kluczową rolę. Osobną i specyficzną kategorią są wspomniani w tym temacie nawróceni nałogowcy i nawróceni przestępcy, ogólnie ludzie, którzy byli na dnie, jednak wyszli z dna jednocześnie nabierając silnych religijnych przekonań. Choć pewnie i oni w większości już w dzieciństwie stykali się z praktykami religijnymi, i z religijnymi przekonaniami, nawet jeśli na pewnym etapie życia się od nich oddalili. Z zagorzałym teizmem wiąże się pewien problem, który poruszył Platon w "Eutyfronie", streszczony w słowach: "Czy bogowie lubią to co zbożne, dlatego że jest ono zbożne, czy też jest ono zbożne dlatego, że je bogowie lubią?". A w przypadku judaizmu i chrześcijaństwa, problemem jest kwestia posłuszeństwa Bogu i podporządkowywanie całej swojej moralności i postępowania oczekiwaniom i rozkazom Boga. Weźmy przykład Abrahama i Morii. Co, gdyby Abraham uznał, że głos, który nakazuje mu złożyć ofiarę z Izaaka, nie jest głosem Boga, bo sprawiedliwy i miłosierny Bóg na pewno nie kazałby mu popełnić zbrodni dzieciobójstwa? Tylko że ów głos to muszą być jakieś urojenia albo głos jakiegoś zwodniczego złego demona? I kierując się tym właśnie osądem, nie chciał dokonać tej ofiary? Co, gdyby Abraham uznał, że wprawdzie głos nakazujący mu złożyć ofiarę z Izaaka jest głosem Boga, ale odpowiedziałby na to: "Nie zamorduję własnego syna, bo to byłaby zbrodnia, niezależnie od tego, kto ją nakazuje - czy Bóg, czy ktokolwiek inny. Moje zasady moralne stoją wyżej od rozkazów Boga." Czy w takiej sytuacji, zdaniem judaistycznych i chrześcijańskich autorów, Bóg ukarałby Abrahama za nieposłuszeństwo (a w pierwszym przypadku: połączone z niedowiarstwem), czy przeciwnie - wynagrodziłby go za silne zasady moralne i silny kręgosłup moralny? Bo z Rdz 22,15-18 wynika, że Bóg wynagrodził Abrahama za ślepe posłuszeństwo jemu. Czyli w praktyce za to, że Abraham nie był w stanie uznać, że jego zasady moralne stoją wyżej od rozkazów Boga, i nawet nie brał pod uwagę takiej możliwości. Owszem, z jednej strony można postępowanie Abrahama uznać za przejaw pokory, mocnej wiary i niewynoszenia się - jednak z drugiej, przecież mowa tu o kwestii odebrania życia własnemu synowi, o kwestii dzieciobójstwa. Czy Abraham nie uznał, że Bóg nakazuje mu popełnić odrażający czyn? Czy nie włączył mu się choćby najmniejszy odruch sceptycyzmu, nie zapaliła mu się czerwona lampka? Co, gdyby głos słyszany przez Abrahama rzeczywiście był tylko jego urojeniem, albo gdyby był to głos złego zwodniczego demona podszywającego się pod Boga, i gdyby Abraham wskutek słuchania tego głosu naprawdę zabił Izaaka? No i mamy jeszcze kwestię córki Jeftego i ofiary z niej, z Sdz 11,29-40. Czy zabicie córki jako skutek danego Bogu przyrzeczenia o ofierze z nieokreślonej istoty/osoby rzeczywiście jest pozytywnym przykładem wielkiej pobożności, jak stwierdziło wielu chrześcijańskich autorów, czy jednak nie? M.in. takie kwestie związane z wymaganiem przez Boga bezwzględnego i ślepego posłuszeństwa sprawiają, że teizm budzi mój sprzeciw. Jednak zdaje się, że ludzie tacy jak @domek w ogóle się nad takimi kwestiami nie zastanawiają. W pewnej mierze rozumiem ludzi, którzy skłaniają się ku różnym religijnym synkretyzmom. Na tym forum też wypowiedziało się kilka takich osób. Rozumiem też i popieram osoby poszukujące. Czyli to, o czym też tutaj wspominałem: konformizm odgrywa tu olbrzymią rolę. Katolicy w PL są uważani nie tylko za pisowców, ale też za zwolenników Grzegorza Brauna czy Krzysztofa Bosaka, zwłaszcza ci przedsoborowi, najbardziej konserwatywni. Masz sporo racji. Choć BTW, o aborcji wypowiedziałem się w innym temacie, żeby nie odchodzić zanadto od głównego wątku.
-
Moim zdaniem, aborcja do 12. tygodnia ciąży nie powinna być karana. Choć najlepiej, gdyby przed podjęciem decyzji o aborcji kobieta była zobowiązana porozmawiać o tym z psychologiem, by mieć świadomość możliwych skutków tej decyzji. I ogólnie najlepiej stosować antykoncepcję, gdy nie chce się zajść w ciążę - jednak gdy zdarzy się, że guma pęknie, to nie jestem za zmuszaniem dziewczyny/kobiety do donoszenia ciąży i urodzenia. Co do aborcji na późniejszych etapach ciąży, to gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony, ma tzw. wady letalne, czyli śmiertelne, to uważam, że aborcja również powinna być dozwolona. To samo gdy ciąża zagraża życiu kobiety. Oraz gdy ma miejsce ciąża bliźniacza i sytuacja wygląda tak, że albo oboje bliźnięta umrą przed narodzinami, albo jedno z nich musi zostać zabite, by drugie mogło żyć. Są sytuacje, z których nie ma dobrego wyjścia. I trzeba zdecydować, co zrobić, by skutki niepożądanych zdarzeń były możliwie najmniej złe. Judith Jarvis Thomson w 1971 opublikowała esej "Obrona aborcji", w którym, w ramach eksperymentu myślowego, poruszyła kwestię użyczania swojego ciała innemu ludzkiemu organizmowi, w tym przypadku skrzypkowi. W debacie o aborcji nieraz używany jest właśnie tzw. argument skrzypka. I choć ten argument ma pewne wady, to jednak jest znacznie lepiej uargumentowany niż stwierdzenia działaczy pro-birth, mylnie nazywających się "pro-life". Określanie płodu mianem "dziecka" oprócz tego, że błędne, jest próbą grania na emocjach. Aborcja nie wygląda tak, jak ukazuje to manipulacyjny film "Niemy krzyk" z 1984, propagowany przez religiantów. Płód, przynajmniej do pewnego etapu ciąży, jest całkowicie zależny od matki i jej organizmu. Od tego, co kobieta zje, wypije, zrobi, co będzie wprowadzać do swojego organizmu. W żadnym innym przypadku jeden organizm nie jest tak bardzo zależny od innego konkretnego organizmu. Do tego płód nie jest samoświadomy. I do pewnego etapu ciąży nie ma też zdolności odczuwania bólu. Nie ma też bagażu życiowego ani emocjonalnego, zdolności myślenia ani planów na przyszłość. Więc wydaje się logiczne, że to do matki powinna należeć decyzja. Ostatnio pisałem o tym w innym temacie. Stwierdziłem, że może lepiej wypowiedzieć się tutaj. Może ktoś zechce mi odpisać i kontynuować ten wątek tutaj. Co do eutanazji, to pomoc w samobójstwie osoby nieuleczalnie chorej jest lepsza niż uporczywa terapia nieprowadząca do wyzdrowienia, a tylko przedłużająca męki.
-
Kojarzy mi się to z książką i filmem "Koralina". To najbardziej znane w popkulturze odniesienie do tej fobii. Jeśli to znasz, to może ów lęk jest skutkiem właśnie obejrzenia "Koraliny"?