Kiusiu
Użytkownik-
Postów
601 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kiusiu
-
Dziwna przypadłość, skutek uboczny samotności?
Kiusiu odpowiedział(a) na HallowedByThyName temat w Psychologia
Za czasami PRL-u nie tęsknię, na pewno nie chciałbym żyć w PRL. Szary, ponury, zniewolony kraj z brakiem perspektyw. Z tego co wiem, to lubienie estetyki uznawanej za staromodną i dziwną ma swoje określenie: hauntologia, czy widmontologia. Na taką modłę powstała np. internetowa seria "Poradnik Uśmiechu", która stała się hitem. Osobiście mam do tego mieszane uczucia.- 14 odpowiedzi
-
- związek
- (i 6 więcej)
-
"Kuba... po co tobie ten tartak? Zleź z tego tartaka!" (cytując klasyka)
-
Odnośnie inteligencji muzycznej, to choć dźwięki, rytmy i melodie bardzo łatwo rozpoznaję, to nijak nie jestem w stanie ich powtórzyć ani odtworzyć. Nie umiem też czytać nut - choć kiedyś umiałem. Jako dziecko uczyłem się gry na pianinie, jednak kompletnie tego zapomniałem. I dziś nie potrafiłbym zagrać nawet "Wlazł kotek na płotek".
-
Nie przeczę, że jakaś część ludzi wychowanych w określonej religii odchodzi potem od tej religii na rzecz bezwyznaniowości. Jednak, w drugą stronę to już chyba niekoniecznie działa. Stąd mój przykład z człowiekiem, który nie został wychowany w żadnej religii i którego potem misjonarze/kaznodzieje próbowali przekonać do swojej religii. Skoro o tym mowa, to kibicowanie jakiejkolwiek drużynie uważam za absurdalne i niezrozumiałe. To całkowicie obca mi rzecz. A noszenie jakiegokolwiek "drużynowego" szalika kojarzy mi się z pretensjonalnością i głupotą w jednym. Niech zawsze wygra najlepszy, byle uczciwie. Ogólnie, uważam, że nie ma o co kruszyć kopii. I tak jak szkoda, że ludzie potrafią nawzajem siebie atakować ze względów religijnych, tak samo szkoda, że dochodzi do konfliktów między kibicami poszczególnych drużyn sportowych. Lepiej by było, gdyby każdy potrafił cieszyć się oglądaniem zawodów bez jakiejkolwiek wrogości do innych oglądających. Błąd. Prostowanie błędnych stwierdzeń i podawanie swojego motywu nie jest tłumaczeniem się. Ja się nie tłumaczę. Nic z tego, co napisałem, nie miało być w założeniu atakiem na kogokolwiek, ani obrażaniem kogokolwiek. I zaznaczenie tego nie jest tłumaczeniem się. Tekst, który wstawiłem, w żaden sposób nie był adresowany do zagorzałych wyznawców religii. Myślałem, że to jasne i dość oczywiste. Szkoda, że niektórzy odebrali to inaczej. Sporo - nieraz można w dyskusjach natrafić na powielanie przez niektórych tzw. zakładu Pascala, który jest kompletnie nietrafiony i pomijający masę możliwości, których w istocie jest nieskończenie wiele. Nie jest tak, że wyznając Boga nic się nie traci. Czego zwykle bóstwa oczekują od wyznawców? Ano, oddawania czci, składania ofiar, poświęcania czasu na modlitwę - oraz, w przypadku religii abrahamowych, wspomnianego już określonego stylu życia. A założenie, że Bóg, jeśli istnieje, to wynagradza za czczenie go, niekoniecznie musi być prawdziwe. W sumie, jest już na forum osobny temat o Bogu więc można by ewentualną dalszą dyskusję przenieść właśnie tam. Jeśli ktoś by chciał mi odpowiedzieć na ten fragment posta. Jak zaznaczyłem: nie przeczę, że poszczególnym jednostkom religijna wiara potrafi być potrzebna i przydatna, odgrywać pozytywną i wzmacniającą rolę. Jednak osobną kwestią jest temat zorganizowanych religii, aspirujących do odgrywania istotnej roli w życiu społecznym. A także kwestia fanatyków religijnych oraz nawiedzonych kaznodziejów, których parodiuje ten tekst o Janie i Marii. Nie powiedziałbym, żeby ten tekst atakował religijną wiarę jako taką ani obrażał wierzących ludzi jako takich. A to zdanie właściwie co miało oznaczać? Wygląda na to, że za bardzo wziąłeś do siebie pewne rzeczy. To źle widzisz. Akurat kwestię, co oznacza efekt potwierdzenia i co się z tym wiąże, rozumiem najprawdopodobniej lepiej niż większość ludzi określających siebie mianem bardzo wierzących. Jednak z jakiegoś powodu wolisz odnosić się do mnie z wyższością i zarazem niechęcią. I sprawiać wrażenie, że lepiej ode mnie wiesz, na czym opieram swoje przekonania i skąd je biorę. Twoje subiektywne wrażenie to nie obiektywna prawda. ^^ Choć oczywiście masz prawo do swoich odczuć. Do czego konkretnie ten fragment miał się odnosić i co oznaczać? ??? Jakimi newsami? Ja przecież nie zamieściłem tu ani jednego newsa.
-
Językowa, przyrodnicza i chyba też intrapersonalna.
-
A podobno "prawdziwa cnota krytyk się nie boi". No ale cóż, religie są stronnicze. I byłoby naiwnością wymagać od jej wyznawców stosownego dystansu oraz powściągliwości w obronie własnych przekonań. Istotna jest tu kwestia, na ile mocno ktoś utożsamia się z własnymi przekonaniami. To nie było moim celem ani założeniem. Nie o to chodziło. Nie uważam ludzi religijnych za idiotów. Uważam natomiast to, co napisałem o efekcie potwierdzenia, czajniczku Russella oraz roli wychowania i konformizmu dla rozpowszechniania religijnych wierzeń. Dla ludzi, którzy nie zostali wychowani w żadnej religii, zestawy religijnych przekonań są mniej więcej właśnie tym, czym dla człowieka, do którego przyszła dwójka ludzi próbująca namówić go do pocałowania dupy Henryka. Takie humorystyczne porównanie. Nie chcę tu nikogo obrażać, stygmatyzować, okazywać braku szacunku czy coś. Nic z tych rzeczy. Proszę nie brać do siebie czegokolwiek, co tu piszę czy zamieszczam. Ogólnie, staram się podchodzić na luzie i na spokojnie do tematów, które poruszam. Zależy którzy. https://pl.wikipedia.org/wiki/Deklaracja_wiary_lekarzy_katolickich Autorka tej deklaracji była psychiatrą. Owszem, bardzo starą i bardzo starej daty, tak jak wielu sygnatariuszy tej deklaracji. Ale była. Więc nie generalizowałbym.
-
Też myślę, że ogólnie, ma to więcej sensu niż koncepcja osobowego Boga, na podobieństwo którego zostali stworzeni ludzie. W sumie, odnośnie wieczności: ciekawe, jak kwestia czasu ma się do kwestii nieskończoności liczby wszechświatów i tego, że oprócz znanego naszej fizyce czasu najprawdopodobniej jest coś bardziej pierwotnego niż "zwykły" czas - coś, co istniało zawsze jako niezależne od materii i grawitacji, a zatem od czasoprzestrzeni. Coś niepodlegającego dylatacji. Fizycy mówią, że przed wielkim wybuchem nie istniał czas. Tylko pytanie, co w takim razie z okresem, w którym jeszcze nie istniała ani żadna materia, ani cząstki elementarne, ani to, co wybuchło podczas wielkiego wybuchu. Ciekawe, czy naukowcy kiedykolwiek zdołają ustalić lub odgadnąć, skąd wzięły się cząstki elementarne oraz co było przed ich zaistnieniem. I co z wszechświatami równoległymi. Tylko że obecnie nie mamy żadnego modelu, który jakkolwiek opisywałby zależności przed Wielkim Wybuchem. Nasze równania po prostu nie są w stanie opisać fizyki, która wtedy panowała. Więc tym trudniej odgadnąć, co było naprawdę najpierw. To raczej kwestia wychowania i konformizmu. Ludzie najczęściej wyznają tę religię i koncepcję Boga, w której zostali wychowani, i którą poznali jako pierwszą. Bo taka wydaje im się najbliższa. Bardzo istotną rolę odgrywa tu efekt potwierdzenia. https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_potwierdzenia Warto tu też przytoczyć kwestię czajniczka Russella. https://pl.wikipedia.org/wiki/Czajniczek_Russella Poza tym, dla ludzi, którzy jako pierwszą religię poznali chrześcijaństwo, z kolei judaizm i islam też są bardziej zrozumiałe i bliższe niż hinduizm czy shinto. Owszem, ukuto takie psychiatryczne pojęcia jak kompleks mesjasza i kompleks Boga, jednak one odnoszą się do jednostek i są wyjątkowo rzadkie, i nijak nie mają przełożenia na wspólnoty ludzi wierzących. Tego typu stwierdzenia to po prostu sarkazm. I odniesienie się do koncepcji wszechmogącego i miłosiernego Boga, podzielanej przez bardzo wielu ludzi. A nie opis tego, w co samemu się wierzy lub nie. Na użytek dyskusji można przyjąć różne robocze założenia - i tak się właśnie robi. Ot, eksperymenty myślowe. Osobiście lubię je robić. Nie kłócę się z tym, że jednostkom wiara może być potrzebna i przydatna i odgrywać pozytywną rolę w życiu. Natomiast osobną kwestią jest, czy religijna wiara jest potrzebna społeczeństwom, zbiorowościom - i czy powinna odgrywać istotną rolę w życiu społecznym. To temat rzeka, zresztą w dziale "Socjologia" jest właśnie osobny temat o tym. Tu zgoda. Bo uznałem ten tekst za dość zabawny i jednocześnie trafny. Tylko że to bardziej skomplikowane. Religie abrahamowe wymagają od wiernych zmiany stylu życia. To bardzo radykalny wymóg jako warunek zbawienia. Skąd to stwierdzenie? To raczej odniesienie się do kwestii wspomnianego już efektu potwierdzenia, czajniczka Russella oraz wychowania i konformizmu. W ramach eksperymentu myślowego, wyobraź sobie kogoś, kto po raz pierwszy usłyszał o Bogu, religii, koncepcji życia po śmierci, świata nadprzyrodzonego i zbawienia w wieku 25 lat - po ukończeniu studiów i założeniu rodziny oraz wyrobieniu sobie światopoglądu. Czy uważasz, że kogoś takiego byłoby równie łatwo przekonać do stania się wyznawcą określonej religii jak kogoś, kto z koncepcją Boga, religii i świata nadprzyrodzonego miał styczność od najmłodszych lat i był wychowywany w konkretnej religii? Bo ja uważam, że zdecydowanie nie. I to o to chodzi w tym tekście. Efekt potwierdzenia, czajniczek Russella, wychowanie i konformizm. Znasz może esej Russella "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem"?
-
Czy biorąc prysznic na basenie jesteście nago? W 2014 Główny Inspektorat Sanitarny wydał zalecenie, by przed wejściem do hali basenowej każda osoba umyła się dokładnie mydłem i opłukała, bez stroju kąpielowego. https://poznan.naszemiasto.pl/nago-pod-prysznic-przed-basenem-tak-sugeruje-gis/ar/c1-3109822 Jednak, nadal nie wszyscy się do tego stosują. Co o tym myślicie? Macie opory przed braniem prysznica nago w szatni?
-
Na co najbardziej zwracasz uwagę w wyglądzie kobiety?
Kiusiu odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Off-topic
Oczy, twarz ogólnie, uśmiech, włosy i piersi. Ogólnie, trudny wybór. Jest wiele typów urody, o których mogę powiedzieć, że mi się podobają. Jeśli chodzi o włosy, to działają na mnie loki, fale i koki. Natomiast jak dla mnie mogłyby nie istnieć prostownice do włosów - IMHO jeśli kobieta ma naturalnie kręcone czy faliste włosy, to użycie prostownicy jest najgorszą rzeczą, jaką może zrobić. Nie dość, że niszczy włosy i czyni je łamliwymi, to pozbawia je wielkiej części naturalnego uroku. -
Omacnice spichrzanki, czyli tzw. mole spożywcze, w kuchni. I to, że tak długo z nimi walczę i wciąż nie mogę się ich definitywnie pozbyć.
-
Ogólnie, jak kobiecie wygodniej, tak akceptuję. Nie chciałbym niczego kobiecie narzucać ani stygmatyzować jakiejkolwiek kobiety z powodu takich a nie innych jej gustów i preferencji związanych z jej intymną fryzurą. Wizualnie podoba mi się trójkąt, a w każdym razie włosy podgolone tak, żeby nie wystawały poza linię majtek - jednak nie przeszkadza mi inna intymna fryzura u kobiety ani jej brak. To nie stanowi o fizycznej atrakcyjności kobiety. Nie uważam intymnych fryzur za niehigieniczne - przy codziennym myciu się higiena i tak jest zachowana. Poza tym intymne owłosienie utrzymuje naturalną florę bakteryjną i zmniejsza ryzyko podrażnień z mechanicznych przyczyn, a także infekcji.
-
Empatyczna, wrażliwa, troskliwa, otwarta, z poczuciem humoru, pozytywnie zakręcona, kochająca zwierzęta, nieskłonna do fochów, niemówiąca "domyśl się", tylko otwarcie, wprost i jasno mówiąca, o co jej chodzi. Najlepiej, gdyby kobieta była właśnie taka. A co do wyglądu: ważne, żeby miała ładną twarz, zadbane ciało i miłą w dotyku skórę. Cała reszta jest mniej istotna. Nieważne, czy blondynka, czy brunetka, jaki kolor oczu, wzrost itd.
-
Miłość gdy jest duża różnica wieku między kochankami
Kiusiu odpowiedział(a) na ellaella01 temat w Seksuologia
To raczej kwestia gustu, a nie żadne zaburzenie. IMHO nie jest to powodem do niepokoju. Ludzie mają różne gusta. -
Też myślałem o czymś takim. Był jeszcze "Conan łowca przygód". To właśnie z tego serialu poznałem Conana. I później na tę postać patrzyłem właśnie przez ten pryzmat. I np. gdy pierwszy raz oglądałem aktorskiego "Conana barbarzyńcę", to dziwiłem się, dlaczego nie ma tam gwiezdnego metalu, shurikenów, Szarego Wilka, Gniewnego Amona, Seta, Mesmiry i Wężowatych.
-
@mała_mi123 Nie kojarzę tych akurat. "Wyspa Niedźwiedzi" i "Super Baloo" były chyba emitowane dość krótko i później chyba nie były powtarzane. W przeciwieństwie do "Gumisiów", "Brygady RR", "Muminków", Kaczych opowieści" czy "Smerfów". Jednak Polska w latach 90. zdecydowanie nie była spokojniejsza. Plaga przestępczości zorganizowanej, kradzieży itd. Akurat Polska stała się bezpieczniejsza w latach 00.
-
SciFun, Astrofaza, Przekładanki, Imaginarium, GOTRI, Magiczne Rozkminy, Ja Ci dam Japonia, Ignacy z Japonii, Naukowy Bełkot, Mówiąc Inaczej, Pierogi z Kimchi, Jadzia Kim, Koreanka, Śmiem Wątpić, Orestes Kowalski, PsychoLoszka, Kasia Gandor, Sfilmowani, BadzmyPowazni i wiele innych.
-
Tak. Pamiętam wiele bajek z lat 90. Bajek z lat 80. siłą rzeczy nie pamiętam. Lubiłem Brygadę RR, Kacze opowieści, Gumisie, Muminki, Smerfy, Dookoła świata z Willym Foggiem, Wyspę Niedźwiedzi, Super Baloo, Nowe przygody Kubusia Puchatka, Małą syrenkę, Aladyna, poza tym aktorski serial Disneya "Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki" i wiele seriali anime.
-
Ciemny brąz. Czyli szatyn, prawie brunet.
-
Rower to mój podstawowy środek transportu po mieście, gdy pogoda na to pozwala i gdy nie muszę mieć garnituru (spodni garniturowych wolę nie narażać na pobrudzenie od pedałów ani łańcucha). I oczywiście gdy nie robię żadnych wielkogabarytowych zakupów. Lubię też jeździć na rowerze po plenerze, np. nad wodę czy do lasu. Holandię, z jej popularnością rowerów i mnogością i wszechobecnością ścieżek rowerowych i parkingów rowerowych, uważam za wzór do naśladowania dla innych krajów. Gdy jest zimno (ale nie mróz, bo po zamarzniętym ani zaśnieżonym betonie wolę nie jeździć), zawsze mam rękawiczki. Zawsze miałem rower górski, szosowego nie mam ani nie miałem.
- 6 odpowiedzi
-
- rower
- (i 6 więcej)
-
Noszę przeważnie zwykłe koszulki, różnych kolorów, czasem z nadrukami, czasem bez. Ogólnie, kieruję się przede wszystkim własną wygodą. Przy temperaturze od 10 stopni w dół noszę spodnie z polarem, a przy wyższej temperaturze albo szarawary (czerwone), albo zwykłe dżinsy. Szarawary to mój ulubiony rodzaj spodni. Ogólnie, jak dla mnie: im szersze i luźniejsze, tym lepiej. No, chyba że do jeżdżenia na rowerze - wtedy nie.
-
Ogólnie, pierwsza połowa tego filmu mi się podobała - mimo ekspozycyjnego dialogu z udziałem von Sydowa. Postacie i opowieść wydawały się ciekawe. Jednak w drugiej połowie film zaczął być zbyt schematyczny i przewidywalny. Baza Starkiller będąca w istocie kolejną Gwiazdą Śmierci, mimo zmiany nazwy. Hux jako tak oczywisty nazista, że trudno o bardziej oczywiste nawiązanie. Fabuła w tamtym momencie też już była tak bardzo odtwórcza, że przestało to być wciągające i emocjonujące. I w sumie, koniec końców nakreślenie tła całej sytuacji, która ma miejsce, okazało się być w zbyt dużym stopniu "po łebkach". Więc ogólnie pozostaje spory niedosyt, i poczucie, że powstał film aż nadto "bezpieczny". Mnie akurat "Atak klonów" się najmniej podobał, a wspomniana scena walki na arenie to jedna z bardzo nielicznych fajnych scen w tym filmie. Strasznie przegadany film. Nudny jak nie wiem co. Ciągle gadają o polityce i tematach pokrewnych. W dodatku wątek romantyczny między Anakinem a Padme tak sztuczny, wymuszony i niezręczny, że aż trudno to komentować. Fabularnie, nic w tym filmie nie ma żadnego sensu - podobnie jak w "Mrocznym Widmie". Padme niby miała tam być celem zamachowców, jednak w praktyce można z treści filmu wywnioskować, że w uniwersum Star Wars skrytobójcze zamachy zdarzają się tylko w nocy. Anakin i Obi-Wan ciągle mają kosę, choć w pierwszych "Gwiezdnych Wojnach" stary Ben mówi Luke'owi, że jego ojciec był dobrym przyjacielem. No po treści "Ataku klonów" jakoś tego wcale nie widać. Próby zapobiegania zamachom i schwytania niedoszłego zamachowca przez Obi-Wana i Anakina są tak nieudolne, że przeczy to mądrości Jedi jako takich. Co chwila ktoś tam odpala miecz świetlny, mimo że z "Imperium kontratakuje" można było wnioskować, że miecz świetlny nie jest aż tak ważny, gdy biegle włada się Mocą (Yoda w ogóle nie szkolił Luke'a z walki mieczem świetlnym). Można by napisać 50-stronicowy krytyczny esej recenzujący "Atak klonów" i omawiający, jak zły jest to film. Aczkolwiek koncepcję Mocy jako mistycznej siły spajającej galaktykę zepsuło już "Mroczne widmo" za sprawą midichlorianów. Dobrze przynajmniej, że w nowej trylogii olali tę kwestię. Przy wszystkich jej wadach. Oj tak, uwielbiam Yodę. Jedna z najbarwniejszych postaci z tego uniwersum. Tak czy inaczej, jak się okazało, "Przebudzenie Mocy" nie było filmem nawet w połowie tak złym jak "Ostatni Jedi", nie wspominając już o "Skywalker Odrodzenie" (aż musiałem sprawdzić, jaki tytuł miał ten ostatni film, bo zapomniałem). Dwa ostatnie filmy zarżnęły markę Star Wars już całkowicie, choć "Przebudzenie Mocy" dawało pewną nadzieję.
-
"Tego poranka ktoś zapukał do mych drzwi. Kiedy je otworzyłem, ujrzałem zadbaną, ładnie ubraną parę ludzi. Mężczyzna odezwał się pierwszy: - Cześć! Ja jestem Jan, a to Maria. Maria: - Cześć! Przyszliśmy by zaprosić cię, byś pocałował z nami dupę Henryka. Ja: - Przepraszam?! O czym wy mówicie? Kim jest Henryk, i dlaczego miałbym chcieć całować jego dupę? Jan: - Jeśli pocałujesz Henryka w dupę, da ci on milion dolarów; a jeśli nie, spierze cię na kwaśne jabłko. Ja: - Co? Czy to jakieś wariackie rozruchy? Jan: - Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudował to miasto. Henryk posiada je całe. On może zrobić wszystko co zechce i chce ci akurat dać milion dolarów, ale nie może póki nie pocałujesz go w dupę. Ja: - To zupełnie bez sensu. Dlaczego... Maria: - Kim jesteś by poddawać w wątpliwość dar Henryka? Nie chcesz miliona dolarów? Czy nie są one warte małego pocałunku w dupę? Ja: - No cóż, może, jeśli to prawda, ale... Jan: - A więc chodź pocałować z nami dupę Henryka. Ja: - Czy często ją całujecie? Maria: - O tak, cały czas... Ja: - I dał wam już te miliony dolarów? Jan: - No cóż, nie, nie można dostać pieniędzy póki nie wyjedzie się z miasta. Ja: - A więc czemu jeszcze z niego nie wyjechaliście? Maria: - Nie możesz wyjechać póki Henryk ci nie pozwoli, albo on nie da ci pieniędzy i stłucze na kwaśne jabłko. Ja: - Czy znacie kogokolwiek, kto pocałował Henryka w dupę, wyjechał z miasta i otrzymał milion dolarów? Jan: - Moja matka całowała Go w dupę całe lata. Rok temu wyjechała i jestem pewien, że dostała pieniądze. Ja: - Nie rozmawiałeś z nią od tamtej pory? Jan: - Oczywiście że nie, Henryk nie pozwala na to. Ja: - Dlaczego więc sądzicie, że ktokolwiek dostaje pieniądze, skoro nigdy z nikim takim nie rozmawialiście? Maria: - No cóż, dostajesz troszkę przed wyjazdem. Może będzie to podwyżka, może wygrasz coś na loterii, może po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy. Ja: - A co to ma wspólnego z Henrykiem? Jan: - Henryk ma pewne znajomości. Ja: - Przykro mi, ale pachnie mi to jakimś monstrualnym oszustwem. Jan: - Ale to przecież milion dolarów, czy możesz przepuścić taką szansę? Poza tym pamiętaj, że jeśli nie pocałujesz Henryka w dupę, zbije cię on na kwaśne jabłko. Ja: - Może jeśli bym mógł zobaczyć Henryka, pogadać z nim, uzyskać więcej bezpośrednich informacji... Maria: - Nikt nie widział Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawiał. Ja: - A więc jak całujecie go w dupę? Jan: - Czasem posyłamy po prostu całusa, myśląc o jego dupie. Czasem całujemy w dupę Karola i on przekazuje to dalej. Ja: - Kim jest Karol? Maria: - Naszym przyjacielem. To on nauczył nas wszystkiego o całowaniu dupy Henryka. Wszystko co musieliśmy zrobić, to po prostu zaprosić go do nas kilka razy na obiad. Ja: - I tak po prostu uwierzyliście mu na słowo, kiedy powiedział że jest Henryk, że Henryk chce byście pocałowali go w dupę i że zostaniecie za to wynagrodzeni? Jan: - O nie, Karol miał list który Henryk wysłał mu wiele lat temu, w którym wszystko zostało wyjaśnione. Tutaj jest jego kopia, sam ją zobacz. Jan podał mi kserokopię ręcznie zapisanej kartki, w której nagłówku stało: "Z notatnika Karola". Było tam wypisanych jedenaście punktów. 1. Pocałuj Henryka w dupę, a dostaniesz milion dolarów gdy opuścisz miasto. 2. Używaj alkoholu ze wstrzemięźliwością. 3. Bij na kwaśne jabłko każdego, kto jest inny od ciebie. 4. Zdrowo jadaj. 5. Henryk osobiście podyktował ten list. 6. Księżyc jest zrobiony z zielonego sera. 7. Wszystko co Henryk powiedział jest prawdą. 8. Myj ręce po skorzystaniu z toalety. 9. Nie pij. 10. Jadaj swe parówki wyłącznie w bułkach, bez żadnych dodatków. 11. Pocałuj Henryka w dupę, albo zbije cię on na kwaśne jabłko. Ja: - Ale to wygląda na pisane w notatniku Karola. Maria: - Henryk akurat nie miał papieru. Ja: - Mam wrażenie, że gdybyśmy sprawdzili, okazałoby się to pismem Karola. Jan: - Oczywiście, ale to Henryk to podyktował. Ja: - Mówiliście przecież, że nikt Henryka nie widział? Maria: - Teraz nie, ale wiele lat temu przemawiał on do niektórych ludzi. Ja: - Mówiliście, że jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwaśne jabłko tylko za to, że są inni? Maria: - Tego chce Henryk, a on ma zawsze rację. Ja: - Skąd to wiecie? Maria: - Punkt 7 mówi, że "Wszystko co Henryk powiedział jest prawdą". To mi wystarczy! Jan: - Może wasz przyjaciel Karol po prostu zmyślił to wszystko? Jan: - Nie ma mowy! Punkt 5 mówi "Henryk osobiście podyktował ten list". Poza tym, punkt 2 mówi "Używaj alkoholu ze wstrzemięźliwością", punkt 4 "Zdrowo jadaj", i punkt 8 "Myj ręce po skorzystaniu z toalety". Każdy wie, że te stwierdzenia są prawdziwe, a więc i reszta taka musi być. Ja: - Ale punkt 9 stwierdza "Nie pij", co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt 6 zaś mówi "Księżyc jest zrobiony z zielonego sera", a to jest totalna bzdura. Jan: - Nie ma sprzeczności między 9 i 2 - 9 po prostu uściśla 2. A co do 6, to przecież nigdy nie byłeś na Księżycu, a więc nie możesz wiedzieć na pewno. Ja: - Naukowcy udowodnili przecież, że Księżyc jest zrobiony ze skał... Maria: - Ale nie wiedzą czy przybyły one z Ziemi, czy z głębi kosmosu, więc równie dobrze może to być zielony ser. Ja: - Naprawdę nie jestem tu ekspertem, ale wydawało mi się, że teoria iż Księżyc powstał z fragmentów Ziemi, została obalona. Poza tym, niewiedza skąd skała przybyła nie czyni jej jeszcze zielonym serem. Jan: - Aha! Właśnie przyznałeś, że naukowcy często się mylą, lecz my wiemy, że Henryk ma zawsze rację! Ja: - My wiemy? Maria: - Oczywiście że tak! Punkt 5 przecież tak mówi. Ja: - Mówicie że Henryk zawsze ma rację, ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list. To okrężna logika, w niczym nie różniąca się od stwierdzenia: "Henryk ma rację, ponieważ powiedział, że ma rację". Jan: - Wreszcie zaczynasz rozumieć! To takie radosne widzieć kogoś przybliżającego się do myśli Henryka. Ja: - Ale... Jestem szalony!, nieważne. A co z parówkami? Maria się zarumieniła. Jan mi zaś odpowiedział: - Parówki, w bułkach, bez dodatków. To po henrykowemu. Każdy inny sposób jest zły. Ja: - A co, jeśli nie mam bułki? Jan: - Nie ma bułki, nie ma parówki. Parówka bez bułki jest zła! Ja: - Bez przypraw? Bez musztardy? Maria zamarła porażona. Jan krzyknął: - Jak ci nie wstyd używać takich słów! Wszelakie dodatki są złe! Ja: - A więc wielki stos kiszonej kapusty z kawałeczkami parówek jest nie do przyjęcia? Maria zatkała sobie uszy palcami mrucząc: - Nie słyszę tego, la la la, la la, la, la, la. Jan: - To obrzydliwe. Tylko jakiś potworny zboczeniec mógłby to jeść... Ja: - To dobrze! Ja jem to bardzo często. Maria omdlała. Jan zdążył ja pochwycić i wysyczał: - Jeślibym wiedział, że jesteś jednym z tych, nie marnowałbym swego czasu. Kiedy Henryk zbije cię na kwaśne jabłko, ja tam będę, licząc swe pieniądze i głośno się śmiejąc. Na razie jednak pocałuję Henryka w dupę za ciebie, ty bezbułkowy, parówkokrojący pożeraczu kapusty! Mówiąc to, pociągnął Marię do ich samochodu, i odjechał." Wszystko w temacie.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Kiusiu odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Spytaj lekarza, porozmawiaj z terapeut(k)ą. I niezależnie od tego, zawsze warto zmienić dietę na zdrowszą. Zaprzestanie picia etanolu to jedna z podstaw zdrowego żywienia - etanol działa prozapalnie i rakotwórczo, przyśpiesza starzenie się organizmu, zwiększa zapotrzebowanie na witaminy, nasila objawy wielu chorób (w tym depresji), pogarsza odporność, a do tego jest drugą najbardziej kaloryczną rzeczą po tłuszczu. Polecam dietę śródziemnomorską. Sam stosuję. Pamiętaj też o Omega-3 i odpowiedniej ilości witamin i minerałów w żywności.