-
Postów
4 257 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Verinia
-
nooo, to ten! Mam go dzisiaj. Jest bardzo delikatny, ale też go lubię. Choć częściej robię sobie full rzęsy. Swoje mam długie, więc jak wytuszuję mocno, to są jak sztuczne Nie znam się na składach tuszów, ale mnie też niektóre trochę uczulają. Ale ten o którym mówimy z dalilą powinien przypaść do gustu. Dziś nie płakałam przez niego xD
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Verinia odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
on to prawdziwy sigma -
obczaj moją twórczość może coś się spodoba
-
Hahahh dobre pójdę w niej na Boże Narodzenie, a na to czarna koszula i nie będzie tak widać, ale kuzynkom pokaże
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Verinia odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Bredzisz. Ja się zakochałam w skrajnym introwertyku, który tworzy muzykę i ją sprzedaje. Jest to muzyka house i trance. NIe podoba mi się jego muzyka, ale jest człowiekiem o głębokiej samoświadomości i jest cholernie inteligentny. Tak jak pisałam. Wiele się od niego nauczyłam. On mnie też dobrze wspomina. Czasem piszemy, ale już nie jesteśmy razem. Szanuję go jako człowieka. Ma dobre serce, i sam mówił, że ja takie mam. Ale nasze osobowości się często gryzły. i było dużo kłótni. CHociaż było dużo dbrych i nieziemskich chwil. Po prostu podobnie myślimy w pewnych kwestiach i mamy mnóstwo tematów gdy się widujemy. On często zajęty, bo uwielbia swój świat muzyki. POznałam jego mamę, polubiła mnie. No ale cóż... jest więź i on też to czuje, ale życie nie jest takie oczywiste. -
Byłam głupia z tym mieszkanie. Trochę zarobiłam, ale kosztem ;psychiki. POwiedziałąm mamie, że jak się coś zwolni to idę na jakiekolwiek mieszkanie. przecież nie będę wynajmować skoro mamy dużo mieszkań. Czekam aż ktoś zrezygnuje, bo to często się zdarza. Ludzie się wyprowadzają, albo to dla nich za duża suma. Nie po to zbierałam pieniądze, żeby teraz wynajmować.
-
dziś np. powiedział, że to dzięki niemu zdałam dobrze maturę, bo on to wymodlił i chodził często na mszę św. A ja do niego, że to nie przez Boga i Maryję, ale to moja ciężka praca. Naprawdę uczyłam się całymi dniami, korki, testy, streszczenia i w ciul tego wszystkiego. A on, że kurde to głównie jego zasługa. Idzie dostać szału.... bo teraz moje mieszkanie jest wynajęte a umowy są na rok i nie ma wolnego mieszkania. A mieszkań mamy dużo i nie wiem. Czekam aż się ktoś wyniesie albo dopiero jak zrobią nowy blok.... Tak, masz rację. W sumie już mi chyba przeszła niechęć do dzieci. Może było tak, gdy wszystko mnie wkurzało. A moje kuzynki są super. Nakupiłam im prezentów, z wielkim staraniem i sercem. NIe mogę się doczekać aż jutro otworzą prezenty One też mnie bardzo lubią. Dziś mi już ulżyło, bo się wygadałam mamie i rodzinie tez wygarnęłam co mnie boli. Teraz zamknęłam się w pokoju i mam gdzieś, co czuje ojciec po tym co mu powiedziałam. Byłam szczera. NIe tylko ja jestem ta najgorsza. Mimo, że zawsze staram się wprowadzać radosną atmosferę. Chyba tylko mama jest moja przyjaciółką. Zawsze mnie wspiera i wie wszystko o mojej chorobie. OJcu nie chciało sie nawet przeczytać czym jest ChAD.....
-
Zdjęli mu kartę, gdy opowiedziałam policji, że to była moja wina. Ze to przez moją chorobę to wszystko. Zdjęli mu choć byli podejrzliwi trochę. Teraz jest przemoc psychiczna. Ale ja sobie nie pozwalam. POtrafię go zwyzywać, tak jak on to potrafi robić. Jestem twarda babka, nie wejdzie mi na głowę. POtem obraża się. Czasem na kilka dni, czasem nawet na miesiąc. Mama po mojej stronie, brat ma wywalone.
-
Napisałam długi post i mi się usunął. Pozwól, że nie będę cytować tylko napiszę wszystko od razu. Ojciec miał w 2018r. założoną kartę niebieską, po tym jak zadzwoniłam na policję, gdy zagroził, że mnie uderzy.. Policji opowiedziałam całe moje życie. Brat schował się w pokoju. Mama słuchała. Policja od razu go przesłuchać chciała a on uciekł do piwnicy. Poszli tam, a on powiedział, że nic nie powie. Niebieska karta była założona na kilka lat, ojciec się wyprowadził. Miałąm spokój jakiego nigdy nie miałam, ale zaczęła się u mnie mania. WYjechałam do Warszawy. Rotrwoniłam dużo kasy. Byłam tam miesiąc. NIe pracowałam, tylko wydawałam i imprezowałam. Fajne czas, fakt, bo miałąm hipomanię i każdy był moim przyjacielem. Fajni ludzi. NIestety zapaliłam jakiś syf, dostałam pierwszej w życiu psychozy
-
był wyjęty ale i tak wzięłam, co różnie to bywa. Ale nie sądzę, by była wtedy potrzebna. No ale jak kupił, to wzięła. Nie wiedziałam, że są dostępne...
-
uzaleznilam się od tego!!!!!!!!!
-
Sorry. głupotę napisałąm. Tabletka jest dzień po stosunku. Nie gdy jest ciąża. Wtopa. Sorki.
-
ESCITALOPRAM(Aciprex, ApoExcitaxin ORO, Betesda, Depralin, Depralin ODT, Elicea, Elicea Q-Tab, Escipram, Escitalopram Actavis/ Aurovitas/ Bluefish/ Genoptim, Escitil, Lexapro, Mozarin, Mozarin Swift, Nexpram, Oroes, Pralex, Pramatis, Symescital)
Verinia odpowiedział(a) na Martka temat w Leki przeciwdepresyjne
Dziś psychiatra. Poproszę o większą dawkę, czyli 20mg. Niech to ruszy z kopyta. NIech znikną leki, niech nastanie spokój psychiczny. NIech nastrój będzie lepszy. Może to coś pomoże. Muszę próbować. Ważne, ze dobrze sypiam. No, w miarę. Bo pobudka raz w nocy musi być. -
Ja się na temat aborcji nie wypowiem. ALe tabletki PO były u nas kiedyś w Polsce dostępne. Mój ówczesny chłopak namówił mnie bym wzięła i wzięłam. Wiedzieliśµy oboje, że nie nadajemy się na rodziców. NIe byłam w ciąży nawet, ale on się panicznie bał, więc mi kupił i wzięłam. Teraz zawsze uważam i nie idę do łóżka bez zabezpieczenia. A faceci czasem próbują unikać antykoncepcji jak np. kobieta nie bierze tabsów.
-
A jakie masz? Ja mam "I love". Z kim spędzasz Święta? Fajnie, że pobiegałaś. Też sporo kiedyś biegałam. I to kilka lat, codziennie, albo co parę dni. NIe duże dystanse, ale jednak. Tańczyłam też Marshallem Fitness na yt. Fajnie się tańczyło,. Powrócę do tańca na pewno. Uwielbiam też się rozciągać i robić szpagat, bo w końcu mi się udaje.
-
Papier musi być trzywarstwowy i w miarę mocny. Delikatny też, ale bez przesady. Cieszę się, że słucham The prodigy pijąc drugą kawę. Kot sąsiadów leży mi na łóżku. Uwielbiam tego kota. Ma niespotykany charakter. I jest śliczny. Jak tygrysek i te jego białe łapki. No cudo. Uspokaja mnie i widać, że mnie lubi. Kiedyś nie byłam taką miłośniczką kotów jak teraz. Sama jestem z charakteru kotem. Czasem tak na mnie mówią. Nawet w domu czasem rodzice mówią na mnie Kicia hahah xD No ale zaraz trzeba iść sprzątać i coś ugotować. Jutro rodzinne spotkania. NIe przepadam z atym, ale trza się czasem pokazać i pogadać. MOże w tym roku będzie lepiej niż w zeszłym, gdzie zmyłam się po dwóch godzinach z tatą. On też nie lubi długo przesiadywać. Oby tylko dzieci się nie zniosły do mnie na mieszkanie. MOje kuzynki już nie są takie małe, ale wiecie jak to jest. wolę gdy jestem na luzie z samymi domownikami. NIe bronię im przyjeżdżać, ale to jest tydzień siedzenia u nas. Wiem, że mnie lubią, ja je też, ale jestem typem takim, że musi mieć spokój od ludzi zwłaszcza, gdy tyle było roboty w tym roku, zmian leków itp. A tu jeszcze trzeba zabawy wymyślać, siedzieć, robić jedzenie i sprzątać za nie. Także widzicie sami... ja się na matkę nie nadaję. Dziwne, że do mojej kuzynki nie idą na spanie. Może jest ostrzejsza dla nich. Ja nie potrafię być niemiła dla nich. Uwielbiam je. Ale moja durna potrzeba izolacji czasem wygrywa. Plusem jest to, że mam ogromny dom i każdy może się schować, gdzie chce. MOże będzie spoko, bo w tym roku, jednak jest różnica w moim samopoczuciu. MOże będę bardziej towarzyska. Jedna, ta najmłodsza (ok. 8/9 lat) chyba się mnie boi. Jestem jej chrzestną. Ale widzę, że czuje jakiś strach, gdy do mnie mówi. Lubi mnie. Może dlatego, że jestem dużo starsza od niej. I ani nie jestem jej ciocią, a czasem tak na mnie mówi. To moja kuzynka. CIocia jest jedynie 9 lat ode mnie starsza. Fajne dziewczynki z nich. Bardzo mądre. Najstarsza ma ponadprzeciętną inteligencję. Tak mówiła jej lekarka. BYła chyba badana na autyzm,a okazało się, że ma ChAD. Ja zawsze wiedziałam, że jest do mnie podobna i nawet ma tą samą chorobę. Biedna. Taka młoda (14 lat prawie) i już taka diagnoza Jest mi głupio, że tak unikam rodziny. Ale moja depresja i niestabilność zabiera mi energię i chęć do czegokolwiek. SOrry za offtop. NIe wiedziałam, gdzie to napisać, żeby nikt się mnie nie czepiał. Bo ja tu piszę od serca, nawet prywatne sprawy, a ktoś po mnie jeździ na innym wątku. Przykre. No ale ludzie tacy są.
-
To musi być przede wszystkim silikonowa sztoteczka, która tylko wydłuża, a nie pogrubia,. WTedy masz rozdzielona i długie Też mi się taki efekt podoba. DO tego efektu używam też tusz z maybelline ten co teraz jest na pormocji. NIe pamiętam nazwy. Taki jasnofioletowy kolor. A do kresek używam też z maybelline. Taki w pisaku. Nie jest bardzo mocny, łatwo się nim robi kreski. Trzeba trochę poćwiczyć i wychodzą. ALe nie zawsze wychodzą i trzeba poprawiać Mój tato zawsze mi mówi, że lepiej mi bez makijażu. No na pewno wyglądam młodziej, ale ja po prostu kocham się malować. To moja mini pasja.
-
Wkurza mnie, że "nie mogę" iść na Święta w koszulce z Billie Eilish jak wychodzi jej z ust pająk xD No dobra, trochę przesada, bo się babcia oburzy. Ale może wezmę jakąś spokojniejszą bluzkę np. z Melanie Martinez albo Laną del Rey, na to czarna koszula i czarne spodnie. DO tego lakierki a la Wednsday z rodzinki Addamsów. Myślałam jeszcze o sukience dłuższej z rozcięciami. To taka letnie sukienka, ale by się nadała. No zobaczę jeszcze.
-
Melanie Martinez - Pity Party polecam
-
A ja ostatnio kupiłam kilka tańszych, bo mi się szczoteczki spodobały. Jedna to z AA z napisem coś tam Baby Doll... ma taką grubą szczoteczkę, chyba silikonową i prostą. Jak dla mnie efekt super. Ale teraz sobie stosuje kilka uszów na raz i mam rzęsy grube i długie do nieba. Na Święta dorzucę jeszcze sztuczne rzęsy i będzie zacnie. Tylko nie wiem jak pomalować oko. Może sam brokatowy cień wystarczy. I zawsze ten dylemat....robić kreskę, czy nie robić? ale chyba zrobię ale njagorzej, że mam twarz opuchniętą, bo nadal czekam na okres. I już widzę, że twarz jak księżyc w pełni. Może wypioję dziś litr pokrzywy i coś zejdzie ta opuchlizna.
-
na mnie na pewno nie działa zamulająco. Już nie działa może aż tak hipomaniakalnie, ale jak biorę rano to mam dobrą połowę dnia, potem biorę kwetiapinę i robię się zrelaksowana, czasem senna. Zależy od dnia. NIe lubię pregabaliny wieczorem, chociaż czasem też biorę. Zależy od potrzeb. Dlatego np. jutro wezmę część pregi wieczorem, bo wiadomo - święta, wieczorem kolacja u dwóch babć. Chcę być na luzie i mieć dobrą gadkę, a pregabalina mi to zapewnia
-
Muszę posegregować ciuchy w garderobie każdego z domowników. Ogarnąć swoje rzeczy w szafie. NIepotrzebne powynosić. Ogarnąć salon i co się da. Potem do psychiatry, bo to jednak dzisiaj, a nie wczoraj. Jak zwykle lekko się stresuję, bo nie lubię poczekalni. Ci ludzie niektórzy tam wywołują u mnie wspomnienia o szpitalu. Wypiłam kawę w nowym kubku (co ja mam z tymi świątecznymi kubkami - klojarzą mi się z pewną osobą, która powiedziała, że pije z niego, bo ma codziennie boże narodzenie ). No i wszystkie takie piękne. Teraz mam taki .... potem cyknę fotkę xD To już jutro Wigilia? Jak to zleciało.... Kot wpadł, dałam mu przekąskę, a teraz odpoczywa mi w nogach. Wczorzaj kupiłam perfumy od Moschino. Ekspedientka mówi, że je uwielbia. Każdy ją pyta jaki to zapach. No fakt, są przepiękne. Takie w moim stylu.
-
ja już też przestałam sięgać po tego typu książki. Już teraz wiem, że psychologiczne książki mi w niczym nie pomogą. Mało jest takich, które można pochwalić. Nawet nie powiem jaka była dla mnie dobra. Może ta "praca z cieniem wg C.Junga" (nie wiem czy dokladnie czy taki tytuł, jak ktoś chce to sprawdzę dokladnie) okaże się spoko.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Verinia odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Każda relacja jest inna. Nie chce mi się pisać o swojej więcej niż napisałam, ale nikt mnie nie lał. Nie jest ani bogaty. Ani nawet szczególnie przystojny. Zakochałam się. Mimo kilku innych związków, to ta relacja była dla mnie tą najintenstywniejszą. Nasze osobowości się spotkały i stały się toksyczne. Z pewnością nie tylko on zawinił. Długo by gadać. Szanuję go jako osobę. Wiele mnie nauczył. Nie wrzucaj wszystkich pato relacji do jednego wora, ok? To pokazuje jak masz zaniżony obraz rzeczywistości. Czy źle, że się odezwałam? Nie wiem. Może staniemy się przyjaciółmi lub znajomymi, którzy już pozałatwiali dawne sprawy. Tak też bywa. Nie wszyscy muszą myśleć tak jak Ty. Wczoraj miałam gorszy dzień i niepotrzebnie się ze wszystkim tu uzewnętrzniłam, ale już chyba nie będę kasować postów. ZObaczę jeszcze.