Roznie można by rozumieć.Bo mozna oddalic sie od rodziny, zasobów finansowych, żeby sie sprawdzic jak sobie samemu dam radę,w celu doswiadczenia innego życia na banicji ,z powodu buntu...jak wielu mlodych.Tylko jest pewna roznica. Są tacy ,co nie z wlasnego wyboru musza prowadzic takie życie,np ciezka choroba,utrata pracy,domu....i oni nie maja czesto dokad wracac po pomoc ,nikt ich nie wesprze finansowo ani nie przygarnie pod swoj dach.(Co innego alkoholicy co przepili swoje zycie,ale nawet i oni z jakichś powodów wpadli w nałóg,moze stracili rodzine,dziecko .Chodzi o to ze zdrowy czlowiek zawsze ma szanse sam zadbac o siebie,i jak ma wsparcie finansowe od rodziny ,to jeszcze ma lepiej.A ci bez bogatej rodziny,chorzy, samotni ,z nalogami lub bez ale są jakby ..bez szans .I to uwazam za nie faajne.Jak np nasz kolega z forum ktory mieszkal w przyczepie?.No kto mu pomógł ? dał kase i prace i mieszkanie?Pewnie gdyby mial zamożną rodzine , mialby wsparcie.Ale to juz bez znaczenia o tym pisać.Po prostu nie cierpie niesprawiedliwosci,i dlatego się unoszę.
Sama wyszlam z biednego domu,i wiem ze gdyby nie zdrowie i chęć do pracy,ktore dają mozliwosc rozwoju i zarobku,moglabym utknac w tym samym.Jak to mówią"Lepiej byc bogatym i zdrowym,niz chorym i biednym."