-
Postów
3 505 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Dryagan
-
@Blokada a niby dlaczego nie miałby wziąć kasy za wykonaną pracę? (wycena to w końcu jego praca, jego czas, jego umiejętności). Dlaczego wszystkim się wydaje, że takie rzeczy to za darmo muszą być? Jeszcze dla bliskiego znajomego może i tak, ale poza tym?
-
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
A z tym się nie zgodzę - to stereotyp. W środowisku, w którym się obracam wcale to tak nie wygląda. Przykład: jak córka była mała miałem urlop tacierzyński i sam się nią zajmowałem, jak żona pracowała. Zresztą ona zarabia dwa razy więcej niż ja, więc logiczne. Opieką nad córką dzielimy się równo, nie wiem czy mam instynkt rodzicielski, ale jest powodem dla którego chce mi się żyć i walczyć z chorobą. W domu sprzątam ja - bo lubię, jestem pedantem (moja żona trochę bałaganiarą). Gotuje ona, bo robi to lepiej, a czasem razem coś przygotowujemy (w sensie pomagam, żeby było szybciej). I córka też. To buduje więzi, dobrze się przy tym bawimy. To jest partnerstwo w związku, ja tak to widzę -
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nie jesteśmy w Twojej skórze, a oceniamy tylko to, co piszesz i jak piszesz. Widzisz - to jak inna osoba Ciebie odbiera, jest wynikiem Twoich słów - może żona też Ciebie nie umie zrozumieć. Oczywiście jest prawdą, że interpretujemy życie i zachowania innych przez schemat własnych doświadczeń, bo tylko takie mamy. Nasz mózg tak działa i nie będzie działał inaczej. Dlatego tak ważna jest komunikacja - czasem przez jej brak powstanie niezrozumienie intencji i konflikt gotowy. W małżeństwie ważne jest, żeby poznać siebie dobrze nawzajem, także to, co nas ukształtowało w przeszłości. Ja dopiero teraz czuję porozumienie na 100% z żoną, na początku naszego związku były przecież konflikty właśnie wynikające ze złej interpretacji faktów. jak to się mówi "docieraliśmy się". A teraz... nierzadko jestem w stanie powiedzieć to, co ona powie w odpowiedzi na moje teksty. Śmieje się czasem ze mnie, że w ogóle nie jest potrzebna, bo sam sobie w jej imieniu powiem, co trzeba -
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
@lottomat chyba mi się nie podoba Twoje podejście - Ty chcesz być w domu panem i władcą. Osobiście mam złe doświadczenia z dzieciństwa, bo mój ojciec taki był. Wszyscy się go baliśmy, łącznie z matką, która ostatecznie popadła w ciężką depresję. Nie była w stanie nas - dzieci obronić przed tresurą i tyranią. Pewnie ze strachu zgadzała się na wszystko co pan i władca powiedział. No nie, to nie jest własciwy schemat. W małżeństwie sprawdza się lepiej partnerstwo. Kobieta nie jest po to, żeby "obsługiwać" męża i robić za jego służącą w domu, chociaż obecnie w pewnych środowiskach próbuje się forsować taki model. Ja miałem z domu wzorzec męskiego samca, ale robię wszystko, żeby tego nie powielać. Nie będę taki jak mój ojciec. Druga rzecz - dla mnie małżeństwo i miłość to decyzja na całe życie. I zrobię wiele, żeby nie stracić rodziny - wiem, że jestem chory, że mogą nastąpić ataki choroby, co ma wpływ na codzienne życie, więc się staram jak mogę. Żona mnie wspiera - i tak to być powinno, małżeństwo jest "na dobre i na złe". Dlatego nie zamierzam słuchać porad typu Ja mam mądrą, wspaniałą Żonę, którą kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej. -
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
@lottomat właśnie o tym pisałem wyżej. Wrzucasz wszystkie kobiety do jednego worka na podstawie własnych jednostkowych doświadczeń. Nie, nie wszystkie kobiety są takie same. Podobnie jak nie wszyscy mężczyźni są tacy sami jednak jesteś szowinistą. Ja tam często robię, co mi "baba" mówi, bo wiem, że mówi mądrze. Dobra, możesz mnie uważać za pantoflarza. Ale pamiętaj - co kto zasieje, to potem zbierać będzie. Niezgoda zawsze rujnuje. U Ciebie już problem urósł do niebotycznych rozmiarów, teraz już wszystko będzie na nie. A wystarczyło spokojnie pogadać. Ludzie sami sobie gotują swój los, nie ustąpią "bo nie". Małżeństwo to jednak jest sztuka kompromisów, a nie tego, by zawsze "moje" było na wierzchu. -
Można. ja jestem przykładem - też miałem zwalone dzieciństwo (tresura zamiast wychowania; pniczny strach przed ojcem; brak miłości; poczucie, że jestem do niczego). Teraz nawet z ojcem w miarę się pogodziłem, chociaż trochę obwiniam go za swoje problemy psychiczne. Mam swoją rodzinę i jest to najlepsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała - chociaż dość późno. Czasem oczywiście demony przeszłości wracają, ale staram się je wypychać za drzwi. Najważniejsze to zlokalizować problem i się z nim rozprawić - albo samemu, albo na terapii. To długi proces, jednak warto, bo pozwala ruszyć do przodu.
-
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
No to że nie było tak poważnie - instrukcja dla mężczyzn jak najlepiej postępować z kobietami, żeby w związku było dobrze: -
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Po dyskusji, jaka się tu wywiązała, wyraźnie widać, że każdy ocenia sytuację z własnego, subiektywnego punktu widzenia. @lottomat ma problem z żoną i automatycznie wszystkie kobiety wrzuca do jednego worka, oceniając je na podstawie własnych doświadczeń. @Szczebiotka ma z kolei problem z mężem i też ocenia lottomata przez pryzmat własnego doświadczenia. Tak to bywa. Natomiast obiektywnie - zarówno mężczyźni, jak i kobiety są różne. Cóż, mogę powiedzieć - ja mam doświadczenia inne, dlatego uważam kobiety za ósmy cud świata, lepsze od facetów. Jestem przy Żonie tą gorszą połówką - od czasu do czasu mi odwala, zarabiam połowę mniej kasy od niej, jest ode mnie mądrzejsza. Zatem jak coś, pozostaje mi z pokorą słuchać, co mówi. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, że nie można dojść ze sobą do porozumienia, bo dużo ze sobą rozmawiamy o wszystkim. Dzięki temu znamy się doskonale. W przypadku @lottomat jedyne, co budzi moje zastrzeżenia, to te dzieci, które odrzuca (bo ich nie chciał). Jednakże uprawianie seksu wiąże się - jak by nie było - z możliwością zapłodnienia, nawet przy zabezpieczeniu. Poza tym dzieci już są i tego się nie zmieni. To one są ofiarami całej tej sytuacji. Krzywda dzieci zawsze boli - nie wierzę, że one nie czują, nie widzą tego konfliktu. -
No i gdzie ten prezent??
-
To już przeszłość, nie powinnaś tego wspominać. Jak pisałem wyżej - wszelkie wspomnienia, wszystko co się z nim kojarzy wywal do kosza. Jeśli będziesz wracać do tych miłych chwil - nie wyleczysz się, bo będziesz chciała, żeby to wróciło (a nie wróci). Zamknij te drzwi
-
Prawdziwa miłość daje spokój i poczucie szczęścia a nie nerwy i smutek. Nakręcanie się na inną osobę, osaczanie jej, zazdrość - to wszystko są obsesje i nie mają nic z miłością wiele wspólnego. Żeby nie było, że się tak wymądrzam - sam to przeżywałem - przez idiotyczną zazdrość prawie straciłem swoją szansę. Wpadałem wręcz w histerię, próbowałem szantażu. Teraz wiem, że to głupie było strasznie.
-
@Szczebiotka zaprogramuj się na brak strachu. Dobrze Ci idzie, już się nie boisz!!! Tylko Ci się tak wydaje, ale nie boisz się. Przytulam na dobry dzień No i życzę miłego dnia wszystkim Forumowiczom
-
Dostaniesz najpewniej coś na uspokojenie przed operacją, jakiegoś "głupiego jasia", to Ci będzie wszystko jedno. Ja wprawdzie nie mam nerwicy, ale za to miałem dwie operacje pod narkozą. Przeżyłem... W sumie nic strasznego, po znieczuleniu czułem się nieźle, ale wiem, że różnie się ludzie czują, niektórzy mają mdłości. Oczywiście powiedz anestezjologowi o panice itd., żeby mógł właściwie Cię przygotować, żeby tej paniki nie było. Na pocieszenie - kilka lat temu trafiłem do szpitala poharatany po wypadku, w ciężkiej psychozie. Wydawało mi się, że kosmici robią na mnie jakieś eksperymenty i dlatego mnie boli. Jasne, że panikowałem. Lekarze sobie jakoś z tym poradzili
-
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
A ja to bym chciał posłuchać relacji tej drugiej strony. Ciekawe co by powiedziała żona @lottomat. Bo inaczej ocena musi być subiektywna. Nawet w sądzie występują obydwie strony. Przy rozpadzie małżeństwa / związku trochę winne są obydwie strony, w tym że nie potrafią się dogadać także... -
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nie potrafię zrozumieć takich relacji w małżeństwie. Dla mnie najważniejsza jest komunikacja ze sobą, Moja Żona jest moją najlepszą przyjaciółką. -
@a_taga witaj na Forum. Mam nadzieję, że się odważysz i będziesz tutaj z nami pisać. Zapraszamy!!!
-
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
@lottomat mam wrażenie, że mimo tych 30 lat oboje z żoną jesteście niedojrzali - chyba że tylko tak o tym piszesz (sytuację poznaliśmy tylko od Twojej strony). Jedno co ja widzę, że nie kochasz żony, a ona nie kocha Ciebie. Nie macie do siebie zaufania i nie komunikujecie się właściwie, nie ma mowy o zrozumieniu siebie nawzajem. Jakieś szantaże, jakieś pretensje... Straszny macie ten związek. Dwoje dorosłych ludzi a gorzej niż dzieci. Tych z kolei jest trójka, jak zrozumiałem. I to one potrzebują teraz ochrony i opieki. Oboje jesteście odpowiedzialni za te istoty -
Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Mnie to w sumie tych biednych dzieci szkoda - ojciec ich nie chciał, matka traktuje przedmiotowo. I wyrośnie kolejne pokolenie skrzywdzone brakiem miłości. Kurcze - nie miałem lekko w dzieciństwie, dlatego chciałbym, żeby moja córka miała inaczej. Próbuję jej dawać to wszystko czego sam nie miałem. A miłość rodziców to coś oczywistego, bez niej wszyscy potem mamy dziury w sercu i pokrzywione życie. Rozwód i niezgoda rodziców to koszmar -
No i tego się trzymaj. Jeśli chcesz zmiany to jest właśnie TO! Będę trzymać kciuki. I pisz tu nadal, informuj nas o postępach. Aniu, ja wiem, że to trudne, nawet bardzo. Nieraz będziesz "upadać". Najważniejsze, żeby wiedzieć jaki jest cel i kroczek po kroczku do tego dążyć. Ja Tobie kibicuję, żebyś zmieniła swoje życie i znalazła swoje prawdziwe szczęście. Zapewniam, że to możliwe!
-
@aniam97 nie mamy powodu Ciebie nienawidzić. Sama napisałaś w tytule "przemówcie mi do rozsądku", czyli podświadomie wiesz, że robisz niewłaściwie, że to chorobliwa obsesja. To, co wszyscy tu pisali, to po prostu odpowiedź na Twoją prośbę. Patrzymy z dystansu, oceniamy obiektywnie - tego chciałaś. Ja Ci współczuję, bo to trochę jak z narkotykiem. Trudna praca przed Tobą, ale punkt pierwszy już zrobiony, wiesz, co jest nie tak. Teraz powinnaś ruszyć do przodu
-
Na to pytanie to już sama musisz odpowiedzieć, bo to projekcja Twojego umysłu
-
Z potrzeby miłości. Każdy jej pragnie, każdy tęskni za miłością... Każdy potrzebuje kogoś... nawet jeśli twierdzi, że nie. Samotność jest generalnie paskudna
-
Odkochiwanie się nie jest proste, ale nie masz wyjścia. Za każdym razem jak o nim pomyślisz, wyznacz sobie karę. Punkt 1 w wychodzeniu z uzależnienia od drugiej osoby jest taki sam jak przy alkoholu, trzeba odstawić to, co Cię truje: nie szukać po Internecie wiadomości o nim, nie próbować niby przypadkiem "spotkać", wyrzucić na śmietnik wspólne zdjęcia i to co się z nim kojarzy, starać się nie myśleć o obiekcie - przede wszystkim nie idealizować go