Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dryagan

Legenda Forum
  • Postów

    3 540
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Dryagan

  1. Dryagan

    Dzisiaj czuje się...

    @Fuji wiesz co… dla mnie Ty się wydajesz naprawdę fajnym człowiekiem. Masz pasję, osiągnięcia, potrafisz sensownie pisać i masz dobre podejście do wielu spraw – tylko do siebie samego nie. Ciągle umniejszasz swoją wartość i nie wiem skąd to się wzięło, że widzisz siebie w tak negatywnym świetle. Sam napisałeś, że człowiek często sam sobie wyrządza krzywdę. To właśnie robisz teraz. Bo serio, jak się czyta Twoje posty, to wcale nie ma wrażenia, że jesteś takim „niczym”. Raczej odwrotnie. Ja przyglądam się z podziwem...
  2. Dryagan

    Dzisiaj czuje się...

    @Fuji serio – nie widzę tu żadnej „kompletnej porażki”, tylko kogoś, kto ma mocno zaniżoną samoocenę. 9. miejsce w Polsce w tak trudnej konkurencji to ogromne osiągnięcie, a Ty to bagatelizujesz, jakby nic nie znaczyło. Większość ludzi nawet nie podjęłaby takiego wyzwania. Dlatego gratulacje!!!! Rozumiem, że czujesz żal i smutek, że coś tam w życiu nie poszło jak chciałeś, ale warto też zobaczyć to, co masz. Niektórzy mogliby właśnie Tobie zazdrościć – że robisz coś fajnego, masz pasję i potrafisz się w niej odnaleźć. Zawsze znajdą się tacy, którzy mają lepiej, i tacy, którzy mają gorzej. Porównywanie się do innych to ślepa uliczka – a to, że masz takie myśli, nie znaczy, że nie warto iść dalej. Wręcz przeciwnie – może właśnie teraz najbardziej warto. A życie może się zmienić w każdej chwili. Serio...
  3. Dryagan

    Dzisiaj czuje się...

    @Fuji jesteś ważną częścią tej społeczności, niezwykle wartościową osobą.
  4. Dryagan

    Dzisiaj czuje się...

    @Fuji trzymamy mocno kciuki i jesteśmy myślami z Tobą Do boju!!!
  5. O takie rzeczy pyta się bezpośrednio partnera, a nie osoby trzecie na Forum. Tutaj wielu użytkowników zna się tylko z pisania i wcale nie musi wiedzieć o sobie wszystkiego, bo właśnie od tego są nicki – żeby mieć poczucie anonimowości. Na Forum psychologicznym rozmawiamy głównie o swoich konkretnych problemach, emocjach i trudnościach z psyche, a nie o sytuacji rodzinnej każdego użytkownika. Realne życie to nie jest świat Forum i nikt nie musi się tutaj spowiadać z całego swojego życia. Jeśli masz wątpliwości, to jedyną sensowną drogą jest szczera rozmowa z partnerem. I tylko z nim.
  6. Dla mnie sprawa jest prosta – jeśli w związku nie ma zaufania, to nie ma też prawdziwej bliskości. Wcześniej czy później i tak wszystko się rozpadnie. Plotki robią więcej szkody niż pożytku – a jak się jeszcze samemu coś dopowie czy wymyśli, to już w ogóle nie ma mowy o zdrowym podejściu. Ja bym słuchał partnera, a nie osób trzecich. Jeśli jemu nie wierzę, to o jakiej miłości i wspólnym życiu w ogóle mowa? To właśnie rozmowa między partnerami, szczerość i wyjaśnianie wątpliwości pozwalają budować coś trwałego – a nie cudze komentarze czy domysły. Ps. Dwie, trzy żony – ale że jednocześnie? To chyba w Polsce nielegalne Malina, myślę, że najważniejsze jest to, czy Twój partner naprawdę rozumie, że to dla Ciebie trudny temat. On może mówić, że to przeszłość i że teraz jesteście razem, ale skoro dla Ciebie to wraca, to znaczy, że potrzebujesz od niego nie bagatelizowania, tylko empatii i szczerej rozmowy bez śmiechów czy lekceważenia. Jeśli on twierdzi, że nie miałby problemu z Twoją przeszłością, to fajnie, ale każdy ma inne granice i Ty masz prawo do swoich odczuć. Czasu cofnąć się nie da, pytanie tylko, czy on potrafi Ci dać teraz poczucie wyjątkowości i bezpieczeństwa – bo to jest realne i możliwe do zbudowania, a nie to, co robił 10 lat temu. A 10 lat to naprawdę kupa czasu – ludzie się zmieniają, dojrzewają, zaczynają inaczej patrzeć na swoje decyzje. Może on sam patrzy na to zupełnie inaczej niż wtedy, ale Ty potrzebujesz, żeby to wyraźnie pokazał i powiedział.
  7. Grzebanie w przeszłości naprawdę do niczego nie prowadzi. Dla mnie relacja to przede wszystkim zaufanie i szacunek do partnera – bez tego nic się nie zbuduje. Nigdy. Nie da się też stworzyć związku na siłę ani zmusić kogoś do uczuć. Moja żona miała w młodości męża, ja byłem zaręczony z kimś innym – i co z tego? Teraz jesteśmy razem i się kochamy, nie wracamy do dawnych historii, chociaż o tym wiemy nawzajem. Jeśli nie ma wzajemnej akceptacji i szczerości, to żadne rozmowy o przeszłości tego nie naprawią
  8. Szczerze mówiąc, nie bardzo widzę w tym sens. Przeszłości nie da się zmienić, a ciągłe wracanie do niej tylko zatruje relację jeszcze bardziej. To, co było, było – i jeśli ktoś nie potrafi tego zaakceptować, to zamiast się nawzajem męczyć lepiej się rozstać. W przeciwnym razie takie rozdrapywanie starych ran będzie trwało latami i nie ma z tego nic dobrego dla żadnej ze stron.
  9. @Mic43 wiesz co – w pewnym sensie masz oczywiście rację. I owszem nie potrafiłbym wejść w poważny związek z dziewczyną, która miałaby tak „rozbudowaną” przeszłość seksualną. Może tylko wtedy, gdyby chodziło wyłącznie o seks, ale nie o coś trwałego. I właśnie dlatego napisałem wyżej, że nie bardzo widzę przyszłość w takim związku, jak u autorki wątku. Bo jeśli już na samym początku nie jest w stanie czegoś zaakceptować, to raczej nigdy tego nie zaakceptuje – i zawsze będzie to wracało jako problem, źródło pretensji i kłótni
  10. To nie jest żaden inny świat. My z Żoną mamy podobne zainteresowania, lubimy te same rzeczy, a chemia była od początku. Mój świat to nie choroba i właśnie dlatego, że chcę żyć normalnie, nie skupiam się na niej. Żona mnie świetnie zna, bo zanim zaczęliśmy być razem byliśmy przyjaciółmi. Po prostu zwyczajnie, po ludzku się lubimy – poza tym, że ją kocham i myślę, że ona też. No i tak, ona wie dużo o mojej chorobie, dlatego potrafi zauważyć symptomy i pomóc mi je kontrolować, a raczej zdusić w zarodku. To idealny układ. Ech no, mogę się obejrzeć za jakąś ładną dziewczyną, ale to nie znaczy, że zaraz będę chciał z nią być w związku albo uprawiać seks. Bez przesady
  11. Film z mojego życia? Teraz to raczej obyczajowa produkcja familijna – bez strzelanin i zwrotów akcji. Teraz byłby dość nudny – ale w tym dobrym sensie. Mam szczęśliwą rodzinę i chcę, żeby tak zostało. Moja Żona jest dla mnie tą stabilizacją, której potrzebowałem w chorobie, dzięki niej mam teraz długą remisję – i choć sama nie ma żadnych zaburzeń, to zawsze doskonale mnie rozumiała
  12. Serio myślisz, że kobieta nic nie musi robić, żeby być w związku, wystarczy że jest ładna? To równie dobrze można by powiedzieć, że facet potrzebuje tylko grubego portfela i to wystarczy. A przecież wiesz, że to bzdura. Wygląd albo kasa mogą przyciągnąć na chwilę, ale nie wystarczą na dłuższą metę. Sam w młodości byłem z dziewczyną w typie miss – piękna jak z plakatu, ale na dłuższą metę wyszły nici, bo obudowa była świetna, ale w środku pustynia. Związek to jednak coś więcej niż tylko wygląd czy pieniądze
  13. Mam wrażenie, że naprawdę masz obsesję na punkcie tej całej masturbacji. Serio, to normalna rzecz u nastolatków czy singli bez partnera. Ale w dorosłym związku to nie powinien być ani powód do zazdrości, ani punkt odniesienia. Facet, który mając kobietę wybiera pornole i ‘ręczne sprawy’, ma raczej problem ze sobą – ale już na pewno nie jest to powód, żeby traktować to jak ‘zdradę’. To brzmi trochę dziecinnie i zabawnie. Najdziwniejsze jest jednak to, że u Ciebie świat stoi na głowie – masturbacja = ‘zdrada’, a seks z prostytutką jest okej. Jeśli facet potrzebuje prostytutek, mając normalną partnerkę, to nie jest dowód na jego ‘samczość’, tylko na to, że coś u niego mocno nie gra. No chyba że faktycznie wybierasz dość… nietypowych mężczyzn, skoro traktujesz to jako normę
  14. jasne – prostytucja to najstarszy zawód świata, ale to nie znaczy, że każdy facet ma obowiązek być stałym klientem burdelu. Gdyby tak było, to pewnie już dawno wprowadziliby karty lojalnościowe jak w Biedronce – co dziesiąta wizyta gratis. A tak serio – takie uogólnienia są po prostu krzywdzące. Jest wielu facetów, którzy potrafią być wierni, kochać jedną kobietę i nie szukać „atrakcji” na boku. Ja sam nigdy nie korzystałem z usług prostytutek, nawet w ostrej manii – i nie czuję się przez to mniej facetem. Zresztą chyba nie czułbym się komfortowo stukając kobietę, która miała chwilę wcześniej innego faceta. Ohyda. Więc albo stykasz się z dziwnymi mężczyznami, albo tak to sobie wyobraziłaś
  15. Regulamin Forum nie jest tematem do dyskusji – obowiązuje wszystkich bez wyjątku. To, że masz swoją prawdę, nie zwalnia Cię z obowiązku zachowania kultury. Sposób, w jaki piszesz, ma znaczenie – wulgaryzmy, obrażanie i agresywny ton są tutaj niedopuszczalne. Na razie nie dostajesz ostrzeżeń, choć Twoje posty naruszają zasady, ale jeśli będzie się to powtarzać, niestety będziemy zmuszeni wyciągać konsekwencje.
  16. @You know nothing, Jon Snow Gdybyś się zastanawiała dlaczego niektóre Twoje posty zostały ukryte (te najbardziej rzucające się w oczy) przypominam Regulamin Forum. Niezależnie od tego czy to Twój wątek czy nie – on nadal obowiązuje […] &7 Korzystanie z Forum […] pkt. 7. Użytkownik nie może umieszczać na Forum komentarzy: […] zawierających ataki personalne […] zawierających wulgaryzmy, treści obraźliwe, obsceniczne, naruszające powszechnie uznawane zasady etyczne i zasady kultury osobistej
  17. Dryagan

    Hej

    @Zolin witaj na Forum . Twój post brzmi jak spowiedź człowieka, który sam siebie bardzo surowo ocenia. Sporo w tym czarnego humoru i autoironii. Nie kupuję tego określenia „patus” – dla mnie to tylko łatka, a nie człowiek. Ty widzisz w sobie same minusy, a ja widzę kogoś, kto potrafi bardzo obrazowo i szczerze pisać o tym, co przeżywa. To, że tak mocno analizujesz i rozkładasz siebie na czynniki pierwsze, już pokazuje, że nie jesteś bezrefleksyjny. A to dobra baza, żeby coś zmieniać.
  18. @Malina9 Tak mi jeszcze coś przyszło do głowy – może on wcale nie ma takiego ‘luzu’, jak się wydaje, tylko zwyczajnie ma teraz jakieś problemy z erekcją czy spadkiem libido i się tego wstydzi. To nie jest łatwy temat dla faceta, więc zamiast przyznać się do trudności, łatwiej mu rzucić historyjką o tym, jak kiedyś kozaczył w łóżku. To może być taka forma rekompensaty, przykrywki. Ale to wcale nie znaczy, że seks z Tobą jest dla niego nudny czy mniej ważny – wręcz przeciwnie, teraz liczy się bardziej bliskość i to, co macie razem. A cała reszta to tylko przeszłość, którą trochę podkolorował.
  19. Dokładnie tak. To się czuje, że partnerka nie jest zadowolona, że coś ją gnębi - domysły to następna sprawa (można sobie wymyślić niestworzone historie, które nie mają nic wspólnego z prawdą). Faceci często nie rozumieją kobiet, nawet jak próbują, nie zawsze to wychodzi - jak jest jakiś problem lepiej powiedzieć wprost
  20. O tak i to niezależnie czy mówi to facet czy kobieta. Zdecydowanie najlepszy środek antykoncepcyjny Nie, ja bym tak nie mógł. Jak kogoś kocham to się na nim koncentruję. Chociaż przyznaję, że jak się rozstałem z partnerką swego czasu to z zemsty poszedłem do łóżka z inną kobietą
  21. @Malina9 wiesz… jak się naprawdę kogoś kocha, to ta osoba zawsze jest wyjątkowa. Wtedy chcesz, żeby właśnie tej osobie, ukochanej - było dobrze w tych wspólnych chwilach – i to daje satysfakcję dużo większą niż jakiekolwiek „osiągi” czy doświadczenia z przeszłości. To jest zupełnie inne przeżycie niż seks tylko dla seksu. Przy bliskości i uczuciu nawet zwykły dotyk czy przytulenie potrafi być wspanialsze niż najbardziej wymyślna „orgietka”. I to jest coś, czego żadne wcześniejsze przygody nie zastąpią.
  22. @Malina9 powiem Ci szczerze – z takim podejściem trudno mi widzieć przyszłość w tym związku. Ty nie jesteś w łóżku tylko ze swoim partnerem, ale wciąż z jego wszystkimi byłymi, które w swojej głowie dopisujesz do każdej sytuacji. A to odbiera Wam obojgu szansę na budowanie czegoś prawdziwego. Miłość to nie tylko seks – to też zaufanie, szacunek i zrozumienie. Dlatego zastanów się, na czym tak naprawdę opiera się wasza relacja? Na bliskości, poczuciu bezpieczeństwa i wspólnych chwilach, czy głównie na tym, że porównujesz siebie do dawnych dziewczyn? Bo jeśli cały czas będziesz patrzeć przez pryzmat tego, co było, ciężko będzie Wam stworzyć coś trwałego.
  23. @Wentyl1996 niestety często tak bywa, że pobyt w szpitalu psychiatrycznym zamiast pomóc staje się koszmarem – też tego doświadczyłem i wiem, jakie to potrafi być trudne. Ale naprawdę nie ma sensu stygmatyzować samego siebie i pisać o sobie jako o nieudaczniku, bo to tylko pogłębia problem. Masz swoje problemy, to fakt, ale właśnie w takiej sytuacji to, że pracujesz, że mimo wszystko próbujesz – to już jest sukces. W przypadku osób z trudnościami każde, nawet małe zwycięstwo, liczy się podwójnie. Ciesz się z takich momentów, bo one znaczą więcej niż Ci się wydaje. A trzydziestka to wcale nie koniec życia – to moment, w którym można jeszcze dużo zmienić i zacząć nowe rzeczy. Każdy ma swoją drogę i tempo, ważne żeby iść dalej
  24. Ja nie mówię, że Malina ma siedzieć cicho i cierpieć – absolutnie nie. Chodziło mi tylko o to, że przeszłości nie da się zmienić, a nie każda przeszłość determinuje przyszłość. Sam miałem okres w życiu, kiedy w manii zdarzał mi się przypadkowy seks – byłem młody, napalony i bez stałej partnerki. Ale dziś, kiedy jestem w stabilnym związku, to seks związany z miłością jest dla mnie najważniejszy i daje zupełnie inną satysfakcję. Dlatego niekoniecznie to, co ktoś robił 10 lat temu, musi oznaczać, że tak samo będzie żył teraz. @Malina9 masz prawo mówić partnerowi, że coś Cię boli. Ale jeśli on reaguje nerwowo na powracanie do tych tematów, to może warto ustalić, jak o tym rozmawiać, żeby nie ranić ani Ciebie, ani jego. Bo inaczej będziecie się kręcić w kółko wokół tego samego i oddalać zamiast się zbliżać
×