No właśnie ja odebrałam to bardzo personalnie. Jestem chora i mam kota, którego kocham całym sercem, a tu nagle słyszę, że mogę być potencjalnie niebezpieczna. Poczułam się jak śmierć i psychopatka. Dla mnie nadal to stereotypowe zachowanie, ale z Indorem sobie wyjaśniliśmy. Ja też źle się zachowałam, że rzucałam w niego brzydkimi epitetami, ze jest egoistą ignorantem itd. Miałam wtedy humor zaczepno-obronny i bylo to poniżej mojego wychowania i kultury. Jest to nadal opinia, a ja mam prawo się z nią nie zgadzać. Chyba muszę trochę odciąć się emocjonalnie od tego, co piszą tutaj niektórzy bo mi to nie służy.
No i doszliśmy do wniosku z Indorem, że nie będziemy sobie w drogę wchodzić, i tyle. Dla mnie nie ma już tematu.