cdn.
Użytkownik-
Postów
493 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cdn.
-
Dzisiaj śniło mi się, że razem z mamą jedziemy rozklekotanym autobusem na drugi koniec miasta. Chcę jej coś pokazać. Tam za chaszczorami, nieużytkami, znajduje się parę domów. W tym jeden, zupełnie normalny, do którego wchodzimy, mimo że nie ma tam nikogo. Łazimy i oglądamy wnętrze aż słyszę, że ktoś przychodzi. Chowamy się więc do pokoju sąsiedniego, gdzie siadamy przy stole. Ja się stresuję a mama nie. Mówię aby była cicho a ona gada na całego. Nie udaje mi się jej uciszyć. W końcu przychodzi do nas dziewczyna w moim wieku, nie ma do nas pretensji. Pokazuje nam swój pokój, w którym okazuje się śpi jej małe dziecko. Jest też pełno gadzetów typu świecące miecze, wielkie gumowe pająki. Jednego z nich wiesza nad łóżkiem dziecka a później demonstruje nam, że jego dziecko jest pełne spokoju, nic nie może się zbudzić i w ogóle nie przejmuje się tym, że jego mamusi grozi niebezpieczeństwo, po czym śmiejąc się uwiesza sie na tym pająku robi piruet pod sufitem i wraca. Moja matka się uśmiecha, nieśmiało napomykając że to dziwny pomysł, a ja nie potrafię ukryć zniesmaczenia. I tak sen się kończy.
-
[videoyoutube=r2CpcLvc90M][/videoyoutube]
-
Cześć Ziemniak, myślę że prawie każdy na samym początku terapii miał sporo obaw. To, że jakąś część swojego życia zostawisz tylko dla siebie , np. fakt chodzenia na terapię, moim zdaniem nie sprawi, że staniesz sie bardziej zamknięty. Przecież nie musisz się dzielić się z ludźmi ze wszystkimi danymi swojego życia. Ja nie rozpowiadam o mojej terapii wszem i wobec, wie o tym tylko grupka najbliższych mi osób. Jeśli uważasz, że tak będzie lepiej i będziesz się z tym czuł bardziej komfortowo to nie dziel się z tym nikim. Nie uważam by było coś w tym złego. To twoja sprawa i tyle. Z kolei strach przed własnym cieniem w drodze do psychologa już normalne dla mnie nie jest. To tak jakbyś szedł do innego specjalisty. Czy jak idziesz do dentysty też cię śledzi cała ulica? Z kolei same wizyty w gabinecie wymagają już otwartości, to będzie trudne. Ja mimo, że początek psychoterapii mam daleko za sobą dalej mam z tym pewne problemy, choć robie jakieś postępy. Mam nadzieję, że tobie pójdzie łatwej, bo od tego zależy skuteczność terapii. Możesz powiedzieć mu o swoich obawach z podjęciem decyzji co do terapii, to też będzie ważna informacja dla niego na twój temat.
-
mi się akurat Fargo 2 podobało z filmów - ostatnio postanowiłam się zmierzyć z kostiumowymi. Obejrzałam "Pokutę" z Keirą Knightley . Kostiumy rzeczywiście były piękne, wszystko tam było piękne - nawet druga wojna światowa, a śmierć jak z antycznych tragedii. Czyli, nie dla mnie.
-
Martwię się o rodziców, z matką nie mogę się dogadać, przy byle okazji mnie atakuje, a z drugiej strony bardzo mi jej szkoda. Słaby ze mnie człowiek. Powinnam w ogóle się tym nie przejmować, i iść do przodu mając gdzieś ich problemy. Więcej byłoby wtenczas ze mnie pożytku. Mam wrażenie, że czego się nie dotknę to robię to źle. Co bym nie zrobiła, co bym nie powiedziała. Urodziłam się nie tym człowiekiem co trzeba. Czas cieknie mi przez ręce. Nie mogę się na niczym skupić. Staram się uspokoić, ale nic mi nie pomaga. Marzę o tym aby mieć własną rodzinę i własny świat.Trudno układać własny żywot, czując się jak worek gówna. Boję się, że już zostanę sama i że te marzenia dołączą do kolejnych, które nigdy nie stały się rzeczywistością. I tak całe życie.
-
[videoyoutube=Z6ih1aKeETk][/videoyoutube]
-
Ostatnio śniło mi się , że uciekam na mojej uczelni przed gwałcicielami. Opuściła mnie moja grupa, która uznała za dosyc zabawne, że nie mogę sobie poradzić z natrętnymi gośćmi. Nie miałam butów, byłam w skarpetkach i w tych skarpetkach musiałam wejść do brudnej, syfiastej łazienki, żeby się ukryć - tam wynoszono jakąś dziewczynę jak martwą, ale mówili, że ma tylko kontuzję. W końcu udało mi się wybiec stamtąd na rynek mojego miasta. Towarzyszyła mi przy tym orkiestra dęta.
-
Ja siebie wkurzam najbardziej, nie mam do siebie siły, jestem chodzącą katastrofą. Robię wszystko by cały świat mnie znienawidził, albo przynajmniej kopnął mnie daleko w rynsztok.
-
[videoyoutube=4OxST7pVcAU][/videoyoutube]
-
[videoyoutube=5rF3q6jBqrg][/videoyoutube]
-
NN4V, co za spam, chciałeś się podzielić swoją playlistą?
-
[videoyoutube=giHiBjsDdDU][/videoyoutube]
-
co ciebie doprowadziło do tej samotności? Mnie np. lęk przed bliskością. Miałam wiele okazji aby poznać nowych ludzi, często byłam odbierana w pozytywny sposób, ale później podświadomie robiłam wszystko aby te wrażenie zepsuć, by się przypadkiem nikt mnie nie doczepił. Sekty wywołują we mnie tyle lęku, że na pewno mi nie grożą. Swego czasu potrzeba działania pomagała, lecz kiedy osiągałam to co chciałam, to za bardzo nie wiedziałam co ze sobą zrobić, wtedy samotność najczęściej się odzywała, nie potrafiłam się cieszyć sukcesem. Gdy miałam kryzys, to jednak zawsze ktoś przychodził aby mnie wesprzeć. Mechanizm podchodzący pod niezłą patolę.
-
[videoyoutube=V-_c0o8LAaM][/videoyoutube]
-
inny, skoro już sobie to uświadomiłeś, to do sekty na pewno nie wstąpisz
-
Myślałam o tym, żeby wspomagać się farmakologicznie. Coraz gorzej czuję się z moją wagą. U mnie problem polega na tym, że ograniczenie jedzenia wiąże się z wielkim wysiłkiem, przez jakiś czas mam to pod kontrolą, ale kosztem ciągłego myślenia o jedzeniu. Odliczam czas do następnego posiłku, fantazjuję co zjem. Ograniczenia żarcia wymaga ode mnie wielkiego skupienia. A ja nie chcę w moim życiu skupiać się tylko na żarciu. Gdy wpycham w siebie jedzeni to nie jest to związane z myśleniem, nie myśle o tym co jem, nawet nie wiem w którym momencie znajduję się przy lodówce. Co chwilę pojawiają sie tu bzdury o odpowiednim myśleniu, bo się przecież żyje nie po to by jeść, o tym że trzeba zdawać sobie sprawę , czy chce się być szerszym czy dłuższym. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego jak chcę wyglądać, i jeszcze parę miesięcy temu starałam się tego pilnować, ale przez ostatnie pół roku nie byłam w stanie tego zrobić. Mój stosunek do żarcia nigdy normalny nie był. Muszę się przełamać z tymi ćwiczeniami. Karnet na siłownię wykupiony mam, ale jakoś nie mogę się tam wybrać. Ostatnio jak tam poszłam to okazało się że przez pomyłkę wzięłam bluzkę do ćwiczen mojej współlokatorki a nie moją. I tyle wyszło z moich ćwiczeń. Czy u was też tak jest, że jak chcecie coś zmienić, to nagle życie wam rzuca kłody pd nogami? Albo się spóźnicie, albo czegoś zapomnicie, albo bus się spóźni?
-
Niechęć do okazywania czułości. Też tak macie?
cdn. odpowiedział(a) na elo temat w Pozostałe zaburzenia
Dark Velvet, ja właśnie coś takiego praktykuję. A czy sama taka forma powitania nie jest w gruncie rzeczy teatralna? -
Mam dosyć, albo nie ma we mnie żadnych emocji, i nic nie jest w stanie mnie ruszyć ( z łóżka), albo jakaś totalna nawałnica. Dostałam telefon, o tym jak na naszej cudownej uczelni wygląda walka o dyplomy i mimo, że problem ten będzie mnie dotyczyć za rok to już się martwię i zastanawiam jakie mam w o ogóle szanse w tym starciu :/ Jestem zmęczona, umrę bezdzietnie jako odpad ewolucji.
-
Moje przedwyborcze konkluzje: Panuje u nas powszechna grzybica mentalna, która wywołuje ciężki stopień degrengolady umysłowej, nie znającej podziału na partie. Jeśli nawet ktoś należy do zdrowej enklawy niezadżumionych, i ma na tyle werwy i ikry w sobie, by coś przedsięwziąć, to niestety jest to powiązane z przekonaniami, które są mi obce i wrogie.
-
Niechęć do okazywania czułości. Też tak macie?
cdn. odpowiedział(a) na elo temat w Pozostałe zaburzenia
Akurat pamięć do twarzy mam dobrą, gorzej z imionami i nazwiskami. Miałam kiedyś koleżankę, z którą przez dwa lata wracałam ze szkoły. Mówiła non stop o sobie. Nie pamiętałam jej imienia, i nigdy nie poznałam, bo było mi się głupio do tego przyznać. Nie zorientowała się o mojej niewiedzy. Mam też problem z tym, w jaki sposób się do kogoś zwrócić, czy już przeszliśmy na ty czy jesteśmy dalej na pan/ pani, dlatego często mówię w sposób bezosobowy, tak aby ten problem ominąć. No, na pewno te wszystkie przypadłości wzbudzają do nas wiele sympatii -
Niechęć do okazywania czułości. Też tak macie?
cdn. odpowiedział(a) na elo temat w Pozostałe zaburzenia
to pokolenie witające się na niedźwiedzia w mojej rodzinie chyba już wymarło, z resztą nie utrzymujemy kontaktów. Ale pamiętam, że jako dziecko nie znosiłam takich wylewnych przywitań, nadstawiałam jedynie czubek głowy do całowania, czasem tak energicznie , że można było stracić zęby. -
Czy ktoś może mi polecić jakieś książki o medytacji dla osoby, która do tej pory nie miała z tym nic wspólnego?
-
ha, tekst ostatnio bardzo mi bliski, odnoszę porażkę na każdym kroku , gdy próbuję przejąć kontrolę nad życiem
-
Indie - zamulacz [videoyoutube=zsHNBbIzkIk][/videoyoutube]
-
iskierka - życie/ wola życia? Trucheła raczej nie przebiję. o następną zagadkę prosim