Hej! Mam wiele do ciebie podobnych objawów i dylematów.
Ostatnio też mam problemy ze snem, i ogólnie z organizacją czasu. Często bywało, że byłam zdana na samą siebie, ale ostatnio w ogóle sobie nie radzę z samotnością.
Podobnie też mam w głowie pełno pomysłów na moje życie. Gorzej z realizacją. Tak jakbym wiedziała co powinnam z nim zrobić, ale co z tego, kiedy nigdy nie mogę wstać na tą godzinę co trzeba, nie potrafię normalnie rozmawiać z ludźmi, nie potrafię się spakować. Nie radzę sobie z rzeczami, które są dla innych codziennością.
I też z jednej strony czuję, że najlepiej aby ktoś mnie właśnie poprowadził za rękę skoro takie ze rozlazłe g**** się ze mnie zrobiło, a z drugiej strony zawsze niechętnie przyjmowałam od kogokolwiek pomoc. Źle się wówczas czułam, nigdy nie potrafiłam dziękować ani prosić. To się nie zmieniło. Nie wiem czy w jakiś sposób odnosisz to do pomocy psychoterapeuty. Ja mam dwa lata za sobą terapii, i stary świat się rozleciał. Na początku samo to, że potrzebowałam takiej pomocy traktowałam jako porażkę swojego życia. Tyle osób żyje bez tego typu problemów. Teraz traktuję to bardziej na chłodno, już bez tego typu myśli i emocji.
Z resztą ostatnio przez pewien czas nie odczuwałam żadnych. Niedawno wróciły, same z siebie, głównie złość i bezradność. I też często myślę o przeszłości. I o upływie czasu...
Z tym prądem i umywalką, udziela ci się myślenie magiczne. Szukasz powiązań między tobą a otoczeniem, które nie istnieją. Wydaje ci się wtedy, że w jakiś sposób kontrolujesz rzeczywistość. Ta pozorna kontrola zmniejsza twój lęk, ale może też doprowadzić do nerwicy natręctw. Mi takie myślenie często towarzyszyło w liceum.
Ja bym na twoim miejscu wróciła na terapię. Sama mam zamiar wrócić, bo czuję, że inaczej zupełnie zdziczeję. I Może spróbuj pójść na terapię z NFZ-tu , tam już nikt na pewno ciebie na pieniądze nie naciągnie. Nie wiem tylko jak długo trzeba czekać.