-
Postów
5 132 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez take
-
Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia
take odpowiedział(a) na take temat w Seksuologia
Dużo rozmyślam na tematy związane z czystością i seksualnością. Ale nie tylko o tym rozmyślam. Nie chodzi mi o zadręczanie wywodami. Takie nudzące wywody to moja "naturalna" forma komunikacji z innymi osobami W poniedziałek może będę mieć wizytę na oddziale dziennym, "nie mogę się zbytnio doczekać". -
Cyfrowa książka to po prostu książka w formie elektronicznej, nie drukowanej. Mam ewidentną skłonność do ciągłego pisania czy mówienia o sobie, na te tematy, które mi się podobają. "Nudziarstwo", brak odwzajemnienia społecznego, jednostronność interakcji. Jest we mnie spora chęć kontaktów społecznych na własnych zasadach, dostosowanie się do innych mojej natury "nie obchodzi". Nie widzę w tym okazji do podniesienia własnej wartości, chwalenia się. Nie narcyzm, problem osobowościowy, a jakiś rodzaj autyzmu, patologiczny nonkonformizm.
-
Cierpienie jest złem, zwłaszcza to boleśniejsze. Gdyby nie było grzechu, to i złej przyjemności by nie było. Dla mojej natury sprawiedliwa kara boża jawi się jako wielkie zło, a jej wymierzanie jako coś srogiego, dręczenie biednych istot. Sam mam dużo skłonności do grzechu i boję się kary za swoje postępowanie.
-
Tesla może miał jakąś aspijskość... Widać u niego wyraźne zaburzenia integracji sensorycznej i OCD, miał też talent do obrazowego myślenia i zajmowania się techniką. U mnie te koincydencje też mogły zacząć się od kota... 19.9.2014 widziałem około południa leżącego na jezdni gminnej drogi czarnego mruczka. Samochód pewnie zabił zwierzątko. Droga odznacza się małym natężeniem ruchu, a mimo tego leżał na niej zabity czarny kot. A czarny kot skojarzył mi się z pewnym blogiem pisanym przez Aspijkę, która napisała też cyfrową książkę o zaburzeniach ze spektrum autyzmu, a na "okładce" tej książki znajduje się czarny wizerunek kota, całkiem spory. Na górze jej bloga też czarny kot, w ikonce karty na górze ekranu też czarny kot, na górze strony bloga na Facebooku też czarny kot... Tego dnia (19.9.2014) stało się coś, co przyniosło zastanawiające koincydencje z ową Aspijką... Mogę mieć myśli, że to znak, że moje koincydencje są "CZYMŚ WIELKIM". Dnia 21.7.2015 przeczytałem w jakiejś książce religijnej zdanie "Czarny kot potęgą jest i basta!" (nie wiem, czy to był rodzaj ironii, czy cytat jakiejś przesądnej osoby, książka oczywiście nie zgadzała się z przesądem i słusznie). Mogę mieć myśli, że to "Czarny kot potęgą jest i basta!" przeczytane 21.7.2015 odnosi się DO MNIE.
-
http://www.kopernik.org.pl/co-nowego-w-nauce/wszystko-zaczelo-sie-od-kota-czyli-poznaj-nikole-tesle/:
-
O czym świadczą myśli, które mówią, że sprawa 3, 6, 9, natręctw z trójką i gołębi u Nikoli Tesli odnoszą się DO MNIE? Że są rodzajem "proroctwa" na mój temat? Gołębie przyniosły mi też pewne koincydencje, a gołębie pod koniec życia Tesli miały być jego miłością. Miał też natręctwa dotyczące liczby trzy w jakimś sensie, u mnie tego typu arytmomania też występowała. "If you only knew the magnificence of the 3, 6 and 9, then you would have a key to the universe.” "Jeśli tylko znałbyś wielkość trójki, szóstki i dziewiątki, to miałbyś klucz do wszechświata". W USA to pewnie wzięliby to co najwyżej za objaw "schizotypowego zaburzenia osobowości" (tego "schizofreniopodobnego", a nie "podobnego do OCD", bo to wygląda "niczym urojenia odniesienia"), a nie schizofrenii paranoidalnej. A co, jeżeli w tej "wyglądającej na schizofreniczną" teorii jest coś na rzeczy???
-
U mnie jest i jedno, i drugie. Istnienie tego pierwszego (czyli Bożego miłosierdzia) jest czymś logicznym dla mojej natury, to drugie - natura wolałaby, aby coś takiego jak wieczne potępienie (zwłaszcza bolesne czy związane z anihilacją) czy nawet doczesne tortury w ogóle nie istniało. Tortury to coś "okropnego" i nikomu ich nie życzę.
-
Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia
take odpowiedział(a) na take temat w Seksuologia
Filmów nie oglądam (chyba że na youtube, i nie są to filmy "z kina", lecz raczej "tematyczne"), beletrystyki nie czytam, czasem pooglądam sobie mapy w atlasie. Niestety, czasem zdarza mi się dłubać w nosie Za pewnym rodzajem upodobania do skromności może podstępnie czaić się nieczystość. Nazwałem ten rodzaj pożądliwości "misterionizmem" (od angielskiego "mystery" - "tajemnica"). "Fetyszem" w misterionizmie staje się brak kontaktu (zwł. widokowego) z ciałem, zwłaszcza jego intymnymi czy wstydliwymi częściami. Przez ten "fetysz" kobieta, której nagość się widziało, może "odpadać" jako kandydatka na żonę. Nie na pożądliwej tajemniczości ma być budowane małżeństwo! U siebie widzę to zjawisko. Jeżeli zobaczyłbym jakąś kobietę nagą całkowicie, to nie wyklucza to jej z możliwości zostania moją żoną. Nawet, gdybym dotykał jej nagich najintymniejszych części ciała (np. jako lekarz), to nie może to wykluczać jej z możliwości bycia moją żoną. Jeżeli się widzi lub dotyka wstydliwe części ciała, to musi to być skromne, nie nieczyste. To, czy się po prostu widziało czy nawet po prostu dotykało najintymniejszych części ciała osoby, ma po prostu nie mieć znaczenia w ocenie możliwości zostania żoną (dla mężczyzn) czy mężem (dla kobiet). Nie oznacza to oczywiście, że można ubierać się nieskromnie! -
Niestety, treść twoich objawów wygląda typowo psychotycznie (jak wrażenie bycia inwigilowanym czy że zwierzęta są w zmowie przeciw tobie). Na pewno uważam, że masz coś "grubszego" niż tylko nerwicę, problemy osobowościowe i trudności w nauce. Dla mnie masz F84 i F2x. Za dziwne są twoje objawy, funkcjonujesz nie najlepiej. Widzę u ciebie więcej cech typowego ASD niż u mnie, więcej typowej psychotyczności niż u mnie, więcej cech NVLD niż u mnie, więcej neurotyczności niż u mnie. U mnie "magiczne natręctwa" z okresu gimnazjalnego mogły być zapowiedzią jeszcze bardziej nienormalnych myśli, które pojawiły się ok. 16 r. ż.
-
Stosunek rodziny do waszych problemów
take odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Też tak myślę o mówieniu o swoich problemach swoim rodzicom. -
Moja natura nie lubi rygoryzmu, srogości, nie chciałbym zabijać tych, co by mi się nie podporządkowali. Koincydencje mogą sprawiać mojej naturze "wrażenie", że jestem wysłannikiem, wybrańcem Najwyższego, że mam dokonać czegoś wielkiego i dobrego. Te koincydencje zdecydowanie nie wyglądają mi na dzieło "przypadku" (w przypadki i tak nie wierzę), faktu ich wystąpienia nie uważam za objaw psychotyczny, ale za zjawisko niewyjaśnione, "dziwne byłoby, gdyby tak rozbudowane koincydencje były tylko objawem schizofrenii".
-
Jak nerwica "daje" objawy psychotyczne (występują przy niej objawy psychotyczne), to ma się nie tylko nerwicę, ale i coś psychotycznego, więc według mnie i tak byłby w takim przypadku jakiś rodzaj zaburzenia psychotycznego. U siebie w zespole natręctw widzę rzeczy, które mógłbym nazwać objawami psychotycznymi (jak "magiczność" natręctw, także tych z okresu gimnazjalnego, wobec których nie przypominam sobie krytycyzmu w tamtym okresie, uznanie ich za zabobony mogło mi pomóc w walce z nimi).
-
W tamtym roku psycholog, z którą od wakacji 2015 roku miałem wizyty powiedziała (chyba nie dosłownie tak, jak przytoczę) "w twoim przypadku komisja na rentę to formalność" (co znaczy, że nie miała wątpliwości, że należy mi się renta socjalna). Nie wiem nawet, czy nie powiedziała, że "renta należy mi się jak psu buda".
-
Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia
take odpowiedział(a) na take temat w Seksuologia
Przeszkadza mi ta potrzeba posiadania żony, potrzeba też żywej przytulanki w łóżku, potrzeba ładnej istoty, aby móc ją aseksualnie pieścić. Natura chce mieć żonę jako przytulankę jakby, a nie kotka czy pluszowego misia. Kotek to nie osoba, pluszowy miś tym bardziej nie jest osobą. W ładnej(!) kobiecie mogę też widzieć "żywą figurę Maryi", a Ona jest najładniejszą i najsłodszą kobietą, zaś jej uroda jest aseksualna. Kobieta powinna być piękna, ale nie może być atrakcyjna seksualnie. -
Nie jestem wysokofunkcjonujący, jak na osobę z diagnozą ZA, i jestem bardzo nienormalny, co nawet dla Aspich może być rażące. Dla mnie praca w zakładzie chronionym w ogóle nie byłaby porażką, ale może nawet sukcesem, bo w ogóle miałbym pracę i źródło zarobku. Na "rynku pracy" nie chcę nawet próbować, bo jestem upośledzony i strasznie dziwaczny. Rentę socjalną dostałem ze względów psychicznych po pierwszym spotkaniu na komisji, mimo braku ani jednej nocy w szpitalu psychiatrycznym i braku uczęszczania do szkoły specjalnej i nie widzę w tym powodu do wstydu dla mnie - w ten sposób mam jakiś tam dochód (dla osoby nienadającej się na rynek pracy renta socjalna to nie taka mała suma pieniędzy). "Ne wyobrażam sobie" życia bez co najmniej umiarkowanego stopnia niepełnosprawności. W moim przypadku całe moje funkcjonowanie jawi się mi jako rodzaj zabawy, przyjemnej rutyny. Taka choroba umysłowa jak moja to pewne obciążenie dla społeczeństwa i wolałbym, aby nie występowała. Na forum widzę jedną osobę dziwnie podobną do mnie, która nie przejmuje się zbytnio swoimi problemami, które według mnie są poważne. Uważam, że powinna mieć wyższy stopień niepełnosprawności i rentę.
-
Ja nie mam przeświadczenia, że ktoś chce mnie skrzywdzić, tylko taki "lęk" przed nim, taką "znaczną ostrożność" w kontaktach z obcymi ludźmi ze względu na "obawę" przed tym, że mogliby mnie zatruć i zabić. Poza tym jestem wyraźnie "nienormalny" i wolę uważać, aby mnie ktoś nie skrzywdził.
-
Ja z kolei mam wątpliwości, czy naprawdę jestem na spektrum psychotycznym, ale co do obecności OCD u siebie nie mam wątpliwości. Mimo tego, że otrzymałem rozpoznania zaburzenia schizotypowego i nawet schizofrenii paranoidalnej.
-
Masz rację, że wolisz, aby leki nie były potrzebne. Zwłaszcza leki na schizofrenię, bo zdaje się, że łatwo po nich o nie takie łagodne skutki uboczne. Po arypiprazolu byłem bardziej upośledzony niż przez jego zażyciem przez wyraźnie dokuczliwy, fizyczny niepokój bardzo przeszkadzający w funkcjonowaniu.
-
Dziś byłem u spowiedzi i u Komunii, przez ponad godzinę byłem w kościele. Byłem u tego samego spowiednika, co przed tygodniem. U mnie problemy religijne mogą łatwo wynikać z mojej ułomności, pewnego rodzaju autyzmu, który sprawia, że osoba ma "z natury" inne nastawienie do rzeczywistości.
-
Wydaje mi się, że teraz też mam pewną akatyzję, na szczęście mniejszą, niż to było we wtorek. Miewałem też pewne "zawroty głowy" (domyślam się, że to może być to, co po angoielsku nazywają "lightheadness", myślę, że ma to związek z arypiprazolem, moje widzenie może przynajmniej mi się wydawać nieco "nieostre", co też wiązałbym z arypiprazolem). Nie pamiętam, czy dziś wziąłem paroksetynę :) Jeśli wziąłem, to mogła ona ułatwić przyswajanie arypiprazolu i spowodować pewne nasilenie skutków jego obecności w organizmie. Dziś znowu wstałem ok. piątej rano, usnąłem chyba po pólnocy, chociaż wziąłem wczoraj około południa paroksetynę (10 mg).
-
Ja od małego byłem zainteresowany kontaktami z innymi, ale NA SWÓJ SPOSÓB. Kontakty na zasadach kogoś innego jawią się mojej "skrajnie egocentrycznej" naturze jako nudne, nieciekawe i takie, w które nie warto się angażować, bo lepiej "pobyć w tym świecie na swój sposób" Kontakty z rówieśnikami zbytnio mnie nie interesowały, przynajmniej jeśli chodzi o "normalne" kontakty z nimi (z zachowaniem odwzajemnienia społecznego). Możliwe, że o tobie nawet w USA powiedzieliby, że masz chorobę psychiczną (np. schizofrenię), ale o mnie mogliby tego nie powiedzieć, nie stwierdzić ani choroby umysłowej, ani autyzmu (ASD), tylko mogliby dać mi jakieś bezsensowne rozpoznanie "społecznego NLD" czy też widzieć we mnie głównie zaburzenia obsesyjno-kompulsywne bądź problemy osobowościowe (np. schizoidię). Pamiętam, jak w drugiej połowie grudnia 2008 r. pani psychiatra powiedziała, przepisując mi pewien lek "na (to?) myślenie o NLD" (NLD - zaburzenie uczenia się pozawerbalnego (ang. nonverbal learning disorder), tym terminem dość często określają w Ameryce Północnej przypadki, jak myślę, względnie podobne do mojego, dotyczy to trwającego od dzieciństwa zaburzenia, które objawia się trudnościami w sferach: wizualno-przestrzennej, motorycznej i społecznej). Uważam, że osoby z "NLD" powinny być klasyfikowane w jednej grupie zaburzeń rozwojowych z osobami z autyzmem dziecięcym, a nie w jednej grupie z osobami z dysleksją czy dyskalkulią (jeżeli mają objawy w sferze społecznej, emocjonalnej, behawioralnej czy sensorycznej chociażby przypominające "autism spectrum disorder"). Pamiętam też, że w drugiej połowie grudnia 2008 r. spytałem się psychiatry o to, czy moje OCD to książkowy przypadek, a pani to potwierdziła i odpowiedziała: "książkowy przypadek".
-
Twój przypadek bardziej pasuje do ksiązkowych opisów schizofrenii niż mój. To wrażenie bycia inwigilowanym, zmowy istot przeciw tobie, dziwaczne "poglądy" na ciało (kwestia rzekomego obcego w organizmie) są wręcz "klasycznie" schizofreniczne. Jak chciałbyś sobie pomóc w swojej sytuacji? Co chciałbyś zrobić, co zamierzasz zrobić, żeby podnieść swój sposób funkcjonowania? Mi się wydaje, że tobie leki bardziej mogłyby pomóc w twoich objawach, które wyglądają ogólnie bardziej schizofrenicznie niż moje (ale to tylko takie przypuszczenie). Pisałeś też o anhedonii gdzieś na forum, ja tego objawu w ogóle sobie nie przypominam u siebie, a anhedonia może być jednym z objawów negatywnych schizofrenii. Czy miałeś kiedyś omamy, halucynacje?
-
Już uzyskałem stopień niepełnosprawności, przyznany na dwa lata, nie wiem, co będzie potem. Na zaświadczeniu miałem wymienione nie tylko F21, ale i CZR (ZA) i ZOK. takiej osobie jak ja stopień niepełnosprawności, zwłaszcza wyższy niż lekki, może się przydać w wielu sprawach. Czy mam lęk przed sobą? Nie czuję go. Czy mam lęk przed ludźmi? Niestety "tak", mam od kilku lat taką "ustawiczną" podejrzliwość wobec obcych, że zrobią mi coś złego.
-
Mogę myśleć, że OCD z magicznym myśleniem (typu np. "jak nastąpniesz tak, babcia skręci kark") powinno być traktowane inaczej niż to, w którym tego typu objawy nie występują. Takie magiczne myślenie kojarzy mi się z psychozą. Zespół natręctw "magicznych" może nawet jawić mi się jako rodzaj zaburzenia psychotycznego, a nie zaburzenia lękowego. Ciekawe, czy osoby z "magicznymi" natręctwami mają większe szanse na uzyskanie stopnia niepełnosprawności (zwłaszcza jakiegoś wyższego) niż te osoby z OCD, które nie mają "magicznych natręctw". Dla mnie "magiczne natręctwa" to coś wyraźnie "nienormalnego", wyglądają one jakoś bardziej absurdalnie niż "bardziej typowe" natręctwa.
-
Moja mentalność myśli, że koincydencje mogą naprawdę być jakimś niezwykłym znakiem. W związku z tym nie uznaje, że mam urojenia. Do pewnych rzeczy się nie nadaję (np. do bycia zakonnikiem czy żołnierzem). "Jestem żałosny", mam tendencję do "chodzenia po najmniejszej linii oporu", "żyję na swój sposób". Lepiej, żeby osoby z takimi objawami się nie poczynały. To, co mam, to rodzaj inwalidztwa. Osoba taka jest "niesamodzielna życiowo". Ta moja kondycja może mi wyglądać nawet gorzej niż ZA i F20 razem wzięte. Czytałem o mężczyźnie z zaburzeniem ze spektrum autyzmu i chorobą psychiczną, który ma żonę, dziecko, jest pisarzem i pracował. Ja bym się bał o zdrowie potomstwa, adopcja w ogóle nie interesuje mojej natury. Chcę mieć święte potomstwo, które nie będzie ciężarem dla innych, jeżeli w ogóle mam mieć potomstwo. U mnie schizoautystyczna jest nie "uroda", a "natura". Takiej natury nie interesuje normalne życie i nawet nie jest zainteresowana za bardzo wyobrażaniem sobie go czy dążeniem do niego. Nie zanosi się na to, abym kiedykolwiek na tym świecie był normalny. Moja natura w bardzo schizofreniczny sposób może uważać siebie za "centralną" postać w rzeczywistości. Chce ona zmiany rzeczywistości na lepsze - ogólnie, chce dobra, a nie katuszy.