Monoteizm jest dla mnie logiczny, ale rachunek sumienia, szabat czy ramadan w ogóle nie wyglądają racjonalnie dla mojej "psychiki". Według "niej" takie praktyki są zatruwaniem ludziom życia.
"Psychika" nie zgadza się ze stwierdzeniem, że Bóg wymaga od Swoich stworzeń trudu i poświęcenia, uważa "ona", że czynienie dobra i unikanie zła ma być łatwe i przyjemne.
Ostatnio czuję dużo niepokoju(?). "Ciężko mi". "Boję się" też zmieniać ubrań, nie lubię się przebierać, obsesyjnie "boję się" zakażenia, nie lubię zakładania skarpet i dotykania butów, staram się unikać tych czynności, co sprawia także, że robię mniej rzeczy praktycznych...