abrakadabra xx
Użytkownik-
Postów
1 208 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez abrakadabra xx
-
Czy powiedzieć pracodawcy o chorobie ?
abrakadabra xx odpowiedział(a) na muszysko temat w Depresja i CHAD
Nic nie mów. Wyda się wszystko po czasie. Będą patrzeć na ciebie jak na kogoś gorszej kategorii, może i będą czasem współczuć ale za cenę tego że będą mieli cię za niepełnosprawną a nawet przygłupią (poważnie). Ludzie to idioci, zjedzą cię żywcem. Ludzie zachowują się czasem jak małpy w dżungli, będą się naśmiewać za plecami, obgadywać, spychać na margines. Świat to nie jest przyjazne miejsce. Trzema się męczyć niestety bo inaczej może być jeszcze gorzej. -
Kto z was jeszcze wierzy w miłość?
abrakadabra xx odpowiedział(a) na Po prostu maciek temat w Problemy w związkach i w rodzinie
W życiu chodzi o dobrobyt, seks i ogrom "innych uczuć". Najlepiej żeby było wszystko, dom, ciepełko, jedzenie, wygodę, dalej mega przyjemność czyli seks, dalej "inne uczucia" czyli współczucie, wsparcie, empatia, można sobie jeszcze dodać kilka. To tak w skrócie. Oczywiście te odczucia mogą się wzajemnie przenikać ale to przenikanie nie zawsze jest do tego konieczne. Każde z tych trzech rzeczy może współistnieć z innymi. Im więcej jest tych rzeczy tym większe szanse na utrzymanie miłości (mówię o miłości damsko męskiej). Jeżeli związek jest oparty głównie na seksie to jeżeli zacznie w tej sferze coś szwankować jest duże prawdopodobieństwo że wszystko się rozpadnie. Jeżeli na "innych uczuciach" i dobrym seksie to szanse na dłuższą miłość są większe. Oczywiście też dużo zależy od tego czego i w jakim stopniu dana strona oczekuje. A teraz można stworzyć sobie wszelkie wariacje w połączeniu tych rzeczy.Cała gama wspomnień pewnych odczuć jest też bardzo ważna. Im więcej tych wszystkich rzeczy tym silniejsza miłość. Ale to też nie zawsze. Bo jeżeli jest miłość rodzicielska to wiadomo że seks nie istnieje. Inne odczucia są bardziej intensywne. To tak w baaardzo dużym uproszczeniu, pewnie pominąłem też kilka spraw. Ale mniej więcej tak to wygląda według mnie. -- 03 kwi 2015, 03:41 -- Można dodać jeszcze ważną rzecz czyli unikanie nie przyjemności i czerpanie z życia w jak największej ilości. Też jest taka opcja, no i może współistnieć z innymi, chociaż np. może być ograniczona jeżeli chodzi o zapewnienie takich odczuć jak zapewnienie dobrobytu, wsparcie (może się wiązać z nieprzyjemnościami). Nie tak łatwo tą miłość opisać:) Tak czy inaczej ja wiem że istnieje. -- 03 kwi 2015, 03:46 -- Niektórzy kochają tylko i wyłącznie siebie, ha ha. Co mówicie że miłość nie istnieje -- 03 kwi 2015, 06:43 -- -
huśtawka, dzięki, tobie i reszcie świata życzę wytrwalości w nie piciu czy w nienadużywaniu
-
huśtawka, rzadko, kiedy się pojawią myśli ucinam je i nie wdaję się w nie. A ty jak, w ogóle nie pijesz? Długo? Jak sobie radzisz? Bardziej ciągnie mnie do fajek które też rzuciłem, to taki fajny nałóg -- 01 kwi 2015, 18:22 -- Przyjemnych i z dziwnym napięciem czyli nie przyjemnym? Strachem? Mieszanką tych uczuć? Miałem tak, teraz już tak sobie obrzydziłem alko poprzez przypominanie sobie (celowe) nie przyjemnych sytuacji które mnie spotykały, że nie mam prawie żadnych odczuć. -- 01 kwi 2015, 18:33 -- A jak ja się podpierniczałem kiedy nie piłem już 3 miechy. Byłem tak zadowolony i dumny z siebie jakbym się naćpał czegoś. Wtedy mogłem góry przenosić, chciałem zmieniać świat, po jakimś czasie wszystko powoli się stabilizowało. A jak rok minął, wszędzie się tym chwaliłem, głowa podniesiona do góry, nie pogadasz. Teraz już przeszla ekscytacja.
-
huśtawka, Stoczyłem się na dno, nie mogłem wytrzymać bez alko, piłem codziennie przez kilka lat w dużych ilościach, prawdopodobnie siedziałbym w więzieniu albo leżał pod ziemią żebym nie skończył tego. Kradłem pieniądze, stracilem pracę niejedną, relacje w rodzinie całkiem się zyebały. Wszystkie te rzeczy miały miejsce kiedy chlałem. Kiedy piłem kontrolowanie nie było tego. Jedyne czego nie miałem to padaczka alkoholowa. Aha prawko mi zabrali bo wypity jechałem. Mało?
-
huśtawka, sam całkowicie, z dnia na dzień. Było bardzo trudno, bo nie miałem jak sobie radzić z problemami. Z czasem się unormowalo. Wiedzę mam niedużą czytałem w necie trochę, oglądałem filmiki typu mechanizmy iluzji i zaprzeczeń. Rozmawiałem z kumplami którzy też to przeszli. Jakieś tam wiadomości mam ale nic profesjonalnego. No i jeszcze moje własne obserwacje siebie w nałogu i odwyku nie co mi rozjaśniły sprawę. -- 01 kwi 2015, 16:40 -- huśtawka, ty też walczysz z alkoholizmem?
-
Hitman, kiedy chlejesz non stop przez dłuższy czas wyrabia się nawyk picia. U mnie silna wola przestała działać jak spadłem na dno. Wcześniej to kontrolowałem, później już nie dałem rady. Teraz wiem że też nie dałbym rady bo to znam, jakbym chciał kontrolować to pewnego dnia popłynął bym całkiem. Nie wiem jakby było gdybym rozwiązał swoje problemy emocjonalne. Ja nie jestem ekspertem od alkoholizmu, mowię tylko z własnego doświadczenia jak to u mnie wyglądało.
-
huśtawka, coraz częściej budziłem się u kogoś w domu nie mając pojęcia gdzie jestem, nie raz kogoś pobiłem czy np. rozwaliłem jakiś kiosk. Z pracy mnie wyrzucili, ogólnie stoczyłem się na dno, nie doszedłem do tego żeby żebrać pod sklepem ale już musiałem nie źle kombinować żeby kasę zdobyć. Piłem codziennie. Wiem że gdybym nie przestał pić to bardzo źle bym skończył. Da się kontrolować picie ale tylko do pewnego momentu. Ja zaczynałem rozrywkowo, dwa piwka, flaszka na imprezie, później coraz więcej imprez. Jeszcze to kontrolowałem, mogłem przestać i nie pić. Jak już schrzaniło się wszystko to zacząłem pić więcej, nie tylko dla rozrywki, to był mój sposób na życie, ucieczka od problemów. W pewnym momencie zorientowałem się, że już przestaje to kontrolować. Szukalem za wszelką cenę okazji do picia, mogłem się na jakiś czas powstrzymać ale ten stan upojenia chodził mi cały czas po głowie. Beznadziejne życie i alkohol piękne życie. Więc piłem coraz więcej i więcej. Dlatego zacząłem od odwyku od alko a później bezno. Teraz to nawet staram się nie myśleć o tamtych czasach pijaństwa, no chyba że o tych nie przyjemnych chwilach. Nawet wszystkie zdjęcia jakie robiliśmy sobie wykasowałem całkowicie.
-
Jupiler 81, brałem jakiś lek w zastrzykach na pół roku i tak kilka razy, nie pamiętam nazwy. Nie wiem też czy to nie była jakaś ściema a u mnie wystąpił efekt placebo. Tak czy inaczej, bałem się picia i podziałało. Nie chodziłem na żadne mitingi, sam sobie poradziłem.
-
huśtawka, tak, mam poczucie winy. Bo to ja podjąłem taką decyzję, co prawda choroba alkoholowa, nawyk kojenia emocji sprzyja temu ale mogłem się powstrzymać. Ale co tam, było minęło.
-
Hitman, ja wolę zero, nic. Nawet od kolegów się odseparowałem, tych z którymi piłem. U mnie działa metoda "ostrego cięcia", wszystko albo nic. Jak próbuję kontrolować to to zawsze wracam do pijaństwa. Za daleko zaszedł mój alkoholizm. Nerwica, nie panowanie nad emocjami tak na mnie właśnie działa.
-
Nie wiem o jakie dziedziny ci chodzi a abstynentem jestem w przypadku picia, benzo i fajki. Czekaj, z tego co pamiętam to jeszcze nikogo nie zamordowałem to tu też jestem "czysty"
-
Kumple się pytają czemu już nie pijesz, ile nie pijesz. Powiem 4 lata a ci: Jakie cztery lata? W styczniu widziałem cię na mieście z innymi jak chlaliście, co ty mi tu gadasz? A tak bardziej serio to taka skaza na mojej abstynencji, lubie być całkiem "czysty". No ale może przyjmie się u mnie wasze myślenie nie liczyć dni, lat. W sumie taa
-
Jestem alkoholikiem ale nie piję 4 lata, jednak miałem jeden epizod alkoholowy, jeden dzień, jeden raz się upiłem. Było to w styczniu tego roku, bardzo żałuję tego, jednak kompletnie nie czuję potrzeby picia. Ten incydent dał mi do myślenia że nigdy nie będę w 100% pewien siebie. Chociaż teraz sobie mówię że nigdy więcej to może przyjść taki skrajnie emocjonalny dzień i mogę ulec znów. Oby nie, ogólnie mam to pod kontrolą tylko ten jeden raz mi się zdarzyło. Mam liczyć swoją abstynencję od nowa? Od tego jednego razu kilka m-cy temu?
-
blah!, no widzisz, moje istnienie jest sprzeczne z logiką Arhol, dokładnie, jestem cieniem. Tylko że u mnie to jest jeszcze bardziej pojebane. Kiedyś kiedy było wszystko ok byłem sobą, później się schrzaniło i przestałem być sobą, niestety jeszcze później było jeszcze gorzej i nawet nie jestem już tym pierwotnym cieniem a wydawało się że powrócę do siebie... Nie wiem kim jestem tak na prawdę. Takie mam rozkminki.
-
Dlaczego kiedy było się dzieciakiem...
abrakadabra xx odpowiedział(a) na padaka temat w Nerwica lękowa
Evia, rozumiem twój punkt widzenia. Ja miałem trochę inne doświadczenia z dzieciństwa. To na pewno. Moim zdaniem dorośli są już często zmęczeni tym życiem w porównaniu do dzieci. Tyle lat przeżywania tych wszystkich trudów świata robi swoje. Ale to też nie ma reguły bo można mieć wspaniałe, lepsze życie niż w dzieciństwie. U mnie wszystko co najlepsze już przeminęło. -
Jeśli nie jestem już sobą to jestem nie sobą ale kiedy nie jestem już nie sobą ani sobą to kim jestem? Rozpadłem się w chu na kawałki.
-
Tak samo jestem nie ufny, dystans musi być Ja pamiętam jeszcze swoje "stare" czasy kiedy nie było internetu (tak, jestem już taki stary ), było o wiele lepiej. Przypomniał mi się taki program w tv, coś w stylu randek, dwóch chłopaków pomagało internetowym parom się spotkać w realu. Czasem jedna ze stron była tak podjebana tym "związkiem" że świata po za tą osobą nie widziała, a to się ktoś kreował na modela a to na gwiazdę popu... Później kiedy się spotykali na żywo okazywało się że np. laska waży 50 kg więcej niż pisała albo że jest facetem A ci biedacy po wszystkim byli zdruzgotani. -- 31 mar 2015, 22:08 -- Tylko co to za świat, siedzieć przed monitorem. Chociaż teraz tutaj na tym forum zaburzenia łatwiej ukryć -- 31 mar 2015, 22:15 -- W moim przypadku zaburzeń nie widać (chyba) ale w rzeczywistości wyglądam tak: a w necie tak: -- 31 mar 2015, 22:19 -- Niepokoi mnie tylko moje tutaj nie naturalne uzewnętrznianie się. Ja tutaj takie rzeczy wypisywałem, że w realu nawet przyjaciołom nie mówiłem. Żeby tylko to marudzenie i gadanie o nerwicy mi w krew nie weszło...
-
A co do Matrixa, rola Neo mi się podoba, być wybrańcem... Zapodałbym sobie taki program jako zbawca ludzkości zatrzymujący lecące kule
-
Rebelia, ten internetowy obecny świat mi się nie podoba. Wiem, że mogę się wykreować na kogokolwiek a nawet w to uwierzyć ale ja jestem z tego typu ludzi że wolałbym bardziej intensywne, realistyczne doznania, jak w rzeczywistości a w necie to tylko cień prawdziwego życia. No i ja jakoś nie lubię się kreować na kogoś innego.
-
Ludzie już to robią . Chodzi ci o gierki? np. Mass Effect, Shepard jako zbawca ludzkości, fajnie Ćpanie mogło by być dobre żeby nie koniec fazy i powrót do rzeczywistości. No i trochę ten świat za bardzo zniekształcony, tak na dłuższą metę.
-
Dlaczego kiedy było się dzieciakiem...
abrakadabra xx odpowiedział(a) na padaka temat w Nerwica lękowa
Też prawda ale dorośli mają więcej powodów do zmartwień. Przynajmniej u mnie tak było. Ja tam się niczego nie bałem -
Chciałbym żeby istniała możliwość zrobienia takiego programu, w którym stworzono by dla mnie sztuczny świat wedle mojego uznania. Coś jak mój własny matrix. Chciałbym stworzyć swój przyszły, własny, idealny świat, potem podłączyć się do tego świata z jednoczesnym wymazaniem pamięci o tym wydarzeniu. Już w tym świecie mogłaby sobie być kontynuacja mojego obecnego życia ale z happy endem. Mogło by się okazać, że np. stworzono nowy lek który pomógł mi wyjść ze wszystkich problemów i dojść do pełnego zdrowia. Reszta była by już ułożona jak bym sobie tego zażyczył. Chciałbym żeby w rzeczywistości wszystko się ułożyło po mojej myśli ale jest to nie możliwe, zbyt mało prawdopodobne i nie realne do spełnienia. Więc taki sztuczny, piękny świat chciałbym sobie stworzyć. A co, takie mam marzenie. Kiedyś ludzie będą uciekać od prawdziwego życia w takie wirtualne światy...
-
Dlaczego kiedy było się dzieciakiem...
abrakadabra xx odpowiedział(a) na padaka temat w Nerwica lękowa
Dzieci mają naturalną wrodzoną energię niczym nie zmąconą, są beztroskie, wydaje im się że są nieśmiertelne, nie mają problemów egzystencjalnych, nie mają się czym martwić ani czego bać (oprócz potwora pod łóżkiem no i zakładając że w domu nie ma patologii) nie znają jeszcze ludzkiej seksualności, potrafią dać się pochłonąć fantazjom i zapomnieć się kiedy się bawią. Nie mają jeszcze pojęcia że świat to nie przyjazne miejsce pełne bólu i rozpaczy. Tęsknię za dzieciństwem, to jedyny piękny okres w moim życiu. -
A ból dupy może być? Nie mam 5mln które rozwiązały by moje problemy.