Skocz do zawartości
Nerwica.com

abrakadabra xx

Użytkownik
  • Postów

    1 208
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez abrakadabra xx

  1. abrakadabra xx

    agresywne psy

    A pomyślałeś o kastracji? Byłem wtedy dzieckiem i nie wiedziałem co to kastracja ale masz rację, tu taki zabieg rozwiązał by problem.
  2. Arasha, pytam bo nigdy klona nie brałem a skoro wróciłem do benzo to być może spróbuję go. Biorę bardzo małe dawki (ha, teraz to kozak jestem bo to początek) 0.25- 0.5, cztery razy wziąłem od tamtej pory co nie brałem ponad rok czasu, i zastanawiam się czy uda mi się na tych małych dawkach pozostać. Jak nie będę brał za często to jest to całkiem realne. Nie będę jadł tego na co dzień, tylko w stresujących sytuacjach. Dobrze, że nie wpakowałaś się w to głębiej i oby tak pozostało. Ja już nie dawałem rady tej beznadziei, teraz jest gitara.
  3. abrakadabra xx

    Co jest gorsze X czy Y?

    Jeżeli złośliwy to rak. Zjedzenie szklanki czy wywiercenie sobie dziury w kolanie?
  4. abrakadabra xx

    Samotność

    No i jeszcze jedna ważna rzecz (chociaż można podpiąć to pod LUDZIE CHCĄ CZUĆ SIĘ DOBRZE), TRZEBA DAĆ SIĘ LUBIĆ, wtedy ludzie nawet są w stanie zrezygnować częściowo z tego czucia się dobrze, na rzecz wsparcia (działa tylko w umiarkowanej beznadziejności wspieranej osoby i tylko do nie wielkiego stopnia i z małą garstką ludzi). Kiedy spadasz na samo dno i nie dajesz się lubić wtedy masz przeyebane. Albo jeszcze inaczej, LUDZIE NIE CHCĄ CZUĆ SIĘ ŹLE w twoim towarzystwie, kiedy to im zagwarantujesz masz podstawy do tego aby się zaprzyjaźnić. Pamiętam jak kiedyś byłem bardziej otwarty, bardziej ufny, pozytywny, bez problemów, emocjonalnie poukładany, towarzyski, miałem masę przyjaciół. Teraz pozostali tylko znajomi. Praktycznie to jest bardzo proste i nic szczególnego nie trzeba robić by mieć przyjaciół, wystarczy być sobą ale pod warunkiem, że NIE JESTEŚ NA DNIE. No i oczywiście to nie odnosi się do osób, które chcą być same.
  5. abrakadabra xx

    Samotność

    W samotności nie ma większej filozofii a wszystko charakteryzuje się prostymi prawami. LUDZIE CHCĄ CZUĆ SIĘ DOBRZE, to jest nadrzędne prawo, które ma tu miejsce. Na własnej skórze doświadczyłem tych praw. Kiedy nic ci nie dolega masz przyjaciół, kiedy jesteś zdrów masz przyjaciół, kiedy czujesz się dobrze masz przyjaciół, kiedy masz jeszcze do tego kasę masz przyjaciół. Pomijając już kasę chodzi o to żeby nie być NA DNIE. Kiedy na nim jesteś, jesteś sam. Kiedy wracasz o własnych siłach do życia wtedy znajdują się przyjaciele, tak, dobrze czytacie, O WŁASNYCH SIŁACH. Kiedy jeszcze nie jest z tobą aż tak źle część przyjaciół zostanie z tobą, niestety kiedy sytuacja się pogorszy znikają wszyscy. Tutaj utwór który dobrze to obrazuje. Facet śpiewa o byciu na dnie m. in. bez kasy, też tego doświadczyłem ale chodzi tu ogólnie o pogorszenie sytuacji życiowej. W moim przypadku głównie zdrowie. [videoyoutube=NmNPJuHo2wI][/videoyoutube]
  6. zima, brałem trittico, najlepiej działało na początku, później już o wiele słabiej. Zwiększyłem dawkę i pomogło trochę ale niestety, nie dałem rady z koszmarami, które u mnie wywołuje. Tak intensywne, że nie dało się tego znieść, więc odstawiłem to. Benzo biorę tylko w najtrudniejszych chwilach, 3 czy 4 razy wziąłem w nie wielkich dawkach od już długiego czasu.
  7. Arasha, ty klona bierzesz tak? W jakich ilościach? Zauważyłaś żeby wykształcała się u ciebie tolerancja?
  8. abrakadabra xx

    Samotność

    Ciągłe narzekanie na samotność nic nie daje, co najwyżej rozładowanie emocjonalne. Nie mówię, że nie będę tego więcej robił bo pewnie będę ale fakt jest taki, że to niczego nie zmienia, nieważne jak głośno i długo będzie się krzyczeć, to nic nie daje. Ja wybieram życie w samotności, po za kontaktami powierzchownymi i ewentualnością przyjaźni, nic na siłę i żadnej desperacji. Znajomych mam, przyjaźń jeżeli ma być to będzie. Oczywiście nie chcę się izolować i nie będę tego robił, zostawiam sobie furtkę na innych. Czy będę robił coś ku temu żeby nie być sam, tak ale umiarkowanie i do pewnego stopnia.
  9. abrakadabra xx

    agresywne psy

    Miałem kiedyś psa kundla, tak ze 30 cm wysokości miał a rzucał się na wilczury. Kiedyś uciekł z podwórka, po półtora metrowej siatce przeszedł (widziałem jego próby przechodzenia przez tą siatkę) i wyszedł na ulicę, i akurat zauważyłem jak gryzł się z jakimś wielkim psem ale nie to żeby tylko on dostawał baty, tamten też został sponiewierany. Nie mogłem ich rozdzielić, ile ja się nakrzyczałem... Inni mi mówili, że też widzieli jakąś sytuację, że gryzł się z innymi psami. Prawdziwy bandzior z niego był. Nie chciał siedzieć na podwórku, zew wolności kazał mu przechodzić przez płoty, przegryzać siatkę i podkopywać ją. Na smyczy też nie chciał chodzić, na panny wolał chodzić samemu:)
  10. Dlatego też właśnie cały ten syf który przeniknął przez moją barierę zniszczył mnie i nie ma już we mnie takiej werwy jak kiedyś.
  11. Podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy się nie przejmują trudami życia czy tam przejmują w nie wielkim stopniu. Znam trochę ludzi, którzy są nadal optymistami pomimo tego, że ze względu na wszystkie problemy, czasem nawet mocno uniemożliwiającymi życie mogli by być skrajnie zdołowani ale nie są. Widać w nich miłość do życia, do innych i radość z drobiazgów, nawet z codziennych rutynowych czynności, widać w nich tą siłę życiową, "zdrową duszę". Często też są to wrażliwe osoby ale takie, których nie ogarnęła pustka ze względu na to wszystko. Co ja był dał, żeby być na ich miejscu. Mnie diabeł już dawno duszę zabrał... Są też ludzie nie wrażliwi, mający wszystko i wszystkich gdzieś, tacy to dopiero dobrze się mają. Część ich filozofii jest dobra bo pozwala pełniej cieszyć się życiem, jednak jeżeli wpadną w zbytnie samouwielbienie mogą okazać się nie złymi skurwielami. Najbliższa mi niedościgniona jeszcze filozofia jest taka, żeby nie przejmować się niczym, mieć wszystko gdzieś ale w tym sensie żeby nie brać wszystkiego do siebie. Zdrowy egoizm jest potrzebny ale tak jak mówiłem nie mogę całkiem tego opanować.
  12. abrakadabra xx

    zadajesz pytanie

    bonsai, kiedyś myślałem, że sikają tak jak wiszą wraz z grawitacją, czyli na siebie Ale nie, otóż te czynności wykonują podnosząc się do góry i wszystko z kulturką
  13. abrakadabra xx

    zadajesz pytanie

    Nie Jak sikają nietoperze?
  14. na_leśnik, nie ma nic gorszego niż być wiecznie zdołowanym pesymistą i z takim nastawieniem szukać znajomych. Toż to idealny odstraszacz. Dobra, nie marudzę już bo szefowa Lily zaraz znów mnie ochrzani
  15. Kiedyś było zajebiście jak nie miałem problemów. W ogóle nie myślałem o takich rzeczach. A tu teraz tak, poczucie wartości zmalało, pewność siebie gdzieś uleciała, koledzy woleli inne bardziej rozrywkowe towarzystwo (zrozumiałe), plus ten cały syf mój i tak oto nie zostało nic. Kiedyś nic mnie nie ruszało, znajomych masa, jak nie ci to tamci, to dziewczyna jakaś. Wszystko się popsuło kiedy zdrowie przestało dopisywać.
  16. na_leśnik, no i masz prawidłowe podejście, u mnie to jest tak, że uzależniam swoje szczęście od innych. Tylko teraz taka kwestia, co jeśli bliscy znikną? wtedy znów pustka. A kochać siebie to podstawa, trzeba najpierw sobie wszystko poukładać a później starać się innym dać coś od siebie. Tylko, że czasem jest tak, że jak nie ma nikogo to nie ma tej siły przebicia w walce o lepsze życie ( nie koniecznie kobieta, przyjaciele).
  17. Mieć przyjaciół piękna sprawa, kiedyś miałem namiastkę tego, to daje ogromnego kopa do życia.
  18. white Lily, dla siebie mi się nie chce. Chciałbym móc komuś innemu podarować od siebie to co mam.
  19. jasaw, być może to właśnie dało ci siłę bo doceniłaś co mogłaś stracić, wtedy każdy problem staje się mniej istotny. jetodik, white Lily, ja też mam często, czasem wydaje się, że nie ma już wyjścia z tego wszystkiego. Każdy człowiek ma swoją wytrzymałość, jak wszelkie próby walki o godne życie zawiodą wtedy pojawiają się takie myśli. U mnie to jest tak, że ja nie chcę umrzeć, po prostu czasem nie widzę wyjścia i dlatego śmierć wydaje się ukojeniem w trudnych chwilach.
  20. No i ochrzan dostałem od kobiet za te moje lamenty Od dzisiaj będę się uśmiechał do swojego odbicia w lusterku (tak na początek) nawet wtedy kiedy będzie mi się płakać chciało Dobra, idę sobie się odprężyć i powizualizować siebie w pięknych sytuacjach, niebo, aniołki, tyle że tu na ziemi
  21. jetodik, fajnie, że masz dla kogo żyć. Na pewno by cierpieli, z czasem ból mija ale tylko do pewnego stopnia. Jedyne co by im pozostało to pamięć o tobie. Miałeś próbę samobójczą kilka lat temu?
  22. jasaw, white Lily, dwie osoby już walczą o moje życie Dziękuję, zdrowia życzę:)
  23. Pewny to Ty możesz być tylko jednego że umrzesz poza tym ?piszesz tak bo Co żle i masz doła i masz szanse na super życie i nie jesteś obiektywny i więcej takich postów nie chcę czytać Introwertyczka, nigdy nie jest za pózno jak na_leśnik, pisze dopóki żyjesz warto walczyć życie mamy tylko jedno.Dużo siły zyczę.! Dobrze proszę Pani Przekonałaś mnie, więc jeszcze trochę pożyję czekając na to super życie
×