Skocz do zawartości
Nerwica.com

linka

Legenda Forum
  • Postów

    11 568
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez linka

  1. Zenonek, już napisał wszystko w tym temacie...a Ty nie masz chyba pojęcia co to odwyk po benzodiazepinach......
  2. agniesia01, na przyszłość - jak piszesz coś na forum publicznym, to przyzwyczaj się do tego, że nie wszyscy będą głaskać po głowie i pieprzyć, ze będzie dobrze, bez względu na to co zrobisz. Twoje życie, twoje sprawy, nie chcesz się leczyć - nie lecz i licz dalej, że wszystko się samo naprostuje. Co ma w ogóle do moich wypowiedzi funkcja moderatora, na boga..... Skoro jedna nie pochwalająca twoich decyzji osoba już cię zniechęca do całego forum...no cóż przykro mi..... Tak to odebrałaś...bo nie o to chodziło. Napisz więc co zrobiłaś żeby cię zrozumiał, bo ja wyszłam z założenia, ze rozmawiałaś z nim o tym wiele razy jak się czujesz i co ci jest, że przeczytałaś w książkach na czym polega twoje zaburzenie i podsunęłaś mu jakieś do poczytania - nie robiłaś tego? A co zrobiłaś? Czekasz aż on się domyśli - to czekanie na próżno. Jeśli ktoś nie przechodził tego sam - nie "zorientuje się" sam z siebie o co chodzi, nie wystarczą "aluzje" trzeba łopatologicznie powiedzieć co ci jest! Zaciągnąć do psychologa... zacząć coś robić.....
  3. 2 i pół miesiąca Zomiren??? Zastanów się dobrze, żebyś nie wylądowała..ale na oddziale na odwyku...nie żebym straszyła, ale to nie jest najlepsze wyjście...... jak masz na zwykły to używaj zwykłego, nikt ci na tą receptę nie wyda SR :) Ale ja bym poszła się skonsultować do innego psychiatry.........
  4. Żeby być zdrowym trzeba się leczyć - to niepodważalne - i żadne wymówki a mnie nie działają - terapia na NFZ też jest dostępna ( przy braku kasy), jeśli ktoś wymawia się brakiem czasu - cóż - jeśli nie umie znaleźć jednej godziny w tygodniu dla siebie ....ciężko będzie wrócić do zdrowia. Trzeba polegać TYLKO NA SOBIE - cała pomoc z zewnątrz może być tylko miłym dodatkiem. Napisałam wyraźnie - nie wiem czy ona z nim rozmawiała, nie wiem czy sama coś czytała, powinna mu wytłumaczyć, porozmawiać z nim....... iść z nim do psychologa, jeśli nie będzie chciał...no cóż wtedy są dwa wyjścia - albo zostać i się męczyć albo odejść. Jeśli ona nie wiele wie o naturze swej choroby - nie wytłumaczy tego swojemu partnerowi, jeśli nie będzie się leczyć - będzie lekceważona, wiem z własnego przypadku...a ma małe dziecko, dla niego powinna starać się i żeby skały srały leczyć, leczyć leczyć! Musi zacząc walczyć o siebie, bo ma dla kogo...a z "nic nie robienia" nic się nie poprawi....
  5. Na lęk wolnopłynący najlepszy jest dobry antydepresant który powoli będzie redukował poziom lęku i terapia która nauczy cię ten lęk zmniejszać. Zomiren to tylko doraźny lek, na najgorsze stany, nie wyleczy cię - tylko pomoże zapomnieć o objawach. Analogicznie - to tak jak branie ibupromu na ból zęba. Ale na lęk wolnopłynący alprazolam SR - ale nigdy jako jedyny lek.
  6. Ritka7x, Każdy alprazolam uzależnia......to jedna i ta sama benzodiazepina - tylko inna forma podawania, to lek doraźny, nie powinno się go stosować ciągle ponad 2 tygodnie. SR uwalnia dawkę leku przez 12h a taki zwykły działa "miejscowo" jak ibuprom. Zależy czego potrzebujesz, jeśli masz ataki lęku to zapisuje się ten zwykły, jeśli to lek który ma niwelować skutki wchodzenia na antydepresanty to często lekarze przepisują SR.
  7. Czytałam, na początku powodowała u mnie odruch wymiotny ( jakoś nie kręci mnie pedofilia, gwałty, kazirodztwo, defekowanie na siebie itd) a później było już tylko nudno...nudno ..nudno.
  8. W jakim sensie? Zomiren to lek doraźny, benzodiazepina - zaczyna działać jakieś pół godziny po przyjęciu i działa kilka godzin ( ten zwykły) i chyba do 12h ten SR.
  9. robercisj23, pewnie, że nie wiem co przyniesie dzień i nie znam twojej sytuacja, opieram się na tym co napisałeś i tyle. Ja tak to widzę. Ty nie urodziłeś się niepełnosprawny tylko narobiłeś sobie bajzlu w życiu na własne życzenie więc nie porównuj tego. Ja wiem, że słowo jest krzywdzące - ale Ty przedstawiłeś swoją sytuację tak: -ja biedny, pokrzywdzony przez los mężczyzna, mieszkam w przyczepie bo tak wyszło, zawsze chciałem dobrze i to nie sprawiedliwe że tak teraz jest -moja siostra, ciężką pracą dorobiła się kasy, bogaty bufon, który wypiął się na mnie...... A może jest coś innego..... Nie, u mnie wszystko nie toczy się dobrze, nie byłoby mnie tutaj gdyby wszystko było ok. Ja mam bardzo pozytywny stosunek do ludzi, jestem gotowa wspierać i pomagać - gdy ktoś zaczyna walczyć o siebie, leczyć się, niestety życie jest takie a nie inne, trzeba liczyć na siebie i liczyć na to że nowo poznani ludzie okażą się wspaniali. Co ja takiego napisałam? Żeby od niego odeszła - no przepraszam - jak człowiek żyje w toksycznym środowisku to jedynym lekarstwem na to jest izolacja........skąd miałam wiedzieć, że ma dziecko...wróżką nie jestem I po raz kolejny to, że jestem moderatorem na forum o zaburzeniach psychicznych nie znaczy że kipię empatią i będę wszystkich po głowie głaskała....... nie taka moja rola
  10. Dziewczyno...co mam cię mamić? Że będzie dobrze, wszyscy nagle zaczną cię zauważać a choroba przejdzie sama ? Nie nikt sam się nie zmieni, Ty powinnaś iść na terapię - mnie też nie stać na prywatną - więc chodzę państwowo. Jeśli czujesz się bardzo źle idź do psychiatry - zaproponuje ci jakieś leki. Skoro mam wyśmiewa pomysł psychologa - to nie licz na to, ze zrozumie twoją chorobę. Kochasz swojego partnera w ogóle ? Bo o tym ani słowa. Chcesz się zacząć z nim dogadywać - usiądź - porozmawiajcie, podrzuć mu jakąś książkę o zaburzeniach on musi wiedzieć jak Ty się czujesz i jak może ci pomóc........ Empatia - owszem - ale przy takiej chorobie potrzeba mobilizacji i co ważne pomocy specjalisty, samemu, bez wsparcia - będzie trudno.
  11. robercisj23, a może tak wygląda życie, nabroiłeś to teraz masz karę - ona do wszystkiego doszła sama, pewnie już kiedyś się na tobie zawiodła wiec teraz nie chce pomagać. Życie nie jest takie proste, tylko siebie możesz obwiniać za to co się stało, od niej nie masz prawa niczego żądać - zacznij coś robić i tyle. agniesia01, życie jest do dupy w większości czasu, a człowiek musi się nauczyć że największą pomoc i siłę możesz dać sobie TY sama. Jeśłi jeszcze masz siłę - zaciągnij partnera albo mamę na terapię ( NA KTÓRĄ MAM NADZIEJE CHODZISZ) żeby psycholog pomógł im wytłumaczyć co się dzieje. Jełśi się nie leczysz - to nic dziwnego, że nie traktują tego poważnie...więc zacznij. Facet - skoro nie widzi, nie troszczy się, nie interesuje.. - zostaw go i tyle....
  12. Alienated, oh blee to się w życiu nie zrozumiemy, zastój, monotonia, marazm - ja tak widzę to co określiłeś"wiernościom swoim ideałom" - jakakolwiek kobieta która zatrzymała się 10 lat temu na fryzurze i stroju będzie wyglądać źle ....żeby nie wiem co....wybacz Dla mnie w ten sposób jesteś po prostu mało interesujący....czasy się zmieniają.....a z nimi i my..... dla mnie takie uparte tkwienie ( niby w swoich ideałach) w swojej skorupie, to tak pięknie nazwana "ochronka przed światem" dla ludzi którzy nie mają odwagi zrobić nic szalonego, odważnego..... musisz być "akceptowalny" po co? Co ci to daje? Ja jestem akceptowana taka jaka jestem przez moich przyjaciół.... nie muszę nic ograniczać.... ani się dostosowywać. Co złego w hołdowaniu przemijającym trendom?? Nie rozumiem zupełnie? Co w tym takiego niedojrzałego? Czego mam się wstydzić? Kolczyka w uchu?? Tatuażu?? Wiesz dla mnie wstyd to kraść i się kurwić....dla ciebie chyba wieeele rzeczy, na każdym kroku zastanawiasz się czy nie będziesz się wstydził tego co zrobisz? Czy już tak wbiłeś się w "poprawność społeczną" że nawet do głowy by ci to nie przyszło? Popełniłam w życiu masę głupich rzeczy, ale za żadną się nie wstydzę i żaden nie żałuję - bo każda mnie czegoś nauczyła..... Hmm czyli wychodzi na to, że tylko dojrzała osoba wie dokąd chce podążać.....kurka wodna, a myślałam że tego szuka się całe życie....
  13. linka

    czego aktualnie słuchasz?

    Dubstep jak trzeba ! [videoyoutube=BE9KmkiOAl0&feature=player_embedded#at=29][/videoyoutube]
  14. milestone, nie wiem co ci powiedzieć, to twoja żona, musisz z nią rozmawiać a ona musi zrozumieć, że potrzebuje pomocy. Na siłę jej nie zaciągniesz....a na własną rękę nie radzę, bo jak się rąbniesz z lekiem, dawką albo przypadkiem zrobisz kombo i załatwisz jej np zespół serotoninowy to będzie niemiło.....
  15. Ludzie.....kolesia nie ma na forum od ponad roku..jaki jest pisania do niego ? Zamykam ten temat .....
  16. soulfly89, no jajca se robimy Pończochy to już inna bajka....znane są z tego, że to kusidełka..
  17. No a do pary facet w kalesonach...takich z wypchanymi kolanami....
  18. Ważne jest żebyś sobie uświadomiła...co to da? Że Ty się będziesz przejmować? Każdy człowiek w każdej minucie życia jest zagrożony milionem rzeczy. Podróż samolotem jest statystycznie najbezpieczniejsza a już zapewne niż jeżdżenie po polskich drogach. Twój strach i stres nikomu nie pomoże, tyle tylko, że Ty będziesz się źle czuła a on będzie się martwił. Nawet jeśli coś się stanie Ty nie masz na to absolutnie żadnego wpływu, a czy się stanie - pewnie, że nie - tak samo jak poprzednim razem gdy wyjechał i jeszcze poprzednim - prawda? Zaplanuj sobie te dni, wyjdź z koleżankami, zrób wielkie sprzątanie, idź na basen, do kina nie bądź sama z myślami. Nie zadręczaj go telefonami - dzwońcie do siebie na dzień dobry i dobranoc..... wszystko będzie oki.
  19. Valeria, nooo!!Tylko nie wiem które bardziej seksi : te cieliste czy takie czarne hehehehee
  20. psyche., jak tylko zaczniesz sponsorować forum to nawet zlikwidujemy pana reklamę - póki co - trzeba jakoś zarabiać na utrzymanie tego naszego "bałaganu"
  21. Wysłać prywatnie do psychiatry...... broń boże nie leczyć na własna rękę . A zanim to, to jeszcze do lekarza ogólnego i komplet badań.
  22. minka1, myślę, że autor tematu (który był tutaj ostatni raz 13 stycznia ZESZŁEGO ROKU) raczej nie przeczyta twojego postu.......radzę spoglądać na datę postu na który odpisujesz
  23. linka

    czego aktualnie słuchasz?

    Chryzantemy złociste....heh, najczęściej śpiewana piosenka, po pijaku, po zdradzie ( mniejsza kto kogo zdradził, pasuje i do faceta i do kobiety)
×