deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Simpsonowie i Family guy startują 28 września, South Park na razie bez szczegółów, ale myślę że spokojnie można założyć październik-listopad ("late 2014")
-
"Hobbit: The Desolation of Smaug" Czyli Hobbit drugi, po naszemu. Uomatko bida z nędzą :< O ile pierwsza część pozytywnie mnie zaskoczyła i nawet niespecjalnie odczuwałem miejsca w fabule które trzeba było wypełnić "samemu" jako że nie znajdywały się w oryginale, tak druga część utwierdza mnie w przekonaniu że "Hobbit" powinien być, tak jak pierwotnie zakładano, dylogią. Tam po prostu nie ma materiału na trzy dwuipółgodzinne filmy! Połowy "Pustkowi Smauga" powinno nie być. Wszystko przez to że Jackson "bawi się w Lucasa", jak nazywam ten syndrom. Na czym polega? Otóż: kręci dwie trylogie, z czego druga którą kręci chronologicznie jest prequelem; w związku z tym, fabuły obu trylogii zaczyna się łączyć rzeczami które sprawią że obie trylogie będą się "zgrywać" ogladane po latach razem. Lucas osiagnął to po pierwsze przez wypuszczenie poprawionych wersji oryginalne trylogii "Gwiezdnych Wojen" z dodanymi elementami które pojawić się miały dopiero w nadchodzącej, prequelowej trylogii, u Jacksona - ni z gruchy ni z pietruchy pojawia się wątek Saurona, pojawia się Legolas... Po co?? W "Hobicie tego nie było"... Wiem, wyjaśnienie jest proste: o ile trylogia "Władcy Pierścieni" była ekranizowana dla entuzjastów książek, tak "Hobbit" jest już kręcony dla wielbicieli... filmowego "Władcy Pierścieni". Więc już teraz można spokojnie założyć, że w trzeciej części "Hobbita" tych wątków pojawi się jeszcze wiecej, żeby za - powiedzmy - 10 lat, chętny widz mógł obejrzeć obie trylogie pod rząd w dowolnej kolejności. Wiem więc niejako że będę w mniejszości, ale moim zdaniem wszystkie te wątki są niepotrzebne; sama przygoda Bilba wystarczyłaby żeby zapełnić film, dwa czy nawet - niech im już będzie - trzy; ale - o innym tonie nieco. "Hobit" powinien być przygodą, zgadzam się, ale... nie aż tak epicką. Ten film jest zbyt epicki. Kolejną sprawą są wizualia. Nie mogę odmówić filmowi kilku fajnych plenerów, czy całkiem nawet fajnego smoka (który zdecydowanie za mało gada jak na tak długi film i tak cudne brzmienie) ale dużo efektów i choreografi sprawiało że zaczynało mi brakować wielkiego "WCIŚNIJ X" pulsującego na ekranie... Czułem się jakbym oglądał grę, a to niekoniecznie jest komplement dla filmu. Plus rozwiązania fabularne, eh, idźcie tam, schowajcie się tu, zwabcie smoka żeby cośtam podpalił... No, cholera, czułem się jakbym oglądał jak ktoś gra w Skyrim! Rozczarowany jestem bardzo gdyż po świetnym początku liczyłem na "więcej i lepiej"
-
Zwłaszcza jak mam dobry dzień, a dzisiaj chyba tak jest kolejny plus dnia: o dziwo, interwencja w Netii zadziałała i zdaje się że faktycznie naprawili mój zrywający net i jeszcze przyznali że ich wina
-
Wypisz-wymaluj moja opinia o kobietach ostatnimi czasy
-
...które można radośnie o kant d... potłuc kiedy męczysz się trzecią godzinę z zaśnięciem bo obsesyjnie myślisz o tym czy następnego dnia przypadkiem nie dostaniesz w pracy zjeby za coś za co nie powinieneś Owszem, higiena snu się przydaje, ale czasem niestety człowiek potrzebuje solidnego "gonga" żeby paść spać. Takie czasy... Uściślijmy więc: jeśli bierze się zolpidem i pochodne lub benzodiazepiny na sen - wtedy wskazana jest ostrożność z dawkowaniem. Nie uogólniajmy pojęcia "leki nasenne" bo do nich zaliczają się też leki nieuzależniające
-
Że dzień w robocie mija spokojnie, acz pracowicie, a do tego - szybko!
-
BŁAGAM, nieee..! Już mi wystarczy że na wszystkich śmiesznych stronach które odwiedzam Tusk straszy z głównych, z poczekali, z odrzutów, strach iść się wysikać bo z rozpora mi wyskoczy... Możesz z czystym sumieniem dać linka do wiochy, mistrzów, demotywatorów, kwejka, czy pierdyliarda innych podobnych stron, daj pan tu od tego odetchnąć.
-
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
deader odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
O, oglądałem to przed łyknięciem pierwszego benzo żeby wiedzieć na czym stoję, też polecam. Zwłaszcza tym którzy mają "ten pierwszy raz" jeszcze przed sobą. -
Przeciez nagrania pochodzą z przed kilkunastu miesięcy wiec wtedy jeszcze "problemu Ukraińskiego" nie było. Gdyby przyjąć scenariusz rosyjskiej prowokacji, to akurat by to pasowało na linii czasowej, takich afer nie robi się przecież z dnia na dzień, to są wielomiesięczne przygotowania i kalkulacje co się będzie bardziej opłacać. Ja jeśli już miałbym wierzyć w Rosyjskie maczanie palców w tej aferze to nie z "zemsty za Ukrainę" tylko żeby odciągnąć uwagę ludzi od tego co się tam dzieje - i udaje się to znakomicie, ostatnimi dniami całkiem olałem śledzenie konfliktu na Ukrainie bo bardziej mnie interesują sprawy w MOIM kraju.
-
Ja jeszcze nie bo dopiero po twoim poście się o nim dowiedziałem, ale mogę z pewnością powiedzieć że niedługo będę już mógł mówić że czytałem
-
Gościu który modernizuje kiosk pod moim blokiem, nie wiem na czym dokładnie polega modernizacja, ale jest w nią zamieszane dużo używania piły elektrycznej, stukania młotkiem i jęki ciętej blachy Bonusowy wkurw: "zachorowałem" na sushi ale jak patrzę na to ile kosztowałaby taka dieta to zaczynam "zdrowieć" :/
-
Amerykańce piszą że taśmy to być może Ruska prowokacja http://www.washingtonpost.com/world/europe/polish-leader-says-early-elections-a-possibility/2014/06/19/2f24be30-f781-11e3-9e63-ec28e320b8bf_story.html
-
"Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne..." Maciek, tamten fragment to nie był żaden argument, tylko opis mojej reakcji. Taka było, no nic nie poradzę, nie było to w żaden posób elementem mającym znaczenie w samej dyskusji. Natomiast dla mnie przykładowo ma znaczenie, jeśli ktoś używa nazwy "lewactwo", nie chodzi mi o to że popieram ten obóz i jakoś mnie to uraża, tylko... to jest dla mnie właśnie element argumentu mniej więcej na takim POziomie jak wstawianie "PO" gdzie się tylko da, poziom komentarza na onecie jak kto woli. Czy w drugą stronę wyzywanie od "prawików", "katoli" czy jak tam wołają na obóz konkurencji. Emocje w miejscu rzeczowej dyskusji. Wiem że tego się prawie że nie da uniknąć bo sam tak robię ale oświeciło mnie dzisiaj jakie to głupie. Wypaliłem się na jakiś czas w dyskusjach o polityce. Idę porobić coś mniej stresującego :)
-
Czy tylko mi się wydaje że to jest wewnętrzne sprzeczne..? Przecież demokracja to rządy większości, a chrześcijaństwo jest tego całkowitym zaprzeczeniem - opiera się na świętych doktrynach ustalanych w centrum watykańskim, chrześcijanie nie wybierają tylko mają narzucone z góry co im wolno a co nie. W rządach pod patronatem chrześcijaństwa wiele kwesii niejako z automatu nie może być poddane demokratycznym wyborom, bo np. sprawy aborcji czy eutanacji nie podlegają w chrześcijaństwie dyskusji czy głosowaniu... No a tak wychwalana w demokracji wolność? Rząd chrześcijański z definicji temu zaprzecza, ponieważ u podstaw tej religii stoi księga która w wielu miejscach mówi co i komu wolno robić, mówić czy myśleć. Więc jak "chrześcijański" to z automatu niedemokratyczny. Chrześcijański totalitaryzm - to będzie pojęcie dużo trafniejsze. I choć moją pierwszą reakcją na zacytowany fragment było: "chyba kogoś pojebało...", to po chwili stwierdziłem że już chyba za stary na to jestem, zbyt zmęczony. A niechaj i by nadszedł czas chrześcijańskich rządów. Jakoś przetrzymam. A jest nadzieja że z takim rządem stałoby się to co z poprzednimi - ludzie by się po kilku latach ogarnęli że coś jest nie tak, że gdzieś kogoś porypało, że trochę to nie na dzisiejsze czasy rozwiązanie.
-
LOL odwiedziłem dzisiaj babcię, pogadaliśmy o aferze i co się okazało najbardziej ją zbulwersowało? Nie chachmęty, nie przekręy, tylko to, że... politycy używają "takich brzydkich słów" :D Nie żeby te przekręty do niej nie docierały - twierdzi że po politykach tylko tego można oczekiwać... Ale tym niedowierzaniem w używane "po godzinach" słownictwo mnie rozbroiła
-
Nie sądzę, on nie ma takiego problemu jak ja i telefony od przeróżnych konsultantów czy zapraszaczy na pokazy pościeli kończy w 10 sekund
-
Dowiedzenie się o istnieniu heksakosjoiheksekontaheksafobii, czyli lęku przed liczbami zawierającymi sześć szóstek. Polecam wklepać nazwę do ivony, żeby przekonać się że to jednak DA SIĘ wymówić
-
No i koniec cyrku na dzisiaj. Co mnie najbardziej rozbawiło/załamało, to wypowiedź że pan premier nie zgadza się na to aby o kształcie rządu decydowały osoby które nielegalnie zakłądają podsłuchy. Nożeszkurvamać, zawsze myślałem że to obywatele kraju decydują o kształcie rządu, a my obecnie mamy w dupie kto założył podsłuch i czy legalnie - interesuje zaś nas to, co się nagrało. I wcale nie chcę żeby to zostało ujawnione wszystko naraz, bo w takim przypadku zostanie to także naraz potężnie zamiecione pod dywan. Publikowane fragmentami ma większą szansę dotrzeć do świadomosci społeczeństwa - co oczywiście u tych na górze powoduje strachosraczkę, bo łatwiej naściemniać raz a porządnie niż co tydzień wymyślać nowe ściemy.
-
Ja już spałem, ale dzisiaj z rana pierwsze co mi zadało gonga po wejściu na onet to relacja z tej akcji i info że dziś o 8 nasz wspaniały przywódca wygłosi kolejne przemówienie - aż dziw że znów nie czekał z wypowiedzią do "po weekendzie". -- 19 cze 2014, 07:39 -- Hahaaa no i proszę, w orwellowskim duchu Donald okazał się znakomitym kwakmówcą - multum kwakania, zero konkretów.
-
Podejście słuszne, ja mam to szczęście że mnie nie dotyczy - ju prędzej właśnie od alko stronię bo zdarzyło mi się "za bardzo popłynąć" co przy trawie nie ma miejsca w moim przypadku.
-
marwil, takie coś prędzej, choć z tym makiem czy krasnodrzewem nadal byłbym sceptyczny... No, może krasnodrzew prędzej, bo uzyskać z niego "prawdziwą" kokainę byłoby niełatwo, pozostałoby chyba użycie "tradycyjne" czyli żucie, herbatki itd.; natomiast z maku z tego co się orientuję można już w nie tak trudny sposób można sobie uwarzyć kompocik. Inną sprawą jest ilu ludzi chciałoby walić kompot po kablach czy żuć liście koki. Ja raczej nie. Jak już mam coś przyćpać to wolę raz a solidnie kupić syntetyczną chemię, myślę że żadne liście koki nie zastąpiłyby mi tego co daje przykładowo amfetamina. Tak samo z trawą - paliłem hodowane przez kumpli "naturszczyki" i to "nie to" w porównaniu do tego co kupuje się na czarnym rynku. Z narkotykami jest tak jak z jedzeniem - jest jakaś tam "frakcja" ludzi lubujących się w naturze, ale większość preferuje hamburgera. Szczerze mówiąc to obecny stan prawny nie przeszkadza mi za bardzo. Nie chodzę nigdzie po mieście z towarem, nigdy z policją problemów nie miałem bo ostrożność przede wszystkim.
-
Ja mimo bycia aktywnym konsumentem jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu - zakłada ono bowiem tylko i wyłącznie dobro dla ludzi "mądrych", nas głupków skazując na wymarcie :) Inna sprawa że jestem też na tyle mądry żeby rodziny tym nie ograbiać, za swoje zarobione palę... A co do napędzania przestępczości, to też to do mnie nie przemawia, bo jeśli państwo przejęłoby kontrolę nad tą używką, tak jak nad alkoholem i tytoniem, pobierając akcyzę, to raz że kasa ta leciałaby do kieszeni polityków, którzy bandytami są często większymi niż Tony Montana, jedynie się ukrywają a dwa - przestępczość zorganizowana, pozbawiona tak potężnych dochodów, musiałaby uzupełnić kasę innymi metodami. Mniemam więc że po zalegalizowaniu wszystkich narkotyków (i podobnych) wzrosłaby ilość kradzieży, porwań i innych nielegalnych sposobów zdobywania pieniędzy. A jednak mniej szkodliwy jest koleś który sprzedaje pod blokiem trawę niż koleś który do tego samego bloku wchodzi z łomem żeby komuś chatę okraść...
-
O, dokładnie. Wiesz, ja też jak miałem 20 lat to myślałem że nie dożyję do 30. Teraz trzy dychy stukną mi za dwa miesiące i myślę że pewnie nie dożyję 40. Pewnie jak dożyję do 40 to granica przesunie się do 50 i tak dalej :) I dobrze rozumiem podejście: "lekarze i forumowicze g... się znają" - też tak miałem na początku leczenia, teraz zmądrzałem bo okazało się ze mieli rację Więc rozumiem twoje zaparcie (podtekst nieintencjonalny) w tym temacie, fajnie byłoby jakbyś i ty nas zrozumiała: mamy taki sam obowiązek doradzać jak ty prawo nie słuchać
-
Czy ja wytwarzam jakieś pole elektromagnetyczne że co miesiąc muszę słuchawki nowe kupować? :/ Grrr
-
Otóż to! Nie można już wszystkiego tak sprowadzać do absurdu. Największym tego typu absurdem jaki wynalazłem kiedyś w sieci była historia angielskiego kucharza, który podał swojego pracodawcę do sądu, ponieważ ten go zwolnił. Kucharz pracował na komendzie policji i odmówił podawania wieprzowiny ze względu na wiarę. Zwolniono go, ponieważ nie nadawał się do tej roboty - tymczasem, gościu pozwał policję za dyskryminację na tle religijnym. No parodio-paranoja U nas co prawda na innej wierze się opierają przeróżne absurdy, ale tak jak pisałeś o nieserwowaniu mielonego w piątek - też się trafiają. Osobiście uważam że powinno się udostępnić wszelkie zdobycze medycyny i cywilizacji nam, ludziom. I mimo że niektóre rzeczy nam osobiście nie pasują, to ważniejsze są osoby których sprawa dotyczy. Już nawet nie mówiąc o ludziach nam bliskich, podobne rozterki można mieć wobec kogoś kogo się nigdy nie spotkało: [videoyoutube=ntiB-3Z5wrc][/videoyoutube] Bardzo lubię twórczość Pratchetta i bardzo mnie zasmuci jeśli wybierze śmierć - z drugiej strony to jest jego życie, jego decyzja.