Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. na_leśnik, argumentacja przeprowadzona tak konkretnie i rzeczowo, że dalsza ewentualna dyskusja dla mnie przebiegałaby wedle prawa Godwyna, pozostaje mi więc w tym miejscu pogratulować i życzyć sobie całkiem szczerze żeby więcej ludzi potrafiło tak wyłożyć swoje poglądy :)
  2. "Dla dobra nauki i społeczeństwa" można z chorego dziecka robić publiczny spektakl? Ojj, na_leśniku, wiem żeś z prasą związany, ale tu na forum można oderwać się od zboczeń zawodowych, jak np. cytowanie tylko części wypowiedzi, zmieniając znaczenie myśli pierwotnej ktora brzmiała w całości tak: Więc prostuję: 1) wyraźnie zaznaczyłem, że rozumiem dramat matki i w kontekście całej sytuacji jej dobro jest dla mnie jedynym sensownym argumentem przeciwko pokazaniu zdjęć tego co urodziła wszystkim Polakom w celach... 2) ...edukacyjnych, a nie żeby robić z tego jakikolwiek spektakl. Rozwinę tą myśl: podobną tragedią i podobnym ciosem dla społeczeństwa są wypadki samochodowe. Kiedy ktoś umiera potrącony przez pijanego kierowcę, to rodzinę ofiary dopada tragedia, a społeczeństwo przez jakiś czas bzyczy wzburzone wydarzeniem... po czym wraca do jeżdżenia po pijaku!!! Uważam że spory udział ma w tym fakt, że media nie pokazują ofiar, pokazują jedynie trochę pogiętego metalu pozostałego ze skasowanego przystanku lub samochodu. Otóż metal nie jest taki straszny. Krew i flaki są! Ludzie nie kojarzą wypadku ze zmasakrowanym ludzkim ciałem, kojarzą wypadek z... pieniędzmi straconymi przez skasowany samochód! Policja robi co może żeby jakoś zapanować nad zgrają autodebili, i jaki jest tego efekt? Memy w internecie wyśmiewające fotoradary! Nożkufa, krew mnie zalewa jak przeglądam demotopodobne strony i co któraś wrzuta to błyskotliwe - według autora - wyśmianie postawienia gdzieś kolejnego fotoradaru. Na forach i onetach autodebile prześcigają się w pluciu na policję bo ta śmie im wystawiać mandaty za zbyt szybką jazdę. Jakby jakąś ujmę przynosiło im to że na jakimś odcinku nieco zwolnią. To jest pieprzenie bandy matołów. Niedoinformowanych matołów. Żeby nie utknąć na offtopie - podobnie jest z aborcją. Mam nadzieję że zgodzisz się ze mną, że matka przeżyła... żeby nie poetyzować za bardzo: bardzo niemiły okres, i zapewne równie niemiły okres jeszcze przed nią. A wszystko przez to, że przez kilka grup w tym kraju, o zgrozo także tak silnie wpływających na świadomość społeczną, to co urodziła pacjentka pana Chazana jest bezrefleksyjnie nazywane "dzieckiem". Teoretycznie nazewnictwo prawidłowe, było nie było jest to organizm urodzony przez organizm inny. Ale "dziecko" uruchamia w świadomości pojęcie "mały człowiek". I tu jest błąd. Bo tym samym stawia się go na równi z innymi dziećmi. Próbuje się wmówić ludziom że usunięcie tego organizmu to "morderstwo". Pierdzielenie!! To dziecko miało świadomość na poziomie pryszcza, tymczasem jakoś bez wahania w telewizji puszczają reklamy na krem przeciw pryszczom i pozbywanie się ich nie nazywa się jakoś "masowym morderstwem". I dobrze, bo to jest tylko usuwanie pryszczy. Tak samo usunięcie tego organizmu nie byłoby nigdy morderstwem, nawet gdyby się urodził i przetrwał kilka tygodni czy miesięcy a nie kilka dni. Prawda jest taka że niestety natura dała dupy i efektem jest produkt wybrakowany, który nie może być włączony do kategorii "człowiek" poza pojęciem czysto gatunkowym. I takie pacjentki i takie tragedie będą dalej się pojawiać, gdyż społeczeństwo nie rozumie problemu, bo 99% na oczy nie widziało nigdy dziecka urodzonego z takimi i tyloma wadami wrodzonymi. Wracając do myśli przewodniej - doszedłem w trakcie pisania do wniosku, że może i faktycznie niedobrym pomysłem byłoby pokazanie dziecka tej konkretnej pacjentki. Ale - są archiwalne zdjęcia i filmy pokazujące te schorzenia! Czemu ich się nie pokazuje? Jeśli dalej będziemy to cenzurować, to niektórzy ludzie dalej będą myśleli że pan Chazan to bohater. Tylko i wyłącznie dlatego, że nie widzieli tych autentycznych monstrów które potrafi wyrzucić z siebie ludzki organizm! Swego czasu gdzieś w Polsce było głośno o wystawie anty-aborcyjnej, rzekomo szokującej bo składała się z kilkunastu tablic pokazujących abortowane płody wystawionych w miejscu publicznym. Cóż, ja tam owej wystawie mogę zarzucić jedynie to że treść była tendencyjna i po ludzku głupia. Nie mam nic przeciwko temu żeby ludzie zobaczyli na własne oczy, jak wygląda organizm na którym dokonało się aborcji, żeby wiedzieli na co się decydują kiedy korzystają z (oby nam przyszłość przyniosła większą swobodę w tej kwestii) prawa do aborcji. Ale jednocześnie chciałbym też żeby pojawiła się wystawa ze zdjęciami organizmów urodzonych bez czaszki, z wybrakowanym mózgiem na wierzchu. Chcę żeby ludzie zobaczyli film i usłyszeli jak charczy ten mały potworek walcząc o każdy łyk powietrza. Niech wiedzą że te "heroicznie ocalone życie" jest obiektywnie rzecz postrzegając - odrażające, smutne, tragiczne. Niech wiedzą że jest jednym wielkim cierpieniem. A ludzką rzeczą jest jeśli istnieje możliwość - ulżenie w cierpieniu. To nie jest zdjęcie tego dziecka. Ktoś zmontował inny przypadek, dodając adekwatny komentarz. Mam nadzieję że komuś otworzy to oczy: http://www.chamsko.pl/demot/0_1_56207_Profesor_chazan_ucieszony_przez_jelcyn89.jpg -- 10 lip 2014, 16:24 -- Śmiałbym się, gdyby nie fakt że pracowałem kiedyś jako wróżka, wiem więc doświadczalnie i z pierwszej ręki ilu ludzi w kraju wierzy we wróżby i jasnowidztwa.
  3. O, to też. Nie widzę powodu dla którego lekarz który nie spełnia obowiązków lekarza nie płaci za szkody z własnej kieszeni. Nie mam nic przeciwko takim praktykom w instytucjach prywatnych, tam niech szef płaci za błędy pracownika bo zatrudniając go podejmuje takie czy inne ryzyko, albo niech szef nie płaci i zwala wypłacenie odszkodowania na winnego bądź też innymi rodzajami represji za poniesione szkody go traktuje - jego niestety sprawa, nie moja. My jednak mówimy o instytucji publicznej, społecznej, szefem jesteśmy MY. Krótko mówiąc, to JA częściowo zapłacę za debila który umyślnie zaniedbał obowiązki. Chcę podkreślić ostatni fragment szczególnie, ponieważ generalnie tzw. "wypadki przy pracy" rozumiem i jest to inna kategoria. Chazan jednakże wszystko zrobił z premedytacją. Niektórzy nazywają lekarzy którzy dokonują aborcji "mordercami". Ja nazywam mordercą pana Chazana, mordercą szczególnie okrutnym, ponieważ nawet jeśli uznać płód za człowieka a aborcję za morderstwo (co jest absolutną nieprawdą), to czyn pana Chazana jest dużo gorszy, bardziej sadystyczny i moralnie brudny. Ten skurwiel celowo doprowadził do zajścia konkretnych procesów biologicznych, następnie do konkretnych zabiegów medycznych, które zaowocowały zgonem "ratowanego" pacjenta. Wiedział, że po wyjęciu z ciała matki, to dziecko nie ma szans na życie. Z premedytacją zezwolił na taki stan rzeczy nie zgadzając się na uprzednie ukrócenie cierpień ludzi wplątanych w całą tą sytuację. Chazan to jebany chory sadysta i morderca. Jest równie winny śmierci tego dziecka co przeciętny Hans w Auschwitz był winny każdego spalonego Żyda - problem w tym że ich po wojnie sądziliśmy jako zbrodniarzy, a pana Chazana nie, ponieważ ma pierdolony religijny immunitet. Bogobojni plują na "zgniły zachód" bo to "cywilizacja śmierci". Cóż za perfidny cynizm. Cywilizacja cierpienia przyganiająca cywilizacji śmierci. Jebać ich!! Myślę że każdy tutaj się zgodzi że śmierć jest lepsza od cierpienia. Kiedy tylko ktoś w wątku o samobójcach pisze że cierpi i chce się zabić to owszem, rzucamy się mówiąc że to głupi pomysł się ot, tak zabijać, że trzeba dać szansę, że może będzie lepiej... Zgoda. Ale to inny przypadek. To dziecko nie miało absolutnie żadnych szans na to że 'będzie lepiej". Od miesięcy wiadomo było że jeśli wyjdzie na świat to cała jego egzystencja będzie sprowadzała się do cierpienia. Nawet jeśli nie osobiście - jak wspominałem, prawdopodobnie nie mając połowy mózgu i układu nerwowego postrzeganie bólu może być inne niż u osoby w pełni sprawnie zbudowanej - to będzie to cierpienie matki, ojca, rodziny, nawet moje, bo czytając o tym czuję się autentycznie pobrudzony, mam ochotę się wyrzygać, bo niedobrze mi na myśl że w świecie w którym zaczynamy kolonizację Marsa ludzie nadal gotowi są sprawiać innym ból w imię pieprzonej bajki. Gdyby doszło do aborcji to i rodzice dużo szybciej poradzili by sobie z traumą, i lekarz nie miałby nieprzyjemności, i społeczeństwo nie zapłaciłoby 70 tysięcy za jego kompetencję, i wreszcie - ja osobiście nie przeczytałbym o tym nigdzie niczego i nie toczyłbym piany z pyska. Więc chcąc nie chcąc, pan Chazan odmawiając aborcji tego dziecka w konsekwencji przysporzył cierpienia także mnie. Ch*j mu w serce za mnie, za ludzi, za rodziców, nawet za ten płód nieszczęsny. Jedynym honorowym czynem jakim teraz pan Chazan byłby w stanie odkupić się w moich oczach byłoby publiczne seppuku.
  4. deader

    Ebook.

    na_leśnik, a, to też jeszcze inna kwestia, do "profesjonalnych" książek lepsze będzie faktycznie coś bardziej wypaśnego, ale do beletrystyki moim zdaniem nie ma takiej palącej konieczności. Detektywmonk preferuje z tego co się orientuję kryminały, więc jemu bym nie odradzał zakupu tańszej alternatywy.
  5. deader

    Ebook.

    Rok temu kupiłem tablet do teoretycznie innych zastosowań, ale skończył jako elektroniczna książka. Już przy zakupie wydana kasa nie była powalająca (bodajże około 230 pln) ale rok później i z wiedzą do czego mi faktycznie służy - kupiłbym najtańszy tablet jaki jest na rynku. Osobiście oczy nie męczą mi się przy czytaniu z 7-calowego ekranu, zwłaszcza że można regulować jasność więc jeśli po jakimś czasie "żarówa" zacznie przeszkadzać to można przyciemnić ekran. Co do zarzutu na_leśnika o kiepskiej obsłudze pdf-ów to nie mogę się zgodzić, czyta je się tak samo jak epub'y czy mobi, przynajmniej ja na swoim tablecie z Androidem bez problemu znalazłem darmowy czytnik pdfów w którym można ustawić sobie wielkość czcionki - eliminuje to wszelkie niedogodności. Ale może ja jestem specyficzny typ człowieka bo książki czytam i na moim ledwo co 3,5 calowym telefonie. Oddzielną sprawą są komiksy i ze względu na wygodne czytanie tychże zastanawiam się nad zakupem tabletu o przekątnej 10". Generalnie największą wadą modelu który posiadam jest bateria, która pozwala na 3 może 4 godziny czytania. W podróży by mnie to wkurzało, ale że stosuję głównie w domu to mi nie przeszkadza. W myśl zasady "tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie" - nie demonizowałbym opcji taniego tabletu w roli czytnika e-książek.
  6. Jestem niesamowicie wkurwiony faktem że w żadnych mediach nie pokazano zdjęcia stworzenia "uratowanego" przez Chazana. Jedynym argumentem który przemawia do mnie i jest przeciwko to fakt że na miejscu matki nie chciałbym pewnie żeby o przechodzonej właśnie traumie przypominano mi z ekranów w stopniu jeszcze bardziej dosadnym niż obecnie; jednakże "dla dobra nauki" oraz społeczeństwa uważam że wszystkie stacje, gazety, portale w internecie powinny pokazać wszem i wobec jak wygląda "dziecko" "uratowane" przez człowieka postępującego "zgodnie z sumieniem". Oczywiście, widok nie jest przyjemny. Ale o to właśnie chodzi. Jest nieprzyjemny, ale nie wiem kiedy stało się to wyznacznikiem tego, że należy problem zamieść pod dywan i udawać że nie istnieje. Ludzie muszą zobaczyć pewne rzeczy na własne oczy, bo inaczej nie będą sobie nigdy zdawać sprawy z tego jak faktycznie wyglądają. Czasem opis to za mało. http://pl.wikipedia.org/wiki/Bezm%C3%B3zgowie Materiałów nie będę wstawiał bezpośrednio, bo niektóre teoretycznie klasyfikują się jako 18+ ale każdy dorosły może kliknąć odnośnik i przejrzeć na oczy. Żeby nie było że selekcjonuję, podaję jedynie wyniki grafiki Google dla zbyt leniwych lub strachliwych by samemu wstukać w okienko takie hasła jak "bezmózgowie", "bezczaszkowie" czy "rozszczepienie podniebienia": http://tnij.org/um1y8me http://tnij.org/tgtz4y9 http://tnij.org/x9fvf4x U "dziecka Chazana" - będę tak je nazywał, gdyż w moim pojęciu odmawiając aborcji facet wziął na siebie odpowiedzialność za tą istotę, w momencie kiedy zadecydował że ma się urodzić stało się "jego" dzieckiem - wady te występowały (wedle wypowiedzi innych lekarzy) jednocześnie. Jeśli ktoś w zgodzie ze swoim sumieniem uważa że takie dziecko powinno się urodzić wbrew woli swojej biologicznej matki, to ma w moim mniemaniu naprawdę nisko zawieszone sumienie. Słyszałem argumenty mające uracjonalnić tą popieprzoną decyzję tym, że odstawiając na bok kwestie religijne - lekarz ma obowiązek postępować zgodnie z przysięgą Hipokratesa i przede wszystkim chronić życie. Bullshit. Poczynając od faktu że przysięga Hipokratesa u nas nie obowiązuje - obowiązuje dostosowane do naszych czasów Przyrzeczenie Lekarskie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Przyrzeczenie_Lekarskie), ta argumentacja jest całkowicie nieprawdziwa a do tego sprzeczna z logiką. Według składanej przysięgi, lekarz przyrzeka "służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu" oraz "według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek". Ok, wszystko fajnie, i jak najbardziej się zgodzę. Proszę mi tylko powiedzieć jak się ma logika wraz ze stwierdzeniem "według najlepszej wiedzy zapobieganie chorobom" do zezwolenia na prawie pewną depresję i szereg podobnych możliwych nieprzyjemności które uczepią się matki potworka na lata?? Kładziemy na szali ewentualnie kilkutygodniową (jak się okazało - kilkudniową) egzystencję stworzenia które z dużym prawdopodobieństwem nawet nie będzie odczuwało cierpienia (a tym bardziej samoświadomości) ze względu na nieprawidłowo rozwinięty układ nerwowy - oraz długie, być może wieloletnie cierpienie kobiety zmuszonej do przejścia przez traumę porodu stworzenia skazanego na rychłą śmierć. I ktoś na poważnie jest w stanie stwierdzić że szala przechyli się na stronę przeciwną niż matki?? Cholera, nawet jak uznać urodzone stworzenie za człowieka (nie gatunkowo; gatunkowo wiadomo że należy do homo sapiens, ale to jeszcze nie czyni kogoś z automatu "człowiekiem" z humanistycznego punktu widzenia) to lekarz staje przed wyborami - i musi jakieś podjąć. I na podstawie jakości tych wyborów my też oceniamy stopień człowieczeństwa tego lekarza. Dla mnie osobiście pan Chazan jest nie w pełni człowiekiem, jest mentalnym średniowieczniakiem. Nie ma dla niego miejsca w dzisiejszym świecie, chyba że w jakiejś enklawie w której lokalna społeczność zgodzi się na powrót do ciemnoty i zabobonu koegzystującego ze zdobyczami nowoczesnej nauki (ludzie jego pokroju operują zaawansowanym dwójmyśleniem). Bardzo cieszę się że pan Chazan zostanie odwołany ze swojej funkcji. Jego miejsce z takim podejściem do wykonywania zawodu jest w prywatnej praktyce bądź w państwie ustrojowo chrześcijańskim. Jak ktoś jest na tyle ciemny że chce się leczyć u Chazana prywatnie, wiedząc co mu być może grozi, to jakoś to jeszcze przełknę, choć wewnętrznie się przeciw temu buntuję, uważam że w ogóle nikt nie powinien zostać skazany na ryzyko obsługi przez takiego "fachowca"; natomiast nie przełknę w żaden sposób faktu że pan Chazan z takimi poglądami jest zatrudniony w publicznej służbie zdrowia. Nie przełknę, ponieważ na to płacę. I lekarz-chrześcijanin jest dla mnie na swym stanowisku równie sensowny co kucharz-muzułmanin, który po podpisaniu deklaracji wiary nie przygotuje mi jajecznicy z bekonem - bo jemu poglądy zabraniają dotykać wieprzowiny. Precz z Chazanami i precz z klapkami na oczy. Ludzie popatrzcie na to jak zdeformowane może urodzić się ludzkie ciało i zastanówcie się dwa razy przed kolejną obroną "świętości życia".
  7. Twoje życie twój wybór. Ja nigdy na żadną kobietę nie podniosłem palca nawet, ale widziałem dookoła wszystko to co opisujesz. Znałem też jednego ch*ja co przez 7 lat w taki sposób żonglował sobie moją kumpelą, ocknęła się dopiero jak jej spuścił regularny wpierdol kiedyś. Widziałem to wszystko, słyszałem te same tłumaczenia.
  8. Ch*ja wafla, chcę MOJE ciastko które mi zabrano!! Nie będę płacił za podróby
  9. Czy ja czaję? Sorry, wiem że temat generalnie nie do żartów jest, ale: pewnie że czaję! Używałem tej wymówi dziesiątki razy! I wobec innych i wobec siebie! "Mechanika myślenia ćpuna" jest mi aż za dobrze znana, więc - abstrahując od tego ze sytuacji, generalnie, współczuję - niczym mnie to nie zaskakuje. Nie chcę ci zbyt długo smęcić, zwłaszcza że wiem że prawdopodobieństwo "dotarcia" oscyluje wokół kilku procent, ani brzmieć zbyt pompatycznie, wobec tego krótko: obojętne co zdecydujesz się zrobić, kiedy uderzy cię po raz pierwszy - SPIERDZIELAJ OD NIEGO BEZ ZASTANAWIANIA.
  10. zeberka, najwyraźniej nie ma facet zamiaru przestawać w takim razie. Sorry, nie piszę tego żeby ci dokopać czy coś w ten deseń, tylko serio możesz jeszcze moim zdaniem wyrwać się z zaklętego kręgu toksycznych relacji. Już i tak masz problem z tym że pociągają cię śmiecie (bądźmy szczerzy, "facetem" się ćpuna nazwać nie da) i że masz poczucie "misji ratunkowej". To wbrew pozorom jest wada, bo różni się od "normalnej" pomocy, "normalnego" wspierania. "Normalnie" to działa tak: jest dwoje ludzi, żyją mniej lub bardziej "normalnie" razem; pojawia się problem --> wspólnie (czy niechby z przewagą jednej ze stron) rozwiązują problem który się pojawił. U ciebie sytuacja jest inna. Ty od razu weszłaś na spalony teren, problem w tym że chcesz na nim posadzić kwiatki. Co może być baaaaaaardzo problematyczne biorąc pod uwagę oporny grunt. Innymi słowy: u "was" problem się nie pojawił, to ty się pojawiłaś kiedy problem już dawno trwał. Jesteś trochę jak kochanka dusząca upolowanego faceta o to żeby wreszcie rozwiódł się z żoną z którą jest mu rzekomo tak źle i niedobrze i tylko w twych ramionach znajduje ukojenie; gość jest w związku z amfetaminą dużo dłużej niż z tobą i niestety szanse na to że wygrasz ty są mizerne. Nawet zresztą jeśli wygrasz, to zostanie ci do obróbki materiał jakości Hiroszimy po trzaśnięciu atomówki. Ponownie - wiem że to jak mówienie do ściany, bo rozumem serca nie pokonasz, ale mam nadzieję że nie odbierasz tego zbyt osobiście. Ja wciągałem amfę regularnie przez co najmniej 5 lat, abstynentem całkowitym nie byłem (i nie będę pewnie) nigdy. Doprowadziłem się do porządku kiedy dziewczyna na której naprawdę mi zależało (a przynajmniej tak mi się wydawało) mnie zostawiła. Co najśmieszniejsze, nie o dragi poszło, bo o niczym nie wiedziała, tylko o to że wybrałem pracę zamiast studiów, ale mimo wszystko - żeby ją odzyskać stawałem na głowie. Między innymi sam z siebie odstawiłem na dłuuugo lusterko i słomkę. I nigdy już do nich nie wróciłem na dobre. Ale jestem pewien, na bank w 100% pewien, że gdyby przez te kilka miesięcy po zerwaniu panna dała mi drugą szansę - to wróciłbym do ćpania, nie poszedłbym do roboty - byłbym dalej pospolitym ćpakiem. A tak - żeby nie myśleć o całej sprawie poszedłem "z rozpaczy" do pracy żeby nie mieć tyle godzin dziennie do myślenia, przestałem wciągać żeby nie tracić bezsennych nocy na rozkminki jak mi źle... Wyszło mi to wszystko na dobre. Dla ćpuna są tylko dwie drogi: rynsztok albo stan "umiarkowanej stabilizacji". Jak ćpun wybierze rynsztok to nic nie zrobisz żeby zmienił zdanie.
  11. A doświadczenie nieodwzajemnionej miłości? Wydaje mi się jeszcze gorsze, zwłaszcza jak już się wie czym takowa smakuje. Toż właśnie to napisałam Ojj, nie całkiem "Nie doświadczyć odwzajemnionej miłości" a "doświadczyć nieodwzajemnionej miłości" to dwie różne sprawy. W pierwszym przypadku "podmiot liryczny" przeżywa cierpienia związane z brakiem miłości, w przypadku drugim - z odebraniem. Wydaje mi się że mniej cierpię nie mając ciastka i nie wiedząc jak ono smakuje, niż kiedy po spróbowaniu już ciasteczka ktoś mi je wyszarpuje z łapy
  12. To w końcu liczyć na siebie czy na kogoś? Na wszystko można wpaść samemu, nie zawsze tylko będzie to z sensem
  13. Oh, lol. Robicie z igły kombajn. Już widzę jak małolata "dominuje" nad 32latkiem o takim charakterze jak opisany przez autorkę. Powód był - jestem w stanie się założyć - dużo banalniejszy, mianowicie po spidzie faja nie staje. I ot wyjaśnienie, też jak wciągałem w opór to mojej ówczesnej dziewczynie wciskałem ciemnoty na poziomie "boli mnie głowa". Gościu wciągał, jego panna nie chciała żeby wciągał - miał wybór: przestać albo ściemniać. I uwierzcie mi, niewielu ćpunów wybiera "przestać". Droga autorko, jedyna sensowna porada, przerobiona autopsyjnie: jeśli ci naprawdę tak zależy żeby przestał ćpać, to rzuć go w cholerę. Jeśli mu zależy, to przestanie. Jeśli nie zależy, to chyba nie warto zawracać sobie debilem głowy, nie? Nie napisałem "jeśli ci NA NIM zależy", ponieważ nawet jeśli ci na nim zależy to dla własnego dobra powinnaś typa olać, inaczej pociągnie cię na dno. Wiem też że nie skorzystasz z tych porad, ale przynajmniej będę miał czyste sumienie. PS. Im szybciej skończyć wierzyć w te pierdoły, tym szybciej będziesz mogła zacząć normalnie funkcjonować. Znaki zodiaku, LOL. Pełnoetatowa była wróżka we własnej osobie mówi ci że to jedna wielka ściema. PS.2 To też sobie lepiej daruj. Kij z babcią, wiesz jak to wku*wia sąsiadów?? To zdecydowanie przeczy pojęciu "spokój".
  14. A doświadczenie nieodwzajemnionej miłości? Wydaje mi się jeszcze gorsze, zwłaszcza jak już się wie czym takowa smakuje.
  15. Yyy... W TYM TEMACIE?? Ba, chyba wielu kolegów by za friko cię obskoczyło!
  16. Oh myy, czemu to jest takie niepoprawne politycznie..? Ehh, oto lista top pięciu odpowiedzi których NIE udzielę ze względu na możliwe kontrowersje: 1) "Ha! Bo faceci się nie kurwią!" 2) "Tylko nie wspominaj o tym żadnej feministce bo jeszcze taki założą" 3) "Nie widziałem też męskiej tirówki, to też daje do myślenia!" 4) "To dlatego że dla faceta to powinna być przyjemność a nie praca, a tego typu biznes niezbyt dobrze by fukcjonował jako instytucja charytatywna" I ostatnia lecz wcale nie najgorsza: 5) "W Warszawie na Wiejskiej, zapraszamy!"
  17. To inna sprawa - nie każdego stać na Mount Everest...
  18. Ja bym to porównał do wejścia na Mount Everest - co tak właściwie zmienia, co daje oprócz chwilowej zadyszki po dojściu na szczyt? Ano nic w sumie, tylko moment radości i wspomnienie na całe życie.
  19. deader

    Filmy i seriale

    O krztynę wkurwliwości mniej niż w przypadku Maxa, bo... nie byłem nigdy super-fanem Hitmana, poza tym po nim nie spodziewałem się niczego dobrego - wiedziałem że przerobienie skradanki na film jest równie sensowne co ekranizacja gry w statki. ("Battleship" [2012]. Na ten film mam dwuwyrazową recenzję: "Battle-Shit") Wiedziałem że Hitman będzie zły, poszedłem z premedytacją. Natomiast trailer Maxa był zajebisty, materiał źródłowy zajebisty, historia idealnie nadająca się na ekranizację, a oni to TAK DOKUMENTNIE SPIEPRZYLI..!!!11
  20. deader

    Filmy i seriale

    Jak dla mnie zero gwiazdek, dwója na szynach, kciuki w dół, dno, żenada, porażka, wszystkie możliwe odcienie dupowatości skondensowane w jednym potężnym gównie. Jeśli grałeś w gry - ten film cię wkurzy. Jeśli nie grałeś - wkurzy cię podwójnie. Aktorzy grają jak kartony, nawiązania do gry są nieliczne i króciutkie, fabuła ssie - jest denna, przewidywalna, jest setną kalką "Punishera"; oglądanie tego filmu to tortura. To stracone 90 minut życia, zapewniam że zainwestowane w czytanie forumowego czatu przyniosłyby dużo więcej emocji, rozrywki, ba, pewnie nawet lepszy scenariusz!! ArrG nie znoszę tego filmu, nie-znoszę, plwam na niego, jego matka była chomikiem a ojciec śmierdział zgniłymi jagodami!!! Nie oglądaj.
  21. deader

    Filmy i seriale

    na_leśnik, tak trza, jak ktoś zasłużył sobie na moją kasę, to ją dostanie (czasem niejednokrotnie... ), ale muszę wiedzieć przecież czy coś jest tej kasy warte. A jeśli chodzi o filmy, to od zdradzieckiego trailera filmu Max Payne nie kupię "w ciemno" żadnego biletu. Uomatko, jakiż ten film był żałosny
  22. deader

    Filmy i seriale

    na_leśnik, ja podobnie, już chyba powinni zacząć mi płacić za ściąganie (Ale zaznaczam też że kupuję od cholery oryginałów, żeby nie było - po prostu "ni ma piniondza" na wszystko co by człowiek chciał przestudiować...)
  23. deader

    Filmy i seriale

    Chyba się też do nich z koszykiem po to udam
  24. deader

    Filmy i seriale

    Jeden z moich ulubionych filmów . Aż musiałem rzucić okiem na filmweb co to takiego i okazało się że widziałem, całkiem spoko.
  25. deader

    Filmy i seriale

    Trzy wywołujące największą ilość niekontrolowanego rechotu filmy to dla mnie: Z innych godnych polecenia: "Nieme Kino", "Gorzej być nie może", "Jak sprzedać zdechłego psa", "Sens Życia Według Monty Pythona"; dla "konesera": "Brain Dead", "Return of the Living Dead", "Shaun of the Dead", "Plan 9 z Kosmosu". Wczoraj oglądałem Lego Movie, może nie fontanna śmiechu ale kilka razy zarechotałem.
×