deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Znam to, znam... Sądzę że możliwe że nie aż w takiej skali jak ty, ale znam. Z rodzicami mieszkałem na typowym blokerskim blokowisku, dookoła dresiarnia i patologia. Na szczęście (jeśli można to tak określić..) nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg i wspólne cele, czyli po kolei: policja i narkotyki. Mimo długich włosów i łażenia w glanach byłem z dresami w dobrych stosunkach, nieraz razem jointa się strzeliło czy coś mocniejszego. Ale tamte dresy były jakieś takie bardziej swojskie. Teraz jak się wyprowadziłem "na swoje", do większego miasta, mieszkam na takim niewielkim osiedlu w centrum miasta, nie nazwałbym tego nawet właśnie blokowiskiem bo zaledwie kilka bloków jest, najwyższy ma 3 piętra... A tutejsze dresy są tak wkurwiające że głowa mała!!! Mieszkam przy ulicy która prowadzi z miejskiego parku do wódopoju (czyli monopolu 24/7) i tak mniete mendy drące ryja o 3 w nocy w środku tygodnia wkurzają... Dobrze że od kilku miechów sypiam na prochach, tak to potrafili mnie obudzić. Tępe, parszywe patafiany bez pracy i ambicji, ustawicznie rozpieprzają śmietnik naprzeciwko mojego bloku - jakby od tej dewastacji miał zależeć los świata, jakby cały światowy arsenał atomowy miał wybuchnąć jeśli w sobotę ktoś nie roztrzaska śmietnika... Przyznaję się bez wstydu - ustrzeliłem raz jednego ćwoka. Niegroźnie, ale ustrzeliłem. Buc o 2 w nocy mnie obudził kopiąc w śmietnik z tym ich debilnym hasłem "dajcie mi tu przeciwnika!!!". No to mu zafundowałem przeciwnika - przyczajonego snajpera. Załadowałem wiatrówkę, z 30 metrów strzeliłem typowi w dupsko. Był tak pijany że nawet nie był w stanie ogarnąć skąd padł strzał. Możecie karcić mój postępek, ja się nie wstydzę. Do ludzi się nie strzela, ale to nie był człowiek. Zresztą poza siniakiem na dupie nic mu się pewnie nie stało (po 30 metrach wątpię żeby śrut mu zdołał przebić spodnie).
-
Yyy... wypełniłem z ciekawości ten test i bullshit - bzdury same mi wyszły w wynikach. "Bardzo wysoki" wynik przy myśleniu paranoidalnym którego nie mam w ogóle, fobie - "wynik bardzo wysoki"... Generalnie tylko z depresją "trafiło" ale tak na trzy miesiące wstecz. Nie wiem jak działa ten algorytm obliczania, ale albo działa do dupy albo jestem bardziej pokręcony niż mi się wydaje i wpadam w jakieś auto-zaprzeczanie.
-
Kalebx3, "social smoking" to zupełnie inna bajka od życia ujaraniem :) Na zdrowie!
-
To toksyna, trucizna i jad , nawet z umiarem szkodzi. Już ( jak piłem ) po dwóch , trach piwach często ( nie zawsze ) przychodziły mi debilne i niedorzeczne myśli . Jestem dzisiaj jakiś niekomunikatywny , bywa. Wszystko zależy od organizmu. Skądś się przecież bierze to że jedni po alko łapią agresora, a inni kochają wszystko dookoła, łącznie z pobliską latarnią Ja na szczęście nie mam problemów z alkoholem, miałem na początku roku okres mocno pod tym względem niefajny, owszem, ale wylazłem z tego. Obecnie nic się we mnie nie buntuje jak się czegoś wieczorkiem nie napiję, ale i jak sobie pozwolę na małe piwko czy drineczka to nic nie odwalam :) Natomiast sytuacji takich jak opisywałeś, najebanych ludzi, zataczających się i bełkoczących: "Krzychuuuu.. aleee ja to cśśieee szszszanujeee..." też nie znoszę Ostatnio miałem śmieszne doświadczenie - polazłem na imprezę a jako że mocno się stresowałem (miało być ze 30 osób z których znałem może 5) to na wszelki wypadek przed wyjazdem łyknąłem klona i przez całą noc wypiłem jedynie dwa pomarańczowe lechy (2% alko...) tak więc byłem całkiem trzeźwy a wszyscy dookoła nawaleni... tyle że ja byłem wyczilowany i mi to nie przeszkadzało, nawet zabawne było konwersowanie z ludźmi którzy mieli trudności z utrzymaniem się na nogach a ja spokojnie sobie stałem i miałem wewnętrzną bekę...
-
KolorowaKredka, dziękować! :)
-
amelia83, dzięx :)
-
Tak, generalnie to jak najbardziej zmierza ku dobremu, ba, nawet powiedziałbym że... jest dobrze. Boję się tego tak otwarcie mówić żeby nie zapeszyć, ale może nic się nie stanie Generalnie z głównej przypadłości - depresji - się już mocno wydobyłem. Teraz tylko muszę popracować nad jakimiś technikami oswajania momentów w których kurwica mnie strzela z błahych powodów. Dzisiejszy dzień był w sumie najgorszy od jakichś trzech miesięcy, nie wiem czemu pierwsza połowa dnia była taka syfiasta. Ale już cicho sza o tym, żeby nie kusić losu Najbardziej mnie ucieszyło jak poruszyliśmy dziś z psychiatrą temat "rokowania na przyszłość". Wyraziłem swoje obawy odnośnie tego że biorę SSRI już 3 miesiące, czytałem że terapię standardowo ustawia się na 9 miesięcy - i co potem? Wolałem dotąd o tym nie myśleć, nie myśleć o tym że może za pół roku usłyszę "no, panu to już chyba wystarczy tych prochów". Ale babka mi powiedziała że nikogo nie zmusza do zaprzestania brania leków. Jeśli dobrze mi robią to nie ma powodu do przestawania. Tak więc cieszę się, bo dzięki flouksetynie odbiłem się od dna, wyskoczyłem nad powierzchnię i zaczynam fikać salta :) I nie mam w planach przestawać :) Współczuję problemów z chodzeniem po mieście... Ja jako tako lęków związanych z wychodzeniem nie mam, to raczej ludzie mnie generalnie wkurwiali i unikałem wychodzenia dalej jak do pobliskiego sklepu po zakupy żeby nie przebywać wśród "owiec". Ale jak to kiedyś napisał Beksiński: "Kto uważa ludzi za stado i ciągle przed nim ucieka, ten musi liczyć się z tym, że to stado dogoni go i weźmie na rogi". Ciągle uciekałem przed tym wzięciem na rogi. Pora dogadać się ze stadem :)
-
Bez skrajności Czasem lampka wina, "dwa palce" łyskacza czy małe piwko dobrze robią :) Z umiarem tylko trzeba, z umiarem i z głową...
-
Ja z whisky miałem tak że zupełnie mi nie wchodziło, nie smakowało, ale się zmuszałem, zmuszałem, przyzwyczaiłem podniebienie i teraz bardzo lubię ;P Mogę już nawet bez coli pić, same "on the rocks". Tak samo z winem wytrawnym...
-
"Kosa" z Biedronki do kolekcji "militarnej" :)
-
Dziwny ten dzień był. Rozpoczął się zamułą, sennością, wkurwem, drażliwością. W połowie dnia - obrót o 180 stopni - wizyta u psychiatry nie dała mi co prawda wymarzonych nasenniaków ale podbudowała tym jak babka się rozpływała nad poprawą mojego stanu. Na tyle że kolejną wizytę ustawiła mi dopiero za 3 miesiące. Dostałem furę recept i mimo że przeleciałem miasto wzdłuż i wszeż żeby wszystko wykupić - łaziłem w dobrym nastroju. Pogadałem sobie z czarnym aptekarzem, jedynym który na widok wszystkiego co wykupowałem nie okazał żadnego zdziwienia, podejrzliwości a zwyczajnie uprzejmie mi wszystko powydawał i nawet zamienników tańszych szukał. A teraz zupełnie wyczilowany otworzę sobie małe piwko na zakończenie tego dnia...
-
[videoyoutube=E929gqIcwwI][/videoyoutube]
-
Calineczka1990, a mnie czasem o ćpuństwo prosto w twarz oskarżają, bo moim lekiem na ból głowy jest z wyboru Antidol, z tego względu że jest tam kodeina która dobrze mi robi na moje problemy jelitowe - po co kupować oddzielnie panadol i laremid i płacić 2x skoro można mieć wszystko w jednym środku? Ale z antidolu ćpuny wydobywają kodeinę i fama poszła po aptekach. Jakbym poprosił o 10 paczek Ibupromu naraz to by mi bez mrugnięcia okiem wydali, a jak wchodzę i proszę o antidol to od razu marszczenie brwi, pouczanie "wie pan że się można od tego uzależnić", raz mnie jedna baba z jadem w głosie poinformowała że ona WIE że ja to do "celów rekreacyjnych" biorę. Wkurwiłem się strasznie, akurat tydzień później miałem wizytę u psycha, dostałem recepty na swoje leki, polazłem do tej aptekary, rzuciłem jej na blat stertę recept i z równym jadem w głosie zapytałem czy sądzi że jak biorę tyle psychotropów to czy mi jakaś zabawa w ekstrakcję kodeiny jest potrzebna. Zwłaszcza biorąc pod uwagę że SSRI coś tam robią z enzymami wątrobowymi i konwersja kodeiny do morfiny jest u mnie w organiźmie praktycznie żadna, co jako osoba z wykształceniem medycznym powinna wiedzieć. Satysfakcja z tego jak się baba spłoszyła była zajebista. No ale tak to już jest, myślałem że stereotyp że facet z długimi włosami to automatycznie ćpun już zanikł ale jak widać niektórzy nie pojmują pewnych spraw.
-
Że nie jest piątek, że nie będę mógł przyjść do domu się nawalić bo jutro trza wstać do roboty. Że dają mi w pracy zlecenia których nie znoszę i dobrze o tym wiedzą. Że fajki mi się kończą a do 16 jeszcze 2 godziny. Że muszę po pracy wyrobić się z powrotem do swojego miasta, odebraniem paczki na poczcie i wizytą u psycha - wszystko w przeciągu 1,75 godziny. Ze babka w aptece jak kupowałem strzykawkę do odmierzania alkoholu w drinkach patrzyła na mnie jak na ćpuna. FUCK chyba łatwiej byłoby mi dziś wymianić rzeczy które mnie NIE wkurzają
-
Ktoś tu to ma w awatarze nawet a idealnie oddaje moje dzisiejsze samopoczucie.
-
mark123, Mushroom, czytam was i mi się dr Peppera zachciało... ale oryginalnego "Hamerykańskiego" bo ten u nas prdukowany gorszy jest
-
Nie mówię że to pozytywne zjawisko, ale jednak w moim odczuciu są to rzeczy ze sobą powiązane. Jest nawet takie powiedzonko: "Całe życie z debilami" i nie mówcie że nigdy nie zdarzyło wam się tego wypowiedzieć lub pomyśleć
-
METYLOFENIDAT (Concerta, Medikinet, Medikinet CR)
deader odpowiedział(a) na Badziak temat w Stymulanty
Ja nie powiem żebym był "pobudzony" - mam ogromne trudności ze wstawaniem rano, w pracy zdarza mi się uciąć drzemki (całe szczęście że moje "biuro" znajduje się w "lochu" firmy czyli piwnicy ), są dni kiedy marzy mi się długa krecha amfy żeby nabrać energii. To w sferze emocjonalnej jest u mnie lepiej. Jeśli chodzi o seksualność - to mam całkowicie odwrotnie niż ty, mianowicie od kiedy zacząłem brać Seronil to praktycznie przestałem myśleć o tych sprawach, co akurat u mnie jest bardzo pozytywnym efektem ubocznym - bo jestem "singlem" (jak to się nowomodnie określa), i nie zadręczają mnie myśli o tym że nie mam z kim dać upustu instynktu seksualnego. Raz na jakiś czas sprawdzam "czy mogę" i nie ma z tym na szczęście problemów, ale sam fakt że nie zadręczam się myślami o tym że "arrrrr jakbym sobie poruchał!!!" jest dla mnie zajebisty. Dopóki nie mam dziewczyny to ten brak większego zainteresowania seksem mi wcale nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. No, sam za siebie trzymam tutaj kciuki Zresztą, wiadomo że nie w samych pigułkach tkwi rozwiązanie. Tabsy pomagają w innym, dużo ważniejszym procesie - poprzestawiania sobie pewnych rzeczy w głowie. I na szczęście - tfu, tfu! - dobrze mi z tym idzie. -
METYLOFENIDAT (Concerta, Medikinet, Medikinet CR)
deader odpowiedział(a) na Badziak temat w Stymulanty
Kalebx3, różnice się biorą zapewne z dwóch względów - różne organizmy to raz, a drugie to odmienne schorzenia: u mnie depresja, u ciebie ADHD i (chyba - tak wnioskuję po tym maniaklnym sprawdzaniu drzwi) nerwica natręctw. Albo i trzech względów bo przecież mimo że oba to SSRI to jednak paroksetyna i fluoksetyna to dwie różne substancje; mimo tego stawiałbym bardziej na dwa pierwsze aspekty. Nie strasz mnie! Ja na fluo jestem czwarty miesiąc, nie obserwuję na szczęście żadnych większych symptomów pogorszenia. Wiadomo, są dni że jest ciut gorzej ale te "gorzej" w porównaniu z tym co kiedyś było to jak wakacje na Jamajce w kontraście do urlopu w fawelach Rio... -
METYLOFENIDAT (Concerta, Medikinet, Medikinet CR)
deader odpowiedział(a) na Badziak temat w Stymulanty
Chyba co organizm to reakcja. Ja od kiedy jestem na SSRI (konkretnie fluoksetyna - Seronil) to właśnie odżyłem, na nowo odkrywam emocje które przez miesiace czy wręcz lata depresji zepchnąłem gdzieś w głąb siebie, otwieram się na ludzi, jestem pozytywniej nastawiony do świata. Jeszcze kilka miesięcy temu byłem ponurym mrukiem a dziś potrafię wdać się w niezobowiązującą przyjazną pogawędkę z kioskarką przy kupnie gazety czy z człowiekiem który na ulicy prosi mnie o papierosa. W pracy łażę z bananem na ryju i nawet jak dostaję zjeby od szefa to przejmuję się nimi duuuużo krócej niż wcześniej (zwłaszcza jak mogę po takiej zjebce wpaść na forum i o tym pojęczeć ). A co do wycofywania leków - pewnie tak będzie, medycyna robi postępy, tak jak zaprzestano stosowania barbituranów tak pewnie kiedyś obecnie stosowane środki zostaną wyparte przez kolejną generację, jeszcze skuteczniejszych i dających mniejsze uboki. -
METYLOFENIDAT (Concerta, Medikinet, Medikinet CR)
deader odpowiedział(a) na Badziak temat w Stymulanty
Załatwiłem sobie kiedyś metylo od kumpla z ADHD żeby wypróbować działanie tego specyfiku na osobę bez tej choroby - żadnego ciśnienia na alkohol nie odczuwałem, wręcz przeciwnie, bo na mnie ten środek działał podobnie do kokainy i tak jak pisze kalebx - parcie na fajki było. Żadnego myślenia o alkoholu bo nagle się znajdowało 10 rzeczy do zrobienia naraz i gdzie tam wtedy człowiek myśli o piciu :) -
Wręcz przeciwnie - arogancja może wynikać z inteligencji właśnie, z poczucia że się jest mądrzejszym od reszty stada. Siemasz kuktas :)
-
A mi dziś kumpela przesłała takiego kwejka, jak stare i z brodą to przepraszam
-
Raz gorąco, raz piździ - czy pogoda nie może łyknąć procha i się ustabilizować??
-
Przeczytałem Newsweekowy artykuł o chorobach psychicznych Polaków i jestem zawiedziony powierzchownością artykułu.