deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
[videoyoutube=-xLEF75fvmg][/videoyoutube]
-
Moim zdaniem nie masz problemów, post który napisałaś jest jasny, i sensowny. Myślę że powinnaś spróbować wizyty u angielskiego psychologa, ewentualnie w towarzystwie tłumacza..?
-
Witaj! A musi być Polak? Angielscy, norwescy czy greccy psychologowie raczej nie są gorsi od "naszych". Gdzie wyjechałaś?
-
Chyba sobie koszulkę z takim hasłem zrobię...
-
Sorry że króciutko, bo właśnie kładę się spać, ale - po pierwsze: witaj, a po drugie: to wcale nie jest prawdą. Jeżeli masz jakieś problemy emocjonalne, jakieś zaburzenia, chorobę - to nie jesteś złą córką, złą osobą. Jesteś jedynie osobą z problemami. A z problemami da się walczyć. Na sam początek weź napisz te "jestem złą córką" na kartce, podrzyj ją, spal, wyrzuć popiół za okno a przede wszystkim - wyrzuć to zdanie z głowy. Bo to co stwierdzasz nie jest prawdą, a moze przyczynić się do pogłębienia problemów z którymi się zmagasz. Tak więc - najpierw zacznij pozytywniej myśleć sama o sobie i przestać patrzeć na rzeczy przez pryzmat tego jak ci się wydaje że twoi rodzice te rzeczy widzą. Jak na nastolatkę jesteś wyjątkowo mało zbuntowana
-
leaslie, a u mnie zacina pod kątem i wlatuje do środka :/ A co do snu to też się podłączę, a aby formuła tematu została zachowana: mam ochotę na mocniejsze tabsy na sen :/
-
Witaj :) Jedno łączy się nierozerwalnie z drugim - idziesz do specjalisty, który pomoże ci zapanować nad stresem. Czy zdecydujesz się na farmakologię, czy na terapię w którymś z nurtów - to już będzie twój wybór. Ale wierz mi, najsensowniejsze co tu na forum przeczytasz to właśnie "idź z wizytą do specjalisty". My możemy pogdybać, podoradzać, ale nie jesteśmy lekarzami, opieramy się na swojej wiedzy i doświadczeniach a one u każdego są inne i np. ja bym ci zaproponował żebyś się udał do psychiatry po torbę leków a ktoś inny medytację. Widać że się z tym męczysz, a pełnoletni już jesteś więc spokojnie możesz sobie sam załatwić wizytę u specjalisty bez wiedzy rodziców jeśli nie chcesz ich zamartwiać że "coś ci jest". Z tym się da skutecznie walczyć, sporo osób z forum może to potwierdzić więc - do boju!
-
Żeby przestało padać cobym mógł okna pootwierać
-
DEFENDERS - Dance with the Dead (Demo 2001 rok chyba...)
deader odpowiedział(a) na deader temat w Muzyka/Film
Dzięx! :) (nie kojarzę czy tam gdzieś na stronie jest skład wypisany ale te obdzieranie kota żywcem ze skóry imitujące śpiew to ja no i bas ) -
Kojarzycie jak w kreskówkach z Królikiem Bugsem czy Kaczorem Donaldem bohaterowie mieli swoją małą "prywatną" burzę, taka chmurka z deszczem i piorunami pojedyncza nad nimi latała..? No to ja się tak dziś właśnie czuję, wylazłem z roboty - zaczęło lać, ale tak, że po kwadransie przestałem się przejmować i lazłem przez kałuże na przypał bo poziom wody był taki że wlewała mi się do glanów. Jak tylko totalnie przemoknięty dotarłem do drzwi domu - przestało padać. W minutę. Skończyło padać i wyszło słońce. God fucking damnit. Filmik sprzed jakiegoś czasu, ale pokazuje co się dzieje w naszym mieście po przejściu większego deszczu. Debil który projektował kanalizację powinien dostać jakąś lokalną odmianę Złotej Maliny w kategorii Robót Spierdolonych (nazwa nagrody courtesy of T.Beksiński) [videoyoutube=qn2iz9Y4M-4][/videoyoutube]
-
Chodziło mi bardziej o obrazowy sens, ale chylę czoła przed wiedzą historyczną
-
[videoyoutube=MbIw6RdYwVU][/videoyoutube]
-
Po raz pierwszy w życiu piję cydr i jest zupełnie inny w smaku niż sobie wyobrażałem. Może dlatego że to cydr z Biedronki
-
No właśnie, właśnie! Czasem trafiają się iście tragikomiczne sytuacje... albo po prostu, zwyczajnie, śmieszne. Podpytam się chyba moderację o sens takiego tematu i zobaczymy, może będzie gdzie poopowiadać co smakowitsze kawałki :)
-
hehe dobre Zaczynam myśleć nad założeniem osobnego tematu poświęconego krzywym akcjom jakie forumowicze mają w pracy, chyba każdemu przynosi ulga jak wyrzyga z siebie żółć poprzez klawiaturę, a chyba nie jestem jedyną pracującą osobą na forum?
-
[videoyoutube=fLVDVqndqR4][/videoyoutube] [videoyoutube=eqr4QrwSEj4][/videoyoutube]
-
Szef. Znowu. Klient z którym znam się od podstawówki przysłał do nas zlecenie z prośbą o realizację jeszcze dzisiaj. Wiedząc że chłopaki od druku mają od pyty roboty oraz jako że osobiście znam koleżkę i niejedną colę razem wypiliśmy, to mimo iż zamówienie dotyczyło tematu prowadzonego przez mojego szefa, postanowiłem do kumpla zadzwonić i go namówić żeby przenieść odbiór zlecenia na jutro, żeby chłopaki nie zapieprzali dziś nadgodzin. Zadzwoniłem, ugadałem sprawę. Wpadam na szefa, mówię mu że wyszła taka a siaka sytuacja, że ją załatwiłem tak i owak... a ten z wątami wyskakuje żebym nie zajmował się nieswoimi zleceniami, że to jest "jego" zlecenie i ja się mam nie wtrącać. Czyli, kurva, oczywiście jebany cham będzie kazał chłopakom zostawać nadgodziny, żeby koniecznie dziś zrobić to zlecenia bo przecież "jest kryzys i musimy zapieprzać jak Chińczyki" (a sauna u szefuńcia się buduje...), a ja żeby nie wypaść niekorzystnie na ich tle ("już do domu idziesz? chłopaki zostają a ty nie?") tez będę musiał zostać nadgodziny i tracić czas bez sensu, bo swoje roboty już porobiłem. Totalny, pokurviony cymbał. Chyba zgłoszę się do konkursu na forumowego marudę.
-
Ba, można, nawet dość często mam, no ale to trzeba wrzucić na patelnię, podogrzewać, pomieszać, uprzednio jakieś mięsko przygotować (bo same warzywa to sorry ale nie dla mnie )... A zupkę chińską się robi w 3 minuty...
-
veganka, czemu, przecież są i wegetariańskie? :D Dobra, żart, tak serio to dobrze bo syfu w nich jest multum, ja też się staram jeść tylko w "ostatecznej ostateczności" (czytaj - kiedy nie ma siły bądź składników na coś wartościowszego)
-
Najgorsze że w plastikach nie można zupki chińskiej zalać bo się plastik kurczy
-
element, ja ostatnio po paleniu też miałem lęki i paranoje, ustępowały jedynie jeśli zagryzłem blanta klonem. Tak więc bez sensu, żreć benzo żeby się ujarać, patologia. Z tym działaniem "terapeutycznym" bym się wręcz całkowicie nie zgodził, u mnie jaranie powoduje właśnie stany w których nie chcę się znajdować - więc i jarać praktycznie zaprzestałem.
-
Ja się właśnie zorientowałem moment temu że się zdrzemnąłem na półtorej godziny o.O
-
Vlad, Adolf, Castro - jak zwał tak zwał, byleby się wziął za wytępienie tej zarazy...
-
Dostałem w pracy nowy monitor, wreszcie, bo jako jedyny jechałem na kineskopie jeszcze. Od razu mam dwa razy więcej miejsca na śmieci na biurku
-
Cholercia, nie wczytałem się dokładnie w "regulamin" zabawy. Po prostu musiałem jakoś ironicznie dać upust temu co mnie wkurza w komunikacji autobusowej. Ale ok, typuję następny obiekt choroby: sznurówka