mark123
Użytkownik-
Postów
12 773 -
Dołączył
Treść opublikowana przez mark123
-
Byłem u babci i mi kazała coś robić z produktami w lodówce. Zacząłem udawać, że robię, a potem to olałem. Jakiś czas później przyszła jakaś moja dziewczyna i się jej oświadczyłem.
-
Człowiek bez więzi emocjonalnej jest bardziej wolny.
-
Zaradność życiowa sprowadza się także do umiejętności zawodowych i do umiejętności zarządzania swoimi pieniędzmi oraz do orientowania się trochę w załatwianiu spraw urzędowych (sama umiejętność komunikacji z urzędnikiem może nie wystarczyć).
-
Widząc dziś idącą naprzeciwko grupę młodych ludzi doznałem lęku, w wyniku którego utraciłem na kilka sekund kontrolę nad zachowaniem i uciekłem na jezdnię prawie pod jadący samochód
-
Nikt nie rodzi się totalną niezdarą, ale uważam, że wrodzone czynniki mogą decydować o tym, czy nauka zaradności będzie łatwa czy trudna dla danej osoby. Mogą też decydować o poziomie wewnętrznej motywacji do uczenia się zaradności bądź braku tej motywacji.
-
Ja nie potrzebuję się z nikim wiązać, ani mieć kolegów/koleżanek. Do ukojenia mojej samotności raczej wystarczyłoby mi, żebym spotkał na forach osoby podobne do mnie. W ciągu ostatnich 9 lat spotkałem tylko jedną osobę, to bardzo mało w tak długim okresie czasu.
-
Ja mam poczucie, że nie pasuję do ludzkości (i nigdy pasować nie będę).
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
mark123 odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Ja też w internecie jestem pewniejszy siebie, znacznie pewniejszy w porównaniu do reala, ale to nie jest maska, tylko po prostu w internecie taki jestem. -
1 sen Jakiegoś jakby mojego kolegę gnębili jacyś chuligani ze starszych klas. Pewnego razu szedłem po coś do dawnej posiadłości moich dziadków, spotkałem tego kolegę i mówił mi, że go gonili, ale ich na razie zgubił i spytał się, czy może się schronić w tej posiadłości. No i poszliśmy. Kilka godzin później jednak przyszli ci chuligani i weszli na posesję. Schowaliśmy się w piwnicy w... piecu. Słyszeliśmy, jak weszli do domu i go przeszukują, nie znaleźli nas, stwierdzili, że dom jest opuszczony i poszli. Poczekaliśmy jeszcze chwilę i wyszliśmy. 2 sen Jestem w swoim mieszkaniu w łazience i pierwszy raz dostrzegam tam na ścianie dwa gniazdka na wtyk RJ-45 i się dziwię, skąd one się tam wzięły. Potem wychodzę z łazienki i chcę zgasić światło. Są dwa przełączniki, jeden jest podłączony, drugi nie i okazuje się, że ten, co jest podłączony nie gasi światła, natomiast ten, co nie jest podłączony gasi i świeci światło. 3 sen Przychodzę do babci na kilka dni. Dowiaduję się, że mają tam przyjść jeszcze jakieś osoby jakby z mojej szkoły (nie wiem, po co), ale chwilowo zatrzymał ich jakiś wiatr z jakiegoś tunelu. Biorę się za przeglądanie programu TV, jakie filmy są w ciągu tych dni w telewizji.
-
Omamy słuchowe nie występują w przebiegu żadnej nerwicy. R44.0-słyszenie głosów zawsze świadczy o zaburzeniu ze spektrum psychozy. Przepraszam, że tak napiszę ale to bzdura, omamy słuchowe występują nawet u ludzi zdrowych , dzieje się tak wtedy gdy mózg pracuje na dużych obrotach a nagle zaczyna wchodzić w stan spoczynku (ja tak miewam kiedy np. pracuję nad sobą a żeby wypocząć biorę hydroksyzynę przed snem). Wiele zależy od tego jakie to są omamy słuchowe- jeżeli mówimy o wrażeniu słyszenia kroków w mieszkaniu, bzyczenia pszczoły czy komara nad uchem to nie jest to nic niepokojącego ale jeśli ktoś do nas mówi przez cały dzień (jak nam się wydaje) to dopiero takie omamy są niepokojące. Ja myślę, że omamy teoretycznie mogą wystąpić w przypadku nerwicy konwersyjnej. Nerwica konwersyjna może dawać objawy poważnych chorób neurologicznych, więc myślę, że omamy także mogą się pojawić. Są jeszcze zaburzenia opętaniowe (obecnie oficjalnie zaliczane do nerwic), w których zapewne można słyszeć głos "ducha", który "opętał".
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
mark123 odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Człowiek z problemami jest często albo mocno empatyczny, albo ma znikome ilości empatii; a "normalsi" są często pośrodku. Człowiek z problemami z psychiką ma większe tendencje do bycia w skrajności. -
[videoyoutube=nzip-G0i-24][/videoyoutube]
-
Wyciągając ogólny współczynnik poziomu wartościowości dla każdego człowieka teoretycznie (w praktyce byłoby to oczywiście niezwykle trudne) można by wyłonić najlepszego i najgorszego człowieka na świecie.
-
Tak wygląda pełna dotychczasowa historia mojej diagnostyki (jeśli chodzi o diagnozę przez innych): Pierwszy raz do psychologa trafiłem, gdy miałem 7 lat. Po rozmowie ze mną i wywiadzie z matką stwierdził, że jestem "ogromnie wstydliwy", "nieśmiały" i "lekko w sobie zamknięty". Bodajże na następnej wizycie zrobił mi jakieś dziwne testy i pojawiło się podejrzenie dysleksji, które przez parę lat się zmieniało, może jest, może nie ma, a może to dysgrafia, a może nie dysgrafia, a jednak dysleksja. Jakiś czas po wizycie u psychologa (niedługi) trafiłem do neurologa. Ten po wywiadzie z matką i badaniu EEG stwierdził "uszkodzenie centralnego układu nerwowego". Dalszy ciąg diagnoz nastąpił, gdy miałem 20 lat. Byłem u neurologa i miałem znowu EEG. Następnie neurolog olał to EEG, bądź też nie znał się na jego odczytywaniu. W opisie napisał tylko jedno krótkie zdanie (z tego, co się zorientowałem, to poprawne opisy EEG są dłuższe), z którego raczej nie wynikało, czy wynik jest dobry czy zły. Stwierdził nerwicę. Po pewnym czasie byłem u drugiego neurologa. Po częściowym (nie zamierzałem się w pełni otwierać) wywiadzie podejrzewał encefalopatię mózgu. Po rezonansie wykluczył encefalopatię, w opinii napisał F60 (czyli zaburzenia osobowości) i F68 (nie mam pojęcia, "co autor miał na myśli") i zalecił konsultację psychologiczną. Byłem jeszcze u jednego neurologa, ten po częściowym wywiadzie podejrzewał poważną nerwicę i opóźnienie psychoruchowe. Kolejny dalszy ciąg diagnostyki miałem w wieku 25 lat. Lekarz rodzinny stwierdził nerwicę i dał skierowanie do psychologa. Poszedłem potem do psychologa. Po częściowym (zamierzałem otwierać się bardzo powoli przez wiele wizyt) wywiadzie stwierdził nerwicę i unikające zaburzenie osobowości. Przez kilka następnych wizyt miałem testy. Potem na podstawie tamtego wywiadu i testów stwierdził zaburzenia lękowo-depresyjne (depresyjny epizod określił jako łagodny, ale ja bardziej stawiam na dystymię ze względu na brak okresów remisji), zaburzenia konwersyjne, schizoidalne zaburzenie osobowości, zaburzenia odżywiania, częściowa aleksytymia, "brak kontaktu z ciałem", lekki niedorozwój funkcji wykonawczych i orientacji ruchowo-przestrzennej. Zalecił konsultację psychiatryczną, psychiatra po częściowym (nie zamierzałem się w pełni otwierać) wywiadzie stwierdził depresję i zaburzenia psychosomatyczne. Spostrzegłem też, że specjaliści tak jakby uznawali, że jak ktoś ma zaburzenia psychosomatyczne, to nie może mieć dodatkowo fizycznych problemów, uznają fizyczne problemy za zaburzenia psychosomatyczne. Były też "diagnozy" od innych osób nie będących specjalistami. Gdy byłem nastolatkiem podczas jakiejś rozmowy rodzice stwierdzili, że w dzieciństwie miałem chorobę sierocą. Po 20-tym roku życia przez jakiś czas konsultowałem swoje dziwactwa w internecie (otwierałem się prawie w pełni, po prostu ciekawiła mnie opinia internautów). były różne opinie, najczęściej powtarzały się: nerwica, zespół Aspergera, DDA, schizofrenia.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
mark123 odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Ja czuję, że siły wyższe nie popierają nagości. Gdy się rozbieram, czuję "niezadowolenie sił wyższych" i wstyd przed nimi. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
mark123 odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Mam trochę podobnie, ja czuję podobny wstyd obojętne, czy naprawdę ktoś widzi, czy nie. Czuję ogólnie, że to wstyd się rozebrać, nawet będąc sam i że "siły wyższe" to nadzorują. -
Oglądam Smerfy
-
1 sen Idę z jakby koleżanką chodnikiem. Na chodniku było pełno piachu. Na przeciwko byli jacyś faceci i jeden bił drugiego, aż się zaczął kulić, a potem leżał, a tamten dalej go bił i rozbryzgiwał się ten piach i kurzyło na nas. Potem oni jakby znikli (albo stali się niewidzialni, bo przestało ich być widać, a dalej na nas kurzyło piachem z miejsca, w którym się bili). 2 sen Rozważaliśmy z matką, kiedy ojciec będzie trzeźwieć. Matka obstawiła, że od najbliższego ranka, ja że od następnego ranka. Najbliższego ranka ojciec dalej był pijany i przeszkadzał cały dzień, od następnego ranka zaczął trzeźwieć, wyszło na moje. 3 sen Jakaś przedszkolanka zaprosiła mnie do przedszkola i jadłem obiad z przedszkolakami. 4 sen Do domu przyszli jacyś ludzie z dwoma psami i cały dzień bawiłem się z tymi psami. 5 sen Byłem u okulisty i zrobił mi bezbolesny zabieg usunięcia jakiejś krosty. Zdziwiłem się, że robił mi to okulista, a nie dermatolog i że mnie to nie bolało.
-
Też nie lubię ludzi, a tak najbardziej to biznesmanów, pracowników branży reklamowej, lekarzy, wysokich urzędników, nastolatków.
-
Można powiedzieć, że według zasad społecznych prawdziwy mężczyzna nigdy niczego się nie boi, nigdy się nie smuci, z negatywnych emocji okazuje czasem tylko złość i nienawiść, radzi sobie z każdym problemem bez niczyjej pomocy, w wieku nastoletnim jest maczo albo koksem oraz pije hektolitry alkoholu. Każdy, kto nie spełnia przynajmniej jednego warunku, według "zasad społecznych" idealnego wzorca już nie stanowi.
-
Trudno chyba stwierdzić, co jest lepsze, ICD czy DSM
-
Trochę żałuję, że nie zdążyłem powiedzieć psychologowi o objawach, które się teoretycznie wzajemnie wykluczają. Ciekaw jestem, jak by to zdiagnozował.
-
Ja raczej nie jestem prostym przypadkiem, a na pewno nie jestem przypadkiem typowym (pewne osoby mi to mówiły, akurat psycholog co prawda nie powiedział wprost, ale dał mi to odczuć). Myślę, że gdybym był u kilku niezależnych psychologów i psychiatrów, powiedział bym o swoich wszystkich dziwactwach psychiki, to dostawałbym różne diagnozy.
-
Najśmieszniejszą diagnozę, to otrzymałem kiedyś od rodziców. A co do specjalistów, to raz (bardzo dawno temu) dostałem diagnozę dysleksji i braku dysleksji (jednocześnie). PPP wydała dziwną opinię, w której na jednej stronie opisali cechy dysleksji, które miałem, a na drugiej opisali te same cechy jako te, których nie miałem. Potraktowali mnie chyba w trybie kota Schrödingera Może bym dostał jakąś śmieszną diagnozę, gdybym się w pełni otworzył przed psychologiem. Otworzyłem się w jakichś 20% i dostałem diagnozę 6-ściu "efek", to jakbym otworzył się w pełni, to chyba dostałbym diagnozę "totalny psychol". Było też jedno śmieszne podejrzenie (potem oczywiście wykluczone). U jednego z neurologów, gdy powiedziałem o może 10% moich psychologicznych i fizycznych problemów, które wtedy miałem, zaczął podejrzewać encefalopatię mózgu. Skoro przy takich niewielkich dolegliwościach podejrzewał encefalopatię, to gdybym powiedział mu o wszystkim, to chyba musiałby zacząć podejrzewać jakieś przedziurawienie mózgu