Skocz do zawartości
Nerwica.com

Denial

Użytkownik
  • Postów

    384
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Denial

  1. Z uzależnieniem nie ma kłopotu dopóki się komuś podoba. Palę bo lubię itp. Jest kłopot gdy się chce przestać, a okazuje się, że to wcale nie takie łatwe. Wtedy stwierdzenie, że skoro jesteś uzależniony to znaczy, że taki stan rzeczy Ci pasuje kompletnie mija się z prawdą. Nawiązując do masturbacji na oczach domowników/współlokatorów - nie, nie powinni. Zachowując się w ten sposób (paląc przy niepalących itp.) naruszamy czyjąś przestrzeń. Założyłam ten temat bo zastanawia mnie nawet nie negatywne, ale wręcz "zwalczające" nastawienie do uzależnionych i zaliczanie ich do ludzi gorszej kategorii.
  2. Denial

    czego aktualnie słuchasz?

    Raczej ciężkie klimaty A Perfect Circle - Counting bodies like sheep to the rhythm of the war drums
  3. Denial

    zadajesz pytanie

    O osobie która pakuje jedną walizkę, zrywa kontakty ze wszystkimi i wyjeżdża gdzieś daleko by zmienić swoje życie i zacząć od nowa. Potem okazuje się, że w innym miejscu i tak popełnia te same błędy. Film kończy się jakimś anty-happy-endem po którym widzowie boją się powrócić do filmu przez minimum pół roku i więcej nie pomyślą by w ten sposób zmieniać swoje życie. O jakim smaku jest Twój ulubiony jogurt? (no co, uwielbiam je... )
  4. Wydaje mi się, że czasem... niektórym... trudno jest wyczuć granicę za która nie walczy się z uzależnieniem, a z uzależnionym.
  5. Nie musi. Wystarczy przyjrzeć się skali uzależnień wśród sławnych muzyków\poetów\pisarzy - abstrahując w ogóle od tego czy to dobrze czy źle. Wrzucił tylko wiersze. Wielkie halo.
  6. Denial

    Suchar na dzisiaj :)

    A nie jednego ale musi być co najmniej 10 wizyt?
  7. Przeszukałam cały dział, ale nie znalazłam podobnego tematu. Jeśli jednak po prostu przeoczyłam i teraz dubluję watek to z góry przepraszam. Zastanawiam się nad jednym - stosunkiem osób wolnych od nałogów do nałogowców. Nie ważne czy to uzależnienie od papierosów, alkoholu, hazardu, seksu czy grubszego "towaru". Często słyszy się opinie typu: sam/a się w to wpakowałaś, to głupota. Owszem, zgadzam się. Ale czasem to sięga dalej i przestaje być obiektywne, zahacza o pogardę... człowiek człowiekowi daje odczuć, że jest śmieciem, nikim, marginesem, skończonym kretynem na którym można już postawić kreskę. Tyle się mówi o tym, że to choroba itd. O pomocy i zrozumieniu. O wsparciu. (Nie mówię o wyręczaniu kogoś, rozwiązywaniu za kogoś problemów). Rozumiem, że ktoś w obliczu takiego problemu, przebywając z osobą uzależnioną nie wytrzyma i ucieknie. Też jest tylko człowiekiem i każdy ma ograniczoną wytrzymałość. Ale pogarda?...
  8. Przynosiło. Na ten moment, gdy wyłącza się rozsądek. A później było jeszcze więcej stresu - bo trzeba było ukryć ślady. Błędne koło doraźnych "rozwiązań".
  9. Czasem tęsknię za tym. Za samookaleczeniami w pełnym znaczeniu tego słowa - bo to, że się przywali w ścianę czy coś w tym stylu - nigdy nie traktowałam tego u siebie na poważnie. Ciężko to opisać, żeby nie brzmiało głupio. Owszem, to było istne piekło. Ale wszystko było jakieś... prostsze. Mogłam jakoś "przetrzymać", dotrwać do momentu, gdy w końcu odpuszczę. Cała fala emocji jakby zamierała, odkładana na potem. Nie tak jak teraz gdy muszę walczyć z płaczem i gniewem, który nie czeka aż będę sama - tylko atakuje mnie wśród ludzi i sprawia, że czuję się żałosna i słaba.
  10. Nie rozumiem. Nawet jakby to pisał na nieziemskim haju niczym stąd do Marsa i z powrotem - to dział nazywa się 'Twórczość". A to jest - jakby nie patrzeć - twórczość. Lubię takie podchodzące pod klasyki, "naszpikowane" kwieciście środkami stylistycznymi twory.
  11. "Bardzo ciekawym faktem dotyczącym tego gazu jest zmniejszanie się tolerancji organizmu na tę samą dawkę - w przeciwieństwie do większości narkotyków, po dłuższym używaniu N2O, zmniejszona dawka może dać taki sam efekt jak na początku." http://pl.wikipedia.org/wiki/Podtlenek_azotu
  12. Za mało jest podtlenku azotu w bitej śmietanie. Chyba, że... nie wiem... ktoś by to wchłaniał "wprost do dzioba" i na raz Też BTW podtlenek azotu jest zwany "gazem rozweselającym" i tyle w temacie. A powietrze? Jedyne dla mnie logiczne wytłumaczenie to hiperwentylacja. Inne to... wkręcanie sobie samemu. Skąd w ogóle pomysł z inhalowaniem się czymś takim?
  13. Hmmmm... może się hiperwentylowałaś tylko. To daje różne dziwne efekty.
  14. To nie powietrze tak działa tylko podtlenek azotu (euforyzująco i halucynogennie) Osobiście nie spotkałam się, żeby był stosowany jako gaz nośny akurat w puszkach ze sprężonym powietrzem. Z prostego powodu - tam jest już gaz. Czyli powietrze
  15. Jak o lekach (wszystko jedno jakich) to oczywiście http://www.czelej.com.pl/Farmakologia_Goodmana_amp_Gilmana_Tom_I-3-21.html O neuroprzekaźnikach (i nie tylko - ogrom wiedzy w jednym tomie - właściwie jedyna w swoim rodzaju pozycja) http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/4645/mozg-a-zachowanie.html
  16. Denial

    załamanie nerwowe

    Tak, jest. Dla niektórych. Zależy od człowieka. A ja czytałam o innych badaniach naukowych przeprowadzonych w Stanach w których udowodniono, że "odludki" lepiej radzą sobie ze stresem i chwilowa izolacja jest zbawienna dla ich psychiki. Przejaskrawiając: jeden po armageddonie w swoim życiorysie idzie na balangę za balangą, a inny się zamyka w pokoju i liże rany po cichu. Nie ma reguły jak na razie. Osobiście: gdy byłam po załamaniu nerwowym życzyłam sobie tego samego. I DO SZAŁU doprowadzały mnie osoby które nie potrafiły tego uszanować. Wszystko psuły. Ty się możesz martwić. Twoje prawo. Ale - sorry, będzie bez wazeliny - ona miała załamanie nerwowe, a nie Ty i to ona ma teraz prawo zadecydować, że chce chwili prywatności! W moim mniemaniu przedkładasz swoje zmartwienia nad jej dobro. To egoistyczne.
  17. Nie wiem czy to komplement i nie mam nic do Ciebie - ale przyznam się, że wpadło mi do głowy, że kojarzysz mi się z Sheldonem Cooperem z Big Bang Theory Ciekawe hobby (a może obsesja).
  18. Denial

    Amfetamina

    Bzdura! Jeśli to możliwe proszę o jej źródło.
  19. Bardzo mi się podoba zdanie Twojej terapeutki.
  20. Rany, jak późno! A pobudka ma być wcześnie. Nie chce mi się spać. Jak sobie pomyślę, że po przyłożeniu głowy do poduszki czeka mnie minimum półtorej godziny przewracania się z boku na bok to jeszcze bardziej mi się nie chce Co tu robić, co tu robić?....
  21. Przecież jeszcze się nie skończyło...
  22. Uważam, że nie muszę ani siebie lubić, ani nie lubić. Jak zacznę wprowadzać w życie intensywne pranie mózgu pt. kocham siebie i jestem wspaniała, jestem geniuszem i świat należy do mnie to może mnie doprowadzić w niebezpieczne rejony pychy. Z drugiej strony twarde przekonanie o własnej beznadziejności jest sabotowaniem samego siebie. Jestem kim jestem, nie mnie oceniać. Ani siebie ani innych. Ale jak to człowiek mam oczywiście gorsze i lepsze momenty. Mówiąc ogólnie, wypadkowo - do do siebie nic nie mam ani dobrego ani złego. Komfortowo mi z tym. Tylko czasem swojego życia od początku do chwili obecnej nie znoszę.
  23. Denial

    załamanie nerwowe

    Jeśli rozmawiałaś z mężem i wiesz, że jest pod dobrą opieką to jego odpowiedź powinna Ci w pełni wystarczyć.
  24. Denial

    Nowe życie

    Hmmmm... Bardzo odważne i niejako postawienie sprawy na ostrzu noża. No ale jeśli naprawdę popłynąłeś to rzeczywiście możliwe. Takie sytuacje potrafią otworzyć oczy. Chcesz? Rób tak jak napisałeś. Działaj. Walcz. Czasem: chcieć to móc. Życzę wytrwałości i kibicuję
  25. Odbija mi. Nie ma do kogo gęby otworzyć a co dopiero wyjść z domu. Nigdzie sama nie idę bo mi jeszcze lepiej odbije. Od tych odgłosów zza okna i słońca można dostać świra. Dlaczego mnie tam z kimś nie ma? Albo chociaż: dlaczego tutaj nikogo nie ma? Ech... Nie pierwszy i nie ostatni raz...
×