Skocz do zawartości
Nerwica.com

New-Tenuis

Użytkownik
  • Postów

    2 296
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez New-Tenuis

  1. Nie, ja np. w ogóle na to nie patrzę i zdarzały mi się nawet zaangażowania w takich facetów. Rozbijający się po mieście superbrykami, zawsze do przodu, z wielką klatą i pięćdziesięcioma burzliwymi romansami za sobą faceci mnie jakoś nigdy nie pociągali. Poza tym, nie znoszę słowa "nieudacznik". Moja definicja "nieudacznika" - osoba, która nie umie wpasować się w ciasny gorset społecznych konwenansów (czytaj: znacznie bardziej interesująca od tych, które z zapałem ten gorset sobie narzucają i bez trudu się w niego wpasowują).
  2. Problem w tym, że czasem nawet się ma wiele różnych płaszczyzn życiowych do dyspozycji, ale kiedy na jednej źle się dzieje, inne efektem domina też zaczynają pustoszeć i się psuć. Chodzi mi o to, że warto też te sfery życiowe uniezależnić jedną od drugiej, nie wiem, czy się komunikatywnie wyraziłam.
  3. Po co kogoś karać. Lepiej siebie nagradzać. Życie jest za krótkie, aby je innym uprzykrzać, nawet jeśli nam bardzo zachodzą za skórę...
  4. Cały dzień był fajny i luźny, i o to mi chodziło. Nareszcie czuję się znów "w siodle".
  5. Mogą być takie, które śmieszą, ale niekoniecznie dobre?
  6. Gods top 10, cięta riposta. Definicji uzależnienia jest sporo. Np. zwierzęta też się uzależniają, ale nie zdają sobie sprawy, że coś im może szkodzić. Dlatego "korzystają" z nałogu aż do śmierci bez opamiętania. Wydaje się, że cali składamy się z jakichś przyzwyczajeń i nałogów, ale przynajmniej zdajemy sobie, jako ludzie, sprawę z tego, co może szkodzić naszemu zdrowiu.
  7. New-Tenuis

    X czy Y?

    Syn rybaka. Słońce czy deszcz?
  8. New-Tenuis

    X czy Y?

    Film. Cola czy Fanta?
  9. he? spotykamy sie czy nie? bo chce wiedziec jak sie z tahela umowic ?
  10. Może wystartuję. :'> Moje hasło wyborcze: "Wiwat zaburzeni, którzy się do tego przyznają".
  11. podpisuję się! New-Tenuis też jesteś dla mnie inspiracją i nadzieją i takim chodzącym przykładem tego, że moje wymówki są słabe i że to jest do zrobienia jak się zawalczy Zarumieniłam się. Jak na razie, poradziłam sobie tylko z fobią społeczną, reszta jeszcze do zrobienia. Ja Was widzę jako silne i pewne siebie osoby, w życiu bym nie powiedziała, że jesteście z tego forum.
  12. Mogę jakoś wesprzeć? Noż, kurde, chciałam się rozluźnić oglądając ciekawy film i włączyłam sobie kiepski thriller o satanistach gwałcicielach... Taaa... zrelaksowałam się.
  13. Najlepsza była nasza lekomańska rozmowa przed północą w Macu. A na poważnie dodam, że pokonałam fobię społeczną w przeważającej mierze dzięki znajomości z ludźmi z tego forum. A więc zachęcam do spotkania, wyjazdu na zlot itp.
  14. Ja bym takie robienie za innych nazwała raczej brakiem asertywności, a nie unikaniem bliskości. Skoro Cię to irytowało, warto popracować nad stanowczym mówieniem "nie". Też kiedyś miałam z tym problem, ale teraz się tego nauczyłam. W grupie idea "wspólnotowości" jest w mojej opinii utopią - uczę grupy ludzi i raczej żadna nie postępowała zgodnie z tą ideą, raczej każdy sobie rzepkę skrobie. Skoro jest Ci niewygodnie ze spełnianiem wszystkich oczekiwań grupy, warto się skoncentrować na asertywności. A chodzisz na terapię? Bo można tu tak gdybać itp., ale Twój problem może być głębszy, skoro schemat Twojego funkcjonowania w grupie i związkach się w kółko powtarza.
  15. Nie znam "Przybij Piątaka", a gdzie to? Jest jeszcze sporo knajp w bocznych uliczkach od Rynku, ale jak dla mnie Sphinx może być.
×