Skocz do zawartości
Nerwica.com

New-Tenuis

Użytkownik
  • Postów

    2 296
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez New-Tenuis

  1. Miało być spotkanie, a wyjdzie biczowanie? Taaa... właśnie odkurzam pejcz.
  2. Zastanowię się nad jakimś fajnym, myślę, że jest ich wiele.
  3. Tu masz: "Unikanie bliskości Wydawać by się mogło, że unikanie bliskości to przeciwieństwo uzależnienia od „miłości”. Niestety jest to jedynie druga strona tego samego medalu. Najłatwiej wytłumaczyć to zjawisko na przykładzie zaburzeń związanych z jedzeniem. Uzależnienie od jedzenia może przejawiać się w dwóch skrajnych wzorcach – kompulsywnym jedzeniu (obżarstwo) oraz kompulsywnym unikaniu pożywienia (anoreksja). Unikanie bliskości jest właśnie takim nałogowym unikaniem przyjmowania i dawania „pokarmu” uczuciowego lub przymusem sabotowania prawdziwie intymnych więzi. Osobami o tym wzorcu uzależnienia od „miłości” kieruje lęk przed bliskością oraz, paradoksalnie, lęk przed odrzuceniem („zanim ty odrzucisz mnie – ja zrobię to pierwsza”). Unikanie bliskości może przejawiać się poprzez: zakochiwanie się bez wzajemności w nieosiągalnych partnerach wchodzenie w relację z niedostępnym emocjonalnie partnerem kończenie relacji, kiedy zaczyna rodzić się prawdziwa intymność unikanie otwarcia się przed partnerem z obawy przed byciem omotaną i osaczoną przez niego preferowanie przelotnych romansów nad poważane zaangażowanie w związek pozostawanie w relacji z więcej niż jednym partnerem, tak aby uniknąć głębszego zaangażowania z którymkolwiek z nich zaangażowanie w aktywności poza związkiem (w hobby, pracę, inne uzależnienie, znajomych itd.) tak, aby uniknąć zaangażowania w związku trzymanie partnera na dystans"
  4. Też mam "nietypową" sąsiadkę. Kobieta ogólnie jest ładna i zadbana (taka drobna blondynka, szlachetne rysy twarzy, około czterdziestki), ale pewnego dnia zaczepiła mnie ze łzami w oczach i powiedziała, że nie ma na bilet tramwajowy, bo jej się zatrzasnęły drzwi od samochodu i czy mogłabym jej pożyczyć 2 złote. Na co dzień nie daję na ulicy, ale ona była dość przekonująca, to wyszperałam 2 złote i jej dałam. Jakiś czas później zobaczyłam ją, idącą zygzakiem, w kierunku naszego osiedla. Obróciła się i tylko rzuciła mi takie dziwne, pełne bólu spojrzenie i zniknęła w bramie. Jeszcze później znów ją widziałam nawaloną i znowu się przede mną rozpłakała, mówiąc, że jej się zatrzasnęły drzwi. Nie wiem w sumie, czemu, ale znów jej dałam 2 złote, mimo że wiedziałam, że kłamie. Jakoś okropnie mi żal tej kobiety, wygląda na potwornie nieszczęśliwą, samotną, zagubioną...
  5. To fakt, ale moja terapeutka mi też zasugerowała, żebym się nie stygmatyzowała, bo każdy przypadek jest inny, itp. Podoba mi się natomiast, że jednym z typów uzależnienia od "miłości" jest unikanie bliskości. Dla mnie ma to duży sens.
  6. Tego nie bierz poważnie, tzn. napisałam to z lekkim przymrużeniem oka. Choć prawda, że unikam konfliktów.
  7. Ja zawsze jestem zgodna.
  8. W moim przypadku nie chodzi o to, aby się tego pozbyć, tylko aby nie przeżywać nadmiernie i destrukcyjnie zaangażowania czy bliskości. Jestem potwornie nastawiona na odrzucenie i stąd pojawia się ucisk w splocie słonecznym, złe sny i niemożność funkcjonowania, a w końcu depresja. Tego nie chcę i to nie jestem ja, tylko lata przejmowania jakichś destrukcyjnych wzorców. Moja samoocena nie może być niższa, mimo że na logikę wiem, że nie jestem "taka znowu ostatnia" we wszystkim. Ostatnio na innych polach udało mi się uwierzyć trochę w siebie: wiem, że np. mogę być dobrym nauczycielem języka, naukowcem, przyjacielem, można nawet ze mną poszaleć na imprezie, ale jeśli chodzi o relacje z facetami - wszystko odczytuję na swoją niekorzyść i to mi sprawia ból.
  9. Jest dużo piosenek, które tu pasują.
  10. Ana_88, bardzo spójnie i właściwie to opisałaś. Mnie chodziło właśnie o tę czarną dziurę.
  11. Ja mam problem z %, bo nadużywałam i teraz przechodzę półroczną całkowitą abstynencję, więc jak co, rabbithearted, nie będziesz sama. (i ciesz się, że nie przepadasz... ).
  12. Nie napisałam nigdzie, że to diagnozują u jednej płci, w filmie, który podałam występują też "uzależnieni" faceci. Co do terminu, to się zgadzam, chyba na razie jest roboczy.
  13. Jak się będziecie spotykać, to dajcie znać, bo ja chętnie dołączę.
  14. No i się zgadzamy, też tak uważam.
  15. Nie przypominam sobie, żebym zrobiła cokolwiek nie fair wobec innych. Przynajmniej staram się nigdy innych nie krzywdzić. Sama mam ojca alkoholika i nigdy nie uważałam, żeby to alkohol był winny temu, jak się zachowywał. Jeśli ktoś coś robi nie tak, nigdy nie powinien zwalać winy na jakiekolwiek zaburzenie, tlko sam wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. To nie jest temat o tym.
  16. Polecam film dokumentalny "Love addict" (dostępny do ściągnięcia na chomikuj.pl, ale cii ). Poniżej zamieszczam trailer. Bardzo dobrze ukazuje opisany przeze mnie na górze problem: bittersweet, ciekawy artykuł .
×