Skocz do zawartości
Nerwica.com

shadow_no

Administrator
  • Postów

    7 285
  • Dołączył

Treść opublikowana przez shadow_no

  1. Nawet kibla nie było? To coś źle tam się wydarzylo albo sprzedali Ci ususzona melisę a powiedzieli że to yerba. Nie znam osoby której yerba by nie pobudziła. U mnie tak przy 2-3 zalaniu już jest zdecydowany "kop". Wbijaj do mnie do Ci przygotuje napar że z kapci wyrwie
  2. shadow_no

    Samotność

    A jak reagujesz gdy napotykasz odmowę? Nie chodzi mi o takie zdecydowanie "nie i daj mi spokój" tylko takie "nie, bo coś tam". Bo tak między nami mówiąc, to czasami nawet z dobrym kolegą się spotkać to trzeba parę razy zadzwonić i się przypomnieć. A ludzie są bardzo różni i niektórych trzeba trochę za rękę prowadzić w takich towarzyskich sytuacjach i się regularnie przypominać. Jeśli zależy Ci na kontakcie z kimś a ten ktoś Cię nie skreślił to ja nie widzę powodu żeby nie podejmować kolejnych i kolejnych prób. Czasem bycie wrzodem na dupie przynosi dobry skutek:p (pozdrawiam pracowników z branży handlowej) @Doktor Indor Tobie tak zbiorczo odpisze, że dla mnie samotność a bycie samemu to dwie różne kwestie. Ja większość życia jestem sam (w sensie bez stałej partnerki z którą mieszkam) natomiast jednocześnie większość życia nie czuje się samotny. A nie czuje się samotny właśnie przez te wszystkie stoczone walki o których pisałem wyżej. Ale bycie samemu jest fajne i życie singla jest fajne i ogólnie życie jest fajne
  3. A biorąc pod uwagę, że chyba w ogóle ich nie miałeś (?) to nawet dwie chochelki dowal
  4. shadow_no

    Samotność

    Mam za dużo wad a za mało atutów żeby same z siebie przychodziły:P Mówiąc o "walce o partnerkę" nie mam na myśli bicia się z każdym absztyfikantem, agresji czy obsikiwania murków w pobliżu jej domu żeby zaznaczać terytorium. Mam nadzieję, że to było akurat jasne w mojej wcześniejszej wypowiedzi. Mówiąc o walce mam na myśli bardziej podejmowanie inicjatywy, pokazywanie, że można zaufać, zapewnić bezpieczeństwo, zrobienie pierwszego kroku itd. itp. Nazywam to walką bo jednak to wymaga często wysiłku, poświęcenia, treningu no i raz się wygrywa a raz przegrywa. Więc taka trafna dosyć metafora ale mam nadzieję, że jasne jest, że to była tylko metafora. Bo to się wiąże trochę z tymi pokrewnymi tematami gdzie chłopaki się żalą, że są sami, a by chcieli z kimś. No to własnie bez podjęcia tej walki to myślę, że sporo z nas (chłopaków) będzie mieć problem. A przynajmniej tak sobie to wytłumaczyłem i mi się to sprawdza więc szerzę nowinę dalej Ja wolę kupić docelowo spokój za cenę poświęcenia się teraz. A jak umrę po drodze to przynajmniej coś sobie pożyję na ile zdrowie pozwala Wiesz i widzisz jak u mnie praca wygląda. Różnie jest ale generalnie nie jestem korposzczur który pnie się po szczeblach. Sam sobie szefem i raczej wole mieć kilku niezależnych klientów dla których sobie coś tam dłubię a jak muszę gdzieś pojechać to też poukładane to wszystko tak, żeby było komfortowo. "Walka" w pracy niekoniecznie musi być taka bardzo toksyczna ale fakt, wartość trzeba udowadniać (dowozić projekty). Ale znamy się na tyle, że ja myślę, że Ty jednak tu też walczysz więc tu trochę na podobnym wózku jedziemy myślę. I jeśli sam przeklinasz czasem robotę to jednak to chyba trochę walka nie? Bo sam jesteś narcyzem który nie lubi mieć konkurencji w pobliżu Znam to trochę od strony MBTI i mojego typu osobowości. Też nie lubię gdy jest więcej niż jeden ja. Na szczęście nie często spotykam samego siebie (ale szczerze mówiąc Ty drugiego podobnego do Ciebie to myślę, że byś nie zniósł po 10 minutach :D). Ale tu też mówiąc o pozycji dałem to w cudzysłów. Bo nie chodzi mi o dominację rozmówców nieeee. Odnosząc się do wypowiedzi @Chongyun to mi nie chodzi np. o bycie alfą. Mówiąc o pozycji miałem na myśli asertywność, umiejętność odnalezienia się w każdym towarzystwie, zaznaczać swoją osobę ale nie żeby przyćmić innych tylko, żeby samemu nie zostać zjedzonym Indor pisz krócej bo ja się rozpisuję później też i znowu książke napiszemy xd
  5. Na docelową dawkę yerba mate nie musisz wchodzić stopniowo i z zachowaniem odpowiednich interwałów. Ale jeśli poczujesz się gorzej to możesz się ze mną skonsultować
  6. shadow_no

    Samotność

    @Doktor Indor mamy w tym temacie totalnie różne zdanie to nie będę się odnosił do poszczególnych akapitów oprócz tego Ja akurat od zawsze o coś albo o kogoś walczyłem i to takie jest jakby w DNA. Czy to o zdrowie, czy "pozycje", czy kobiety, czy finanse itd. itp. więc to jest takie trochę naturalne dla mnie że ciągle się o coś walczy albo konkuruje z innymi. Może to źle ale trochę tak wydaje mi się że świat jest zbudowany ze jednak ciągle się o coś walczy a najbardziej o siebie samego. A jak wiem co sprawia mi zadowolenie to nie mogę o to nie zawalczyć. Niestety samo mi nic nie przyszło więc ciągle za czymś gonię
  7. To od teraz już można się martwić każdym kolejnym dniem ale nie podróżą :D A tak poważnie to mam znajomych w Holandii już od kilku lat i dobrze im tam bardzo
  8. @Maat cieszę się razem z Tobą. Wiem jak czasem można się martwić o kogoś Ja dziś wdzięczny za uwiniecie się z robotą przed weekendem, bo było ryzyko że będzie bida i nos w monitorze. Miały być nowe wielkie zaległości a są tylko te stare i dobrze znane ^^
  9. shadow_no

    Samotność

    To w kontekście randek czy zwykłych znajomości? Jeśli chodzi o randki to jednak jestem zwolennikiem spotkań szybciej niż wolniej. Życie płynie szybko, nie wiadomo co będzie jutro, a w przypadku poznawania (jako facet) dziewczyny, to jesteś tylko jednym spośród dziesiątek którzy akurat tego dnia napisali. Do tego czasem okazuje się że na żywo coś się nie klei i lepiej było wcześniej np. to przerwać i nie tracić czasu obojga. Wiec kolejny plus z szybszego poznania. Jesli się szybko nie uwiniesz z tematem spotkania i nie przejdziesz dalej, to na Twoje miejsce jutro wskoczy kolejnych xx gości. Oczywiście to trochę przejaskrawiam ale tylko troche. Wiesz co mam na myśli. Wg mnie w relacjach damsko męskich im więcej czasu upływa bez pierwszego spotkania, tym bardziej to wszystko zmierza ku not happy end
  10. Nie za duży mix pobudzaczy? Monsterek najlepiej do kosza a yerbe nie sypać na łyżeczki tylko na chochle
  11. @Justyna1980 jeśli już byłaś na 150 i lekarz też tak zaleca to czemu się zastanawiasz nad tym? Jeśli wcześniej byłaś i było ok to jaka jest wątpliwość?
  12. Jaką? Po dwóch kawach yerba to trochę grubo powiem Ci. Ja w danym dniu albo pije kawy albo yerbe nie mieszam jednego i drugiego. U mnie dzisiaj CBSe silueta natural. Fajna ziołowa taka. Tylko jak zalałem pierwszy raz około 11 to do teraz zalewam dalej
  13. A własnie się zastanawialem co znów taki tkliwy jestem. Zbliża się, nie? Tu, tam czy wszędzie ogólnie?
  14. shadow_no

    Samotność

    @Chrom92 akurat pod tym względem to zyjemy w najlepszych możliwych czasach. Bez względu na nasze problemy czy to z ciałem czy z głową czy z jednym i drugim. Mamy teraz akurat nieograniczone możliwości poznawania innych ludzi. Co masz na myśli mówiąc o bliskim otoczeniu? Bliskie otoczenie jest tam gdzie akurat jesteś. Źródełko się wyczerpało gdzie? W bloku, w mieście, w kraju, w internecie?
  15. Rexetin 20mg jest okrągły i ma podziałke do przełamania na pół a i ćwiartki spoko się robi
  16. To chociaż sobie jeszcze raz przeczytaj tą pierwszą część mojej wypowiedzi skoro ta końcówka Cię tak ukuła, że wziąłeś tak bardzo do siebie A inne osoby nie trawią niektórych przekleństw albo ignorowania ich słów i robienia po złości tego o co proszą by tego nie robić. Każdy ma jakiś wewnętrzny filtr przez który przepuszcza treści jakie do niego dochodzą. Bez próby dostosowania się do innych w minimalnym stopniu zawsze będą jakieś dymy koło Ciebie. Ja tam do Ciebie nic nie mam. Próbuję Ci tylko pokazać coś czego nie zauważasz I burger nadal aktualny jak coś
  17. Ehhhh. Czyli jednak nawet po czasie nie załapujesz kiedy ktoś mówi poważnie a kiedy nie. No może innym razem
  18. A inne osoby nie trawią niektórych przekleństw albo ignorowania ich słów i robienia po złości tego o co proszą by tego nie robić. Każdy ma jakiś wewnętrzny filtr przez który przepuszcza treści jakie do niego dochodzą. Bez próby dostosowania się do innych w minimalnym stopniu zawsze będą jakieś dymy koło Ciebie. A Ty na dodatek jeszcze masz pecha, że fikasz do osób o krótkim loncie na dodatek z uprawnieniami xd Więc ogarnij pizdę i się nie fochaj jak baba tylko przyjmij pewne rzeczy do wiadomości* *ja się teraz specjalnie dostosowuje tonem żeby lepiej dotarło bo lubisz taki dosadny język. Ale to tak po koleżeńsku jakby co. Bo mnie akurat to też nie przeszkadza natomiast nie możesz nie szanować tego, że inni mają trochę inaczej
  19. shadow_no

    Witajcie.

    Doczytaj tam dalej ze po tych pierwszych tygodniach już często widać poprawę. żeby było lepiej czasem musi być gorzej ale na tym polega walka ziomuś Jak jest "fabrycznie" zaburzona biochemia w mózgu to czasem bez tabletek się nie da (wielu z nas jest tego przykładem)
  20. shadow_no

    Witajcie.

    Hej. Propranolol masz od lekarza? Jego się raczej nie bierze doraźnie ale potwierdzam że pomaga na objawy sercowe. Głównie na zbyt szybkie tętno i arytmię. Ogólnie propranolol na dużo fajnych zastosowań:p ale czy masz go od lekarza czy jak ktoś wspominał wcześniej wziąłeś sobie od kogoś? Benzo akurat ja nie polecam bo uzależniają pieruńsko szybko i jak się przyzwyczaisz że zawsze pomoże to później jest problem. Ja sugeruje po prostu wizytę u psychiatry bo jest szansa że będziesz potrzebował normalnych leków SSRI które fajnie się sprawdzają w przypadku takich objawów jakie opisujesz. Ale trzeba je brać zgodnie z zaleceniami lekarza i takiej wizyty forum Ci nie zastąpi
  21. To ja za dużo odpoczywam też przy biurku:p a I popracować gdzieś indziej lubię. Jedyne co mi najbardziej pomaga w kontroli nad czasem to "bloki czasowe" z timerem
  22. Pojebane jest jak praca też związana z komputerem i telefonem. I w sumie to non stop się jest i w życiu prywatnym i w pracy jednoczesnie. I to jest tak już pomieszane że ciężko odmieszać. U mnie dobrze że chociaż jedno zlecenie ma "osobny komputer". Ale dla ludzi pracujących głównie w necie i głównie dla siebie to "uzależnienie od internetu i komputera" to jest gruby temat. Do mnie powoli to też zaczyna docierać
  23. @Heledore to jest jakaś lipa straszna, ten test. Kompletna głupota mi wyszła i aż wstyd byłoby to wklejać. W każdym razie mój główny problem wyszedł tam jakby nie istniał za to powychodziły jakieś badziewia. Do kosza z tym xd
  24. O takiej profanacji jeszcze nie słyszałem
×